Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Albatros. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Albatros. Pokaż wszystkie posty

05 marca 2024

379. "Ostatni dzwonek" ~ Beth O'Leary

Tytuł:Ostatni dzwonek

Tytuł oryginałuThe Wake-Up Call

Autor: Beth O’Leary

Data wydania: 08 listopada 2023

Wydawnictwo: Albatros

 

Izzy Jenkins uwielbia miejsce, w którym pracuje: stylowy hotel Forest Manor, szczególnie urokliwy przed Bożym Narodzeniem, jak teraz. Niestety, wszystko wskazuje na to, że po Nowym Roku będzie musiała szukać zatrudnienia gdzie indziej, bo hotel dosłownie się rozpada.

Na razie jednak, w związku z redukcją personelu, musi spędzać więcej czasu z przystojnym Lucasem, kolegą z pracy, którego od roku – po tym, jak boleśnie zranił jej uczucia – serdecznie nie znosi. Ale połączy ich wspólna misja, gdy za jeden z pierścionków Forest Manor dostaje wysoką nagrodę.

Czy uda się znaleźć właścicieli pozostałej biżuterii? A może zdarzy się cud i ukochany hotel przetrwa? Izzy i Lucas rozpoczynają wyścig z czasem, a ich zaciekła rywalizacja powoli przeradza się w coś bardziej skomplikowanego. Stawką jest nie tylko praca. Każdy pierścionek skrywa inną historię, nie zawsze zakończoną happy endem. Czy Izzy i Lucasowi uda się rozpocząć własną? Nienawiść od miłości dzieli tylko mały krok…

Źródło opisu: okładka książki.

 

Ostatni dzwonek” to uroczy romans z motywem hate-love, który wiem, że ma wielu fanów – do tego grona należę również ja. Lucas i Izzy są zmuszeni pracować ze sobą bardzo często i oprócz tego, że tych dwoje się nienawidzi, to jeszcze zaczyna się pomiędzy nimi rywalizacja o stanowisko w hotelu. Powiem wam tak, z nimi nie da się nudzić. Jednak powoli coś zaczyna się między nimi zmieniać. Rodzi się coś, do czego oboje nie chcą się na początku przyznać. Ta granica zaciera się powoli, ale także w sposób naturalny. Uważam, że autorka naprawdę świetnie to rozegrała.

Ta lektura była jednym z tych ‘lżejszych’ romansów. Czytało się szybko, lekko i płynnie. Bywały zabawne momenty, które wywoływały uśmiech na twarzy, ale także urocze. Podobał mi się pomysł z misją Władcy Pierścionków, ale co najbardziej mnie urzekło to klimat, jaki Beth O’Leary zdecydowała się tu zachować. Ci ludzie z hotelu – oni byli dla siebie jak rodzina. Nie byli sobie obojętni, pomagali sobie. I nie mówię tu tylko o pracownikach Forest Manor, ale również o jego gościach.

Oczywiście pewnych akcji i zawiłości tu nie zabrakło, co nadało małego charakterku tej powieści i idealnie to zostało wpasowane. Podobała mi się też relacja Lucasa i Izzy. Nawet moment, w którym wzajemnie się nie znosili. Mimo to, wszystko między nimi było jasne i klarowne. No. Prócz jednej sytuacji, co do której nie mieli powracać, ale nie zdradzę nic więcej.

 

Podsumowując, jeśli szukacie lektury lekkiej i uroczej, zabawnej, ale też bez pikantnych scen, to „Ostatni dzwonek” jest jak najbardziej dla was. Ja dobrze się bawiłam, poznając historię głównych bohaterów, a także pierścionków, które nie miały właściciela. Jest to powieść z typu tych spokojnych, ale jak dla mnie jest na pewno warta uwagi.

 

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Albatros.

06 lutego 2024

377. "Za wszelką cenę" ~ Harlan Coben

Tytuł:Za wszelką cenę

Tytuł oryginału:I Will Find You

Autor: Harlan Coben

Data wydania: 11 października 2023

Wydawnictwo: Albatros

 

David i Cheryl Burroughs wiodą szczęśliwe życie – mają piękny dom na przedmieściach i trzyletniego syna Matthew – kiedy dochodzi do morderstwa.

David nie pamięta zdarzeń z tamtej nocy, ale wszystkie dowody świadczą przeciwko niemu. Kilka lat temu później w więzieniu, gdzie odsiaduje wyrok dożywocia, zjawia się siostra byłej żony ze zdjęciem, na którym widać chłopca wyglądającego jak Matthew… tylko pięć lat starszego. David zdaje sobie sprawę, że to niemożliwe, ale chce wierzyć, że syn żyje.

Zdeterminowany, zrobi wszystko, by wyjaśnić, co naprawdę wydarzyło się tamtej nocy, a przede wszystkim odnaleźć syna. Jedynym sposobem, żeby to osiągnąć, jest ucieczka z więzienia i przetrwanie na wolności. Za wszelką cenę.

Źródło opisu: okładka książki.

 

Kryminały to gatunek, po który ostatnimi czasy sięgam naprawdę rzadko. Nie mogłam sobie jednak opuścić najnowszej powieści Harlana Cobena, bo uwielbiam jego twórczość, jeszcze nigdy mnie nie zawiódł.

Za wszelką cenę” opowiada historię mężczyzny, który siedzi w więzieniu za zabójstwo własnego dziecka. Ale czy na pewno? Pojawia się trop, który wskazuje na to, że chłopiec może jednak żyje. Jak jednak mężczyzna ma się dowiedzieć czy to prawda, skoro siedzi w więzieniu?

