Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Laura Kneidl. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Laura Kneidl. Pokaż wszystkie posty

15 marca 2021

221. Przedpremierowo: "Someone to Stay" ~ Laura Kneidl

Tytuł:Someone to Stay

Tytuł oryginału:Someone to Stay

Autor: Laura Kneidl

Data wydania: 17 marca 2021

Wydawnictwo: Jaguar

 

Aliza Malik studiuje prawo na MFC, studia jednak niespecjalnie ją interesują, jej prawdziwą pasją – którą wyniosła z rodzinnego domu – jest gotowanie. Jest autorką bloga poświęconego kuchni, prowadzi konto na Instagramie, pracuje również nad książką kucharską, która wkrótce ma się ukazać w jednym z wydawnictw. Nauka i praca pochłaniają ją całkowicie, nie ma czasu na przyjemności, spotkania z przyjaciółmi, nie mówiąc już o posiadaniu chłopaka czy umawianiu się na randki. Coraz bardziej odczuwa też skutki permanentnego stresu, w którym żyje. Pewnego dnia spotyka jednak na swojej drodze Luciena, przyjaciela Cassie. Chłopak zapada jej w pamięć i przy następnym przypadkowym spotkaniu Aliza postanawia lepiej go poznać. W efekcie oboje zaprzyjaźniają się. Lucien studiuje ekonomię, po godzinach pracuje jednak jako makijaży sta i charakteryzator. W zasadzie to jest jego pasja, ale zdecydował się na studia biznesowe, żeby być w stanie odpowiednio zaopiekować się młodszą siostrą Amicią. Od śmierci ich rodziców w wypadku samochodowym trzy lata temu, Lucien jest jej jedynym opiekunem. Obowiązki domowe i ciągłe konflikty z dorastającą nastolatką przytłaczają go, ale dzielnie stawia im czoła, przedkładając zawsze dobro siostry nad własne marzenia i potrzeby.

Źródło opisu: materiały wydawnictwa.

 

Nie mogłam się doczekać, aż „Someone to Stay” zostanie u nas wydane w Polsce, ale jednocześnie się troszeczkę obawiałam, czy będzie dobra, czy może autorkę za bardzo poniesie i zepsuje trochę serię, którą tak pokochałam. Niepotrzebnie!

Historii Alizy i Luciena wyczekiwałam z niecierpliwością. Może nie jest tak oryginalna jak Juliana i Micah, nie jest poruszany tak niespotykany temat, ale jest równie wartościowa i warta przeczytania. Jest to książka z gatunku New Adult, ale myślę, że trafi również do dojrzalszej grupy czytelników przez to, co Laura Kneidl chce nam pokazać i w jaki sposób to robi. Stworzyła bohaterów, którzy mimo młodego wieku, nie mają wcale błahych problemów i poznali trudy życia. A już na pewno Lucien, na którego barki została zrzucona ogromna odpowiedzialność, ale problemy Alizy nie stają się mniej ważne. Dziewczyna ma naprawdę sporo na głowie i robi wszystko, co może, by to wszystko ze sobą pogodzić. Przez natłok obowiązków oboje też mają niewiele wolnego czasu, a już na pewno nie mają go na związki. I jeśli liczyliście, że rozwój relacji między tym dwojgiem będzie szybki, to nic bardziej mylnego. Ich uczucie rozpoczęło się od przyjaźni i nie było żadnego pośpiechu.

Someone to Stay” to cudowna historia o odnajdywaniu siebie na nowo, o poświęcaniu się w imię czegoś, bądź kogoś. Pokochałam bohaterów, którzy nie byli idealni, ale się starali być dobrymi ludźmi. Lucien totalnie skradł mi serce i stał się moim nowym książkowym mężem. Natomiast Aliza to dziewczyna, która ma do pokazania i powiedzenia coś ważnego.

