Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Jaguar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Jaguar. Pokaż wszystkie posty

13 kwietnia 2024

381. Przedpremierowo: "Fighting Hard for Me" ~ Bianca Iosivoni

Tytuł: „Fighting Hard for Me”

Tytuł oryginału:Fighting Hard for Me

Autor: Bianca Iosivoni

Data wydania: 17 kwietnia 2024

Wydawnictwo: Jaguar

 

Nic nie może zniszczyć tej przyjaźni. Nic.

A zwłaszcza jakieś niedorzeczne uczucie.

Sophie nareszcie osiągnęła swój cel. Po ponad roku bycia nieszczęśliwie zakochaną wreszcie udało jej się wyrzucić z serca Cole'a, który jest nie tylko jej współlokatorem, ale również najlepszym przyjacielem.
I właśnie w tym momencie on wyznaje jej swoje uczucia… Sophie nie może w to uwierzyć. Nie chcąc wystawiać przyjaźni na kolejną próbę, proponuje Cole'owi pomoc we wdrożeniu dwunastopunktowego planu, dzięki któremu powinno udać mu się odkochać.

Czy praktyka okaże się równie prosta jak teoria?

Źródło opisu: materiały wydawnictwa.

 

Fighting Hard for Me” to trzeci tom serii „Finding Back to Us” i tak samo jak poprzednie, również ten mam przyjemność patronować. Każda z części opowiada o innych bohaterach, ale są oni ze sobą w mniejszy bądź większy sposób związani i szczerze mówiąc, zachowałabym odpowiednią kolejność czytania. Tym bardziej, że tutaj pojawiają się maleńkie spojlery odnośnie Teagan i Parkera – tj. bohaterów „Feeling Close to You”.

W tej historii mamy motyw Friends to Lovers. Tym razem mamy to jednak w nieco innej formie, bo uczucia już się pojawiły i, uwaga, trzeba się ich pozbyć. Stąd program dwunastu kroków, autorstwa samej Sophie, który musi zadziałać, bo stawka jest zbyt wysoka – chodzi w końcu o silną przyjaźń dwójki współlokatorów. Tylko czy na pewno istnieje sposób, by pozbyć się uczuć? A może Sophie i Cole zdecydują się zaryzykować i zobaczyć, do czego ich to może zaprowadzić? No cóż. To się okaże.

Ta powieść jest napisana z perspektywy obojga bohaterów, dzięki czemu wiemy, co kieruje ich pobudkami, jakie uczucia w nich przodują. Autorka pokazuje nam tutaj, że często za naszymi decyzjami mogą stać równe obawy. Tylko jeśli pozwolimy, by strach nami kierował, to możemy powiedzieć, że żyjemy tak naprawdę?

Obserwujemy, jak zmiany zachodzą nie tylko w Cole’u, ale także w Sophie. Oni oboje mają pewne sprawy, które należy uporządkować. I wcale nie chodzi tu o ich relację, ale przede wszystkim o nich samych. Powiem tak: przed nimi pewne decyzje i przemyślenia. Są dla siebie naprawdę wspaniałymi przyjaciółmi, ale to wszystko, co się zaczęło dziać mogło na tę relację wpłynąć.

 

Cieszę się, że mogłam objąć tę powieść swoim patronatem i że mogę wam ją polecać, bo jest naprawdę warta uwagi. Jest to literatura New Adult, która wciąga. Akcja nie pędzi na łeb na szyję i autorka prowadzi bohaterów przez tę historię w odpowiednim tempie i tonie. Daje im czas na przepracowanie pewnych spraw, na ich zrozumienie. Uważam, że jeśli tylko macie możliwość, to powinniście przeczytać nie tylko ten tom, ale całą serię.

 

Współpraca reklamowa z Wydawnictwo Jaguar.

12 października 2023

366. Przedpremierowo: "Feeling Close to You" ~ Bianca Iosivoni

Tytuł:Feeling Close to You

Tytuł oryginału:Feeling Close to You

Autor: Bianca Iosivoni

Data wydania: 18 października 2023

Wydawnictwo: Jaguar

 

A jeśli game over to dopiero początek? Teagan ma dwa wielkie marzenia – wyrwać się wreszcie z rodzinnego miasta i dostać się na upragniony kierunek studiów. Aby je zrealizować, dorabia po szkole w kawiarni, a nocami stremuje gry. Jest w tym tak dobra, że pokonuje nawet Parkera, popularnego YouTubera.

Choć dzielą ich tysiące mil i mają ze sobą kontakt głównie w sieci, wkrótce zaczyna między nimi iskrzyć. Wszystko za sprawą konwentu, gdzie mają okazję wreszcie spotkać się na żywo i zobaczyć, kto kryje się po drugiej stronie monitora.

Jednak mimo swojego młodego wieku Teagan zdążyła już zaznać w swoim życiu bólu rozczarowania, a trudna sytuacja rodzinna Parkera nie ułatwia mu relacji z innymi.

Mimo wielu przeciwności losu nie tak łatwo będzie im o sobie zapomnieć…

Źródło opisu: materiały wydawnictwa.

 

Feeling Close to You” to drugi tom cyklu „Finding Back to Us”, ale opowiada o losach innych bohaterów. Obie historie na swój sposób są ze sobą powiązane dzięki Parkerowi, którego już mieliśmy okazję nieco poznać czytając historię Callie i Keitha, która bardzo mi się podobała. Nie mogłam więc przejść obojętnie obok kolejnej części serii.

Mamy tutaj niecodzienny motyw, bo główni bohaterowie poznają się w wirtualnym świecie gier. Nie spotkałam się jeszcze z takim, więc byłam bardzo ciekawa, jak autorka to pokieruje. Bianca stworzyła fajną, ciekawą historię, która myślę, że wywoła na twarzy czytelnika uśmiech, bo nie zabraknie tutaj dawki humoru. Pokierowała dobrze znajomością Teagan i Parkera, nic nie było przesadzone, nie nadała tej relacji zbyt szybkiego tempa i czytało się naprawdę przyjemnie.

Na początku znajomość głównych bohaterów rozwija się tylko w Internecie, ale już na tym etapie widać, że coś między tym dwojgiem się dzieje. Poznają się mimo odległości, nawiązują między sobą jakąś więź, stają się sobie bliscy. Oczywiście z czasem spotykają się twarzą w twarz i… no cóż. Jaki będzie rozwój dalszych wydarzeń, musicie przekonać się sami.

Nie ma tu jednak tylko sielanki. Zarówno Teagan jak i Parker zmagają się z pewnymi problemami. Nie będę wam zdradzała o co chodzi, by nie odebrać wam przyjemności z poznawania tej historii. Powiem tylko, że bohaterowie nie mają przez cały czas lekko, będą musieli stawić czoło pewnym sprawom i znaleźć sposób na ich rozwiązanie.

 

Czy polecam?

Jak najbardziej tak i bardzo się cieszę, że miałam możliwość objęcia jej swoim patronatem. Jest to jedna z tych historii, przy których człowiek może się zrelaksować. Nie ma tu wielkich zawirowań, ale też nie można mówić o nudzie. Czytało mi się to bardzo lekko i szybko i teraz nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na trzeci tom, który będzie opowiadał o losach kolejnych bohaterów.

Mam nadzieję, że historia Teagan i Parkera wam się spodoba w takim samym stopniu, jak mnie!

 

Współpraca reklamowa z Wydawnictwo Jaguar.