Ta książka od razu mnie wciągnęła i przeczytałam ją w dwa wieczory, bo po prostu musiałam poznać prawdę razem z bohaterami i wiedziałam, że muszę skończyć lekturę jak najszybciej. Nie odczułam jednak tego czytania, bo ta historia była naprawdę ciekawa i ciężko mi się było od niej oderwać. Dawno żadna literatura mnie tak nie pochłonęła, jak „Za wszelką cenę”.

Gdy śledztwo się rozpoczyna, na jaw wychodzą nowe fakty. Jak to mówią: po nitce do kłębka. I z czasem prawda zostaje odkryta – naturalnie nie zdradzę wam jak to się wszystko skończyło. Co jednak muszę zauważyć, to brak mojego zaskoczenia finałem tej historii. Rzadko to się zdarza w przypadku powieści Cobena, ale tym razem się spodziewałam takiego rozwiązania. Nie ukrywam, że jestem tym faktem nieco rozczarowana, bo jeśli chodzi o książki tego autora to zawsze był ten element zaskoczenia na końcu. No niestety, nie tym razem.

Jednak tą lekturą, jako całością, rozczarowana nie jestem, bo była naprawdę ciekawa i wciągająca. Czytało się bardzo szybko i przede wszystkim dobrze. No i wszystko było klarownie, z sensem opisane, więc czytelnik w tym wszystkim się nie gubił.

 

Jeśli lubicie kryminały z nutką dreszczyku, które wręcz same się czytają, to wam jak najbardziej polecam. Uważam jednak, że Coben ma w swoim zbiorze lepsze historie, ale oczywiście dla mnie wciąż jest jednym z ulubionych autorów i teraz pozostaje mi czekać na kolejne nowości spod jego autorstwa.

 

Współpraca reklamowa z Wydawnictwo Albatros.

27 maja 2023

356. "Poszukiwany ukochany" ~ Beth O'Leary

Tytuł:Poszukiwany ukochany

Tytuł oryginału:The No-Show

Autor: Beth O’Leary

Data wydania: 25 stycznia 2023

Wydawnictwo: Albatros

 

Trzy kobiety. Trzy randki. Jeden nieobecny mężczyzna.

Godzina 8.52

Siobhan czeka w kawiarni na spóźniającego się Josepha, zdziwiona, że zaproponował w walentynki śniadanie, choć zawsze umawiają się wieczorem w jej pokoju hotelowym.

Godzina 14.43

Miranda ma nadzieję, że walentynowy lunch z Carterem, z którym spotyka się od pięciu miesięcy, będzie doskonałą okazją, by uczcić jej nową pracę. Tylko że jej chłopak wciąż się nie pojawia.

Godzina 18.30

Jane wypatruje przyjaciela, Josepha Cartera, który zgodził się udawać na przyjęciu jej chłopaka. Nie znają się długo, mimo to Jane jest rozczarowana, że najwyraźniej wystawił ją do wiatru.

Poznajcie Josepha Cartera. Jeśli tylko uda wam się go znaleźć.

Źródło opisu: okładka książki.

 

Muszę od razu powiedzieć, że żadna książka nie zaskoczyła mnie tak, jak „Poszukiwany ukochany”. Myślałam, że wiem czego się spodziewać, a tu… kurcze! W tej powieści wydaje się, że wiesz wszystko, a potem się okazuje, że tak naprawdę nie wiesz nic. Nawet nie wiecie, jak bardzo mi się to podobało! Beth O’Leary zaskoczyła mnie w bardzo pozytywny sposób, bo stworzyła historię inną niż wszystkie. Jest urocza i czyta się ją bardzo przyjemnie, a przede wszystkim nie jest przewidywalna. Naprawdę!

Siobhan, Miranda i Jane. Trzy kobiety. Każda z nich zupełnie inna. Jedyne co ich łączy to Joseph Carter – o czym nie mają pojęcia. Jeśli o tego mężczyznę chodzi, to od razu wyrobiłam sobie o nim zdanie. Stwierdziłam, że to typowy dupek, skoro umawia się z trzema kobietami. Jak się potem okazało, Joseph ma naprawdę dobre serce i jest dobrym facetem. Jego postępowanie zostaje później oczywiście wyjaśnione i żeby odkryć, co nim kierowało i dlaczego – musicie po tę książkę po prostu sięgnąć.

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki i ponownie mogę zaliczyć je do udanych! Nie spotkacie tu scen seksu, co było dla mnie przyjemną odskocznią, bo nie da się nie zauważyć, że teraz w większości romansów tych momentów jest i to bardzo sporo, albo to ja trafiam na takie historie. Tutaj – bynajmniej. „Poszukiwany ukochany” to dobry romans, który się czyta płynnie. Pozytywnie mnie zaskoczył i na pewno będę go miło wspominać, a może nawet kiedyś do niego wrócę.

Ogromny plus za to, że autorka z pozornie przewidywalnego romansu zrobiła powieść, która może niejednego zaskoczyć – mam nadzieję, że pozytywnie.

 

Ta książka należy do serii „Mała czarna”, która jest zbiorem komedii romantycznych. Może tutaj nie ma tak dużo tej komedii, ale na pewno jest romantycznie! Ja wam z całego serca polecam historię Siobhan, Mirandy, Jane i Josepha Cartera, który wystawia kobiety w walentynki. Oby spodobała wam się tak, jak mnie!

 

Współpraca reklamowa z Wydawnictwo Albatros.

