Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Holly Black. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Holly Black. Pokaż wszystkie posty

30 maja 2021

243. "Żelazna kraina" ~ Holly Black

Tytuł:Żelazna kraina

Tytuł oryginału:Ironside

Autor: Holly Black

Data wydania: 21 kwietnia 2021

Wydawnictwo: Jaguar

 

Najciemniejszego dnia zimy w Pałacu Termitów odbywa się koronacja Roibena, której Kaye ani nie chce, ani nie może opuścić. Czy Silarial odnowi rozejm między tronami mocy i światłości? Czy też rozpocznie się odwieczna wojna z Cnymi elfami? Pośród zamętu i niepewności Kaye stara się przywrócić siostrze życie, które jej skradła. Nieopatrznie składa również przysięgę, z której musi się wywiązać, choć tak naprawdę wolałaby o niej zapomnieć.

Źródło opisu: okładka książki.

 

Żelazna kraina” to kolejny tom z serii „Elfy ziemi i powietrza”. Spotykamy tu postaci z pierwszego tomu, ale także z drugiego i jest to zwieńczenie historii wszystkich bohaterów, jakich poznaliśmy do tej pory. Wiem, że bardzo dużo czytelników zachwyca się książkami tej autorki, ale ja jakoś tych odczuć nie potrafię podzielić, choć już trochę powieści spod pióra Holly przeczytałam.

Mimo iż czytało się lekko tę pozycję, to jednak nie potrafiłam się w nią jakoś za bardzo wciągnąć i przez pewien czas po prostu się męczyłam. To fakt, później trochę się rozkręciło, ale i tak ta opowieść mnie nie zachwyciła. Sięgnęłam po nią tylko dlatego, by zakończyć serię, ale na chwilę obecną nie bardzo wiem czy jeszcze zdecyduje się na jakąś kolejną książkę Holly Black, jeśli zostanie wydana u nas w Polsce.

Ta autorka we wszystkich swoich powieściach tworzy ten sam, magiczny świat, który już znamy z poprzednich książek. Ba! Nawet czasami są powiązania z innymi seriami. Podoba mi się to, jak wykreowała magiczne istoty, zasady panujące w ich krainach. Jest to niewątpliwie oryginalne, ale jednocześnie jestem ciekawa czy zdecyduje się stworzyć coś nowego, czego nie znamy z książek, które już zostały wydane.

Jako zakończenie serii, super. Wszystko zostało rozwiązane. „Serce trolla” było pierwszego tomu i zastanawiałam się czy to będzie miało jakieś powiązane w ostatniej części, ale jak mówiłam – tak. „Żelazna kraina” jest zakończeniem dla wszystkich ważniejszych postaci, jakie poznajemy. Drogi wszystkich zaczynają się krzyżować i ostatecznie wszystko zostało rozwiązane, co uważam na plus. Mamy tu dodatek romansu, który nie ogrywa głównej roli. Na pierwszym planie autorka stawia to, co się dzieje w krainie elfów. Jest więc akcja, od samego początku, choć dla mnie to też nie było jakieś emocjonujące, ale przynajmniej nie było nudy.

 

Nie jest to zła książka, została napisana lekko i w sposób zrozumiały, więc nie gubi się człowiek w tym, co się dzieje, ale mnie po prostu nie porwała i nie będę z utęsknieniem wracała do tej pozycji. Wiem jednak, że są fani Holly Black i magicznego świata, który kreuje, więc jeśli już czytaliście coś spod jej pióra i wam się podobało, to „Żelazna kraina” może być dla was. A nawet jeśli nic nie czytaliście z twórczości tej autorki, to spróbujcie, być może wam przypadnie bardziej do gustu, niż mi.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

03 kwietnia 2021

227. "Serce trolla" ~ Holly Black

Tytuł:Serce trolla

Tytuł oryginału:Valiant

Autor: Holly Black

Data wydania: 24 lutego 2021

Wydawnictwo: Jaguar

 

Świat siedemnastoletniej Val nieoczekiwanie wali się w gruzy, a ona szuka schronienia w wielkomiejskiej dżungli, gdzie wpada w towarzystwo zdecydowanie nieodpowiednie dla grzecznej panienki…

Tyle że Val nie jest zwyczajną dziewczyną z prowincji zagubioną w Nowym Jorku: jest uparta i nieposkromiona. Gdy na jej drodze pojawia się troll-alchemik, Val zostaje dilerką przedziwnego narkotyku, który może uchronić Mały Ludek przed zgubnym działaniem żelaza. Wplątana w rozgrywającą się na styku świata elfów i ludzi perfidną intrygę, Val dzielnie staje do walki, by odegrać decydującą rolę w dramatycznym starciu dwojga władców nie z tego świata.

Źródło opisów: okładka książki.