01 kwietnia 2023

349. Przedpremierowo: "Finding Back to Us" ~ Bianca Iosivoni

Tytuł:Finding Back to Us

Tytuł oryginału:Finding Back to Us

Autor: Bianca Iosivoni

Data wydania: 12 kwietnia 2023

Wydawnictwo: Jaguar

 

Callie, studentka medycyny, na prośbę siostry i przybranej mamy wraca do rodzinnego domu w małym miasteczku na południu Stanów, by spędzić wakacje z najbliższymi, zanim siostra wyruszy w podróż dookoła świata.

Dziewczyna nie ma pojęcia, że w tym samym czasie zjawy się tam również Keith, którego od lat darzy szczerym uczuciem nienawiści. To przez niego jej ojciec zginął w wypadku samochodowym. Nie widzieli się od siedmiu lat, a Callie uporczywie unika z nim kontaktu – jej największym pragnieniem jest nie oglądać go już do końca swoich dni.

Wraz z pojawieniem się Keitha wracają do niej ból i złość, którym towarzyszą też inne uczucia, powodując totalny mętlik w jej głowie. Bo Keith to nie tylko człowiek, którego Callie nienawidzi najbardziej na świecie, ale także jej przybrany brat…

Źródło opisu: materiały wydawnictwa.

 

Ten, kto twierdził, że czas leczy rany, był cholernym kłamcą. Niektóre rany nigdy się nie zagoją. I być może nawet nie powinny.

 

Po przeczytaniu kilku rozdziałów poczułam lekkie zaniepokojenie, że ta książka mi się nie spodoba. Jednak to jest jedna z tych lektur, które trzeba przeczytać całe, by zrozumieć pewne kwestie. Zachowanie Callie pozostawia wiele do życzenia, bywały momenty, gdy mnie denerwowała, jednak z drugiej strony… kierowały nią konkretne pobudki i starałam się dać jej pewną dozę zrozumienia.

Za to Keith niemalże od razu skradł moje serce. W tak młodym wieku ten chłopak dźwigał na swoich barkach ogromny ciężar. Wykazywał się też ogromną cierpliwością i spokojem, jeśli chodzi o jego przybraną siostrę, no i nie brakowało mu po poczucia humoru, ale też zadziorności.

Owszem, Callie czasami przeginała w moim odczuciu, miałam chęć nią potrząsnąć. Jednakże autorka przez to nam pokazuje, że niezmierzenie się z przeszłością nie prowadzi do niczego dobrego. I nie jest to przede wszystkim nic przyjemnego. Zamknięcie się w taki sposób, jak zrobiła to Callie, nie niesie ze sobą dobrych skutków. Skupia się tylko na swoich emocjach, w tym nienawiści do Keitha, ale tak naprawdę ma wiele do przepracowania i dopiero po tylu latach doznaje ‘wstrząsu’, który do tego kieruje. Chyba mogę napomknąć, że chłopak miał w tym pewien swój udział?

Finding Back to US” to historia, która nie porywa od razu, ale trzeba po prostu dać jej szansę. Mamy tutaj motyw hate-love, a ta granica pomiędzy jednym uczuciem a drugim zaciera się gdzieś powoli, jest też walka z pożądaniem, jakie rodzi się między Keithem a Callie. Dziewczyna żywiła negatywne uczucia wiele lat, więc bardzo dobrze, że Bianca nie zdecydowała się pozbyć tego w kilku rozdziałach.

W tej powieści mamy też do czynienia z przybranym rodzeństwem, a co za tym idzie – zakazana relacja. Aczkolwiek na tej kwestii jakoś bardzo skupienia nie ma. Największe jest na przeszłości. Na tym, do czego prowadzi zamknięcie się na nią. I co może się zmienić, gdy zyskamy odwagę i się z nią zmierzymy – nawet jeśli będzie dla nas bolesna. Jest też wybaczenie. Nie tylko drugiej osobie, ale czasami trzeba odpuścić sobie, by móc naprawdę odetchnąć.

Bycie rodzicem bywa czasami naprawdę trudne. Od chwili narodzin boisz się o swoje dziecko i chcesz je chronić przed wszelkim złem tego świata. Jednocześnie starasz się je wspierać i motywować do spełniania marzeń.

 

Czy wam polecam?

Cóż, oczywiście, że tak! Jak jednak wspomniałam, jeśli na początku was nie porwie, dajcie tej historii szansę! Moim zdaniem naprawdę warto, dlatego właśnie „Finding Back to Us” objęłam swoim patronatem medialnym. I tak jak pierwsze kilka rozdziałów czytałam powoli i ratalnie, tak później ponad dwieście stron pochłonęłam za jednym posiedzeniem.

Współpraca reklamowa z: Wydawnictwo Jaguar.

07 marca 2023

345. Przedpremierowo: "Fragile Heart" ~ Mona Kasten

Tytuł:Fragile Heart

Tytuł oryginału:Fragile Heart

Autor: Mona Kasten

Data wydania: 22 marca 2023

Wydawnictwo: Jaguar

 

Minęły trzy miesiące, odkąd Adam zerwał kontakt z Rosie. Słowa jego listu pożegnalnego nadal odbijają się echem w jej głowie, a serce boli tak samo, jak pierwszego dnia po rozstaniu. Rosie tęskni za głębokimi rozmowami, jakie ze sobą prowadzili, i za bliskością, jaka łączyła ich nawet wtedy, gdy dzieliły ich tysiące kilometrów.

Audycja, którą Rosie prowadzi w radiu internetowym i którą – po nieudanym wywiadzie ze Scarlet Luck – niestrudzenie próbuje wznowić, daje jej przynajmniej krótką chwilę zapomnienia. Ale właśnie wtedy, kiedy zaczyna wierzyć, że mogłaby kiedyś przeboleć odejście Adama, ten ponownie się do niej odzywa i momentalnie wszystkie uczucia, nadzieje i marzenia, które tak bardzo próbowała stłumić, wracają.

Czy tych dwoje mają jeszcze szansę na wspólne szczęście, skoro dzielą ich całe światy?

Źródło opisu: materiały wydawnictwa.

 

Myślę, że każdy z nas walczy z wątpliwościami dotyczącymi samego siebie. Ważne, żeby nie dać się osaczyć i stłamsić.

 

Jak ja czekałam na tę część! Po zakończeniu, jakie autorka zafundowała w pierwszym tomie nie mogłam się doczekać, aż poznam dalsze losy Rosie i Adama. Dlatego też bardzo ucieszyło mnie to, że mogę je poznać przedpremierowo, ale też nie będę ukrywać, że do czytania podeszłam z lekką obawą, bo nie wiedziałam, co Mona Kasten dla nas szykuje. Niewątpliwie nie jest to romans typowy, który czyta się leciutko i z ciągłym uśmiechem na ustach. Owszem, dawka humoru jest, ale ja przeżywałam też inne emocje, a w pewnym momencie miałam nawet łzy w oczach. Dosłownie. Muszę też zauważyć, że im dalej w tę historię brnęłam, tym coraz trudniej było się od niej oderwać, a moja ciekawość tylko rosła, więc… to nawet bardzo dobry znak! Mona porusza tutaj tematy, które nie są ani trochę łatwe i właśnie to czyni tę powieść tak wyjątkową.

Rosie i Adam mają wiele do przepracowania. Nie tylko własne demony, ale sytuacja pomiędzy nimi również wymaga czasu i przede wszystkim wysiłku. Co mi się tutaj podobało to na pewno fakt, że problemy nie zostają zamiecione pod dywan i nie znikają w magiczny sposób. Cały czas nasi bohaterowie muszą się z pewnymi sprawami zmagać (nie zdradzę oczywiście o co chodzi) i nie zawsze jest łatwo. W obojgu zaszły zmiany, ale przed nimi wciąż długa droga, na której czekają wyzwania. Czy sobie z tym poradzą? Cóż. Nie powiem!