05 lutego 2023

342. "Wysłuchaj mnie" ~ Tess Gerritsen

Tytuł: Wysłuchaj mnie

Tytuł oryginału:Listen to Me

Autor: Tess Gerritsen

Data wydania: 09 listopada 2022

Wydawnictwo: Albatros

 

Detektyw Jane Rizzoli zawsze byłą dumna ze swojej intuicji. I rzeczywiście, czasem sama żmudna praca śledcza nie wystarczyłaby, gdyby zabrakło tego czegoś, co nazywa „nosem”. Ale kiedy Angela Rizzoli, z braku lepszego zajęcia, zaczyna obserwować, co dzieje się w jej dzielnicy, i dostrzega bardzo niepokojące rzeczy, córka lekceważy przeczucia matki.

Trudno się dziwić: detektyw Rizzoli i doktor Maura Isles są bez reszty pochłonięte dochodzeniem w sprawie zabójstwa cenionej przez wszystkich pielęgniarki, w którym brakuje jakichkolwiek tropów – poza tym, że przed śmiercią ofiara dzwoniła w dziwne miejsca. A tymczasem Angeli, która przejęła rolę stróża prawa w swojej dzielnicy, może grozić śmiertelne niebezpieczeństwo… jeśli ktoś jej nie wysłucha.

Źródło opisu: okładka książki.

 

Potrzebowałam chwilowej odskoczni od romansów i książka Tess Gerritsen była do tego wręcz idealna. Cieszę się, że postanowiła znów zaaranżować spotkanie z Maurą Isless i Jane Rizzoli, bo kilka historii z tym duetem miałam okazję przeczytać.

Wysłuchaj mnie” to książka, która potrafi wciągnąć i czytało mi się ją naprawdę lekko, z nieskrywanym zaciekawieniem i przede wszystkim z przyjemnością. Mamy tutaj sprawę, której rozwiązanie nie wydaje się łatwe i ciężko o jakikolwiek trop. Co więcej dochodzi poboczny wątek z Angelą Rizzoli, bo w jej dzielnicy też coś niepokojącego się dzieje. Także jest na czym się skupić w tym kryminale i nie ma mowy by zanudzał. Co jednak muszę przyznać, to jakoś w połowie domyśliłam się o co chodzi w tej głównej sprawie. Pewnie, nie wszystkie elementy były dla mnie jasne i czekałam na rozwikłanie sprawy, by się dowiedzieć całej reszty, ale to najważniejsze stało się dla mnie bardzo szybko czymś prawie pewnym. Małe wątpliwości były, lecz im bardziej się zagłębiałam i podążałam tropami wraz z bohaterami, tym się tylko utwierdzałam w tym, że moje podejrzenia są słuszne. Także pod tym względem czuję delikatne rozczarowanie, że Tess mnie nie zaskoczyła. Mamy tu jednak wszystko, czego kryminał potrzebuje. Zagadki, ślepe zaułki, podążanie tropem dowodów. Co muszę zauważyć, to rozwikłanie sprawy nie wydaje się być oczywiste, więc to, że ja się domyśliłam, nie musi oznaczać wcale, że innego czytelnika finał nie zaskoczy. No i mamy tą poboczną sprawę, gdzie też nie wszystko jest takie jasne, jak się może Angeli Rizzoli wydawać.

 

Także naprawdę wam polecam „Wysłuchaj mnie”, bo jest to dobra książka, dobrze napisana i przemyślana. Czyta się bardzo szybko, więc jeśli lubicie ten gatunek i pióro Tess, to moim zdaniem warto sięgnąć po tę lekturę. Mam nadzieję, że autorka zdecyduje się jeszcze na powrót Jane i Maury.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.

04 grudnia 2022

331. "Chłopiec, kret, lis i koń. Historia animowana" ~ Charlie Mackesy

Tytuł:Chłopiec, kret, lis i koń. Historia animowana

Tytuł oryginału:The Boy, the Mole, the Fox, and the Horse. The animated story”

Autor: Charlie Mackesy

Data wydania: 23 listopada 2022

Wydawnictwo: Albatros

 

Ta książka jest jak uścisk przyjaciela, który przyszedł, by wesprzeć Cię w najgorszym momencie. Opowiada o tym, jak poradzić sobie z lękiem i samotnością. Przypomina, że każdy z nas jest wart miłości i daje temu światu coś, czego nie daje nikt inny – coś zupełnie wyjątkowego.

Na pięknych ilustracjach chłopiec, kret, lis i koń podejmują wędrówkę przez nieznaną krainę i dzielą się mądrością, która pomaga przetrwać każdą burzę.

Czasem najwięcej odwagi i hartu ducha wymaga zmierzenie się z wyzwaniami codzienności. Chłopiec, kret, lis i koń przypominają nam wszystkim o powodach, dla których warto się nie poddawać.

Najpiękniejsza opowieść o przyjaźni.

Wzruszająca i uniwersalna lekcja życia. Opowieść o dobroci i życzliwości, które dają siłę. I o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, nazywanego domem, który nie zawsze musi mieć okna, drzwi, ściany i dach.

Profil na Instagramie, na którym Charlie Mackesy publikuje rysunki z czterema uroczymi postaciami, zdobył popularność na całym świecie. Chłopiec, kret, lis i koń przypominają nam, co naprawdę jest w życiu ważne. Rysunki zebrane w tej książce są iskierką nadziei w naszych niepewnych czasach.

Rozmowy bohaterów tej książki, ujęte w graficzną formę, w którą wkomponowany jest tekst, udostępniano w sieci tysiące razy, odtwarzano na zajęciach plastycznych w szkołach, tatuowano na ciałach. Ilustracje inspirowały rodziców i dziadków, bawiły dzieci, pocieszały smutnych i samotnych, dodawały odwagi i siły w zmaganiach z trudami życia. Rozpaliły też wyobraźnię twórców filmowych: chłopiec, kret, lis i koń już wkrótce ożyją na ekranie w przepięknej, chwytającej za serce świątecznej animacji!

