Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura Młodzieżowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura Młodzieżowa. Pokaż wszystkie posty

13 kwietnia 2024

381. Przedpremierowo: "Fighting Hard for Me" ~ Bianca Iosivoni

Tytuł: „Fighting Hard for Me”

Tytuł oryginału:Fighting Hard for Me

Autor: Bianca Iosivoni

Data wydania: 17 kwietnia 2024

Wydawnictwo: Jaguar

 

Nic nie może zniszczyć tej przyjaźni. Nic.

A zwłaszcza jakieś niedorzeczne uczucie.

Sophie nareszcie osiągnęła swój cel. Po ponad roku bycia nieszczęśliwie zakochaną wreszcie udało jej się wyrzucić z serca Cole'a, który jest nie tylko jej współlokatorem, ale również najlepszym przyjacielem.
I właśnie w tym momencie on wyznaje jej swoje uczucia… Sophie nie może w to uwierzyć. Nie chcąc wystawiać przyjaźni na kolejną próbę, proponuje Cole'owi pomoc we wdrożeniu dwunastopunktowego planu, dzięki któremu powinno udać mu się odkochać.

Czy praktyka okaże się równie prosta jak teoria?

Źródło opisu: materiały wydawnictwa.

 

Fighting Hard for Me” to trzeci tom serii „Finding Back to Us” i tak samo jak poprzednie, również ten mam przyjemność patronować. Każda z części opowiada o innych bohaterach, ale są oni ze sobą w mniejszy bądź większy sposób związani i szczerze mówiąc, zachowałabym odpowiednią kolejność czytania. Tym bardziej, że tutaj pojawiają się maleńkie spojlery odnośnie Teagan i Parkera – tj. bohaterów „Feeling Close to You”.

W tej historii mamy motyw Friends to Lovers. Tym razem mamy to jednak w nieco innej formie, bo uczucia już się pojawiły i, uwaga, trzeba się ich pozbyć. Stąd program dwunastu kroków, autorstwa samej Sophie, który musi zadziałać, bo stawka jest zbyt wysoka – chodzi w końcu o silną przyjaźń dwójki współlokatorów. Tylko czy na pewno istnieje sposób, by pozbyć się uczuć? A może Sophie i Cole zdecydują się zaryzykować i zobaczyć, do czego ich to może zaprowadzić? No cóż. To się okaże.

Ta powieść jest napisana z perspektywy obojga bohaterów, dzięki czemu wiemy, co kieruje ich pobudkami, jakie uczucia w nich przodują. Autorka pokazuje nam tutaj, że często za naszymi decyzjami mogą stać równe obawy. Tylko jeśli pozwolimy, by strach nami kierował, to możemy powiedzieć, że żyjemy tak naprawdę?

Obserwujemy, jak zmiany zachodzą nie tylko w Cole’u, ale także w Sophie. Oni oboje mają pewne sprawy, które należy uporządkować. I wcale nie chodzi tu o ich relację, ale przede wszystkim o nich samych. Powiem tak: przed nimi pewne decyzje i przemyślenia. Są dla siebie naprawdę wspaniałymi przyjaciółmi, ale to wszystko, co się zaczęło dziać mogło na tę relację wpłynąć.

 

Cieszę się, że mogłam objąć tę powieść swoim patronatem i że mogę wam ją polecać, bo jest naprawdę warta uwagi. Jest to literatura New Adult, która wciąga. Akcja nie pędzi na łeb na szyję i autorka prowadzi bohaterów przez tę historię w odpowiednim tempie i tonie. Daje im czas na przepracowanie pewnych spraw, na ich zrozumienie. Uważam, że jeśli tylko macie możliwość, to powinniście przeczytać nie tylko ten tom, ale całą serię.

 

Współpraca reklamowa z Wydawnictwo Jaguar.

12 października 2023

366. Przedpremierowo: "Feeling Close to You" ~ Bianca Iosivoni

Tytuł:Feeling Close to You

Tytuł oryginału:Feeling Close to You

Autor: Bianca Iosivoni

Data wydania: 18 października 2023

Wydawnictwo: Jaguar

 

A jeśli game over to dopiero początek? Teagan ma dwa wielkie marzenia – wyrwać się wreszcie z rodzinnego miasta i dostać się na upragniony kierunek studiów. Aby je zrealizować, dorabia po szkole w kawiarni, a nocami stremuje gry. Jest w tym tak dobra, że pokonuje nawet Parkera, popularnego YouTubera.

Choć dzielą ich tysiące mil i mają ze sobą kontakt głównie w sieci, wkrótce zaczyna między nimi iskrzyć. Wszystko za sprawą konwentu, gdzie mają okazję wreszcie spotkać się na żywo i zobaczyć, kto kryje się po drugiej stronie monitora.

Jednak mimo swojego młodego wieku Teagan zdążyła już zaznać w swoim życiu bólu rozczarowania, a trudna sytuacja rodzinna Parkera nie ułatwia mu relacji z innymi.

Mimo wielu przeciwności losu nie tak łatwo będzie im o sobie zapomnieć…

Źródło opisu: materiały wydawnictwa.

 

Feeling Close to You” to drugi tom cyklu „Finding Back to Us”, ale opowiada o losach innych bohaterów. Obie historie na swój sposób są ze sobą powiązane dzięki Parkerowi, którego już mieliśmy okazję nieco poznać czytając historię Callie i Keitha, która bardzo mi się podobała. Nie mogłam więc przejść obojętnie obok kolejnej części serii.

Mamy tutaj niecodzienny motyw, bo główni bohaterowie poznają się w wirtualnym świecie gier. Nie spotkałam się jeszcze z takim, więc byłam bardzo ciekawa, jak autorka to pokieruje. Bianca stworzyła fajną, ciekawą historię, która myślę, że wywoła na twarzy czytelnika uśmiech, bo nie zabraknie tutaj dawki humoru. Pokierowała dobrze znajomością Teagan i Parkera, nic nie było przesadzone, nie nadała tej relacji zbyt szybkiego tempa i czytało się naprawdę przyjemnie.

Na początku znajomość głównych bohaterów rozwija się tylko w Internecie, ale już na tym etapie widać, że coś między tym dwojgiem się dzieje. Poznają się mimo odległości, nawiązują między sobą jakąś więź, stają się sobie bliscy. Oczywiście z czasem spotykają się twarzą w twarz i… no cóż. Jaki będzie rozwój dalszych wydarzeń, musicie przekonać się sami.