 

Z książkami Holly Black mam tak, że jedne podobają mi się bardziej, drugie mniej, ale jeszcze żadna mnie nie zachwyciła. Mimo wszystko widząc jej nazwisko w książkowych zapowiedziach, decyduję się po nie sięgnąć. „Serce trolla” to powieść, w której na początku pojawia się tylko namiastka magii, a potem musiałam trochę poczekać, aż będzie znów. Czasami miałam też wrażenie, że panuje tam lekki chaos i taki… luz w podejściu bohaterów do życia, odrobinę za bardzo.  Natomiast jeśli chodzi o Val, nie zawsze jej zachowanie mi pasowało i czasami mnie denerwowała swoim postępowaniem. Mogłabym tu przytoczyć konkretne przypadki, ale mimo wszystko nie chcę zbyt wiele zdradzać osobom, które nie czytały.

Ten tom, jak i poprzedni, są powiązane, ale nie są to dalsze losy Kaye i Roybena. Valerie to nowa postać, tak samo jak jej znajomi i tytułowy troll, który z wszystkich postaci, jakie się tam pojawiły, przypadł mi do gustu najbardziej. Co na plus? Na pewno to, że pojawiają się tam małe zwroty akcji i są pewne zdarzenia, dzięki którym robi się nieco ciekawiej i tajemniczo, bo nie wiadomo kto za wszystkim stoi i przede wszystkim – dlaczego? Na pewno w momencie, gdy zaczęły pojawiać się magiczne istoty, akcja nieco nabrała tempa i bardziej mi się podobała ta historia, choć i tak jakoś bardzo się w ten świat nie wciągnęłam.

 

Serce trolla” polecam fanom fantastyki, choć nie nastawiałabym się na zbyt wiele, ale też wiem, że może się niektórym czytelnikom spodobać. Mi też się podobało, aczkolwiek nie mogę powiedzieć, że ta lektura mnie zachwyciła. Raczej też do niej nie powrócę po raz kolejny i zbyt często nie będę wracała do niej myślami, ale nie była to zła książka i czytało się ją dość szybko. Chociaż tom pierwszy i drugi opowiadają historię innych bohaterów, to mimo wszystko, jeśli planujecie tę lekturę, zacznijcie od „Złej królowej”.

 

 Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

13 grudnia 2020

200. "Dlaczego król elfów nie znosił baśni" ~ Holly Black

Tytuł:Dlaczego król elfów nie znosił baśni

Tytuł oryginału:How the King of Elphame Learned to Hate Stories

Autor: Holly Black

Data wydania: 04 listopada 2020

Wydawnictwo: Jaguar

 

Książę elfów, wykarmiony kocim mlekiem i wzgardą, potomek rodu wprost rojącego się od potencjalnych następców tronu, urodzony z piętnem paskudnej przepowiedni… Może nie należy się dziwić, co z niego wyrosło.

Ktoś mógłby powiedzieć, że Cardan jest jak haust mocnego trunku, który choć pali w gardło, to jednak dodaje animuszu.

Ktoś inny mógłby mieć zdanie zgoła odmienne, mówiąc: „Błagam o wybaczenie, lecz…”.

I dopóki będzie błagał, Cardanowi to nie przeszkadza.

Źródło opisu: okładka książki.

 

Decydując się na „Dlaczego król elfów nie znosił baśni”, nie spodziewałam się, że to będzie taka krótka książka. I nie wiedziałam, że zostanie uzupełniona o ilustrację, więc zostałam przyjemnie zaskoczona. Jest to historia o Cardanie, którego mogliście już poznać z książki „Okrutny książę” i ta krótka powieść pozwala nam nieco inaczej spojrzeć na jego postać, zrozumieć czym się kierował, zachowując się w okropny sposób. Na przykład, dlaczego tak źle traktował Jude?

Nie jestem wielką fanką twórczości Holly Black, ale ze wszystkiego, co przeczytałam jej autorstwa, to właśnie ta krótka opowieść podobała mi się najbardziej. Warto chyba też wspomnieć, że lepiej nie czytać jej przed zapoznaniem się z serią o Cardanie i Jude, jednak po „Las na granicy światów” oraz „Zła królowa” możecie śmiało sięgać. Na pewno będzie to przyjemny dodatek dla fanów serii „Okrutny książę” i sam fakt, że znów możecie spotkać się z ulubionymi bohaterami, których historię troszkę sobie uzupełnicie po przeczytaniu „Dlaczego król elfów nie znosił baśni”.

Tę książkę czytało się błyskawicznie, bo choć nie liczy sobie nawet dwustu stron, to od tego trzeba też sobie odjąć ilustrację i nie zawsze tekst pokrywa całą stronę, więc w całości jest ich jeszcze mniej. Autorka przeplata troszkę morałów w snutych tu opowieściach, a nawet pokazuje, że każdy może wyciągnąć swoje wnioski z tej samej historii.