Wkroczcie śmiało w świat, który wykreował dla was Charlie Mackesy i zaproście do niego wszystkich, których kochacie!

Źródło okładki: CHŁOPIEC, KRET, LIS i KOŃ. HISTORIA ANIMOWANA - Charlie Mackesy - Wydawnictwo Albatros

 

W mojej biblioteczce nie ma książek tego typu z prostego powodu – po prostu ich nie czytam. Widząc jednak zapowiedź „Chłopiec, kret, lis i koń” od razu przyszła mi na myśl lektura „Mały książę”, nie wiem dlaczego. Może przez wzgląd na okładkę. No i zdecydowałam się na jej przeczytanie, ale nie czytałam jej dla siebie, a dla mojego chrześniaka.

Co trzeba zaznaczyć, to piękne wydanie tej książki. W środku jest więcej ilustracji, niż tekstu, ale to zdecydowanie zadziałało na korzyść w przypadku pięcioletniego chłopca, któremu czytałam. Sama historia jest krótka, ale podobała się zarówno mnie jak i chrześniakowi. Interesowały go na pewno strony graficzne, które w moim odczuciu były naprawdę ładnie wykonane.

Ta opowieść niesie też kilka delikatnych przesłań: o domu, o przyjaźni. Myślę, że warto się z nią zapoznać i jeśli macie kogoś małego w swoim otoczeniu, to może być to pomysł na prezent. W końcu zbliżają się Mikołajki! Nawet te młodsze maluchy może ta lektura zainteresować właśnie ilustracjami.

Myślę tylko, że jeśli dacie ją komuś, kto dopiero uczy się czytać, to przez czcionkę, jaka została tu użyta, może mieć mały problem, dlatego lepiej, jak będzie to czytał ktoś, kto ma już większe ‘doświadczenie’ w tej kwestii.

 

Czy polecam? Oczywiście, bo i dlaczego nie? Jeśli lubicie tego typu opowieści, albo dzieci, które są w waszym życiu, to warto spróbować i wzbogacić się o tę powieść, poczytać tym najmłodszym. Jest to bez wątpienia krótka historia, którą śmiało możecie przeczytać na dobranoc, albo – jak już wspomniałam – podarować w prezencie.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.

29 sierpnia 2022

320. "Brakujący element" ~ Harlan Coben

Tytuł:Brakujący element

Tytuł oryginału:The Match

Autor: Harlan Coben

Data wydania: 13 lipca 2022

Wydawnictwo: Albatros

 

Amerykanie wciąż pamiętają go z gazet jako porzucone w lesie dziecko, które cudem ocalało. Dziś Wilde to dojrzały facet po przejściach. Okazywanie uczuć nie jest w jego stylu, ale… coraz częściej gnębi go sprawa własnego pochodzenia. Kim są jego rodzice i dlaczego zostawili go na niemal pewną śmierć?

Dzięki stronie internetowej kojarzącej krewnych na podstawie materiału genetycznego odnajduje biologicznego ojca, ale ten udziela mu wskazówek, w których są głównie… brakujące elementy. Tymczasem do Wilde’a odzywa się jeszcze jeden krewny – gwiazdor reality show, którego śledzone przez cały kraj życie obróciło się w piekło. I który chwilę później znika.

Czy zasłużył na falę bezlitosnego hejtu?

A może padł ofiarą perfidnej intrygi?

Popełnił samobójstwo czy zaszył się gdzieś i czeka na pomoc?

Prowadząc śledztwo w tej sprawie, Wilde zanurza się w pełen pułapek świat medialnych cele brytów.

A przy okazji poznaje własną mroczną historię…

Źródło opisu: okładka książki.

 

Ostatnio po kryminały sięgam naprawdę rzadko, znacznie bardziej zaczytuję się w romansach, ale po książki Cobena sięgnę zawsze, nawet bez czytania opisu. „Brakujący element” to tak naprawdę kontynuacja „Chłopca z lasu” i ucieszyło mnie to, że poznam dalsze losy Wilde’a a przede wszystkim  to, że być może zagadka jego pochodzenia zostanie nareszcie rozwiązana.

Nie brakuje tu zagadek, intryg, fałszywych tropów. Harlan Coben jak zawsze umiejętnie rozgrywa całą akcję, wzbudzając sporo pytań i sprawia, że czytelnik jest ciekawy tego, co może się wydarzyć dalej i jakie jest faktyczne rozwiązanie. Mamy perspektywę kilku bohaterów, nie tylko tych dobrych, co daje nam lepsze spojrzenie na całą sytuację i pozwala więcej zrozumieć. Są też napisane różnymi czcionkami, więc od razu wiemy, o co chodzi.

Czy był element zaskoczenia? Przyznam szczerze, że i tak i nie. Nieco się domyśliłam, ale to też nie od razu. Na rozwiązanie reszty spraw musiałam poczekać do samego końca i nie czuję się w żaden sposób zawiedziona.

 

Jeżeli lubicie kryminały, gdzie odpowiedzi nie zawsze są oczywiste, a akcja potrafi nagle mieć zwrot, to jak najbardziej wam polecam! Jak zawsze, jeśli chodzi o książki tego autora. Myślę jednak, że lepiej będzie jeśli najpierw przeczytacie „Chłopca z lasu” byście mogli lepiej zrozumieć samego Wilde’a.  Brakujący element” to thriller, który ma wszystko, co powinna mieć powieść tego gatunku, więc naprawdę warto zapoznać się z tą historią.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.