Nie ma tu jednak tylko sielanki. Zarówno Teagan jak i Parker zmagają się z pewnymi problemami. Nie będę wam zdradzała o co chodzi, by nie odebrać wam przyjemności z poznawania tej historii. Powiem tylko, że bohaterowie nie mają przez cały czas lekko, będą musieli stawić czoło pewnym sprawom i znaleźć sposób na ich rozwiązanie.

 

Czy polecam?

Jak najbardziej tak i bardzo się cieszę, że miałam możliwość objęcia jej swoim patronatem. Jest to jedna z tych historii, przy których człowiek może się zrelaksować. Nie ma tu wielkich zawirowań, ale też nie można mówić o nudzie. Czytało mi się to bardzo lekko i szybko i teraz nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na trzeci tom, który będzie opowiadał o losach kolejnych bohaterów.

Mam nadzieję, że historia Teagan i Parkera wam się spodoba w takim samym stopniu, jak mnie!

 

Współpraca reklamowa z Wydawnictwo Jaguar.

01 kwietnia 2023

349. Przedpremierowo: "Finding Back to Us" ~ Bianca Iosivoni

Tytuł:Finding Back to Us

Tytuł oryginału:Finding Back to Us

Autor: Bianca Iosivoni

Data wydania: 12 kwietnia 2023

Wydawnictwo: Jaguar

 

Callie, studentka medycyny, na prośbę siostry i przybranej mamy wraca do rodzinnego domu w małym miasteczku na południu Stanów, by spędzić wakacje z najbliższymi, zanim siostra wyruszy w podróż dookoła świata.

Dziewczyna nie ma pojęcia, że w tym samym czasie zjawy się tam również Keith, którego od lat darzy szczerym uczuciem nienawiści. To przez niego jej ojciec zginął w wypadku samochodowym. Nie widzieli się od siedmiu lat, a Callie uporczywie unika z nim kontaktu – jej największym pragnieniem jest nie oglądać go już do końca swoich dni.

Wraz z pojawieniem się Keitha wracają do niej ból i złość, którym towarzyszą też inne uczucia, powodując totalny mętlik w jej głowie. Bo Keith to nie tylko człowiek, którego Callie nienawidzi najbardziej na świecie, ale także jej przybrany brat…

Źródło opisu: materiały wydawnictwa.

 

Ten, kto twierdził, że czas leczy rany, był cholernym kłamcą. Niektóre rany nigdy się nie zagoją. I być może nawet nie powinny.

 

Po przeczytaniu kilku rozdziałów poczułam lekkie zaniepokojenie, że ta książka mi się nie spodoba. Jednak to jest jedna z tych lektur, które trzeba przeczytać całe, by zrozumieć pewne kwestie. Zachowanie Callie pozostawia wiele do życzenia, bywały momenty, gdy mnie denerwowała, jednak z drugiej strony… kierowały nią konkretne pobudki i starałam się dać jej pewną dozę zrozumienia.

Za to Keith niemalże od razu skradł moje serce. W tak młodym wieku ten chłopak dźwigał na swoich barkach ogromny ciężar. Wykazywał się też ogromną cierpliwością i spokojem, jeśli chodzi o jego przybraną siostrę, no i nie brakowało mu po poczucia humoru, ale też zadziorności.

Owszem, Callie czasami przeginała w moim odczuciu, miałam chęć nią potrząsnąć. Jednakże autorka przez to nam pokazuje, że niezmierzenie się z przeszłością nie prowadzi do niczego dobrego. I nie jest to przede wszystkim nic przyjemnego. Zamknięcie się w taki sposób, jak zrobiła to Callie, nie niesie ze sobą dobrych skutków. Skupia się tylko na swoich emocjach, w tym nienawiści do Keitha, ale tak naprawdę ma wiele do przepracowania i dopiero po tylu latach doznaje ‘wstrząsu’, który do tego kieruje. Chyba mogę napomknąć, że chłopak miał w tym pewien swój udział?

Finding Back to US” to historia, która nie porywa od razu, ale trzeba po prostu dać jej szansę. Mamy tutaj motyw hate-love, a ta granica pomiędzy jednym uczuciem a drugim zaciera się gdzieś powoli, jest też walka z pożądaniem, jakie rodzi się między Keithem a Callie. Dziewczyna żywiła negatywne uczucia wiele lat, więc bardzo dobrze, że Bianca nie zdecydowała się pozbyć tego w kilku rozdziałach.

W tej powieści mamy też do czynienia z przybranym rodzeństwem, a co za tym idzie – zakazana relacja. Aczkolwiek na tej kwestii jakoś bardzo skupienia nie ma. Największe jest na przeszłości. Na tym, do czego prowadzi zamknięcie się na nią. I co może się zmienić, gdy zyskamy odwagę i się z nią zmierzymy – nawet jeśli będzie dla nas bolesna. Jest też wybaczenie. Nie tylko drugiej osobie, ale czasami trzeba odpuścić sobie, by móc naprawdę odetchnąć.

Bycie rodzicem bywa czasami naprawdę trudne. Od chwili narodzin boisz się o swoje dziecko i chcesz je chronić przed wszelkim złem tego świata. Jednocześnie starasz się je wspierać i motywować do spełniania marzeń.

 

Czy wam polecam?

Cóż, oczywiście, że tak! Jak jednak wspomniałam, jeśli na początku was nie porwie, dajcie tej historii szansę! Moim zdaniem naprawdę warto, dlatego właśnie „Finding Back to Us” objęłam swoim patronatem medialnym. I tak jak pierwsze kilka rozdziałów czytałam powoli i ratalnie, tak później ponad dwieście stron pochłonęłam za jednym posiedzeniem.

Współpraca reklamowa z: Wydawnictwo Jaguar.

18 marca 2023

347. "Start a Fire" ~ Julia Wolf

Tytuł:Start a Fire

Tytuł oryginału: „Start a Fire”

Autor: Julia Wolf

Data wydania: 22 grudnia 2022

Wydawnictwo: NieZwykłe

 

Osiemnastoletnia Grace Patel po dwóch latach wróciła do starej szkoły. Chce, żeby tym razem wszystko było inaczej niż wcześniej. Nie będzie starała się zyskać uznania w oczach rówieśników, postawi na dobre stopnie i spróbuje być niewidzialną na korytarzach.

Jednak już pierwsze dni w szkole pokazują, że to niemożliwe. Przykuła uwagę Sebastiana Vegi: chłopaka, o którym marzyły wszystkie dziewczyny, a który w niej wzbudzał jedynie strach. Wystarczyło, że na nią spojrzał, by Grace czuła na plecach dreszcze przerażenia.

Co takiego miał w sobie, że do tego stopnia tak na nią działał? Dlaczego wybrał właśnie ją? I czy jest szansa, że da jej spokój?

Źródło opisu: okładka książki.