 

Nie wiem co tu wam jeszcze o tej książce napisać prócz tego, że jeśli szukacie czegoś na krótką chwilę z działu fantastyki, co czyta się szybko, a także przyjemnie, to polecam. Jak już wspomniałam, jeśli jesteście fanami Cardana i Jude, ta uzupełniona o ilustracje historia może być właśnie dla was przyjemną opowieścią. Była właśnie taka dla mnie, choć seria „Okrutny książę” mnie nie zachwyciła. Także jeśli szukacie czegoś w tym guście, to możecie sięgnąć po „Dlaczego król elfów nie znosił baśni”.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

09 listopada 2020

190. "Zła królowa" ~ Holly Black

Tytuł:Zła królowa

Tytuł oryginału:Tithe

Autor: Holly Black

Data wydania: 30 września 2020

Wydawnictwo: Jaguar

 

Uparta i niezależna, podróżuje z miasta do miasta z zespołem rockowym swojej matki, póki złowróżbne wydarzenie nie zmusi jej do powrotu w rodzinne strony. Tam, w przemysłowym krajobrazie New Jersey, Kaye odkrywa, że stała się pionkiem w odwiecznej walce o władzę między dwoma rywalizującymi królestwami elfów, walce, która może się skończyć jej śmiercią.

Źródło opisu: okładka książki.

 

Po raz pierwszy mam tak, że nie bardzo wiem, co chcę tu napisać. „Zła królowa” to książka, do której miałam neutralne nastawienie. I muszę przyznać, że czytało się dość szybko i bezproblemowo, ale nie jest to powieść, która mnie zachwyciła i skradła moje serce. Już teraz mogę powiedzieć, że sięgnę po kolejne tomy, ale nie jest to historia, którą będę wspominać. Być może bardzo szybko raczej o niej zapomnę.

Choć jest to fantastyka, niewiele się tutaj działo. Dopiero pod koniec akcja nabiera jako takiego tempa i trochę się tam dzieje, ale nie jest to nic niezwykłego i emocjonującego. Moim zdaniem relacje pomiędzy śmiertelnikami nie są tutaj dopracowane. Były takie nienaturalne i w jednym przypadku nie wiedziałam nawet, skąd wzięła się przyjaźń między bohaterami, bo jej rozbudowania mi zabrakło. Co mnie w tej książce nieco bawiło to na pewno to, że choć magiczne istoty chronią swój świat i spowijają go tajemnicą, to nagle się okazuje, że wiele informacji można zleźć w interencie. To mi kompletnie nie pasowało tutaj.

Kaye też jest nieco dziwną bohaterką, jeżeli chodzi o jej zachowania. Była momentami egoistyczna, jakby pozbawiona wyrzutów sumienia. Jedyne co można jej przyznać, to była dość sprytna i cwana. Świat magii praktycznie musi odkrywać sama i chyba przychodzi jej to ze zbyt sporą łatwością.

Po przeczytaniu tej pozycji mogę chyba śmiało powiedzieć, że z książek Holly Black jest moją najmniej ulubioną, ale z racji, że jest to debiut, starałam się przymknąć oko na pewne sprawy, więc może przez to nie jestem tak negatywnie nastawiona po przeczytaniu. W „Złej królowej” zarówno relacje powinny zostać bardziej rozbudowany, jak i magiczny świat powinien być nieco lepiej przedstawiony.

 

Nie chce wam powiedzieć, żebyście nie czytali tej książki, bo wiem, że może się ona podobać i znajdzie swoich zwolenników. Po prostu każdy w tym gatunku poszukuje czegoś innego. Ja się w żaden sposób nie nastawiałam, więc w sumie nie jestem rozczarowana. Nie była to zła lektura, ale też nie najlepsza, wymagająca dopracowania. Mimo to w okresie, w którym ją czytałam, to się sprawdziła. Była lekka i luźna, do podczytania. Choć wiele się tu nie dzieje, to jednak też różne wydarzenia się nie rozciągają w nieskończoność, więc nie jest źle i przez to czyta się szybko. No i mamy tu wątek romansu! Oczywiście on też wymagałby poprawek, ale moja dusza romantyczki i tak jest zadowolona, że coś takiego się pojawiło.