Mamy tutaj motyw friends to lovers, bo relacja pomiędzy Rosie a Adamem zaczyna się właśnie od przyjaźni, a powoli przeradza się w coś większego. I mówiąc powoli mam dokładnie to na myśli. Autorka daje im czas na lepsze poznanie się, na zrozumienie samych siebie i emocji, jakie w nich się budzą. Stają się sobie coraz bliżsi, ale czy to cokolwiek zmieni, skoro oboje dźwigają swoje emocjonalne bagaże?

 

Strach i odwaga to dwie emocje, które mogą współistnieć. Odważni ludzie wiecznie się boją. Dlatego są odważni.

 

Czy wam polecam?

Oczywiście i to z całego serca! Najpierw jednak przeczytajcie pierwszą część, bo „Fragile Heart” jest kontynuacją tego, co miało miejsce w „Lonely Heart”. No i tym razem również mogę się pochwalić, że ten tom, jak i poprzedni, miałam przyjemność objąć swoim patronatem!

Naprawdę wam polecam, jeśli szukacie czegoś, co może poruszyć wasze serca i co nie jest powielającą się historią.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

24 lipca 2022

315. Przedpremierowo: "Lonely Heart" ~ Mona Kasten

Tytuł: Lonely Heart

Tytuł oryginału: Lonely Heart

Autor: Mona Kasten

Data wydania: 27 lipca 2022

Wydawnictwo: Jaguar

 

Rosie nie może uwierzyć, że będzie mogła przeprowadzić wywiad z grupą Scarlet Luck dla swojej internetowej audycji radiowej. Nie tylko śledzi od lat działalność zespołu, ich piosenki towarzyszyły jej również w najtrudniejszych momentach życia. Fascynuje ją szczególnie Adam, perkusista, w dużym stopniu dlatego, że wiadomo o nim jedynie, że od lat nie toleruje bycia dotykanym – przez nikogo.

W końcu zespół pojawia się w małym studiu Rosie – a wszystko kończy się jedną wielką klapą. Wywiad musi zostać przerwany, a w sieci zalewa Rosie fala hejtu. Kiedy dochodzi nawet do tego, że zostaje zaatakowana na ulicy przez fanki zespołu, Scarlet Luck zapraszają ją na swój koncert, jako znak, że chcą zostawić całą tę sprawę za sobą. I nagle Rosie stoi powtórnie przed Adamem. Adamem, w którego oczach dostrzega niewyobrażalny ból – i do którego nie wolno jej się zbliżyć, nie wolno go dotknąć ani przytulić…

Źródło opisu: materiały wydawnictwa.

 

nie ma nic złego w unieszczęśliwianiu innych.

grunt, żeby nie unieszczęśliwiać siebie.

 

Mona Kasten to autorka, która swoją twórczością bardzo szybko skradła moje serce. Wystarczyło, że przeczytałam tylko jedną książkę spod jej pióra i wiedziałam, że to nie jest koniec tej przygody.

Dlatego też, kiedy pojawiły się informacje o najnowszej powieści Mony, czyli „Lonely Heart”, to nie podlegało dyskusji, musiałam zapoznać się z tą historią. Co nie ulega wątpliwościom - wydanie jest nieziemskie. Sama okładka, plus twarda oprawa i te barwione brzegi… no niewątpliwie jest to jedna z ładniejszych książek, jakie będą gościły w mojej kolekcji. Na pewno też przyciągną oko niejednej okładkowej sroki. Co jednak w tym wszystkim jest lepsze - historia Rosie i Adama, czy też raczej Bestii, odzwierciedla oprawę.

Spodziewałam się po części klasycznego romansu, choć też oczekiwałam czegoś oryginalnego, bo to Mona Kasten. Zostałam jednak pozytywnie zaskoczona. Naprawdę nie sądziłam, że tak wszystko tutaj będzie wyglądało. Przede wszystkim tempo akcji i relacji pomiędzy głównymi bohaterami. Naprawdę autorka tutaj się nie spieszy, powoli buduje pomiędzy Rosie a Adamem więź, stopniowo zaczynają sobie ufać, zbliżają się do siebie. Jest to też powieść o przyjaźni, a może przede wszystkim o tym. I ta historia nie jest opowieścią wyłącznie o dwójce głównych bohaterów. Mamy też postaci drugoplanowe, którym autorka nadaje 'życie'.

 

Kiedy życie płynie bardzo szybko, nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo za kimś tęsknisz. Ale kiedy pomyślisz o tej osobie, przeszywa cię ból, jakbyś został właśnie porażony prądem.

 

Lonely Heart” ma to do siebie, że albo pochłoniesz ją w jeden wieczór, bo tak wciągnie albo czytanie zajmie więcej czasu żeby się jak najdłużej nacieszyć tą historią. U mnie była ta opcja numer dwa, ale też po części dlatego, że bałam się tej historii. Nie wiedziałam co tu się może wydarzyć, ale już po dwóch rozdziałach wiedziałam, że to będzie romans inny niż te, które miałam okazję czytać do tej pory - a było ich sporo. Niewątpliwie jest to poruszająca powieść, która opowiada o atakach paniki, hejcie. Próbuje przekazać wsłuchiwać się w siebie i postępować zgodnie z samym sobą. Chwyta za serce już na początku i trzyma do samego końca. Rosie i Adam są ludźmi po przejściach, dźwigającymi na barkach spory ciężar - o którym od razu się nie dowiadujemy. W niektórych kwestiach nawet potrafiłam się z nimi utożsamiać.

 

Myślę, że miłość nie jest czymś, czego można planowo szukać. Czekasz po prostu, aż nadejdzie, a do tego czasu można tylko liczyć, że się pojawi.

 

Czy ją wam polecam?

Jak najbardziej, tym bardziej, że miałam przyjemność objąć „Lonely Heart” patronatem. Historia jest warta zapoznania i myślę, że na długo ją zapamiętam. A przede wszystkim mam nadzieję, że wam tak samo zapadnie w serduchu jak mi, jeśli się z nią zapoznacie.

Mi tymczasem pozostaje czekać na kontynuację, bo to nie koniec tej przygody, a zakończenie tej części… cóż. Ja potrzebuję więcej!

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

19 kwietnia 2022

306. Przedpremierowo: "Don't Leave Me" ~ Lena Kiefer

Tytuł:Don’t Leave Me

Tytuł oryginału:Don’t Leave Me

Autor: Lena Kiefer

Data wydania: 20 kwietnia 2022

Wydawnictwo: Jaguar

 

Po wielu perturbacjach Kenzie i Lyall wreszcie są razem. Ale ich z trudem zdobyte szczęście jest zagrożone, ponieważ przeciwko Lyallowi wysunięto przerażające oskarżenie. Kenzie nie wierzy, że jej ukochany mógłby okazać się mordercą. Choć wszystkie dowody zdają się przemawiać na jego niekorzyść…

Lyall jest zrozpaczony. Wszyscy wierzą, że to on zawinił tej strasznej zbrodni. Kenzie stara się zrobić wszystko, by udowodnić jego niewinność. Lyalla ogarniają wątpliwości, czy jego związek z Kenzie ma jeszcze w ogóle jakiekolwiek szanse na przetrwanie…

Źródło opisu: okładka książki.

 

Choć kochałem Kenzie ponad wszystko, a ona mnie… istniały takie trudności, jakich przezwyciężyć nie może nawet miłość.