 

Nie wiedziałam czego się spodziewać po tej książce, to było moje pierwsze spotkanie z tą autorką. Nie powiem pióro Julii Wolf jest naprawdę przyjemnie, czyta się lekko, ale „Start a Fire” to literatura młodzieżowa bohaterowie chodzą do liceum przez co mamy tutaj do czynienia z zachowaniami typowymi dla nastolatków. Przyznaje że niektóre mnie troszeczkę denerwowały, a może raczej nie były dla mnie zrozumiałe przez co dało mi to do myślenia że ten gatunek już chyba nie jest dla mnie, troszeczkę z tego wyrosłam. Co muszę zauważyć, mimo że jest to Young Adult, mamy tutaj do czynienia z scenami seksu, no i moim zdaniem jak na taką literaturę to nie jest ich mało, więc jest to lektura z nutą pikanterii.

Przyznaję, wciągała mnie ta książka i historia bohaterów mimo, że miałam tam lekkie zastrzeżenia do ich zachowań, ale być może komuś innemu nie będą one przeszkadzały. To jest tylko mój odbiór, więc pamiętajmy o tym by do końca nie kierować się czyimiś odczuciami. Relacja pomiędzy głównymi bohaterami to zdecydowanie hate-love, bo na początku mamy do czynienia z nienawiścią. To co dzieje się pomiędzy nimi jest na pewno nietypowe, nie jest to słodki romans dwójki nastolatków, raczej mroczny, a w grę wchodzi obsesja.

Z racji, że nie jest to typowa młodzieżówka, o czym przekonywałam się z każdą przeczytaną stroną, to nie wiedziałam, czego się po tej lekturze spodziewać. Dodało to fajnej nutki niepewności, wzbudzało ciekawość tego, co będzie dalej i dzięki temu przestałam nieco zwracać uwagę na te zachowania.

 

Myślę, że mogę polecić wam tę lekturę, ale pamiętajmy, że tyle ile osób to tyle może być opinii. Na pewno sięgnę po kolejne książki tej autorki, a z tego co się orientuję, „Start a Fire”, to jest pierwszy tom serii, więc czekam na kolejny.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe.

04 stycznia 2023

336. "Pragnienie, by być blisko" ~ Cora Reilly

Tytuł:Pragnienie, by być blisko

Tytuł oryginału:Not Meant to Be Broken

Autor: Cora Reilly

Data wydania: 20 października 2022

Wydawnictwo: NieZwykłe

 

Amber nie potrafi poradzić sobie ze wspomnieniami dotyczącymi wydarzeń sprzed lat. W środku czuje się kompletnie pusta. Każdy dotyk innej osoby, nawet bliskiej, wywołuje u niej ataki paniki. Dziewczyna jest na granicy wytrzymałości.

Wkrótce Amber wprowadza się do Briana – swojego brata – oraz jego przyjaciela Zacharego, którzy znają się ze studiów. Ma nadzieję, że to będzie dla niej nowy początek i zaczyna snuć plany o przyszłości oraz normalnym życiu.

Zachary to typ imprezowicza, który zmienia kobiety jak rękawiczki i nie planuje, aby było inaczej. Jednak w Amber jest coś, co go fascynuje. Chce rozwikłać ją jak zagadkę, poznać jej sekrety i sprawić, że ta odkryje, że dotyk może być też przyjemny. Jednak to zdecydowanie niepokoi brata Amber, a Zach zdaje sobie sprawę, że z nią nie może postępować tak jak z innymi kobietami. Tej dziewczyny nie będzie mógł zostawić po jednej wspólnej nocy.

Źródło opisu: okładka książki.

 

Pragnienie, by być blisko” to romans New Adult, który nie ma z mafią nic wspólnego, za to jest dość schematyczny. Dziewczyna z problemami i chłopak, którego nie interesują związki. To już było i to wielokrotnie. Uwielbiam pióro Cory Reilly, ale w tym przypadku nie nastawiałam się na coś wow i w sumie dobrze mi to zrobiło, bo znając możliwości autorki, po tej lekturze czuję się trochę rozczarowana.

Amber ma poważne problemy przez to, co spotkało ją w przeszłości, ale postanawia rozpocząć nowe życie, bo chce sobie poradzić z tymi wydarzeniami. Jak dla mnie całość została przeprowadzona zbyt szybko. Również w relacji głównych bohaterów. Naprawdę wolałabym, aby ta książka miała jeszcze kilka dodatkowych rozdziałów, aby tempo zostało utrzymane odpowiednie zwłaszcza biorąc pod uwagę to, jakie problemy ma Amber. Przede wszystkim w tej kwestii powinno zostać wszystko przeprowadzone powoli i stopniowo, a czasem miałam wrażenie, że robi się nagły skok do przodu w jej postępach.

Ten romans na pewno nie będzie należał do moich ulubionych. Czyta się go szybko, to fakt, ale mnie nie porwał i bywało… nudno. Niestety muszę to przyznać. Ta historia to jedna z tych, które na długo czytelnikowi nie zapadają w pamięć, przynajmniej tak jest w moim odczuciu.

 

Czy wam polecam?

Cóż, jeżeli szukacie czegoś luźnego, co da się przeczytać w jeden wieczór, to jak najbardziej. Ja przeczytałam tę książkę za jednym posiedzeniem, ale jak już wspomniałam, nie porwała mnie ta powieść.  Cora Reilly zdecydowanie lepiej sobie radzi w romansach mafijnych.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe.

19 kwietnia 2022

306. Przedpremierowo: "Don't Leave Me" ~ Lena Kiefer

Tytuł:Don’t Leave Me

Tytuł oryginału:Don’t Leave Me

Autor: Lena Kiefer

Data wydania: 20 kwietnia 2022

Wydawnictwo: Jaguar

 

Po wielu perturbacjach Kenzie i Lyall wreszcie są razem. Ale ich z trudem zdobyte szczęście jest zagrożone, ponieważ przeciwko Lyallowi wysunięto przerażające oskarżenie. Kenzie nie wierzy, że jej ukochany mógłby okazać się mordercą. Choć wszystkie dowody zdają się przemawiać na jego niekorzyść…

Lyall jest zrozpaczony. Wszyscy wierzą, że to on zawinił tej strasznej zbrodni. Kenzie stara się zrobić wszystko, by udowodnić jego niewinność. Lyalla ogarniają wątpliwości, czy jego związek z Kenzie ma jeszcze w ogóle jakiekolwiek szanse na przetrwanie…

Źródło opisu: okładka książki.

 

Choć kochałem Kenzie ponad wszystko, a ona mnie… istniały takie trudności, jakich przezwyciężyć nie może nawet miłość.