Autorka ponownie, jak w przypadku poprzednich tomów, stara się nam pokazać, że jeśli różnimy się od społeczeństwa pochodzeniem, kolorem skóry, orientacją czy pasją, to jest trudniej. Może i świat się rozwija, ale nie we wszystkich aspektach i czasami to wciąż stanowi problem. I właśnie o tym opowiada cały cykl „Someone”, którą serdecznie wam polecam, naprawdę! Moim zdaniem jest to najlepsza seria z gatunku New Adult, jaką czytałam do tej pory. Wszystko napisane z wyczuciem, opisane lekkim i przyjemnym piórem i to są powieści, które zapadają w pamięć i serce.

 

Po przeczytaniu „Someone New”, czyli pierwszego tomu, ta historia wkradła się do mojego serca i wiedziałam, że po następne części również sięgnę. Jak może wiecie, albo i nie, objęłam patronatem zarówno pierwszy, jak i drugi tom, bo są to książki warte polecenia, warte uwagi. I stało się tak też z ostatnią częścią, czyli „Someone to Stay”. Na okładce widnieje moje logo i wiecie co? Jestem dumna z tego, że w pewien sposób podpisuję się pod tymi historiami, jakie stworzyła Laura Kneidl. Będę je zawsze polecała z czystym sumieniem i na pewno przeczytam je jeszcze nie raz. Już zatęskniłam za bohaterami i naprawdę żałuję, że to był ostatni tom. Mam nadzieję, że jeśli wy zapoznacie się z tą serią, to przepadniecie tak, jak ja.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

03 lutego 2021

210. Przedpremierowo: "Midnight Chronicles. Moc amuletu" ~ Bianca Iosivoni & Laura Kneidl

Tytuł:Midnight Chronicles. Moc amuletu

Tytuł oryginału:Midnight Chronicles. Schattenblick

Autor: Bianca Iosivoni & Laura Kneidl

Data wydania: 10 lutego 2021

Wydawnictwo: Jaguar

 

449 zbiegłych dusz. 449 dni, żeby posłać je z powrotem do krainy umarłych. Łowczyni duchów Roxy wie, że to misja praktycznie niewykonalna. Jej dni zdają się więc policzone. Dlatego nie jest jej na rękę, że musi mieć na oku tajemniczego Shawa, który był opętany i od tamtej pory nic nie pamięta. Szczególnie że z każdą chwilą, którą ze sobą spędzają, iskrzy między nimi coraz wyraźniej. A przez to Roxy może stracić nie tylko serce, lecz także życie…

Źródło opisu: materiały wydawnictwa.

 

Midnight Chronicles. Moc amuletu” to książka, po którą po prostu musiałam sięgnąć i to nie tylko ze względu na śliczną okładkę. Została napisana przez dwie autorki, które bardzo lubię. Byłam też ciekawa, jak poradzą sobie nie tylko w duecie, ale również w nowym gatunku, bo pewnie wiecie, ale do tej pory słynęły raczej z romansów, nie z fantastyki. I przyznam szczerze, że na początku mój entuzjazm trochę opadł, bo jakby nie rozpoznawałam w stylu pióra ani Laury ani Bianci. Coś mi nie pasowało. Rozumiałam jednak, że obie musiały się odnaleźć. Nie tylko w tworzeniu historii razem, ale również w nowym gatunku.

I powiem wam, że tak jak na początku trochę marszczyłam nos, a dodatkowo uważałam główną bohaterkę za dość niemiłą osobę, tak potem przepadłam. Te dwie autorki, po których książki sięgam w ciemno, stworzyły naprawdę ciekawą opowieść.  Ta złośliwość Roxy też potem gdzieś zaginęła i odkryłam, że jest naprawdę zdolną, ambitną dziewczyną, która dźwiga spory ciężar. I to właśnie jej osoba i wydarzenia z jej życia nakręcają to, co się dzieje w tej powieści. No i jest też Shaw, który jest bardzo tajemniczą postacią.