14 stycznia 2022

291. "Mów mi Win" ~ Harlan Coben

Tytuł:Mów mi Win

Tytuł oryginału:Win

Autor:Harlan Coben

Data wydania: 10 listopada 2021

Wydawnictwo: Albatros

 

Na Manhattanie w apartamencie na ostatnim piętrze ekskluzywnego budynku zostaje znalezione ciało mężczyzny. Oprócz zwłok uwagę policji przykuwają bezcenne płótno Vermeera i skórzana walizeczka z inicjałami WHL3.

Tak się akurat składa, że Win zna te przedmioty – oba zostały przed laty skradzione jego rodzinie. Kiedy FBI odkrywa, że martwy mężczyzna był powiązany z aktami terroryzmu, Win musi mocno wysilić swój błyskotliwy umysł i sięgnąć głęboko do kieszeni, by połączyć tego człowieka z wydarzeniami, które odcisnęły piętno na jego rodzinie. A że w historii Lockwoodów najwyraźniej kryje się więcej tajemnic, niż przypuszczał, czeka go jeszcze gra w kotka i myszkę z FBI, bo nie chce, by te najmroczniejsze ujrzały światło dzienne.

A jeśli chodzi o sprawiedliwość… No cóż, Win zna to słowo, ale interpretuje je po swojemu,, czasem cynicznie, czasem emocjonalnie. I kto powiedział, że do wymierzania sprawiedliwości potrzebny jest system, skoro Win dysponuje odpowiednimi środkami?

Źródło opisu: okładka książki.

 

Z książkami Cobena mam tak, że odkąd przeczytałam pierwszy kryminał jego autorstwa, przepadłam. Było to jeszcze w gimnazjum, czyli dawno temu, ale od tamtej pory przeczytałam prawie wszystko, co zostało u nas wydane w Polsce. Nie sięgnęłam jedynie po te, w których Harlan jest współautorem - jeszcze. Dlatego też, kiedy zobaczyłam premierę „Mów mi Win” to wiedziałam, że ją przeczytam.

Win, a dokładniej mówiąc Windsor Horne Lockwood III, to postać, która już się przewinęła w książkach Cobena i jest mi bardzo dobrze znana. Jest to przyjaciel Myrona i jest dość... specyficzną postacią, ale ciekawą i oryginalną. Naprawdę go polubiłam i byłam ciekawa tej historii. A przede wszystkim samego Wina, bo możemy go tu lepiej poznać. Tym bardziej, że książka jest pisana z jego perspektywy.

Naprawdę dobrze się bawiłam, czytając. Historia mnie wciągała i intrygowała. Oczywiście pojawia się tajemnica i tak jak zawsze bywa w przypadku kryminałów tego autora, prawda nie zawsze jest oczywista. Tutaj było tak samo! Od początku do końca jest akcja, nie można powiedzieć o nudzie i uważam, że „Mów mi Win” to naprawdę dobra książka!

 

Jeżeli lubicie kryminały, to jak najbardziej wam polecam. Tak samo „Mów mi Win”, jak i wszystkie książki Harlana Cobena. Jest to powieść wciągająca, gdzie do samego końca prawda jest pod znakiem zapytania. A odpowiedzi, które macie, niekoniecznie są tymi prawdziwymi. Według mnie jak najbardziej warto zapoznać się z tą historią!

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.

15 listopada 2021

281. "W drogę!" ~ Beth O'Leary

Tytuł:
W drogę!

Tytuł oryginału:The Road Trip

Autor: Beth O’Leary

Data wydania: 29 września 2021

Wydawnictwo: Albatros

 

To miała być miła podróż na ślub przyjaciółki. Trochę długa, ale Addie i Deb dobrze się do niej przygotowały – miały zapas przekąsek i play listę wybraną specjalnie na tę okazję.

Kiedy jednak wycieczka zaczęła się od stłuczki z mercedesem prowadzonym przez byłego chłopaka Addie, stało się jasne, że ten dzień nie będzie należał do udanych. Zwłaszcza że w dalszą drogę muszą ruszyć razem z pasażerami z rozbitego samochodu.

Co może być gorszego od utknięcia na wiele godzin w wypchanym po brzegi mini Cooperze ze spragnioną przygód siostrą, wciąż przystojnym, ale znienawidzonym eks, jego denerwującym kumplem i trochę dziwnym gościem z Facebooka zabranym na doczepkę?

W małym samochodzie pełnym bagaży i tajemnic wszystko może się wydarzyć.

A choć bohaterowie będą starali się omijać ślepe uliczki, nie wiadomo, co ich czeka za zakrętem.

Ale komu w drogę temu… MIŁOŚĆ?

Źródło opisu: okładka książki.

 

Choć czytałam poprzednie dwie książki Beth O’Leary i mi się podobały, to z „W drogę!” miałam jakiś problem od samego początku. Naprawdę długo ją czytałam i kompletnie nie mogłam się w nią wciągnąć. Czasem przeczytałam jeden rozdział, a czasami nawet mniej. Próbowałam się przekonać do tej powieści, ale nie wiem. Może w złym czasie ją zaczęłam? Podejrzewam, że tak.

Ogólnie książka nie jest zła – tego nie powiem/napiszę na pewno. Mamy tutaj kilku bohaterów, którzy wyruszają w dalszą podróż i mają wspólną przeszłość. Właśnie dlatego „W drogę!” jest podzielona na dwa czasy. „Wtedy” i „Teraz”. W tym pierwszym czasie jakoś więcej się dzieje – przynajmniej przez większość książki i pozwala nam poznać lepiej osobowości bohaterów, niż ten czas podróży, czyli dla nich teraźniejszość.