Jeśli czytaliście, dajcie znać czy wasze zdanie odnośnie tej książki różni się od mojego czy jest podobne. A jeśli dopiero przed wami to mam nadzieję, że jednak do was trafi.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

28 kwietnia 2020

145. "Las na granicy światów" ~ Holly Black

Tytuł:Las na granicy światów
Tytuł oryginału:The Darkest Part of the Forest
Autor: Holly Black
Data wydania: 15 kwietnia 2020
Wydawnictwo: Jaguar

Hazel i jej brat, Ben, mieszkają w miasteczku Fairfold. To jedno z tych niewielu miejsc, w których ludzie i elfy żyją obok siebie, a magia leciutko przenika rzeczywistość.
Od dzieciństwa Ben i Hazel opowiadali sobie historię o chłopcu zamkniętym w szklanej trumnie: mówili, że on jest śpiącym księciem, a oni są jego mężnymi rycerzami. Z czasem Hazel odrzuca dziecinne bajania, wiedząc, że chłopiec nigdy się nie obudzi.
Ale rogaty chłopiec pewnego dnia się obudził. A Hazel musi szybko przypomnieć sobie, co robiła przez pięć ostatnich lat. W przeciwnym razie miasteczko czeka zagłada smutniejsza od śmierci.
Jedyna nadzieja w Hazel, jej muzykalnym bracie uwielbiającym rogatego księcia i w pewnym zabójczo przystojnym elfie.
Źródło opisu: okładka książki.

Hazel to dziewczyna bardzo śmiała i odważna, już od najmłodszych lat. Początkowo jej zachowanie niekoniecznie mi się podobało, chodzi o podejście do chłopców, ale już po kilku stronach zrozumiałam, że za tym coś się kryje i nie mogę jej od razu oceniać. I powiem szczerze, że ta zwykła, ale jednocześnie niezwykła, nastolatka zdobyła moją sympatię. Miała niejedno na głowie i widać było, że zrobi wszystko, by chronić swoich najbliższych.

[…] bo od najbardziej dojmującego smutku nie można się uwolnić, nie można się go wyzbyć, jeśli się z nim walczy. Jedyny sposób, by położyć kres żałobie, to przez nią przejść.

Świat przedstawiony w tej książce będzie znany dla osób, które czytały już trylogię „Okrutny książę”, ale pokazany z nieco innej strony. I nie wiem czy wiecie, tak naprawdę to „Las na granicy światów” został w oryginale wydany jako pierwszy, więc to wszystko co się tutaj dzieje, miało miejsce jeszcze przed tym, co wydarzyło się w „Okrutnym księciu”.  Nie będę ukrywać, że do tej powieści podeszłam z lekkim dystansem i rezerwą, bo pamiętam, jak zawiodłam się na pierwszym tomie wspomnianej trylogii. I to, w jaki sposób Holly Black postanowiła przedstawić tę historię, bardzo mi się podobało. Fajnym pomysłem było zmieszanie świata ludzi, świata śmiertelników, z magią i istotami nadprzyrodzonymi o magicznych zdolnościach.
 Jest dość sporo części opisowej i wiem, że nie każdemu to odpowiada. Ja nie za bardzo za tym przypadam, ale w tym przypadku mi to nie przeszkadzało i mimo tego książkę czytało się dość szybko. Żałuję, że zaczęłam ją w okresie, kiedy jakoś brak chęci do czytania, bo pewnie przeczytałabym całość w dwa, góra trzy, dni. Ta historia była ciekawa, z nutką tajemniczości. Nie wszystko było jasne, przez co naprawdę chciało się czytać i odkrywać kolejne fakty.
Może nie była to książka, która mnie zachwyciła i zrobiła duże wrażenie, ale naprawdę mi się podobała i powiem wam jeszcze, że wątek romansu też się znajdzie, chociaż nie spodziewajcie się po tym wiele, co jednak nie jest moim zdaniem złe. Akcja nie jest jakaś dynamiczna, ale nie jest też powolna i nie nudzi. Według mnie autorka fajnie wszystkim pokierowała i stworzyła mieszankę świata ludzkiego i magicznego, uzupełnionego w różne stwory i legendy. A przede wszystkim wykreowała naprawdę fajnych bohaterów.

„– Nie można ocalić miejsca. Czasami nadetnie można ocalić kogoś.
– A czy ty potrafisz ocalić siebie samego?

Jeżeli lubicie fantastykę, to „Las na granicy światów” naprawdę wam polecam. Nie jest to najlepsza książka z tego gatunku, jaką czytałam, ale warta zapoznania. Nie odkrywamy też wszystkiego na samym początku, ale za to już na początku coś tam zaczyna się dziać, aż w końcu akcja nabierze odpowiedniego tempa. Mam nadzieję, że moja opinia wam pomogła i jeśli przeczytacie, to będziecie z lektury zadowoleni. I szczerze mówiąc, troszkę mi smutno, że to koniec, bo chętnie jeszcze kilka rozdziałów bym przeczytała.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

20 lutego 2020

131. "Królowa niczego" ~ Holly Black

Tytuł:Królowa niczego
Tytuł oryginału:The Queen of Nothing
Autor: Holly Black
Data wydania: 15 stycznia 2020
Wydawnictwo: Jaguar