 

Jak ja czekałam na tę część! Zwłaszcza po zakończeniu, jakie autorka zafundowała nam w „Don’t Hate Me”. Dlatego wieść o premierze bardzo mnie ucieszyła i nawet nie wiecie jak się cieszę, że ta lektura już jest za mną. A jeszcze bardziej cieszy mnie to, że tak samo jak w przypadku poprzednich części, miałam przyjemność również tę powieść objąć swoim patronatem medialnym.

Don’t Leave Me” to zwieńczenie losów Lyalla i Kenzie. Byłam ciekawa, jak Laura Kiefer pokieruje dalej ich historią no i przyznam szczerze, że zostałam zaskoczona w pozytywny sposób. To nie jest już tylko romans, ale też po trochu kryminał, gdzie mamy intrygi i od samego początku coś się dzieje. Pojawia się sporo pytań, przede wszystkim: kto i dlaczego wrabia Lyalla? A może rzeczywiście jest winny temu, o co go oskarżają? Od pierwszych stron akcja kręci się wokół tej sprawy, odpowiedzi nie są oczywiste. Ani finał tej historii. Powiem wam, że jeśli o mnie chodzi, to wszystko co się tu działo trzymało w napięciu i na pewno wywoływało we mnie emocje, więc denerwowałam się razem z bohaterami. No i treść mnie wciągnęła, a to, że zdarzenia mające tu miejsce były owiane zagadką, wzbudzało tylko moją ciekawość i chciałam ciągle czytać. A ostatnio z czytaniem u mnie kiepsko, natomiast ta książka to zmieniła.

Jeżeli chodzi o głównych bohaterów, to zostają postawieni przed bardzo ciężką próbą. A przede wszystkim ich miłość. Czy ich uczucie wystarczy? Czy Kenzie wciąż będzie wierzyła w niewinność Lyalla? Cóż. Musicie się przekonać sami, bo ja wam nie zdradzę, ale powiem tak: już od pierwszych stron czułam, że tutaj bije inny klimat niż w „Don’t Love Me” czy „Don’t Hate Me”. Ta część na pewno różni się od poprzednich i dla mnie to naprawdę dobra historia, która jest warta przeczytania. I mimo tego, że liczy sobie ponad czterysta stron, w ogóle tego nie odczułam.

 

Ale to prawda, co mówią niektóre piosenki: miłość to potężna siła, najpotężniejsza na świecie.

 

Polecam wam tę serię nie tylko dlatego, że jest pod moim patronatem. Polecam wam ją, bo uważam, że się nie zawiedziecie. Bohaterowie są młodzi, ale niezwykle dojrzali przez wydarzenia, jakie ich spotykają. Może trochę było przewidywalnie, ale też nie do końca. Jak mówiłam, „Don’t Leave Me” od początku do końca trzyma w napięciu. Mam więc nadzieję, że jeśli zdecydujecie się sięgnąć po historię Lyalla i Kenzie, to spodoba wam się tak samo, jak mi.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

12 lutego 2022

296. "To, co za nami" ~ Vi Keeland & Dylan Scott

Tytuł:To, co za nami

Tytuł oryginału:Left Behind

Autor: Vi Keeland & Dylan Scott

Data wydania: 08 grudnia 2021

Wydawnictwo: Niegrzeczne Książki

 

Zack od małego dobrze wiedział, jak potoczy się jego przyszłość. Będzie wiódł szczęśliwe życie u boku swojej najlepszej przyjaciółki. To właśnie ona, Emily, miała już zawsze być przy nim. Nieoczekiwana tragedia przekreśliła wszystkie plany chłopaka, pogrążając go w żałobie, z której nie potrafił się uwolnić.

Nikki, od kiedy pamięta, bez przerwy zmaga się z licznymi przeciwnościami. Czy istnieje coś trudniejszego niż codzienność w towarzystwie matki cierpiącej na chorobę dwubiegunową? Dziewczyna nie przewidziała, że po jej śmierci będzie jeszcze gorzej. Na jaw wychodzą skrywane od lat sekrety. Nikki nie ma wyjścia – rusza w podróż do Kalifornii, aby odkryć prawdę o swojej rodzinie.

Czy Zack i Nikki będą w stanie uleczyć się nawzajem? A może prawda, do której tak dążyli, po raz kolejny zniweczy ich plany na przyszłość?

Źródło opisu: okładka książki.

 

Uwielbiam twórczość Vi Keeland i nie jest to żadną tajemnicą. Tak samo jak książki, które pisze w duecie z Penelope Ward. Dlatego też bez wahania sięgnęłam po „To, co za nami”, zastanawiając się jednocześnie jak wypadnie pisanie z innym autorem.

Na początku ta historia mnie wciągnęła, choć poczułam się zaskoczona, gdy się okazało, że jest to literatura młodzieżowa – czyli coś innego, niż Vi ma w zwyczaju pisać. Nie zraziło mnie to jednak, absolutnie. Przyznam, że czytając, przypominała mi się książka „Hopeless” od Colleen Hoover. Nie mówię, że są one takie same – absolutnie! Może troszkę klimat jest podobny i dlatego. Wracając jednak do lektury, czytało mi się naprawdę dobrze. Podobało mi się też to, że na początku jest wprowadzenie w historie bohaterów, poznajemy Zacka oraz Nikki i dowiadujemy się o tym, co ich spotkało, tym bardziej, że mamy tutaj pespektywę ich obojga.

Wiadomo, że ich relacja z czasem się rozwija. Właśnie. Tutaj, niestety, mam pewne zastrzeżenia. W pewnym momencie odniosłam wrażenie, że coś przegapiłam, że coś mnie ominęło w przebiegu ich znajomości. Zabrakło mi tu tego elementu od przyjaźni do czegoś więcej. Coś tam było, ale według mnie – za mało. Czytając wspólne momenty Zacka i Nikki czułam, że czegoś brakuje. Mianowicie tej naturalności. Właśnie jeśli chodzi o ich relacje to jak dla mnie wydaje się nie do końca dopracowana.

Sama historia i pomysł? Jak najbardziej na plus. Podobało mi się to, co zostało wymyślone i wykreowane. Pojawia się też pewna tajemnica i może nie wszystkie jej elementy były dla mnie oczywiste, ale ten najważniejszy przyznaję, był dla mnie pewniakiem od początku, więc muszę przyznać, że „To, co za nami” to powieść przewidywalna.

Troszkę się tutaj dzieje, fakt. Ale jest to ogólnie spokojna historia i na pewno nie spodziewajcie się tutaj pikantnych momentów.