 

Jak ja czekałam na tę część! Zwłaszcza po zakończeniu, jakie autorka zafundowała nam w „Don’t Hate Me”. Dlatego wieść o premierze bardzo mnie ucieszyła i nawet nie wiecie jak się cieszę, że ta lektura już jest za mną. A jeszcze bardziej cieszy mnie to, że tak samo jak w przypadku poprzednich części, miałam przyjemność również tę powieść objąć swoim patronatem medialnym.

Don’t Leave Me” to zwieńczenie losów Lyalla i Kenzie. Byłam ciekawa, jak Laura Kiefer pokieruje dalej ich historią no i przyznam szczerze, że zostałam zaskoczona w pozytywny sposób. To nie jest już tylko romans, ale też po trochu kryminał, gdzie mamy intrygi i od samego początku coś się dzieje. Pojawia się sporo pytań, przede wszystkim: kto i dlaczego wrabia Lyalla? A może rzeczywiście jest winny temu, o co go oskarżają? Od pierwszych stron akcja kręci się wokół tej sprawy, odpowiedzi nie są oczywiste. Ani finał tej historii. Powiem wam, że jeśli o mnie chodzi, to wszystko co się tu działo trzymało w napięciu i na pewno wywoływało we mnie emocje, więc denerwowałam się razem z bohaterami. No i treść mnie wciągnęła, a to, że zdarzenia mające tu miejsce były owiane zagadką, wzbudzało tylko moją ciekawość i chciałam ciągle czytać. A ostatnio z czytaniem u mnie kiepsko, natomiast ta książka to zmieniła.

Jeżeli chodzi o głównych bohaterów, to zostają postawieni przed bardzo ciężką próbą. A przede wszystkim ich miłość. Czy ich uczucie wystarczy? Czy Kenzie wciąż będzie wierzyła w niewinność Lyalla? Cóż. Musicie się przekonać sami, bo ja wam nie zdradzę, ale powiem tak: już od pierwszych stron czułam, że tutaj bije inny klimat niż w „Don’t Love Me” czy „Don’t Hate Me”. Ta część na pewno różni się od poprzednich i dla mnie to naprawdę dobra historia, która jest warta przeczytania. I mimo tego, że liczy sobie ponad czterysta stron, w ogóle tego nie odczułam.

 

Ale to prawda, co mówią niektóre piosenki: miłość to potężna siła, najpotężniejsza na świecie.

 

Polecam wam tę serię nie tylko dlatego, że jest pod moim patronatem. Polecam wam ją, bo uważam, że się nie zawiedziecie. Bohaterowie są młodzi, ale niezwykle dojrzali przez wydarzenia, jakie ich spotykają. Może trochę było przewidywalnie, ale też nie do końca. Jak mówiłam, „Don’t Leave Me” od początku do końca trzyma w napięciu. Mam więc nadzieję, że jeśli zdecydujecie się sięgnąć po historię Lyalla i Kenzie, to spodoba wam się tak samo, jak mi.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

28 stycznia 2022

293. "Oculta" ~ Maya Motayne

Tytuł:Oculta

Tytuł oryginału:Oculta

Autor: Maya Motayne

Data wydania: 03 listopada 2021

Wydawnictwo: Jaguar

 

Alfie i Finn nie widzieli się od kilku miesięcy, od czasu, kiedy wspólnie ocalili Kastalanię przed starożytną mroczną magią. Alfie w końcu zaczyna akceptować swoją rolę następcy trony i bierze udział w przygotowaniach do rokowań pokojowych, zaś Finn podróżuje, upajając się wolnością i niezależnością od Ignacia. Przynajmniej do czasu, kiedy nieoczekiwanie zostaje nową przywódczynią jednej z najpotężniejszych grup przestępczych w całej Kastalanii.

Plany Alfiego również stają pod znakiem zapytania. Tajemnicza organizacja, odpowiedzialna za zamordowanie jego brata, powraca. Jej członkowie próbują w każdy możliwy sposób storpedować rozmowy pokojowe. ALFIE I FINN MUSZĄ RAZ JESZCZE ZJEDNOCZYĆ SIŁY, aby wytropić nieuchwytnych zabójców i ocalić szanse na zawarcie pokoju z Anglezją. CZY JEDNAK ZDOŁAJĄ powstrzymać tak podstępnych wrogów zanim ich królestwu zagrozi nowa wojna?

Źródło opisu: okładka książki.

 

Pierwszy tom tej serii, czyli „Nocturnę” czytałam już jakiś czas temu, dlatego zaczynając „Ocultę” miałam mały problem z przypomnieniem sobie wydarzeń z poprzedniej części, ale im dalej czytałam, tym było lepiej. Ta książka to dość spory grubasek, bo liczy sobie ponad pięćset stron i nie ukrywam, że troszeczkę czasu mi z nią zeszło. Dopiero po jakimś czasie się w nią wciągnęłam i większość przeczytałam w jakieś… dwa dni.

Mamy tutaj poruszone kwestie polityczne, charakterystyczne dla świata wykreowanego przez Mayę Motaynę i trochę tego sporo. Co jednak dla mnie się liczyło, to od początku coś się zaczynało dziać i jest to owiane tajemnicą, a bohaterowie planują tę zagadkę rozwikłać, więc wydarzenia wzbudzały moje zainteresowanie. Chociaż zaspojlerowałam sobie końcówkę, to powiem wam, że nie byłam tym zaskoczona, bo jakoś tak… spodziewałam się tego. Jak i pewnego zajścia, jakie tu nastąpiło, ale… nic nie zdradzam! Mimo wszystko, na szczęście, tak do końca przewidywalna ta lektura nie była. Powiem wam więcej. Pomimo tego, że zajrzałam na koniec (czego już od dawna nie robię!) to efekt zaskoczenia mimo wszystko tutaj był! Więc jak najbardziej jestem na tak! No i jest to jedna z tych książek, gdzie nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli i nie zawsze istnieją idealne rozwiązania. Powiem tak – nieco się tutaj działo!

Jedyne co tu zauważyłam i co delikatnie mnie bawiło, to dość często pojawiało się coś takiego, że bohaterowie rozumieli bardzo dokładnie myśli drugiej osoby tylko po spojrzeniu w oczy. Takie tam moje luźne spostrzeżenie.

Kwestia romantyczna… Nie spodziewajcie się tu nie wiadomo jakich fajerwerków. Raczej to jest tłem dla tej historii i choć uwielbiam romanse, to nie uważam, by to było coś złego. W tego typu książkach wręcz przeciwnie. Jeżeli chodzi o Finn i Alfiego, mamy tu jakby odwrócenie ról. To dziewczyna jest tą twardą, odważniejszą, a Alfie tym bardziej… delikatnym. Choć na szczęście nie jest jakimś ciamajdą. Na jego barkach spoczywa spory ciężar, który staje się z biegiem wydarzeń cięższy.

Jak sobie poradzą w obliczu tego, co się dzieje w ich świecie?

 

Jeśli lubicie takie klimaty fantastyki, to jak najbardziej polecam. Maya Motayne stworzyła oryginalny świat. Są tajemnice, intrygi, zwroty akcji – coś co ja bardzo lubię! Uważam też, że ta część jest lepsza od poprzedniej. No i jeżeli czytaliście pierwszy tom to na pewno warto się przekonać, co się dzieje u bohaterów, prawda? Teraz pozostaje tylko czekać na kolejną część!