Władzę o wiele łatwiej zdobyć, niż utrzymać. Taką bolesną lekcję odebrała Jude, gdy w zamian za królewski tytuł zwolniła złego króla Cardana z przysięgi posłuszeństwa.
Teraz jest królową elfów, lecz na wygnaniu i wyczekuje okazji, by odzyskać, co utraciła. Sposobność pojawia się w osobie Taryn, nielojalnej siostry bliźniaczki, której śmiertelnemu życiu zagraża teraz śmiertelne niebezpieczeństwo.
Aby ją ratować, Jude ryzykuje własnym życiem; zakrada się w przebraniu na elfowy dwór, choć oznacza to konfrontację z Cardanem i własnymi uczuciami. Tymczasem w krainie elfów trwają przygotowania do krwawej wojny. Los rzuca Jude daleko na tyły przeciwnika, czego królowa nie omieszka wykorzystać w swojej własnej grze o tron.
Źródło opisu: okładka książki.

Po zakończeniu w „Złym królu”, jakie zafundowała Holly Black, byłam ciekawa co przygotowała dla swoich bohaterów w ostatnim tomie, a zwłaszcza jakie jest wytłumaczenie tego, co tam się wydarzyło. I tak jak „Okrutny książę” nie bardzo przypadł mi do gustu, tak kolejne części już mi się podobały, aczkolwiek bez zastrzeżeń się nie obyło. W drugim tomie główna bohaterka przyprawiała mnie o lekką irytację, ale w „Królowej niczego” już nie, chociaż małe ‘ale’ będę miała do tej historii.
Książkę czytało mi się przyjemnie i wzbudzała moją ciekawość, a zwłaszcza to co wydarzy się pomiędzy Jude a Cardanem i dlaczego zachował się w ten a nie inny sposób na koniec poprzedniego tomu.
Jeżeli chodzi o samą akcję, zaczęło się coś dziać dość szybko i bardzo dobrze, bo dzięki temu książka się nie ciągnęła, a naprawdę mnie interesowało to, co będzie dalej. Ponownie autorka odpuściła sobie elfowe żarciki, a stworzyła intrygi i różne knucia, co spowodowało, że tak naprawdę nie bardzo wiedziałam, czego się spodziewać. I mogę śmiało powiedzieć, że to mi się podobało. Ta historia przypadła mi do gustu, chociaż nie trafi do mojej ulubionej fantastyki.
Królowa niczego” to fantasy z lekką domieszką wątku romantycznego, ale w tej powieści jest to jedynie dodatkiem, bo główną rolę w tej historii przejmuje to, co dzieje się w magicznej krainie i cieszę się, że nie stało się to bardziej romansem niż fantastyką i było więcej akcji, intryg niż uczuć. Aczkolwiek dla mojej miłości do wszelkiego rodzaju romansu w każdym gatunku literackim, troszkę było tego za mało (nie będę się jednak czepiała!).
Niestety, jest też jeden minus, który troszeczkę zepsuł moją ocenę tej książki. Wydaje mi się, że to, co działo się w ostatnich rozdziałach, rozegrało się zbyt szybko. Holly Black mogłaby dodać nieco stron i rozbudować te końcowe wydarzenia. Czegoś mi tam zabrakło i przede wszystkim było za krótkie. Gdyby autorka zrobiła to w nieco inny sposób, ta historia byłaby moim zdaniem jeszcze lepsza.

Seria „Okrutny książę” na pewno spodoba się niejednemu, bo wielu czytelników ją kocha i sama też ją wam polecam mimo, że pierwszy tom podobał mi się najmniej i nie będę wielką miłośniczką tego cyklu, ale druga i trzecia część w moim spojrzeniu tę historię uratowały. Zarówno w Jude, jak i w Cardanie zachodzą zmiany. Zwłaszcza w nim. Widać, że dojrzewa, nie tylko jako postać, ale także – a może przede wszystkim – do swojej roli i to mi się naprawdę podobało. Tak samo jak ciągłe intrygi i knucie za plecami oraz to, że nie wszystko było przewidywalne. A przede wszystkim to, w jaki sposób Holly Black wykreowała ten magiczny świat. Był niepowtarzalny, rządzący się swoimi prawami, pełen knowań i układów. Jeżeli fantastyka to wasz gatunek literacki, może wam się spodobać ta opowieść i mam nadzieję, że moja opinia pomoże wam w podjęciu decyzji czy jest to lektura dla was.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

19 lutego 2020

130. "Zły król" ~ Holly Black

Tytuł:Zły król
Tytuł oryginału:The Wicked King
Autor: Holly Black
Data wydania: 27 lutego 2019
Wydawnictwo: Jaguar