 

Czuję się troszeczkę rozczarowana, nie ukrywam. Uwielbiam twórczość Vi. Jest autorką, po której książki sięgam w ciemno. Jednak to… to nie jest to, do czego Vi Keeland mnie, jako czytelnika, przyzwyczaiła. Być może wy nie odniesiecie wrażenia, że czegoś tu brakuje, że niektóre elementy mogłyby zostać bardziej dopracowane, więc najlepiej, jeśli sięgniecie sami i się przekonacie. W moim przypadku… nie jest to najgorsza książka jaką czytałam, na pewno nie. Jest po prostu… niedopracowana. Choć mam nadzieję, że wam się spodoba, jeśli postanowicie ją przeczytać!

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Niegrzeczne Książki.

01 lutego 2022

294. "Wyzwanie" ~ Elle Kennedy

Tytuł:Wyzwanie

Tytuł oryginału:The Dare

Autor: Elle Kennedy

Data wydania: 03 listopada 2021

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

 

College miał sprawić, że Taylor Marsh pozbędzie się kompleksu brzydkiego kaczątka i rozwinie skrzydła. Tymczasem trafiła do gniazda podłych dziewcząt ze stowarzyszenia siostrzanego. Z trudem przychodzi jej dostosowanie się do ich stylu bycia, więc gdy siostry z Kappa Chi rzucają jej wyzwanie, nie może im odmówić.

Conor Edwards jest stałym bywalcem imprez w domach stowarzyszeń… i łóżek w tych domach. To ten typ faceta, w którym zakochujesz się, zanim sobie uświadomisz, że tacy goście jak on nawet nie zerkną drugi raz na dziewczynę taką jak Taylor. Ale Pan Popularny robi coś zaskakującego, bo zamiast wyśmiać ją prosto w twarz, wyświadcza jej przysługę i pozwala zabrać się na piętro, by reszta towarzystwa uwierzyła, że poszli się kochać.

Potem robi się jeszcze dziwnie, bo on chce udawać dalej. Okazuje się, że Conor uwielbia gierki i uważa, że zabawnie jest mydlić oczy niby-przyjaciółkom dziewczyny. Tyle że Taylor chyba nie zdoła się oprzeć jego nonszalanckiemu urokowi i seksownej posturze surf era. Choć im dłużej trwa ten blef, zaczyna zdawać sobie sprawę, że za piękną fasadą w historii Conora kryje się znacznie więcej, niż to, co widzi jego fanklub…

Źródło opisu: okładka książki.

 

Wielkie gesty i szczere przeprosiny nie mają wtedy znaczenia, bo czasem ranisz ludzi zbyt głęboko i posuwasz się za daleko. Istnieje granica, do której możesz prosić kogoś, by wytrzymywał twoje popapranie.

 

Wyzwanie” to dowód na to, że nie należy oceniać książki po okładce. Patrząc na oprawę tej powieści możemy od razu wnioskować, że będzie w niej chodziło w dużej mierze o seks. Nic bardziej mylnego.

Wszystko zaczyna się od układu, ale z czasem granica pomiędzy tym, co jest grą a tym, co prawdą, zaciera się. Dzieje się to w sposób stopniowy, niewyczuwalny. Nagle bohaterowie, jak i czytelnik, zdają sobie sprawę, że to już nie tylko zagrywka. Co też za tym idzie, nie ma tu zbyt szybkiego tempa. Taylor i Conor poznają się powoli, stają się kimś więcej niż tylko dwójką znajomych, których łączy układ.

 

– Ja też mam swoje lęki – upiera się. – Tylko dlatego, że ich nie dostrzegasz, nie oznacza, że ich nie ma. Wszyscy nosimy w środku blizny.

 

Jak wspomniałam wyżej, okładka nie odzwierciedla tej książki, więc zanim ocenimy po oprawie, zapoznajmy się ze środkiem. A myślę, że naprawdę warto, bo ta historia była moim zdaniem po prostu dobra. Elle postawiła w tym przypadku na bohaterkę, która nie jest jak inne dziewczyny, nie ma idealnego ciała i zmaga się z kompleksami z tym związanymi. Także czasem z nieprzyjemnościami. Niestety, takie sytuacje też mają miejsce w rzeczywistości, więc uważam, że autorka poruszyła dość istotny temat. Co do Conora, to wydaje się być na początku wyluzowanym sportowcem, który zmienia dziewczyny jak rękawiczki, ale z biegiem czasu odkrywamy razem z Taylor, że ten facet ma w sobie coś znacznie więcej i takiego chłopaka chciałaby niejedna.

Nie brakuje tu też problemów, które stają na drodze obojga bohaterów i nie jest to nic takiego błahego, ale nic więcej nie zdradzę prócz tego, że będę musieli stawić czoła niejednej sprawie. Czy ta książka jest przewidywalna? Powiem wam, że nie tak do końca. Sytuacja tutaj rozwinęła się inaczej, niż ja się spodziewałam, więc jak najbardziej na plus!

 

Czasem podejmujemy złe decyzje, kończymy w niewłaściwych miejscach i mimo to odnajdujemy się dokładnie tam, gdzie powinniśmy się znaleźć.

 

Jeśli czytaliście poprzednie tomy z tej serii, to jak najbardziej polecam również i ten! Jeśli nie… to zawsze można nadrobić! „Wyzwanie” to dobra książka napisana w sposób przyjemny, dzięki czemu czyta się szybko, a sama treść wciąga. Nie ukrywam, że wywołała mój uśmiech, ale również mocniejsze bicie serducha i po jej skończeniu stęskniłam się już za bohaterami.

Mam nadzieję, że jeśli przeczytanie to wam również się spodoba!

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

27 października 2021

278. Przedpremierowo: "Don't Hate Me" ~ Lena Kiefer

Tytuł:Don’t Hate Me

Tytuł oryginału:Don’t Hate Me

Autor: Lena Kiefer

Data wydania: 27 października 2021

Wydawnictwo: Jaguar

 

ON ją okłamał.

ONA chce o nim zapomnieć.

Ale los ma wobec tych dwojga inne plany.

 

KENZIE przyrzekła sobie, że nigdy więcej nie będzie mieć kontaktu z klanem Hendersonów. Po tym, jak Lyall złamał jej serce chce po prostu skupić się na nauce. Chwilę później otrzymuje jednak kuszącą ofertę od Theodory Henderson, aby pomóc w zaprojektowaniu kurortu na Korfu. Kenzie podejmuje wyzwanie, nie wiedząc, czego może się spodziewać.