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

27 października 2021

278. Przedpremierowo: "Don't Hate Me" ~ Lena Kiefer

Tytuł:Don’t Hate Me

Tytuł oryginału:Don’t Hate Me

Autor: Lena Kiefer

Data wydania: 27 października 2021

Wydawnictwo: Jaguar

 

ON ją okłamał.

ONA chce o nim zapomnieć.

Ale los ma wobec tych dwojga inne plany.

 

KENZIE przyrzekła sobie, że nigdy więcej nie będzie mieć kontaktu z klanem Hendersonów. Po tym, jak Lyall złamał jej serce chce po prostu skupić się na nauce. Chwilę później otrzymuje jednak kuszącą ofertę od Theodory Henderson, aby pomóc w zaprojektowaniu kurortu na Korfu. Kenzie podejmuje wyzwanie, nie wiedząc, czego może się spodziewać.

LYALL próbuje wszystkiego, by zapomnieć o Kenzie, po tym, jak zdemaskowała jego kłamstwo i go porzuciła. Plany dotyczące rodzinnej firmy są teraz jego najwyższym priorytetem. Kiedy matka potrzebuje pomocy przy projekcie hotelu w Grecji nie zastanawia się dwa razy. Nie ma jednak pojęcia, jak bardzo jego serce zostanie tam wystawione na próbę…

Źródło opisu: materiały wydawnictwa.

 

Nie istnieją żadne zasady mówiące, od której chwili można wierzyć, że ktoś jest tym jedynym parterem.

 

Nareszcie nadszedł czas na drugą część losów Lyalla i Kenzie. Czekałam na ten tom z niecierpliwością, ale totalnie nie wiedziałam czego się spodziewać, zwłaszcza po tym co wydarzyło się na sam koniec „Don’t Love Me”. Szczerze mówiąc, nieco obawiałam się zaczynać „Don’t Hate Me”, ale jednocześnie byłam niesamowicie ciekawa, więc oczywiście – przeczytałam. Im dalej zagłębiałam się w tę historię, to coraz bardziej się wciągałam w to, co tym razem autorka wymyśliła.

Skupię się na początku na głównych bohaterach. Mają sporo do przepracowania, oboje. To co się wydarzyło na koniec pierwszego tomu, miało spory wpływ na ich relację, więc nie jest łatwo. Lena Kiefer wcale nie ułatwia tu sprawy i bardzo dobrze, bo jednocześnie nie pozwala, by ich relacja podążała szybko w danym kierunku. Wszystko rozwija się powoli, stopniowo, a co najważniejsze – w zupełnie naturalny sposób. Oboje, choć młodzi, całkiem sporo przeszli i potrafią wykazać się niezwykłą dojrzałością, choć wiadomo, że popełniać błędy też mogli. Trzymałam za tych dwoje kciuki, ale jednocześnie bałam się, co też jeszcze na nich może spaść. Okazało się to nie do końca bezpodstawne.

Don’t Hate Me” to powieść, która nie tylko skupia się na Kenzie i Lyallu. Absolutnie. Autorka nadaje w tej historii akcji i trochę się tutaj dzieje poza tym co między dwójką głównych bohaterów. Jestem pozytywnie zaskoczona tym, jak prezentuje się całość tej książki, bo nie można tu powiedzieć o nudzie. Są tu intrygi, tajemnicze wydarzenia. A sam koniec? Tego totalnie się nie spodziewałam i po nim najchętniej sięgnęłabym po trzecią część w trybie natychmiastowym! Już się zastanawiam, co Lena Kiefer przygotowała na finał tej serii i nie mogę się jej doczekać. W tym tomie troszkę odpuszczony został temat rodziny Hendersonów, a mianowicie zasad tam panujących i podążania wyznaczonymi ścieżkami, choć nie całkowicie, bo w pewnym momencie coś się pojawia – coś, co sprawiło, że troszkę mi serducho urosło, ale nic więcej nie zdradzę.

 

[…] nie należy zbyt szybko rezygnować ze swoich marzeń, nawet jeżeli wydają się trudne do spełnienia. Z najbardziej skomplikowanych spraw powstaje często coś pięknego.

 

Tak samo jak w przypadku „Don’t Love Me”, „Don’t Hate Me” to powieść, którą objęłam swoim patronatem i serdecznie wam ją polecam, bo jest to warta przeczytania książka, w której się dzieje i potrafi wciągnąć czytelnika, a do tego nie jest przewidywalna. Cieszę się, że na skrzydełku widnieje moje logo i mam ogromną nadzieję, że jeśli zapoznacie się z tą historią, to spodoba wam się tak samo, jak mnie. Naturalnie pamiętajcie, by czytać od pierwszego tomu!

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

30 maja 2021

243. "Żelazna kraina" ~ Holly Black

Tytuł:Żelazna kraina

Tytuł oryginału:Ironside

Autor: Holly Black

Data wydania: 21 kwietnia 2021

Wydawnictwo: Jaguar

 

Najciemniejszego dnia zimy w Pałacu Termitów odbywa się koronacja Roibena, której Kaye ani nie chce, ani nie może opuścić. Czy Silarial odnowi rozejm między tronami mocy i światłości? Czy też rozpocznie się odwieczna wojna z Cnymi elfami? Pośród zamętu i niepewności Kaye stara się przywrócić siostrze życie, które jej skradła. Nieopatrznie składa również przysięgę, z której musi się wywiązać, choć tak naprawdę wolałaby o niej zapomnieć.

Źródło opisu: okładka książki.

 

Żelazna kraina” to kolejny tom z serii „Elfy ziemi i powietrza”. Spotykamy tu postaci z pierwszego tomu, ale także z drugiego i jest to zwieńczenie historii wszystkich bohaterów, jakich poznaliśmy do tej pory. Wiem, że bardzo dużo czytelników zachwyca się książkami tej autorki, ale ja jakoś tych odczuć nie potrafię podzielić, choć już trochę powieści spod pióra Holly przeczytałam.

Mimo iż czytało się lekko tę pozycję, to jednak nie potrafiłam się w nią jakoś za bardzo wciągnąć i przez pewien czas po prostu się męczyłam. To fakt, później trochę się rozkręciło, ale i tak ta opowieść mnie nie zachwyciła. Sięgnęłam po nią tylko dlatego, by zakończyć serię, ale na chwilę obecną nie bardzo wiem czy jeszcze zdecyduje się na jakąś kolejną książkę Holly Black, jeśli zostanie wydana u nas w Polsce.

Ta autorka we wszystkich swoich powieściach tworzy ten sam, magiczny świat, który już znamy z poprzednich książek. Ba! Nawet czasami są powiązania z innymi seriami. Podoba mi się to, jak wykreowała magiczne istoty, zasady panujące w ich krainach. Jest to niewątpliwie oryginalne, ale jednocześnie jestem ciekawa czy zdecyduje się stworzyć coś nowego, czego nie znamy z książek, które już zostały wydane.

Jako zakończenie serii, super. Wszystko zostało rozwiązane. „Serce trolla” było pierwszego tomu i zastanawiałam się czy to będzie miało jakieś powiązane w ostatniej części, ale jak mówiłam – tak. „Żelazna kraina” jest zakończeniem dla wszystkich ważniejszych postaci, jakie poznajemy. Drogi wszystkich zaczynają się krzyżować i ostatecznie wszystko zostało rozwiązane, co uważam na plus. Mamy tu dodatek romansu, który nie ogrywa głównej roli. Na pierwszym planie autorka stawia to, co się dzieje w krainie elfów. Jest więc akcja, od samego początku, choć dla mnie to też nie było jakieś emocjonujące, ale przynajmniej nie było nudy.