Ziemia kryje szczątki tych, którzy musieli odejść, ale to dopiero początek… Najpierw bestialski mord, potem krwawa rzeź królewskiej rodziny i nieoczekiwana koronacja – ale tak, to był dopiero początek.
Niemało trzeba sił, by zadawać cios za ciosem i nigdy nie poddawać się znużeniu. O tak, to pierwsza i najważniejsza lekcja: musisz być silna.
Gdy wyszło na jaw, że w żyłach Dęba płynie królewska krew, na Jude spoczęło brzemię odpowiedzialności za to, żeby jej braciszek po prostu dożył dnia, w którym będzie mógł przywdziać na swoje skronie koronę.
Tymczasem na tronie elfów zasiada zły król, Cardan, a Jude przybiera niewdzięczną rolę szare eminencji. Nie dość, że w świecie opętanych żądzą władzy magicznych istot wciąż zmieniają się sojusze i układy, to niełatwo jest zapanować nad kapryśnym władcą. Cardan nie zaniedbuje żadnej okazji, by sponiewierać i upokorzyć Jude, choć wcale nie słabnie jego deliryczna fascynacja dziewczyną.
Gdy staje się aż nazbyt jasne, że za sprawą knowań kogoś z bliskiego otoczenia śmirtnelne niebezpieczeństwo zagraża wszystkim, których Jude darzy miłością, nadchodzi pora, by zdemaskować zdradę, a przy tym przecież trzeba jakoś sobie radzić z mieszanymi i bardzo żywymi uczuciami, które w niej budzi Cardan – ongiś zepsute książątko, teraz król – król, nad którym należy panować, bo stawką jest utrzymanie się kruchej lesz zdeterminowanej ludzkiej istoty przy władzy (i przy życiu) w czarodziejskim świecie.

Bardzo długo zwlekałam z sięgnięciem po kontynuację tej serii, ale w końcu moja ciekawość zwyciężyła chwilę po premierze trzeciego tomu i stwierdziłam, że skoro już zaczęłam tę historię, chcę ją zakończyć. No i nie ukrywam, że ciągłe pochlebne opinie mnie ciekawiły, bo ja do „Okrutnego księcia” nie mogę przekonać się do tej pory dlatego pomyślałam, że przeczytanie kolejnych części może jednak mnie do tego świata i postaci przekona.
Nie będę ukrywać, że Jude troszeczke mnie denerwowała. Owszem, była inteligentna, waleczna, odważna i miała głowę do knucia i snucia intryg, ale czasami była zbyt pewna siebie i swoich umiejętności oraz wykazywała się próżnością. Za bardzo momentami jej się wydawało, że sama da sobie radę ze wszystkim i uważała się za troszkę zbyt ważną niż była w rzeczywistości.
Już bardziej przypadł mi do gustu Cardan, chociaż tytuł wpasował się w opis jego postaci. Był skory do złośliwości, do bycia wrednym i raczej nic go nie tłumaczy, ale w pewnym momencie jego postawa mi się podobała. Zaszła w nim pewna zmiana na korzyść. Choć powiem wam, że nie było to długotrwałe. Tak mi się przynajmniej wydaje.
Na pewno ta część podobała mi się bardziej niż pierwszy tom. W poprzednim jak dla mnie było zbyt dużo zwyczajnej złośliwości magicznych istot, zbyt dużo igraszek, a za mało samej akcji. Natomiast w „Złym królu” może akcja od początku nie jest dynamiczna, ale coś zaczyna się dziać i jest tego więcej niż w przypadku „Okrutnego księcia”. Świat wykreowany przez autorkę jest pełen swoich zasad i praw, które sami musicie poznać. Jest wypełniony magicznymi stworzeniami, po których nie wiemy czego się spodziewać. Jest mnóstwo intryg, knucia, zwodzenia i łudzenia. Dałam się też kilkukrotnie zaskoczyć, co jest na plus tej historii, bo uwielbiam, kiedy książka chociaż troszkę mnie zdziwi.
Cała narracja jest przedstawiona wyłącznie z punku widzenia Jude i troszeczkę się zastanawiałam co też siedzi w głowie Cardana, gdy dzieje się to wszystko. I z jednej strony nie mogłam jakoś bardzo wgryźć się w tę książkę, ale z drugiej byłam ciekawa tego, co wydarzy się dalej i myślami już wybiegałam do trzeciego tomu – za który zamierzam wziąć się za chwilę. Przyznaję, że chwilami miałam problemy z przypomnieniem sobie co działo się w pierwszej części, bo od tego momentu minęło wiele czasu, ale na szczęście nie były to jakieś ważne elementy, a te ważniejsze kwestie zostały wyjaśnione w tym tomie. I chociaż jest to magiczny świat, na szczęście Holly Black przedstawia wszystko w sposób, który jest zrozumiały dla czytelnika.