LYALL próbuje wszystkiego, by zapomnieć o Kenzie, po tym, jak zdemaskowała jego kłamstwo i go porzuciła. Plany dotyczące rodzinnej firmy są teraz jego najwyższym priorytetem. Kiedy matka potrzebuje pomocy przy projekcie hotelu w Grecji nie zastanawia się dwa razy. Nie ma jednak pojęcia, jak bardzo jego serce zostanie tam wystawione na próbę…

Źródło opisu: materiały wydawnictwa.

 

Nie istnieją żadne zasady mówiące, od której chwili można wierzyć, że ktoś jest tym jedynym parterem.

 

Nareszcie nadszedł czas na drugą część losów Lyalla i Kenzie. Czekałam na ten tom z niecierpliwością, ale totalnie nie wiedziałam czego się spodziewać, zwłaszcza po tym co wydarzyło się na sam koniec „Don’t Love Me”. Szczerze mówiąc, nieco obawiałam się zaczynać „Don’t Hate Me”, ale jednocześnie byłam niesamowicie ciekawa, więc oczywiście – przeczytałam. Im dalej zagłębiałam się w tę historię, to coraz bardziej się wciągałam w to, co tym razem autorka wymyśliła.

Skupię się na początku na głównych bohaterach. Mają sporo do przepracowania, oboje. To co się wydarzyło na koniec pierwszego tomu, miało spory wpływ na ich relację, więc nie jest łatwo. Lena Kiefer wcale nie ułatwia tu sprawy i bardzo dobrze, bo jednocześnie nie pozwala, by ich relacja podążała szybko w danym kierunku. Wszystko rozwija się powoli, stopniowo, a co najważniejsze – w zupełnie naturalny sposób. Oboje, choć młodzi, całkiem sporo przeszli i potrafią wykazać się niezwykłą dojrzałością, choć wiadomo, że popełniać błędy też mogli. Trzymałam za tych dwoje kciuki, ale jednocześnie bałam się, co też jeszcze na nich może spaść. Okazało się to nie do końca bezpodstawne.

Don’t Hate Me” to powieść, która nie tylko skupia się na Kenzie i Lyallu. Absolutnie. Autorka nadaje w tej historii akcji i trochę się tutaj dzieje poza tym co między dwójką głównych bohaterów. Jestem pozytywnie zaskoczona tym, jak prezentuje się całość tej książki, bo nie można tu powiedzieć o nudzie. Są tu intrygi, tajemnicze wydarzenia. A sam koniec? Tego totalnie się nie spodziewałam i po nim najchętniej sięgnęłabym po trzecią część w trybie natychmiastowym! Już się zastanawiam, co Lena Kiefer przygotowała na finał tej serii i nie mogę się jej doczekać. W tym tomie troszkę odpuszczony został temat rodziny Hendersonów, a mianowicie zasad tam panujących i podążania wyznaczonymi ścieżkami, choć nie całkowicie, bo w pewnym momencie coś się pojawia – coś, co sprawiło, że troszkę mi serducho urosło, ale nic więcej nie zdradzę.

 

[…] nie należy zbyt szybko rezygnować ze swoich marzeń, nawet jeżeli wydają się trudne do spełnienia. Z najbardziej skomplikowanych spraw powstaje często coś pięknego.

 

Tak samo jak w przypadku „Don’t Love Me”, „Don’t Hate Me” to powieść, którą objęłam swoim patronatem i serdecznie wam ją polecam, bo jest to warta przeczytania książka, w której się dzieje i potrafi wciągnąć czytelnika, a do tego nie jest przewidywalna. Cieszę się, że na skrzydełku widnieje moje logo i mam ogromną nadzieję, że jeśli zapoznacie się z tą historią, to spodoba wam się tak samo, jak mnie. Naturalnie pamiętajcie, by czytać od pierwszego tomu!

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

22 lipca 2021

256. Przedpremierowo: "Nagie serca" ~ Colleen Hoover

Tytuł:Nagie serca

Tytuł oryginału:Heart Bones

Autor: Colleen Hoover

Data wydania: 28 lipca 2021

Wydawnictwo: Otwarte

 

Ponure życie i nazwisko to jedyne, co rodzice dali Beyah. Resztę zawdzięcza samej sobie. Ciężko pracowała, żeby zdobyć stypendium i dostać się na wymarzone studia.

Kiedy dwa miesiące przed wyjazdem Beyah na uczelnię jej matka niespodziewanie umiera, dziewczyna traci dach nad głową. Musi spędzić resztę lata z ojcem, którego prawie nie zna. Zamierza nie wychylać się i bezproblemowo przeczekać czas do studiów, ale jej nowy, przystojny sąsiad Samson torpeduje ten plan.

Na pozór nic ich nie łączy. Ona wychowała się w biedzie, on pochodzi z bogatej rodziny. Jednak oboje lubią smutne rzeczy i natychmiast wyczuwają swoją wrażliwość. Kiedy sympatia przeradza się w namiętność, wspólnie postanawiają, że połączy ich tylko wakacyjny romans. Jednak gdy prawda o przeszłości Samsona wychodzi na jaw, Beyah musi się wycofać lub zaryzykować kolejny cios prosto w serce…

Źródło opisu: okładka książki.

 

Ostatnio Colleen zdecydowała się trochę poeksperymentować w swoich powieściach i dodawała wątki paranormalne, ale tym razem to porzuciła, przez co na pewno wielu fanów autorki odetchnęło z ulgą. Tym razem postawiła na literaturę młodzieżową, wykreowała młodych bohaterów, ale bardzo dotkniętych przez życie. Na pierwszy rzut oka Beyah i Samson różnią się od siebie diametralnie, ale z biegiem wydarzeń staje się oczywiste, że łączy ich bardzo wiele. Więcej, niże mogłoby się nawet wydawać. Oboje są raczej mało rozrywkowi i mimo początkowej niechęci ze strony Beyah, zaczęła się między nimi rodzić prawdziwa przyjaźń, która z czasem zaczęła przeobrażać się w coś innego, silniejszego.

Nagie serca” to romans bardzo dojrzały i nieoczywisty. Oboje mają swoje tajemnice, ale to Samson w tej powieści jest zagadką i nie ukrywam, że ciągle się zastanawiałam, co się kryje za jego postacią. Prawda okazała się nie do końca tym, czego się spodziewałam. Domyśliłam się tylko części, więc tu plus za element zaskoczenia.

Colleen Hoover stworzyła coś naprawdę dobrego i żałuję, że zaczęłam ją w czasie, kiedy tej książki nie mogłam pochłonąć za jednym razem, bo naprawdę ta historia potrafi zaciekawić i wciągnąć. Wykreowała ciekawych bohaterów, nietypowych bym powiedziała. Tak samo jak sama fabuła. Podobało mi się to, jak całość została rozwinięta. Brak pośpiechu, wszystko rozwijało się w odpowiednim tempie i z  przyjemnością obserwowałam rozwój wydarzeń. Beyah i Samson mimo iż młodzi, gdy zrobiło się trudno, zaimponowali mi swoim podejściem. Może i ta książka zalicza się do literatury młodzieżowej, ale dramatów typowych dla tak młodych ludzi tu nie znajdziecie.