 

Nie jest to zła książka, została napisana lekko i w sposób zrozumiały, więc nie gubi się człowiek w tym, co się dzieje, ale mnie po prostu nie porwała i nie będę z utęsknieniem wracała do tej pozycji. Wiem jednak, że są fani Holly Black i magicznego świata, który kreuje, więc jeśli już czytaliście coś spod jej pióra i wam się podobało, to „Żelazna kraina” może być dla was. A nawet jeśli nic nie czytaliście z twórczości tej autorki, to spróbujcie, być może wam przypadnie bardziej do gustu, niż mi.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

18 maja 2021

240. Przedpremierowo: "Don't Love Me" ~ Lena Kiefer

Tytuł:Don’t Love Me

Tytuł oryginału:Don’t Love Me

Autor: Lena Kiefer

Data wydania: 19 maja 2021

Wydawnictwo: Jaguar

 

KENZIE marzy o studiach projektowania wnętrz. Nie jest więc zachwycona faktem, że zamiast wymarzonych praktyk w Nowym Jorku dostaje staż w Szkocji. Ale na miejscu czeka ją niespodzianka. Wszystko jednak niespodziewanie się zmienia, gdy na miejscu, w swojej pierwszej pracy poznaje przyszłego spadkobiercę sieci luksusowych hoteli. Młody, atrakcyjny Lyall fascynuje ją od pierwszego, przypadkowego spotkania. Chłopak jest arogancki i narzuca dystans, a jednocześnie okazuje jej zainteresowanie.

Jaki sekret kryje się za jego zachowaniem?

LYALL ma niewiele czasu, bo tylko jedno lato, aby odbudować w oczach bliskich swoją zrujnowaną reputację. Jeśli mu się to nie uda, jego przyszłość stanie pod znakiem zapytania. Kiedy jednak poznaje Kenzie, odbywającą staż w jego rodzinnym zamku, całkowicie zapomina o planie naprawczym. Lyall nie potrafi oprzeć się urokowi dziewczyny, choć ma świadomość, że ich związek może zaszkodzić nie tylko jemu, ale też Kenzie.

Źródło opisu: materiały wydawnictwa.

 

Czasem ucieczka jest najlepszym wyjściem. Na przykład kiedy nie chcesz, żeby wszyscy zobaczyli, jak się rozsypujesz.

 

Niemiecka autorka? Dla fanów Mony Kasten i Laury Kneidl? Jak mogłabym w takim razie nie sięgnąć po tę książkę? Nie mogłabym. Po prostu musiałam, choć bałam się złamanego serca, bo to jednak seria licząca sobie aż trzy tomy, a ja przeżywam czytane przeze mnie historie. Zaryzykowałam. Czy żałuję?

Już od pierwszych stron styl autorki bardzo przypadł mi do gustu. Wszystko czytało się płynnie, z przyjemnością. I często z uśmiechem na ustach. Szybko okazuje się, że bohaterowie, nie tylko główni, mają jakieś sekrety, które dodały tej książce aury tajemniczości, a co za tym idzie, pobudziły we mnie ciekawość tego, co będzie dalej. Nie tylko w „Don’t Love Me”, ale w całej serii.

Jest tu lekkie podobieństwo do serii „Maxton Hall” Mony Kasten, ale nie jest to bardzo podobna powieść. Raczej niektóre schematy są tu powtórzone, tylko tyle. Lena Kiefer zdecydowanie wykazała się oryginalnością, wplotła w swoją historię nie tylko wątek zakazanego uczucia, ale dzieje się tu dużo więcej. Są surowe zasady, które obowiązują i tajemnice. Nic więc dziwnego, że będą jeszcze dwa tomy. Jeden by nie wystarczył na to, co wymyśliła autorka. Podobało mi się to, że „Don’t Love Me” nie obraca się jedynie wokół relacji pomiędzy Kenzie a Lyallem. Tu dzieją się też inne rzeczy, które odkrywamy stopniowo i jestem bardzo ciekawa, jak to wszystko potoczy się dalej. W ostatnich rozdziałach oczywiście dzieje się najwięcej, są pewne elementy, które odrobinę zaskakują, ciągle jest ta niepewność; co dalej i co tak naprawdę się wydarzyło? Im dalej byłam, tym gorzej było mi się oderwać, dlatego po kolejne tomy sięgnę bez chwili wahania.

Co do naszych bohaterów, ich uczucia nie naradzają się w jednym momencie. Czuć pomiędzy nimi chemię, zdecydowanie, ale tempo jest zachowane odpowiednio. Kenzie to dziewczyna, która twardo stąpa po ziemi, jest bardzo zdolna, silna. Przeżyła stratę, z którą wciąż się zmaga. Wszyscy ją ostrzegają przed Lyallem, ale nie może powstrzymać tego, jak ją do niego ciągnie. W drugą stronę dzieje się to samo. Lyall wie, że związek z tą dziewczyną nie będzie miał racji bytu. Jest chłopakiem, który nie cieszy się zbyt dobrą reputacją i sam sobie niezbyt pomaga, ale przy bliższym poznaniu naprawdę wiele zyskuje.

 

Don’t Love Me” to książka, którą naprawdę warto przeczytać. Dla fanów Mony i Laury, jak najbardziej! Kupiła mnie totalnie, w stu procentach i tym bardziej cieszę się, że mogłam objąć ją swoim patronatem. To nie jest słodki romans New Adult. Bywa słodko, ale nie tylko. Ta książka opowiada o czymś więcej, niż tylko o Lyallu i Kenzie. Są zasady. Życiowe bariery. Autorka skupia się też na bohaterach pobocznych, co nadaje tej historii czegoś znacznie większego. Nie ma tu mowy o nudzie, bo dzieje się aż do ostatniej strony. Naprawdę wam ją polecam i mam nadzieję, że spodoba wam się tak samo, jak mi. Czyli bardzo!

 

Ze egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.


28 kwietnia 2021

234. "Siostra gwiazd" ~ Marah Woolf

Tytuł:Siostra gwiazd

Tytuł oryginału:Sister of the Stars: Von Runnen und Schatten

Autor: Marah Woolf

Data wydania: 24 marca 2021

Wydawnictwo: Jaguar

 

Ukąszona przez sylfidę młoda czarownica walczy o życie, miłość i utraconą magię. Wielki Mistrz Loży rezygnuje z uczucia, by ocalić kraj przed inwazją zmiennokształtnych bestii. A szaleńczo przystojny i uwodzicielski demon rzuca się w wir misji dyplomatycznej.

Źródło opisu: okładka książki.

 

Siostra gwiazd” to książka, która zebrała sporo pozytywnych opinii i przez to byłam jej coraz bardziej ciekawa. Podejrzewam, że jej oprawa przyciągnie niejedną okładkową srokę, bo mnie osobiście to także nieco skłoniło. Jednak jak mówią: nie oceniaj książki po okładce. Więc tego nie robiłam.

Jest to niezły grubasek i byłam pewna, że trochę czytanie mi jej zajmie, bo ostatnio z tym u mnie nie najlepiej. Aczkolwiek, pierwszego wieczora przeczytałam jakieś 97 stron, a następnego pochłonęłam całą resztę, bo nie mogłam się oderwać. To coś znaczy, prawda?