Bianca i Laura w pełni skupiają się tutaj na wykreowaniu świata pełnym paranormalnych istot i na przedstawieniu go nam, czytelnikom. Porzucają też wątek romansu, choć też nie całkowicie, bo coś tam się pojawi. Na tym się jednak nie skupiają, co uważam za plus w tego typu literaturze. Też nie trzymają akcji w miejscu, ani też za bardzo nie rozwlekają wydarzeń. Na początku mamy lekkie wprowadzenie, a potem… cóż. Przekonacie się sami, jeśli zdecydujecie się sięgnąć po „Midnight Chronicles. Moc amuletu”. Mamy oczywiście wpleciony humor, choć wierzcie mi, nie zawsze jest wesoło. Warto też wspomnieć, że autorki stworzyły coś swojego, oryginalnego. I ciekawego. Dodatkowo wszystko poprowadziły w sposób spokojny, dzięki czemu łatwo jest się orientować w sytuacji i przebiegu wydarzeń, a nie ma się poczucia, że panuje chaos i niewiadomo o co chodzi. Absolutnie. Dodatkowo mamy niewyjaśnione tajemnice, które wzbudzają ciekawość. I zdecydowaną chęć sięgnięcia po kolejne tomy. Podobało mi się to, jak autorki wykreowały świat paranormalnych istot i łowców duchów. I nie jest to historia przewidywalna ani nudna.

 

Jeśli jesteście fanami fantastyki, to jak najbardziej wam polecam. Może nie jest to wybitna i najlepsza książka z tego gatunku, ale na pewno bardzo dobra. Bez wątpienia sięgnę po kolejne części, bo jestem bardzo ciekawa tego, co wydarzy się dalej. Z tego co widziałam na goodreads, drugi tom ma lepsze oceny niż pierwszy. Jestem też pewna, że okładka skusi niejedną osobę, ale też środek jest wart zapoznania. A ja naprawdę nie mogę się doczekać dalszych losów bohaterów i trzymam za nich mocno kciuki, bo przed nimi jeszcze niejedno wyzwanie. W końcu ta seria New adult fantasy, która zaczęła się naprawdę obiecująco, ma liczyć sześć tomów.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

08 września 2020

175. Przedpremierowo: "Someone Else" ~ Laura Kneidl

Tytuł:Someone Else
Tytuł oryginału:Someone Else
Autor: Laura Kneidl
Data wydania: 09 września 2020
Wydawnictwo: Jaguar

Cassie i Maurice byliby idealną parą: są najlepszymi przyjaciółmi, mieszkają razem, oboje pasjonują się literaturą fantasy, i, co najważniejsze – kochają się. Mimo to ich drogi się rozchodzą. Auri gra w piłkę nożną, ma wielu znajomych i jest towarzyski, natomiast Cassie raczej ucieka od świata i obraca się w wąskim kręgu przyjaciół. Z czasem coraz bardziej się obawia, że to, co łączy ją z Aurim, nie jest tak silne jak to, co ich dzieli…
Źródło opisu: materiały wydawnictwa.

Żadne z nas nic nie mówiło, ale w tym momencie słowa były niepotrzebne. Świat wokół zbladł. Czułam się tak bezpiecznie, jak przy nikim innym. I gdybym miała zostać w tym miejscu z nim przez resztę mojego życia, byłoby to dla mnie w porządku.