 

Z całego serca polecam wam tę książkę. Jest naprawdę dobrze napisana i warta przeczytania. To dobry romans, który potrafi wciągnąć i który porusza ważniejsze kwestie, a także wywołuje w czytelniku emocje. Mam nadzieję, że po nią sięgniecie, bo jak wspomniałam, naprawdę warto!

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte.

03 lipca 2021

253. "Na jedną noc" ~ Kristen Callihan

Tytuł:Na jedną noc

Tytuł oryginału:The Hook Up

Autor: Kristen Callihan

Data wydania: 09 czerwca 2021

Wydawnictwo: Muza

 

Zasady: nie całować w usta, nie zostawać na noc, nie mówić nikomu, a przede wszystkim… nie zakochiwać się.

Anna Jones chce skończyć studia i zaplanować swoje życie. W tych planach nie ma miejsca na Drew Baylora, futbolową gwiazdkę drużyny uniwersyteckiej, ani tym bardziej na to, że się w nim zakocha. Pewny siebie i czarujący chłopak żyje w świecie reflektorów i jest zdecydowanie zbyt przystojny. Gdyby tylko potrafiła zignorować jego namiętne spojrzenie i przestała myśleć o robieniu z nim nieprzyzwoitych rzeczy! Przecież to łatwe, prawda?

Szkoda, że on chce zmusić ją do złamania wszystkich zasad…

Futbol jest dla Drew najważniejszy. Przyniósł mu sławę, dwa mistrzostwa i trofeum Heismana. Jednak to, czego chłopak pragnie naprawdę, to bardzo seksowna, ale i bardzo złośliwa Anna Jones. Jej cięty język i lekceważące podejście do sławy Drew podniecają go jak nic innego. Jest jednak pewien problem: ona wykluczyła go z gry. Całkowicie. Przypadkowe spotkanie prowadzi do najbardziej namiętnego seksu w ich życiu. Niestety Anna chce, żeby to pozostało jedynie nic nieznaczącą przygodą. Teraz wszystko zależy od Drew.

W miłości i futbolu wszystkie chwyty dozwolone… Zaczynamy grę.

Źródło opisu: okładka książki.

 

Na jedną noc” to romans, który zbiera różne opinie. Pozytywne i negatywne. Zastanawiałam się, jak ja to odbiorę i do której grupy odbiorców trafię. Zdecydowanie należę do tej pierwszej, bo już od pierwszych stron historia stworzona przez Kristen Callihan mi się podobała, a ostatnie trzysta stron przeczytałam na raz. Nie była to typowa powieść, bohaterowie byli ciekawymi, barwnymi postaciami. „Na jedną noc”. To jedyne co miało łączyć Annę i Drew, ale ta relacja wychodzi nieco poza to, czym miała być pierwotnie. Jest pomiędzy nimi chemia, która jest bardzo wyczuwalna od samego początku, ciągnie ich do siebie jak magnes i uważam, że stworzyli idealny duet. Mamy tu nieco inny układ ról. To Anna jest tą zdystansowaną, która nie jest zainteresowana związkiem. Drew, wręcz przeciwnie. Ma też bardzo ważny cel: zdobyć Annę. Czy mu się uda? Zobaczycie. Powiem wam tylko, że ten sportowiec to niesamowity słodziak i skradnie serce niejednej czytelniczki. Z moim się udało.

Kristen Callihan stworzyła naprawdę dobry romans, który wciąga i czyta się przyjemnie. Jest humor, ale bywa też poważnie, nie zawsze jest idealnie i próbuje tą historią przekazać nam pewne wartości. Wykreowała bohaterów, którzy pod uśmiechem skrywają problemy, ich życie nie zawsze jest słodkie i kolorowe. Autorka skradła mi serce tą książką nie tylko przez Annę i Drew, ale przez sam pomysł na fabułę i w sposób, w jaki wszystkim pokierowała. Nie ma tu mowy o nudzie, nic się nie rozwleka, ale też nie dzieje za szybko. Nie ma zbędnych dramatów, choć kłopoty na drodze się pojawiają, a oni muszą je przepracować. Nawet, gdy relacja bohaterów nie jest na poważnym etapie, to są dla siebie niesamowitym wsparciem i jak mówiłam – pasują do siebie idealnie. Są zabawni, z szerokim uśmiechem czytało mi się ich dogryzanie i przekomarzanie.

 

Jeżeli lubicie romanse, z przystojnym sportowcem w roli głównej, to serdecznie wam polecam „Na jedną noc”. Mnie ta powieść ciekawiła i na początku czytałam powoli, ale później wręcz przeciwnie. Romans z humorem, seksowny, ale też poruszający ważniejsze kwestie, wzbudzający we mnie emocje. Cieszę się, że to jest seria, bo na pewno sięgnę po kolejny tom, który już zresztą czeka na swoją kolej u mnie na półce. „Na jedną noc” to nie jest książka, która chwilę po przeczytaniu wypada z pamięci. Ja jestem pewna, że jeszcze nie raz do niej wrócę, a wam naprawdę polecam i mam nadzieję, że ją przeczytacie.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Muza.


30 czerwca 2021

252. "Wrogowie" ~ Tijan

Tytuł:Wrogowie

Tytuł oryginału: „Enemies

Autor: Tijan

Data wydania: 24 maja 2021

Wydawnictwo: Papierówka

 

Lata temu Stone Reeves i ja byliśmy sąsiadami. W szóstej klasie zaczęłam go nienawidzić. Przystojny i charyzmatyczny chłopak wyrósł na lokalnego boga futbolu, podczas gdy mnie i moją rodziną mieszkańcy miasteczka przestali zauważać.

Jego dostrzegli łowcy talentów z NFL, a ja podjęłam najgorszą możliwą decyzję. Teraz siedzę w Teksasie i próbuję poskładać swoje życie do kupy. Ale Stone też tu jest. On jest dosłownie wszędzie.

Nieważne, że mój świat znów wywrócił się do góry nogami. Nieważne, że Stone próbuje mnie pocieszyć. Nieważne, że cały kraj oszalał na jego punkcie. Ten człowiek na zawsze pozostanie moim największym wrogiem.

Źródło opisu: okładka książki.