W fantastyce jest zazwyczaj tak, że główną część zajmuje magia i cały ten świat, a czasem romans zostaje wykluczony albo jest dodatkiem. W tym przypadku było inaczej. Oba te elementy są jakby na równi i w obu przypadkach bywało trochę nieprzewidywalnie, więc mogę powiedzieć, że elementy zaskoczenia były – co jak najbardziej na plus! Po tej książce można by się spodziewać wszystkiego i powiem wam jedno: nie zawsze istnieją idealne rozwiązania. Nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem i tak, jakbyśmy tego chcieli. Choć autorka stworzyła swój oryginalny świat, to wplotła też coś, co niektórym może być znane z filmów czy seriali i na tym trochę to oparła, co było dość fajnym zabiegiem.

Ta książka to nie tylko ładna okładka, ale również dobre wnętrze. Historia sióstr mnie wciągnęła i już teraz wam powiem, że sięgnę bez dwóch zdań po kolejne tomy, na które czekam z niecierpliwością. I dla okładkowych srok – wszystkie trzy będą na pewno świetnie wyglądać na półce! Ta powieść wywołała we mnie sporo emocji, że aż ścisnęło mi żołądek, dosłownie niestety, bo ja przeżywam mocno książki. Bywała momentami przewidywalna, ale jak wspomniałam – było też czym się zaskoczyć. No i czytało się bardzo dobrze, szybko, a co najważniejsze w takim gatunku, autorka pisze jasno i klarownie, przez co nie idzie się pogubić w tym świecie, jaki wykreowała i wszystko od początku do końca jest zrozumiałe. Bywało też momentami zabawnie, ale gdzieś od połowy czytałam ze ściśniętym serduchem. No i nie zabrakło tutaj akcji, która rozpoczyna się od początku, więc nie wieje nudą, choć jak wspomniałam: magia i romans idą ze sobą na równi. Pokazana jest też siła siostrzanej miłości i to, jak mogą liczyć na siebie w każdej chwili, niezależnie od wszystkiego.

 

Dla fanów fantastyki i romansu w jednym, naprawdę wam polecam. Nie mogę się już doczekać i jestem bardzo ciekawa, co też Marah Woolf przygotowała dla swoich bohaterów, których polubiłam i chętnie poczytam o ich dalszych losach. Mam nadzieję, że „Siostra księżyca” pojawi się już niedługo w zapowiedziach wydawnictwa, zwłaszcza po takim zakończeniu!

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

03 kwietnia 2021

227. "Serce trolla" ~ Holly Black

Tytuł:Serce trolla

Tytuł oryginału:Valiant

Autor: Holly Black

Data wydania: 24 lutego 2021

Wydawnictwo: Jaguar

 

Świat siedemnastoletniej Val nieoczekiwanie wali się w gruzy, a ona szuka schronienia w wielkomiejskiej dżungli, gdzie wpada w towarzystwo zdecydowanie nieodpowiednie dla grzecznej panienki…

Tyle że Val nie jest zwyczajną dziewczyną z prowincji zagubioną w Nowym Jorku: jest uparta i nieposkromiona. Gdy na jej drodze pojawia się troll-alchemik, Val zostaje dilerką przedziwnego narkotyku, który może uchronić Mały Ludek przed zgubnym działaniem żelaza. Wplątana w rozgrywającą się na styku świata elfów i ludzi perfidną intrygę, Val dzielnie staje do walki, by odegrać decydującą rolę w dramatycznym starciu dwojga władców nie z tego świata.

Źródło opisów: okładka książki.

 

Z książkami Holly Black mam tak, że jedne podobają mi się bardziej, drugie mniej, ale jeszcze żadna mnie nie zachwyciła. Mimo wszystko widząc jej nazwisko w książkowych zapowiedziach, decyduję się po nie sięgnąć. „Serce trolla” to powieść, w której na początku pojawia się tylko namiastka magii, a potem musiałam trochę poczekać, aż będzie znów. Czasami miałam też wrażenie, że panuje tam lekki chaos i taki… luz w podejściu bohaterów do życia, odrobinę za bardzo.  Natomiast jeśli chodzi o Val, nie zawsze jej zachowanie mi pasowało i czasami mnie denerwowała swoim postępowaniem. Mogłabym tu przytoczyć konkretne przypadki, ale mimo wszystko nie chcę zbyt wiele zdradzać osobom, które nie czytały.

Ten tom, jak i poprzedni, są powiązane, ale nie są to dalsze losy Kaye i Roybena. Valerie to nowa postać, tak samo jak jej znajomi i tytułowy troll, który z wszystkich postaci, jakie się tam pojawiły, przypadł mi do gustu najbardziej. Co na plus? Na pewno to, że pojawiają się tam małe zwroty akcji i są pewne zdarzenia, dzięki którym robi się nieco ciekawiej i tajemniczo, bo nie wiadomo kto za wszystkim stoi i przede wszystkim – dlaczego? Na pewno w momencie, gdy zaczęły pojawiać się magiczne istoty, akcja nieco nabrała tempa i bardziej mi się podobała ta historia, choć i tak jakoś bardzo się w ten świat nie wciągnęłam.

 

Serce trolla” polecam fanom fantastyki, choć nie nastawiałabym się na zbyt wiele, ale też wiem, że może się niektórym czytelnikom spodobać. Mi też się podobało, aczkolwiek nie mogę powiedzieć, że ta lektura mnie zachwyciła. Raczej też do niej nie powrócę po raz kolejny i zbyt często nie będę wracała do niej myślami, ale nie była to zła książka i czytało się ją dość szybko. Chociaż tom pierwszy i drugi opowiadają historię innych bohaterów, to mimo wszystko, jeśli planujecie tę lekturę, zacznijcie od „Złej królowej”.

 

 Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

15 marca 2021

221. Przedpremierowo: "Someone to Stay" ~ Laura Kneidl

Tytuł:Someone to Stay

Tytuł oryginału:Someone to Stay

Autor: Laura Kneidl

Data wydania: 17 marca 2021

Wydawnictwo: Jaguar

 

Aliza Malik studiuje prawo na MFC, studia jednak niespecjalnie ją interesują, jej prawdziwą pasją – którą wyniosła z rodzinnego domu – jest gotowanie. Jest autorką bloga poświęconego kuchni, prowadzi konto na Instagramie, pracuje również nad książką kucharską, która wkrótce ma się ukazać w jednym z wydawnictw. Nauka i praca pochłaniają ją całkowicie, nie ma czasu na przyjemności, spotkania z przyjaciółmi, nie mówiąc już o posiadaniu chłopaka czy umawianiu się na randki. Coraz bardziej odczuwa też skutki permanentnego stresu, w którym żyje. Pewnego dnia spotyka jednak na swojej drodze Luciena, przyjaciela Cassie. Chłopak zapada jej w pamięć i przy następnym przypadkowym spotkaniu Aliza postanawia lepiej go poznać. W efekcie oboje zaprzyjaźniają się. Lucien studiuje ekonomię, po godzinach pracuje jednak jako makijaży sta i charakteryzator. W zasadzie to jest jego pasja, ale zdecydował się na studia biznesowe, żeby być w stanie odpowiednio zaopiekować się młodszą siostrą Amicią. Od śmierci ich rodziców w wypadku samochodowym trzy lata temu, Lucien jest jej jedynym opiekunem. Obowiązki domowe i ciągłe konflikty z dorastającą nastolatką przytłaczają go, ale dzielnie stawia im czoła, przedkładając zawsze dobro siostry nad własne marzenia i potrzeby.

Źródło opisu: materiały wydawnictwa.

 

Nie mogłam się doczekać, aż „Someone to Stay” zostanie u nas wydane w Polsce, ale jednocześnie się troszeczkę obawiałam, czy będzie dobra, czy może autorkę za bardzo poniesie i zepsuje trochę serię, którą tak pokochałam. Niepotrzebnie!