Nie mogłam się doczekać tej części, odkąd tylko poznałam Auriego i Cassie w poprzednim tomie. Nie da się też ukryć, że autorka pierwszym tomem tej serii zrobiła na mnie wrażenie, więc byłam ciekawa czy ponownie jej się to uda. Choć spodziewałam się, jaki temat będzie poruszany w „Someone Else” to mogę szczerze powiedzieć, że zostałam usatysfakcjonowana. I jeśli ktoś się zastanawia czy może sięgnąć po tę historię bez znajomości „Someone New”, to jak najbardziej, aczkolwiek jednak polecałabym przeczytać w odpowiedniej kolejności, bo mamy tam zalążek tego, co dzieje się między Cassie i Aurim. No i w tej części pojawia się mały spojler odnośnie bohatera z pierwszego tomu.
Wracając jednak do „Someone Else”, bardzo się cieszę, że mogłam objąć tę powieść patronatem i w jakiś sposób się pod nią podpisać, bo naprawdę ją polecam. Sposób, w jaki została przedstawiona przyjaźń pomiędzy głównymi bohaterami, bardzo mi się podobał i wręcz z przyjemnością czytałam tę książkę. Oczywiście wiadomo, że w końcu pojawiają się mocniejsze uczucia, a także strach, że zniszczą one to, co udało się im zbudować. Tym bardziej, że choć Cassie i Auri mają wspólne pasje, to sporo ich też dzieli. Czasem jednak warto podjąć ryzyko, a przede wszystkim – porozmawiać i wyjaśniać.
Laura Kneidl porusza w tej części temat rasizmu, co jest tematem ważnym, a nie każdy zdaje sobie sprawę, że to wciąż często jest problem. Choć bardziej skupia się na tym, by pokazać nam, jak ze strachu przed oceną i akceptacją społeczeństwa możemy zatajać prawdę o sobie. Co nie jest zdrowe, bo należy pamiętać, że zawsze znajdą się zwolennicy i przeciwnicy, a najważniejsze jest, by żyć w zgodzie z samym sobą, a nie dostosowywać się do innych.
Cieszę się też, że mogłam poznać dalsze losy bohaterów z pierwszej części, choć Julian przypominał mi Dylana z powieści „First last look” Bianci Iosivoni. Autorka też nie skupiała się tylko na głównych bohaterach, ale dała życie także tym pobocznym, co nadało tej powieści jakiejś większej głębi.

Czy bez partnera człowiek jest tylko połową osoby? Każdy jest w pełni kompletny. Ja też.

Someone Else” to nie jest powieść idealna, ale jej bohaterzy skradli moje serce i to, w jaki sposób została przedstawiona ich przyjaźń oraz dzielenie się wspólną pasją. Brak tu nieoczekiwanych zwrotów akcji, elementów zaskoczenia, ale myślę, że mimo wszystko ta historia może wam się spodobać – i mam nadzieję, że tak właśnie będzie. Wszystko zostało opisane w taki sposób, że czytelnik może nacieszyć się treścią i odpocząć przy tej powieści. I naprawdę nie mogę się już doczekać „Someone to Stay”!
Na koniec zdradzę wam jeszcze, że w treści znajdują się pewne niespodzianki, które moim zdaniem dopełniły tę książkę i nadały jej tego ‘czegoś’. Mam nadzieję, że jeśli sięgniecie po historię Cassie i Auriego, to skradnie ona wasze serca. Tym bardziej, że jak już wspomniałam, miałam przyjemność objąć również tę część swoim patronatem.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

19 czerwca 2020

157. "Someone New" ~ Laura Kneidl

Tytuł:Someone New
Tytuł oryginału:Someone New
Autor: Laura Kneidl
Data wydania: 17 czerwca 2020
Wydawnictwo: Jaguar

Micah jest córką zamożnych prawników i siostrą Adriana, który z powodu swojego homoseksualizmu musiał opuścić rodziny dom. Dziewczyna nie chce dłużej mieszkać z rodzicami i wyprowadza się.
Gdy spotyka nowego sąsiada, nie może uwierzyć własnym oczom: jest nim Julian, chłopak, który kilka tygodni wcześniej stracił przez nią pracę. Micah czuje się fatalnie, w dodatku Julian jest wobec niej zimny i nieprzystępny i nie daje jej szansy na przeprosiny. Zaczyna się fascynować tajemniczą naturą Juliana i chce go poznać bliżej. Odkrywa przy tym, że Julian trzyma na dystans wszystkich ludzi, nie tylko ją. Skrywa tajemnicę z przeszłości, która może na zawsze zmienić sposób, w jaki Micah go postrzega.
Źródło opisu: materiały wydawnictwa.