 

Wrogowie”. Już sam tytuł daje do zrozumienia, że mamy tutaj motyw hate-love, tak przez wielu uwielbiany. Przeze mnie też. Z przyjemnością zabrałam się za lekturę i wiecie co? Ma prawie czterysta stron, a ja przeczytałam ją tego samego dnia, w którym ją zaczęłam. Naprawdę podobało mi się to, co stworzyła Tijan i w jaki sposób wszystko opisała, stylem prostym i przyjemnym, przez który idzie lekko przebrnąć.

Historia rozgrywa się w czasie, kiedy młoda Dusty jest na studiach, a Stone jest od niej tylko o rok starszy. Jednak jak na New Adult, bohaterowie są dojrzali, ale nic dziwnego, bo zaznali życia. Przede wszystkim Dusty, której życie dało w kość, ale jeszcze nie skończyło sobie z nią pogrywać. To właśnie Stone w najgorszym momencie okazuje się dla niej największym wsparciem, choć wciąż żywią do siebie negatywne uczucia, więc jest pomiędzy nimi ciekawie, już od samego początku.

Tijan z niczym się tutaj nie spieszyła. Na początku wdraża nas w ten świat, a potem prowadzi przez znajomość pomiędzy bohaterami, którzy spotykają się po latach i mają nieco do wyjaśnienia. Obserwujemy, jak nienawiść między nimi zamienia się powoli w coś więcej. Naprawdę powoli. Przed nimi kawałek drogi i przyjemnie się to wszystko czytało, naprawdę.

Wrogowie” to trochę smutna powieść, w której Dusty przeprowadza się do Teksasu, gdzie rozpoczyna całkowicie nowe życie, które jej nie szczędzi i daje w kość. Ma do przepracowania traumę i radzi sobie z nią na swój własny sposób, a kiedy wydaje się, że wszystko jest w porządku, odzywają się inne problemy.

Mnie ta historia wciągnęła i nie będzie jedną z tych, o których zapomina się zaraz po przeczytaniu, przynajmniej w moim przypadku. Nie od razu wszystkie informacje są podane na tacy, jest jakaś tajemnica i choć nie jest to nic wstrząsającego, to też nie zostaje wyjawiona zbyt szybko. Jak już wspomniałam, Tijan z niczym się tu nie spieszy. Ani z relacją pomiędzy głównymi bohaterami czy też tymi pobocznymi, ani z całą akcją, jaka się tu rozgrywa. Uważam, że jest to warta przeczytania pozycja. Jasne, nie jest idealna i pewne elementy mogłyby zostać nieco podciągnięte, ale mimo wszystko to dobra książka. Smutna, ale też bywa seksowna i zmysłowa, bo takich scen autorka tutaj absolutnie nie szczędziła.

 

Jeśli lubicie New Adult, gdzie autor bardziej skupia się na problemach bohaterów niż na życiu studenckim, to naprawdę wam polecam. Bardzo mi się podobała ta książka. Z uśmiechem obserwowałam, jak życie Dusty się zmienia, a Stone skradł mi serce, bo choć bywał dupkiem, to naprawdę potrafił trochę oczarować.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Papierówka.

30 maja 2021

243. "Żelazna kraina" ~ Holly Black

Tytuł:Żelazna kraina

Tytuł oryginału:Ironside

Autor: Holly Black

Data wydania: 21 kwietnia 2021

Wydawnictwo: Jaguar

 

Najciemniejszego dnia zimy w Pałacu Termitów odbywa się koronacja Roibena, której Kaye ani nie chce, ani nie może opuścić. Czy Silarial odnowi rozejm między tronami mocy i światłości? Czy też rozpocznie się odwieczna wojna z Cnymi elfami? Pośród zamętu i niepewności Kaye stara się przywrócić siostrze życie, które jej skradła. Nieopatrznie składa również przysięgę, z której musi się wywiązać, choć tak naprawdę wolałaby o niej zapomnieć.

Źródło opisu: okładka książki.

 

Żelazna kraina” to kolejny tom z serii „Elfy ziemi i powietrza”. Spotykamy tu postaci z pierwszego tomu, ale także z drugiego i jest to zwieńczenie historii wszystkich bohaterów, jakich poznaliśmy do tej pory. Wiem, że bardzo dużo czytelników zachwyca się książkami tej autorki, ale ja jakoś tych odczuć nie potrafię podzielić, choć już trochę powieści spod pióra Holly przeczytałam.

Mimo iż czytało się lekko tę pozycję, to jednak nie potrafiłam się w nią jakoś za bardzo wciągnąć i przez pewien czas po prostu się męczyłam. To fakt, później trochę się rozkręciło, ale i tak ta opowieść mnie nie zachwyciła. Sięgnęłam po nią tylko dlatego, by zakończyć serię, ale na chwilę obecną nie bardzo wiem czy jeszcze zdecyduje się na jakąś kolejną książkę Holly Black, jeśli zostanie wydana u nas w Polsce.

Ta autorka we wszystkich swoich powieściach tworzy ten sam, magiczny świat, który już znamy z poprzednich książek. Ba! Nawet czasami są powiązania z innymi seriami. Podoba mi się to, jak wykreowała magiczne istoty, zasady panujące w ich krainach. Jest to niewątpliwie oryginalne, ale jednocześnie jestem ciekawa czy zdecyduje się stworzyć coś nowego, czego nie znamy z książek, które już zostały wydane.

Jako zakończenie serii, super. Wszystko zostało rozwiązane. „Serce trolla” było pierwszego tomu i zastanawiałam się czy to będzie miało jakieś powiązane w ostatniej części, ale jak mówiłam – tak. „Żelazna kraina” jest zakończeniem dla wszystkich ważniejszych postaci, jakie poznajemy. Drogi wszystkich zaczynają się krzyżować i ostatecznie wszystko zostało rozwiązane, co uważam na plus. Mamy tu dodatek romansu, który nie ogrywa głównej roli. Na pierwszym planie autorka stawia to, co się dzieje w krainie elfów. Jest więc akcja, od samego początku, choć dla mnie to też nie było jakieś emocjonujące, ale przynajmniej nie było nudy.

 

Nie jest to zła książka, została napisana lekko i w sposób zrozumiały, więc nie gubi się człowiek w tym, co się dzieje, ale mnie po prostu nie porwała i nie będę z utęsknieniem wracała do tej pozycji. Wiem jednak, że są fani Holly Black i magicznego świata, który kreuje, więc jeśli już czytaliście coś spod jej pióra i wam się podobało, to „Żelazna kraina” może być dla was. A nawet jeśli nic nie czytaliście z twórczości tej autorki, to spróbujcie, być może wam przypadnie bardziej do gustu, niż mi.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.