Historii Alizy i Luciena wyczekiwałam z niecierpliwością. Może nie jest tak oryginalna jak Juliana i Micah, nie jest poruszany tak niespotykany temat, ale jest równie wartościowa i warta przeczytania. Jest to książka z gatunku New Adult, ale myślę, że trafi również do dojrzalszej grupy czytelników przez to, co Laura Kneidl chce nam pokazać i w jaki sposób to robi. Stworzyła bohaterów, którzy mimo młodego wieku, nie mają wcale błahych problemów i poznali trudy życia. A już na pewno Lucien, na którego barki została zrzucona ogromna odpowiedzialność, ale problemy Alizy nie stają się mniej ważne. Dziewczyna ma naprawdę sporo na głowie i robi wszystko, co może, by to wszystko ze sobą pogodzić. Przez natłok obowiązków oboje też mają niewiele wolnego czasu, a już na pewno nie mają go na związki. I jeśli liczyliście, że rozwój relacji między tym dwojgiem będzie szybki, to nic bardziej mylnego. Ich uczucie rozpoczęło się od przyjaźni i nie było żadnego pośpiechu.

Someone to Stay” to cudowna historia o odnajdywaniu siebie na nowo, o poświęcaniu się w imię czegoś, bądź kogoś. Pokochałam bohaterów, którzy nie byli idealni, ale się starali być dobrymi ludźmi. Lucien totalnie skradł mi serce i stał się moim nowym książkowym mężem. Natomiast Aliza to dziewczyna, która ma do pokazania i powiedzenia coś ważnego.

Autorka ponownie, jak w przypadku poprzednich tomów, stara się nam pokazać, że jeśli różnimy się od społeczeństwa pochodzeniem, kolorem skóry, orientacją czy pasją, to jest trudniej. Może i świat się rozwija, ale nie we wszystkich aspektach i czasami to wciąż stanowi problem. I właśnie o tym opowiada cały cykl „Someone”, którą serdecznie wam polecam, naprawdę! Moim zdaniem jest to najlepsza seria z gatunku New Adult, jaką czytałam do tej pory. Wszystko napisane z wyczuciem, opisane lekkim i przyjemnym piórem i to są powieści, które zapadają w pamięć i serce.

 

Po przeczytaniu „Someone New”, czyli pierwszego tomu, ta historia wkradła się do mojego serca i wiedziałam, że po następne części również sięgnę. Jak może wiecie, albo i nie, objęłam patronatem zarówno pierwszy, jak i drugi tom, bo są to książki warte polecenia, warte uwagi. I stało się tak też z ostatnią częścią, czyli „Someone to Stay”. Na okładce widnieje moje logo i wiecie co? Jestem dumna z tego, że w pewien sposób podpisuję się pod tymi historiami, jakie stworzyła Laura Kneidl. Będę je zawsze polecała z czystym sumieniem i na pewno przeczytam je jeszcze nie raz. Już zatęskniłam za bohaterami i naprawdę żałuję, że to był ostatni tom. Mam nadzieję, że jeśli wy zapoznacie się z tą serią, to przepadniecie tak, jak ja.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

03 lutego 2021

210. Przedpremierowo: "Midnight Chronicles. Moc amuletu" ~ Bianca Iosivoni & Laura Kneidl

Tytuł:Midnight Chronicles. Moc amuletu

Tytuł oryginału:Midnight Chronicles. Schattenblick

Autor: Bianca Iosivoni & Laura Kneidl

Data wydania: 10 lutego 2021

Wydawnictwo: Jaguar

 

449 zbiegłych dusz. 449 dni, żeby posłać je z powrotem do krainy umarłych. Łowczyni duchów Roxy wie, że to misja praktycznie niewykonalna. Jej dni zdają się więc policzone. Dlatego nie jest jej na rękę, że musi mieć na oku tajemniczego Shawa, który był opętany i od tamtej pory nic nie pamięta. Szczególnie że z każdą chwilą, którą ze sobą spędzają, iskrzy między nimi coraz wyraźniej. A przez to Roxy może stracić nie tylko serce, lecz także życie…

Źródło opisu: materiały wydawnictwa.

 

Midnight Chronicles. Moc amuletu” to książka, po którą po prostu musiałam sięgnąć i to nie tylko ze względu na śliczną okładkę. Została napisana przez dwie autorki, które bardzo lubię. Byłam też ciekawa, jak poradzą sobie nie tylko w duecie, ale również w nowym gatunku, bo pewnie wiecie, ale do tej pory słynęły raczej z romansów, nie z fantastyki. I przyznam szczerze, że na początku mój entuzjazm trochę opadł, bo jakby nie rozpoznawałam w stylu pióra ani Laury ani Bianci. Coś mi nie pasowało. Rozumiałam jednak, że obie musiały się odnaleźć. Nie tylko w tworzeniu historii razem, ale również w nowym gatunku.

I powiem wam, że tak jak na początku trochę marszczyłam nos, a dodatkowo uważałam główną bohaterkę za dość niemiłą osobę, tak potem przepadłam. Te dwie autorki, po których książki sięgam w ciemno, stworzyły naprawdę ciekawą opowieść.  Ta złośliwość Roxy też potem gdzieś zaginęła i odkryłam, że jest naprawdę zdolną, ambitną dziewczyną, która dźwiga spory ciężar. I to właśnie jej osoba i wydarzenia z jej życia nakręcają to, co się dzieje w tej powieści. No i jest też Shaw, który jest bardzo tajemniczą postacią.

Bianca i Laura w pełni skupiają się tutaj na wykreowaniu świata pełnym paranormalnych istot i na przedstawieniu go nam, czytelnikom. Porzucają też wątek romansu, choć też nie całkowicie, bo coś tam się pojawi. Na tym się jednak nie skupiają, co uważam za plus w tego typu literaturze. Też nie trzymają akcji w miejscu, ani też za bardzo nie rozwlekają wydarzeń. Na początku mamy lekkie wprowadzenie, a potem… cóż. Przekonacie się sami, jeśli zdecydujecie się sięgnąć po „Midnight Chronicles. Moc amuletu”. Mamy oczywiście wpleciony humor, choć wierzcie mi, nie zawsze jest wesoło. Warto też wspomnieć, że autorki stworzyły coś swojego, oryginalnego. I ciekawego. Dodatkowo wszystko poprowadziły w sposób spokojny, dzięki czemu łatwo jest się orientować w sytuacji i przebiegu wydarzeń, a nie ma się poczucia, że panuje chaos i niewiadomo o co chodzi. Absolutnie. Dodatkowo mamy niewyjaśnione tajemnice, które wzbudzają ciekawość. I zdecydowaną chęć sięgnięcia po kolejne tomy. Podobało mi się to, jak autorki wykreowały świat paranormalnych istot i łowców duchów. I nie jest to historia przewidywalna ani nudna.

 

Jeśli jesteście fanami fantastyki, to jak najbardziej wam polecam. Może nie jest to wybitna i najlepsza książka z tego gatunku, ale na pewno bardzo dobra. Bez wątpienia sięgnę po kolejne części, bo jestem bardzo ciekawa tego, co wydarzy się dalej. Z tego co widziałam na goodreads, drugi tom ma lepsze oceny niż pierwszy. Jestem też pewna, że okładka skusi niejedną osobę, ale też środek jest wart zapoznania. A ja naprawdę nie mogę się doczekać dalszych losów bohaterów i trzymam za nich mocno kciuki, bo przed nimi jeszcze niejedno wyzwanie. W końcu ta seria New adult fantasy, która zaczęła się naprawdę obiecująco, ma liczyć sześć tomów.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.