Na całe szczęście drugą połowę „W drogę!” czytało mi się znacznie lepiej. Szybciej, przyjemniej i nawet się wciągnęłam. Ta książka, która wyszła spod pióra Beth O’Leary opowiada historię przyjaciół, znajomych. Pokazuje jacy byli i jacy są teraz, dowodząc tym samym, że ludzie potrafią się zmieniać. Czasami mogą się zagubić. Każde z nich jest inne, a jednak jakoś ich drogi się ze sobą zeszły, przez co momentami było… różnie.

Mimo początkowych problemów z tą pozycją, ostatecznie cieszę się, że ją przeczytałam. Po przemyśleniu wiem, że powód nie do końca leżał po stronie książki. Choć nie jest to typowy romans. Mimo, że jest napisany z perspektywy dwójki bohaterów, Dylana i Addie, to jednak opowiada nie tylko o nich. Nie jest to wyłącznie historia o miłości, ale również o przyjaźni, a nawet nienawiści. Musicie ją przeczytać sami, by zrozumieć, o co dokładnie mi chodzi. Pojawia się tutaj też motyw drugiej szansy. A dzięki temu, że mamy rozdziały opowiadające o przeszłości, wzbudza to poczucie tajemniczości, bo wiemy, że coś się wydarzyło. Nie wiemy jednak co. Przyznaję, byłam tego ciekawa.

 

Podsumowując: czy polecam? Jak najbardziej! Myślę, że jest to powieść, na którą warto zwrócić uwagę. Nie będzie moją ulubioną, ani też nie wysunie się nad poprzednie książki Beth O’Leary, ale mimo wszystko, jest to dobra książka.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.

04 listopada 2021

280. "Kaktus" ~ Sarah Haywood

Tytuł:Kaktus

Tytuł oryginału:The Cactus

Autor: Sarah Haywood

Data wydania: 11 sierpnia 2021

Wydawnictwo: Albatros

 

Susan Green jest jak kaktus – nie pozwala nikomu zbliżyć się do siebie. Ma satysfakcjonującą pracę pracę, mieszkanie idealne dla singielki i wygodny układ w życiu osobistym, który zapewnia jej kulturalne oraz inne – bardziej… intymne – profity. I wszystko robi tak, jak chce.

Jest świetnie, tak by wam powiedziała.

Gdybyście jednak spytali jej znajomych, jaka jest Susan, pewnie stwierdziliby „jędza”, ale ona zupełnie by się tym nie przejęła.

Więc raczej nie polubilibyście Susan Green.

Ale może dajmy jej szansę. Bo w jej życiu wkrótce pojawią się zmiany, które zmuszą ją do innego spojrzenia na świat. I straci coś, co dotąd wydawało jej się najbardziej istotne – kontrolę nad wszystkim. Pogrąży się w chaosie, zwłaszcza kiedy w jej życie wkroczy mężczyzna, z którym jeszcze niedawno nie zamieniłaby ani słowa.

Czy już za późno na to, aby znaleźć prawdziwą miłość? A może czas zrzucić kolce i po prostu zakwitnąć?

Źródło opisu: okładka książki.

 

Po lekturze książki „Kaktus” nie bardzo wiem, co mam o niej myśleć. Zdecydowałam się na nią, kiedy dowiedziałam się, że jest częścią serii „Mała czarna”, którą bardzo polubiłam, więc ta historia znalazła się na mojej liście must have.

Susan to niewątpliwie silna kobieta, która twardo stąpa po ziemi i może imponować swoją niezależnością. Potrafiła jednak czasami zdenerwować albo wprawić przynajmniej w lekką irytację. Nie podobało mi się momentami jej podejście do niektórych bohaterów i spraw. Choć nie ukrywajmy, nie tylko ona potrafiła być denerwująca. Jednym z nielicznych postaci, który był w porządku, był ogrodnik Rob.

Czuję się lekko rozczarowana, bo „Kaktus” to na pewno nie jest romans – nie w moim odczuciu. Tego wątku było dla mnie praktycznie niewiele. Akcja kręciła się wokół Susan, która miała pewną misję do wykonania, a może nawet prowadziła mini śledztwo i to właśnie było na pierwszym planie powieści. Może dzięki temu nie uważam tej książki za totalnie złą, bo całość wprowadziła jakąś aurę tajemniczości i ciekawiło mnie, jakie będzie rozwiązanie, ale mimo wszystko porywającą lekturą jej nazwać nie mogę, niestety.

 

Kaktus” to historia, która znajdzie swoich zwolenników i przeciwników. Na pewno czytało się ją szybko, a do tego dzięki stylowi autorki – lekko i przyjemnie. Rozumiem, że Sarah Haywood chce pokazać tutaj, że kobiety mogą być niezależne i silne i fajnie, że wykreowała taką postać. Przeczytałam ją w dwa wieczory, ale żałuję, że tego wątku romansu było tutaj tak mało, więc jeżeli szukacie słodkiej, romantycznej powieści – nie ta książka. W stosunku do tej lektury pozostaję chyba neutralna. Nie mogę wam jej ani polecić ani odradzić, więc jak to mówią, najlepiej przeczytać samemu i wyrobić własne zdanie.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.

02 listopada 2021

279. "Studentka" ~ Tess Gerritsen & Gary Braver

Tytuł:Studentka

Tytuł oryginalny:Choose Me

Autor: Tess Gerriten & Gary Braver

Data wydania: 15 września 2021

Wydawnictwo: Albatros

 

Istnieją dziesiątki sposobów, by się zabić. Frankie Loomis, detektyw bostońskiej policji, poznała już wszystkie. Kiedy jednak zaczyna badać sprawę tragicznego upadku młodej dziewczyny z balkonu apartament owca, instynkt podpowiada jej, że to nie było samobójstwo. Dlaczego w mieszkaniu zmarłej nie znaleziono telefonu komórkowego? Dlaczego atrakcyjna i zdolna Taryn Moore targnęła się na swoje życie, skoro właśnie miała rozpocząć wymarzone studia doktoranckie?