Już po przeczytaniu serii o Sage i Luce, wiedziałam, że sięgnę po każdą kolejną książkę Laury Kneidl, jaka zostanie tylko wydana u nas w Polsce. Nie mogłam się doczekać, aż coś spod jej pióra pojawi się w polskich zapowiedziach. Możecie więc sobie wyobrazić, jak bardzo się ucieszyłam, gdy zobaczyłam, że wydawnictwo Jaguar postanowiło wydać „Someone New”. Sięgnęłam po nią bez wahania i co więcej, miałam tę przyjemność objąć tę książkę swoim patronatem i jestem z tego dumna.
Someone New” to bardzo wartościowa książka, ale nie należy lektur, które da się pochłonąć. Ja nie potrafiłam, ale nie dlatego, że historia mi się nie podobała. Bynajmniej. Już po pierwszych rozdziałach wiedziałam, że to powieść w moim guście, a bohaterów bardzo polubiłam, jednak się bałam, bo wiedziałam, że Laura potrafi wycisnąć z czytelnika sporo emocji swoją twórczością i się nie myliłam.
Micah, choć z bardzo bogatego domu o zasadach typowych dla śmietanki towarzyskiej, wyrosła mimo wszystko na porządną dziewczynę, dla której pozory nie są ważne, ale ważna jest rodzina i to naprawdę widać. Potrafi być waleczna, ale w pewnym momencie swoim zachowaniem sprawiła, że ją podziwiałam. Nie ugięła się i potrafiła zawalczyć, jeśli jej naprawdę zależało. Podczas czytania możemy zauważyć, że dojrzewa, co bardzo mi się podobało i polubiłam ją jako osobę. Była miła, sympatyczna, pełna energii, ale też skrywała w sobie pewne rzeczy. Natomiast postać Juliana wprowadza bardzo dużo tajemniczości. Chłopak jest zamknięty w sobie, jest odludkiem i nawet nie ukrywa, że woli samotność, ale przy bliższym poznaniu bardzo zyskuje. Jest dobrą osobą, pomocną i uczciwą, ale ma swoje tajemnice. Troszkę przypominał mi Kadena z „Begin again” Mony Kasten. No i Julian ewidentnie skradł moje serce!
Śmiało mogę powiedzieć, że Laura Kneidl zrobiła kawał dobrej roboty, pisząc tę książkę. Nie sądziłam, że pokocham jej twórczość jeszcze bardziej. I chyba prawidłowe będzie stwierdzenie, że autorka wykazała się też odwagą, bo poruszyła w tej historii temat, z jakim nie spotkałam się jeszcze nigdy, a sporo książek miałam okazję przeczytać. „Someone New” jest owiana tajemnicą, której domyśliłam się dopiero na kilka stron przed wyjawieniem prawdy i myślę, że niejednego czytelnika wyjaśnienie zaskoczy. Laura poruszyła też kwestię akceptacji samego siebie, ale również tolerancji i bardzo mocno skupiła się na tej sprawie. Co więcej, nie opowiada tylko o losach Juliana i Micah, co bardzo mi się podobało, bo w ten sposób historia zyskuje zdecydowanie więcej. Działo się całkiem sporo, ale tempo akcji było odpowiednie, nie było nudno, a przede wszystkim rozwój relacji między głównymi bohaterami był naturalny, w sam raz i radością było obserwować, jak pomiędzy nimi rodzi się coś więcej, niż tylko przyjaźń.

Laura kupiła moje serce po raz kolejny. Jeśli nie przeczytaliście jeszcze „Someone New” to polecam wam z całego serca, bo to naprawdę warta zapoznania historia, a przede wszystkim coś nowego i niespotykanego, trochę zaskakującego. I mimo, że mogłoby się to wydawać luźną młodzieżówką, wcale taką nie jest. Porusza ważne kwestie i jak już mówiłam, nie czytałam książki z taką tematyką, jak pojawia się tutaj. Myślę, że pokochacie tę powieść, jak i bohaterów, którzy się w niej pojawiają. Czytało się przyjemnie i całkiem szybko, ale też z niepewnością tego, co może wydarzyć się na kolejnych stronach. Na pewno sięgnę po kolejne tomy tej serii i jestem ich bardzo ciekawa. Mogłabym polecać wam tę książkę jeszcze w nieskończoność, bo jest to jedna z lepszych z gatunku New Adult i ciągle miałabym wrażenie, że moje słowa nie wystarczają, więc najlepiej będzie, jeśli sięgniecie po nią i przekonacie się sami czy spodoba wam się tak bardzo jak mnie.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