Tak jak nie byłam przekonana do „Okrutnego księcia”, tak w tym przypadku troszeczkę zmieniłam zdanie. Nie jest nudno, chociaż postać Jude to czasami irytująca część tej historii, ale dałam się zaskoczyć i zakończenia nie do końca się spodziewałam, a które pozostawia w czytelniku ciekawość tego, co będzie dalej. Napisana w sposób zrozumiały i przede wszystkim ten świat, który wykreowała autorka nie jest powielany z żadnej innej historii fantasy, lecz po prostu stworzyła coś swojego i niespotykanego. Także jeśli to wasz gatunek literacki, to już będziecie wiedzieli po mojej opinii czy to książka dla was czy też nie – a przynajmniej mam nadzieję, że wam pomogłam w podjęciu tej decyzji.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

01 października 2018

49. "Okrutny książę" ~ Holly Black

Tytuł: Okrutny książę
Tytuł oryginału:The Cruel Prince
Autor: Holly Black
Data wydania: 19 września 2018
Wydawnictwo: Jaguar

Krwawa zbrodnia na zawsze odmienia los trzech sióstr. Zostają porwane do świata elfów, bajecznego Elysium. Upływa dziesięć lat; Jude pragnie za wszelką cenę odnaleźć swoje miejsce w krainie elfów – lecz dumni elfowie gardzą śmiertelniczką, a wzgardliwszy od innych jest książę Cardan, najmłodszy i najokrutniejszy z potomków Najwyższego Króla.
By zdobyć pozycję na Dworze, musi rzucić Cardanowi wyzwanie – a następnie ponieść konsekwencje.
Jude poznaje labirynt intryg i ułudy, odkrywa własną przebiegłość i to, że zdolna jest zadać ból a nawet śmierć. Gdy za sprawą zdradzieckich knowań elkowym dworom zagraża niebezpieczeństwo pogrążenia się w chaosie krwawej wojny, Jude gotowa jest narazić życie, by ocalić siostry i Królestwo.
Pierwsza część trylogii o podstępach i żądzy władzy, czarach i magii – razem z Jude odkrywamy misterną sieć elkowych intryg.

Okrutny książę” to książka, o której było wyjątkowo głośno jeszcze zanim wyszła w Polsce i byłam bardzo ciekawa dlaczego wszyscy tak bardzo tę pozycję zachwalają, więc kiedy już dostałam ją w swoje ręce, zaczęłam mieć wątpliwości. Oczywiście chciałam przeczytać ją jak najszybciej, skoro tak wiele zachwytów na jej temat słyszałam, ale z drugiej strony bałam się, że nie podzielę zdania większości. Już wam mówię czy rzeczywiście tak było.

Jude jest śmiertelniczką, która trafiła do świata elfów wraz ze swoimi siostrami i jest jej się ciężko zaaklimatyzować przez to, że inni mieszkańcy tego świata jej to utrudniają, bo nie jest taka jak oni – czego ona osobiście pragnie. Za wszelką cenę chciałaby zostać tam zaakceptowana, ale idzie jej z tym coraz gorzej, kiedy zadziera z księciem Cardanem i resztą jego paczki. Nie potrafi się poddać, czego niewątpliwie chciałby książę i jedyne do czego jest zdolna, to ciągle iść w zaparte i im pokazać, że nie jest wcale słabą śmiertelniczką, jak wszyscy inni o niej myślą.
Niewątpliwie dziewczyna żyje w strachu i ma co do tego powody, ale jest na tyle zawzięta, by nie pokazać tego po sobie, za co ma ogromny plus, bo niejedna na jej miejscu raczej by drżała niż jeszcze dodatkowo zadzierała brodę, co ona robi. I choć strach to częsta emocja, nie powstrzymuje jej przed utarczkami z elfową śmietanką. Pragnie pokazać elfom, że jej nie złamią, choć mają nad nią ogromną przewagę. I brawa dla niej, że rzeczywiście jej się to udaje, że wcale nie jest taką zwyczajną śmiertelniczką, która da im się łatwo zastraszyć, bo są pozaziemskimi istotami władającymi magią. Nawet jej siostra wielokrotnie próbuje ją przekonać by sobie odpuściła, ale Jude nie potrafi. I tutaj chyba już zostanę, jeśli chodzi o główną bohaterkę, bo prawdę mówiąc, nie wiem co mogę jeszcze tu dodać, a za wiele zdradzać też bym nie chciała.