Podejrzenia padają na Liama, byłego chłopaka Taryn, ale detektyw Loomis ma również na oku przyjaciela dziewczyny, nieśmiałego Cody’ego, który skrycie podkochiwał się w studentce.

Wkrótce wychodzi na jaw mroczna strona Taryn, chorobliwa obsesja na punkcie związków i mężczyzn, którzy coś dla niej znaczyli. Czy ta niebezpieczna skłonność zagrażała innym, czy może najbardziej jej samej?

Źródło opisu: okładka książki.

 

Dawno nie czytałam nic z tego gatunku i z przyjemnością sięgnęłam po tę książkę, tym bardziej, że naprawdę lubię twórczość Tess Gerristen. Może nie przeczytałam wszystkiego, co zostało przez nią napisane, ale sporą większość – tak mi się wydaje.

Studentka” to thriller, który wciągnął mnie bardzo szybko. Akcja jest dynamiczna, tajemnicza i cała historia jest dość ciekawa. Tutaj nie ma happy end’ów, a już na pewno nie miała go Taryn Moore. Podobało mi się to, że autorzy przedstawili nam jej postać, a nie stała się tylko kolejną martwą denatką. Czy też może: ofiarą?

Sprawa wydaje się być dość prosta, ale pojawiają się wątpliwości, które odkrywamy wraz z detektywami. Wydarzenia są podzielone na dwa etapy, co też mi się podobało, bo dzięki temu właśnie mogliśmy poznać tytułową „Studentkę”, a do tego odkrywamy przebieg wydarzeń, krok po kroku, jak doszło do tego, że Taryn nie żyje. I czy aby na pewno było to samobójstwo? Czy może ktoś jej pomógł?

Cóż. Odpowiedź nie jest oczywista, a śledztwo trwa, ale powiem wam szczerze, że ja się na długo przed końcem domyśliłam, co tak naprawdę się stało. Nie wiem czy odpowiedź była tak oczywista czy czytanie wcześniej kryminałów sprawiło, że nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć. Nie ukrywam, że czuję się w związku z tym odrobinkę rozczarowana, bo fajnie by było, gdyby rozwiązanie zagadki nie było dla mnie tak jasne, ale też nie będę oceniała tej książki przez to, że odkryłam co się wydarzyło.

 

Podsumowując, uważam tę książkę za naprawdę dobry thriller. Jest przemyślany, dobrze napisany i nie panuje tu chaos, przez co bez problemu można się we wszystkim zorientować. Tess i Gary wykonali kawał dobrej roboty i jeśli kiedyś jeszcze pojawią się książki z tego duetu, to na pewno sięgnę. Jeśli więc lubicie ten gatunek i chcecie historii, która wciąga – a naprawdę ta to robi – to polecam! Momentami ciężko mi się było od niej oderwać, bo chciałam poznać zakończenie – nawet jeśli się go domyśliłam. Tak więc „Studentka” to thriller, który jest warty przeczytania.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.

04 grudnia 2020

197. "Chłopiec z lasu" ~ Harlan Coben

Tytuł: „Chłopiec z lasu”

Tytuł oryginału: „The boy from the woods”

Autor: Harlan Coben

Data wydania: 12 listopada 2020 

Wydawnictwo: Albatros


New Jersey, 1986 rok. W Stanowym Parku Krajobrazowym Ramapo Mountain znaleziono dziecko. Brudne, odziane w łachmany i… kompletnie dzikie. Chłopiec rozumiał po angielsku, lecz nie mówił. Nikt nie zgłaszał zaginięcia. Nikt nie wiedział, kim jest i jak długo przebywał w lesie. A przede wszystkim – jak udało mu się przetrwać.

Trzydzieści lat później Wilde stara się żyć normalnie, choć jego przeszłość wciąż pozostaje tajemnicą – także dla niego. Pewnego dnia otrzymuje wiadomość o zaginięciu nastolatki. Nikt się nią nie przejmuje – nawet jej własny ojciec – ale pewna ważna osoba z przeszłości Wilde’a prosi go o pomoc w znalezieniu dziewczyny. Jedyną wskazówką jest to, że była ostatnio nękana.

Wilde, który przez całe życie czuł się wyobcowanym, nie może zignorować losu nikogo nieobchodzącej outsiderki. Ale żeby wyjaśnić sprawę jej zniknięcia, będzie musiał wrócić do własnej przeszłości i do miejsca, z którym związane są rządowe tajemnice mogące zagrozić milionom ludzi. A władze wiedzą, jak strzec swoich sekretów.

Źródło opisu: okładka książki.


Harlan Coben to mój ulubiony autor, jeśli chodzi o kryminały i przeczytałam wszystkie jego książki. Teraz pozostaje mi jedynie czekać na jakieś nowości, bądź czytać to, co już znam. Dlatego też bardzo się ucieszyłam widząc w zapowiedziach wydawnictwa „Chłopiec z lasu”. 