25 stycznia 2020

124. "Tylko bądź przy mnie" ~ Laura Kneidl

Tytuł:Tylko bądź przy mnie
Tytuł oryginału:Verliere Mich. Nicht
Autor: Laura Kneidl
Data wydania: 22 stycznia 2020
Wydawnictwo: Jaguar

Z Lucą Sage była szczęśliwsza niż kiedykolwiek w życiu. Pokazał jej, co to znaczy ufać, żyć i kochać. Ale ciemna przeszłość Sage dopadła ją i zniszczyła wspólne szczęście.
Nawet po dramatycznym rozstaniu Sage nie może zapomnieć o Luce, bez względu na to, jak bardzo się stara. Każdego dnia odczuwa jego brak. Ale wtedy on pojawia się nagle u jej drzwi i prosi, by wróciła. Czy pomimo tego wszystkiego, co zaszło między nimi, mają szansę na nowy początek?
Źródło opisu: okładka książki.

Cieszę się, że pomiędzy przeczytaniem „Jednak mnie kochaj” a „Tylko mnie kochaj” nie minęło zbyt dużo czasu, bo miałam wszystko ‘na świeżo’ i przy czytaniu drugiego tomu nie musiałam się męczyć i przypominać sobie, co się wydarzyło w pierwszej części. Naprawdę nie mogłam doczekać się tej części i jak tylko do mnie przyszła, zabrałam się do niej jeszcze tego samego dnia – czy raczej wieczora, a potem nie mogłam się od niej oderwać. A z racji, że książka zaczyna się kilka godzin po wydarzeniach z pierwszego tomu, mimo kilkudniowej różnicy w czytaniu, nie odczuwałam tego i bardzo szybko znów odnalazłam się w tym świecie stworzonym Laurę Kneidl.

Luca jest zraniony, a Sage cierpi bardziej niż do tej pory. Nie tylko przez to, co dzieje się w jej życiu, ale także przez to, co zaszło pomiędzy nią a Lucą, który w tej części również okazał się cudowny i znów zdobył moje serce. Było mi szkoda ich obojga i naprawdę kibicowałam im, przewracając strony z nadzieją, że to właśnie ta chwila, kiedy będzie wszystko dobrze i wręcz idealnie. Niestety, życie nie jest idealne, co autorka pokazała w tej książce i kazała troszkę poczekać. Z jednej strony czułam smutek, bo chciałabym żeby było dobrze JUŻ, najlepiej na pierwszej stronie, ale z drugiej to wolniejsze tempo i nadanie wszystkiemu mniejszego biegu, sprawiło, że ta opowieść stała się przyjemniejsza i czytało się ją z większą naturalnością. Mogłabym powiedzieć, że ze swobodą, ale nie zawsze! Staram się nie przeżywać emocjonalnie książek, ale tym razem to mi się nie udało. Mocniej zabiło mi serce i trochę trzęsły mi się ręce. Reaguję przesadnie, zdaję sobie z tego sprawę, ale nie mogłam tego niestety zwalczyć. W pewnym momencie chciałam odłożyć książkę i iść spać, ale silniejsza była ciekawość tego, co się jeszcze wydarzy. „Tylko bądź przy mnie” naprawdę mnie wciągnęła, bo czytałam prawie do piątej nad ranem i pochłonęłam ją na dwa podejścia, co dawno mi się nie zdarzyło, więc to na pewno coś oznacza!
Na szczęście zmiany w samej Sage, która jest kluczową postacią tej powieści, nie zachodzą szybko. Dziewczyna buduje swoje nowe życie, ale niestety, przeszłość tak łatwo nie daje jej o sobie zapomnieć. Stawia powolne, naprawdę powolne, kroczki ku lepszemu, a czasem musi zrobić też większy krok wstecz i to mi się podobało. Autorka nie sprawiła, że jej życie było idealne, już po chwili, jak za machnięciem magicznej różdżki czy pstryknięciem palca. Pokazuje, że wyjście na prostą to naprawdę długi proces i wymaga wiele.
Myślę, że jestem gotowa bronić tej historii rękami i nogami. Była momentami smutna, ale cudowna – to chyba odpowiednie słowo. Trochę przewidywalna, owszem, ale także zaskakująca i oryginalna na swój sposób. To, że ta książka tak mnie wciągnęła, było zasługą pióra, jakim operuje Laura, ale także całości. Ciągle coś się dzieje, dzięki czemu nie ma czasu na nudę, ale też wzbudza ciekawość, bo tak naprawdę nie wiemy, w którym momencie autorka przygotowała jakiś większy ruch albo jakąś niespodziankę. Próbuje nam też pokazać, że powinniśmy walczyć o siebie, nawet jeśli ten proces potrwa i czasem należy zdobyć się na odwagę i zrobić coś, czego tak się boimy.