Jeśli chodzi o całość historii, spróbuję pisać po kolei i w miarę składnie.
Chciałabym powiedzieć, że nie mam się do czego przeczepić, ale niestety jednak mam. Nie powiem wam na pewno, że ta książka jest zła, bo nie jest. Jest dobra, napisana przyjemnym językiem i wiadomo, że wiele osób lubi magię i świat elfów, coś wykraczającego poza zwykłe książki. Wykreowany elfowy świat jest bez wątpienia niesamowity i magiczny, widać także, że dobrze przemyślany. Nie jest to świat zerżnięty z innych magicznych historii, bo autorka stworzyła coś własnego i niepowtarzalnego – bynajmniej ja się nie spotkałam z taką kreacją magicznej krainy. Pozwala nam się z nim zapoznać w chyba z największy z możliwych sposobów. Opisuje nam o magicznych owocach i o ich skutkach jakie mają na elfy, a także na śmiertelników. Mamy trucizny, więcej pozaziemskich istot niż tylko elfy. No świat niesamowity i gdyby nie ich podejście do śmiertelników to na pewno chciałabym się tam udać na zaczarowanym kucyku – też takie występują!
I w tym miejscu musi powstać to nieprzyjemne ale. Wiem, że wiele osób się ze mną nie zgodzi, biorąc pod uwagę to jak wiele jest zachwytów nad tą książką. Ja nie należę do tych osób dlatego, że przez bardzo długi czas tam się niewiele działo. Naprawdę. Jedyne akcje jakie miałam to utarczki Jude z elfami. Owszem, niekiedy ich zagrywki były zabawne, a momentami już mniej i więcej zdradzać nie będę, bo musicie sami się przekonać do czego są zdolne nienawidzące elfy, a także Jude, której poddanie się jest ostatnią rzeczą na liście. Brakowało mi tam ciekawej akcji, intryg, tajemnic. Dopiero po przeczytaniu ponad dwustu stron dla mnie zaczęło się tam coś dopiero dziać.
Powiem wam jednak, że w moich oczach to właśnie te ostatnie strony uratowały książkę i moje zdanie na jej temat. Niewątpliwie coś się tam zadziało i tego akurat się nie spodziewałam, a jeśli mnie troszkę znacie, to wiecie, że takie nieprzewidywalne zwroty akcji lubię. Potem zaczęło się snucie planów, tajemnice i na sam koniec także dostałam coś, co nie było w pierwotnym planie, więc tak!

Nie chcę was tą opinią zrazić do tej książki, bo jak napisałam już, nie jest ona zła. Nie to chcę powiedzieć. Jest ona dobra. Nie najlepsza, ale dobra. Sam pomysł, kreacja postaci i świata magicznego, nie mam tu się do czego przyczepić. Jedynie brak tej akcji, czegoś ciekawego na wstępie, tego mi tu tylko brakowało, ale w drugiej części już to dostałam, więc zawiedziona nie jestem. Może liczyłam na coś lepszego z uwagi na taki rozgłos, ale mimo wszystko nie jest źle.
Zanim skończę, muszę coś dodać. Po prostu muszę, bo nie mogę się powstrzymać. I chodzi tu o jedną z sióstr Jude, ale nie zdradzę wam którą. Powiem wam tylko, że początkowo mnie irytowała swoim zachowaniem i tym jak chowała głowę w piasek. A najbardziej denerwowało mnie to, że potrafiła się do swojej rodzonej siostry odwrócić plecami. Później jednak jej zachowanie i cała reszta po prostu wprawiły mnie w taką irytację, że miałam ochotę zabrać miecz Jude i urwać jej głowę. Więc jak widzicie, „Okrutny książę” wzbudza emocje! Chciałabym wam tu wypisać wszystko za co nie cierpię tej jednej z sióstr, ale chyba za wiele bym wam zdradziła, ale jej nienawidzę i życzę jej jak najgorzej w następnych częściach. Po prostu.
A co do drugiej z sióstr, to do niej akurat nie mam naprawdę nic. Jak dla mnie była siostrą, jaką powinna. Nie idealna, bo wiadomo, że takich nie ma, ale kiedy Jude jej potrzebowała, ta się od niej nie odwróciła plecami i się jej nie wyrzekła.

Myślałam, że nie bardzo będę wiedziała co napisać, a tu jednak napisałam dużo, chyba. Czas więc na krótkie podsumowanie!
Czy polecam?
Tak, jeśli lubicie świat magiczny, elfy i ich zagrywki to będzie to coś niewątpliwie dla was. „Okrutny książę” to lektura napisana przyjemnym językiem, zabawna, pełna magii i magicznych stworzonek, gdzie pewna śmiertelniczka musi walczyć o swoje miejsce. Była to naprawdę fajna historyjka, choć na początku mi zabrakło w niej kawałka czegoś zawrotnego, ale na szczęście później to dostałam, bo inaczej mogłabym całkiem skreślić książkę.

Pamiętajcie, że to co napisałam, to jest tylko moje zdanie, więc dla was może to być od pierwszych stron porywająca i zapierająca dech w piersi historia. Każdy wszystko odbiera na swój indywidualny sposób i właśnie dlatego jesteśmy kimś wyjątkowym.
Najlepiej będzie, jeśli sami po nią sięgniecie i przekonacie się czy dacie się porwać elfom, tak jak większość czytelników.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.