Nie chcę zdradzać już nic więcej, dlatego powiem krótko: TAK, jak najbardziej polecam wam tę książkę. Uzbrojcie się jednak w oba tomy, byście mogli sięgnąć od razu po drugi. Historia Sage i Lucki jest naprawdę ciekawa, wciągająca i świetna. Cieszę się, że mogłam ją poznać, bo naprawdę było warto – te książki są tego warte. Laura Kneidl wykonała kawał dobrej roboty i wiem jedno – na  pewno sięgnę po jej kolejne książki, jak tylko pojawią się na polskim rynku. Mam nadzieję, że jak przeczytacie tę serię, pokochacie ją tak samo, jak ja. I że udało mi się was przekonać, by to zrobić. Mam też małą iskierkę nadziei, że ukażą się tomy o pozostałych bohaterach, których poznałam. Naprawdę bym chciała! Na zakończenie jeszcze dodam, że o tej książce nie da się tak łatwo zapomnieć, a na pewno ja szybko nie wyrzucę jej z pamięci. Skończyłam i szybko zatęskniłam.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

24 stycznia 2020

123. "Jednak mnie kochaj" ~ Laura Kneidl

Tytuł:Jednak mnie kochaj
Tytuł oryginału:Beruhre mich. Nicht.
Autor: Laura Kneidl
Data wydania: 14 sierpnia 2019
Wydawnictwo: Jaguar

Kiedy Sage przyjeżdża na studia do Melview w Nevadzie, nie ma ani przyjaciół, ani pieniędzy, ani dachu nad głową. Jej konto świeci pustkami, więc śpi w samochodzie, jest zagubiona i niepewna jutra, ale jednocześnie z determinacją walczy o nowe życie. Na szczęście, wkrótce spotyka na swej drodze bratnią duszę. Sage i April szybko się zaprzyjaźniają. Istnieje jednak pewien problem – April ma brata, przystojnego amatora erotycznych podbojów, a Sage, z uwagi na swoją przeszłość, stara się trzymać jak najdalej od nieznanych mężczyzn. Stopniowo okazuje się jednak, że Luca to wrażliwy, zraniony człowiek, który podobnie jak ona potrzebuje prawdziwej bliskości.
Kiedy wydaje się już, że Sage odzyskuje radość życia, przeszłość jeszcze raz pokazuje swe złowrogie oblicze i powraca jak upiór podczas radosnych świątecznych dni…

Bardzo długo zwlekałam z sięgnięciem po tę książkę, bo wolę czytać serie mając wszystkie tomy pod ręką, ale tym razem zrobiłam wyjątek. Dużo już słyszałam o tej książce, a teraz, gdy wychodzi drugi tom, znów zaczęto o niej mówić, dlatego się zdecydowałam. Przeczytałam jednak opis kolejnej części i to był błąd, dlatego jeśli jeszcze nie czytaliście „Jednak mnie kochaj”, nie sięgajcie po opis „Tylko bądź przy mnie”. Niestety to mi pewne wydarzenia zaspojlerowało i jeszcze zanim zaczęłam czytać, zastanawiałam się jak dojdzie do tego, co ma się wydarzyć i przez pierwsze rozdziały tak naprawdę to, co już wiedziałam, że się będzie działo, zaprzątało moje myśli. Dlatego sobie nie spojleruję książek (choć kiedyś sprawdzałam zakończenia) i staram się nie czytać opisów, a tym razem zdarzyło mi się to naprawdę przez przypadek! Mam nadzieję, że wam się uda tego uniknąć, żeby czerpać pełną radość z tej lektury!

Najpiękniejsze niespodzianki to te, których nie musimy robić.

Sage to inteligentna dziewczyna, której życie nieco dało w kość i jest zagubiona, a przede wszystkim: ostrożna. Jej postać pokazuje, że od przeszłości nie jest wcale tak łatwo się oderwać, a już na pewno nie da się od niej uciec. Z początku może sprawiać wrażenie nieśmiałej czy niepewnej siebie, ale za tym stoi coś więcej, a przy bliższym poznaniu tej bohaterki okazuje się, że jest zabawna, zdolna, pomysłowa.
Co do Lucki, spodziewałam się po nim, że będzie taki typowy: pewny siebie, kobiety tylko na jedną noc. I może po części to się sprawdziło, ale im bardziej poznawałam jego postać, tym coraz bardziej byłam nim zaskoczona – w pozytywnym sensie. Jego postać łamała stereotypy. Okazał się być miły, pomocny, inteligentny i naprawdę zyskiwał przy bliższym poznaniu. Nie chcę wam wiele zdradzać na jego temat byście mogli odkrywać jego osobowość, ale powiem wam, że moje serce ten bohater ma i to w całości.

Jak już wspominałam, o pewnych kwestiach wiedziałam i to odebrało mi nieco przyjemności z odkrywania tej książki i próby rozgryzienia jej, bo jednak kilku wydarzeń byłam już świadoma. Nie jest to oczywiście wina powieści, która okazała się być naprawdę przyjemną lekturą, w którą można się wciągnąć i myślę, że dla fanów Mony Kasten czy Bianci Iosivoni to będzie coś w sam raz. Laura Kneidl umiejętnie operuje słowem, przez co całość czyta się szybko i przyjemnie, a dodatkowo nie wyczuwa się w wydarzeniach czy dialogach takiej nienaturalności, z którą się spotkałam już kilkukrotnie i czego naprawdę nie lubię.
Znajomość Sage i Lucki miała dość powolne tempo. Nawet zanim mogli powiedzieć, że się lubią, upłynęło trochę czasu – czy też stron. Wszystko przyszło u nich z czasem i nie wydawało się to naciągane, a wręcz przeciwnie. Przyjemnie mi się śledziło rozwój ich znajomości, nie było nic stworzonego za szybko czy na wyrost, przynajmniej w moim odczuciu i to mi się podobało.
Może nie przeżywałam jakoś bardzo tej historii, choć spodziewałam się, że będzie inaczej, ale z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że ta opowieść mnie kupiła, a zwłaszcza Lucka. Sam pomysł na fabułę z jednej strony był troszkę typowy, podobny do innych książek tego rodzaju, ale więcej w nim było jednak z oryginalności. Jak wspominałam, relacje jak i wydarzenia, to wszystko było tak naturalne, że czytanie było samą przyjemnością i ciężko mi się było oderwać. „Jednak mnie kochaj” to historia, która skradła moje serce i zostanie w nim na pewno na długo. Bardzo szybko zatęskniłam za Sage i Lucką (no oczywiście zwłaszcza za nim) i odkąd skończyłam, zastanawiam się co autorka przygotowała dla nich w drugiej części, po którą sięgnę bez wątpienia od razu, jak tylko do mnie dotrze.

W prawdziwym życiu doskonałość tkwi czasem w niedoskonałości.

Pewnie już wiecie, że polecam wam tę książkę. Jasne, że tak! Momentami wesoła, momentami smutna. Nie powiem wam czy zostawia czytelnika ze złamanym sercem czy może je łamie i skleja na nowo. Przekonać musicie się sami, więc jeśli się zastanawiacie nad sięgnięciem po historię Lucki i Sage, to przestańcie, bo naprawdę warto! Mogłabym opowiedzieć o niej znacznie więcej, ale nie chcę wam nic zdradzać, więc pozostaje mi mieć nadzieję, że przekonałam was do sięgnięcia po tę książkę i przekonacie się sami czemu cała opowieść, a przede wszystkim główny bohater, skradli moje serce!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.