Ten kryminał wciągnął mnie już od pierwszych stron i nawet jak nie czułam wielkiej chęci na czytanie, to kiedy już zaczęłam, ciężko mi się było oderwać. Coben ma to do siebie, że pisze naprawdę dobre historie, które czyta się lekko i swobodnie. Nie wprowadza w akcję żadnego chaosu, wszystko dzieje się na spokojnie, dzięki czemu nie idzie się pogubić w wydarzeniach. Mamy tutaj też dawkę humoru, choć nie tak dużą, do jakiej jestem przyzwyczajona, jeśli chodzi o książki tego autora. Tutaj wręcz wydawało mi się go za mało, ale to nic. I tak zostałam ponownie kupiona i nie poczułam zawodu, gdy przeczytałam ostatnie słowo. Przyjemnie było spotkać znajomych bohaterów (chociaż na zawsze pozostanę fanką Myrona i Wina) i polubiłam tych bohaterów, którzy stali po dobrej stronie. Przede wszystkim postać Wilde’a przypadła mi do gustu. Jego historia była ciekawa i niespotykana. Żałuję tylko, że jego przeszłość nie została szerzej rozwinięta. Może jednak tak miało być, bo mimo wszystko do postaci Wilde’a by to pasowało. A może autor coś planuje z tym bohaterem. Kto wie? Chodzi mi oczywiście o konkretną kwestię, ale nie chcę wam zdradzać tutaj żeby przypadkiem czegoś nie zaspojlerować.

Nie jest to kryminał pełen brutalności i krwi. Choć pojawia się temat polityki, to też nie jest nim przepełniona cała książka. Przyznam szczerze, że ja nie przepadam za książkami, w których jest poruszany wątek polityczny, przede wszystkim jeśli nie jest to książka poświęcona stricte temu tematowi. Wtedy mamy dużo akcji wokół tego wątku, szczegółów dotyczących partii i specjalnych zwrotów, przez co ja czasem czuję się zagubiona jako czytelnik. Jak to mówią, nie wszystko jest dla każdego. Tutaj jednak został zachowany umiar i w ogóle mi to nie przeszkadzało. 

Może i zakończenie nie wywołało we mnie efektu ‘wow’, ale też nie była akcja przewidywalna i mnie trochę zaskoczyła. Uważam, że „Chłopiec z lasu” może spodobać się fanom kryminałów. Ja bardzo się cieszę, że ją przeczytałam. Czyta się bardzo szybko, jest wciągająca i przede wszystkim – wzbudza ciekawość i nie jest przewidywalna. Pojawiają się tajemnice, nie tylko jedna. Sekrety, których nikt nie chce wyjawić. Więcej pytań niż odpowiedzi. Właśnie o to chodzi w takich książkach, prawda? 


Także jeśli lubicie ten gatunek, to naprawdę wam polecam. Tak samo jak wszystkie książki tego autora, a zwłaszcza serię z Myronem i Winem. Czytając, od samego początku zastanawiałam się, kto będzie winnym, obracałam w głowie różne scenariusze. Naprawdę mam nadzieję, że przeczytacie, jeśli lubicie kryminały, a mi tymczasem pozostaje czekać na kolejną nowość i mam nadzieję, że będzie niebawem!


Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.

12 listopada 2020

191. "Co powiesz na spotkanie?" ~ Rachel Winters

Tytuł:Co powiesz na spotkanie?

Tytuł oryginału:Would like to Meet

Autor: Rachel Winters

Data wydania: 14 października 2020

Wydawnictwo: Albatros

 

Evie nie zamierza siedzieć z założonymi rękami i czekać, aż Ezra prześle jej szefowi gotowy tekst. O nie – to mogłoby się nigdy nie wydarzyć. Zamiast tego proponuje układ – ona będzie mu dostarczać zabawnych inspiracji i udowodni, że w prawdziwym życiu można zakochać się jak w filmie, a on będzie pisał.

I choć Evie nie wierzy w „długo i szczęśliwie” z ukochanym, zrobi wszystko, by zachować pracę… Nawet jeżeli miałabym odgrywać kultowe sceny z komedii romantycznych w nieskończoność. Wylać w barze sok na uroczego nieznajomego? Żaden problem. Zostawić swój numer w książkach porozrzucanych po całym Londynie, żeby sprawdzić, kto zadzwoni? Robi się. Z pomocą zaufanych przyjaciół oraz Bena i Anette, ojca i córki, których nieustannie przypadkowo spotyka, Evie zrobi wszystko, aby poznać mężczyznę jak z prawdziwego romansu.

Ale czy można naprawdę się zakochać, jeśli myślę się tylko o pracy? Może w życiu jest jednak miejsce na odrobinę magii jak z filmu…?

Źródło opisu: okładka książki.

 

Seria „Mała czarna” naprawdę trafiła w moje gusta czytelnicze, więc z chęcią sięgnęłam po najnowszą część z cyklu, czyli „Co powiesz na spotkanie?”. Książka liczy sobie leciutko ponad czterysta stron, więc nie tak mało i słyszałam, że czyta się ją powoli. Ja natomiast się w nią wciągnęłam. Tak, jak pierwszego wieczora przeczytałam zaledwie pięćdziesiąt stron, tak następnego czytałam, dopóki jej nie skończyłam. I naprawdę obszerności lektury nie odczułam, a nawet dosłownie straciłam poczucie czasu. Patrząc na godzinę, byłam zdziwiona, że to już ta. Czytało się naprawdę lekko i ja nie mogłam się jakoś oderwać.

Ta historia umiliła mi czas niesamowicie i wielokrotnie się uśmiechałam, czytając. W końcu jest to komedia romantyczna, więc taki jest jej cel. Evie, czyli nasza główna bohaterka, odgrywa różne sceny z romantycznych filmów, by pomóc pewnemu nadętemu scenarzyście. Sama jednak nie wierzy w miłość. Już nie. Nie chce się zakochać, ale chce poznać tego jedynego. Trochę to skomplikowane, ale jest zdeterminowana, by osiągnąć cel. Polubiłam jej postać, chociaż czasami mnie denerwowała. Powiedzmy, że kilka razy musiała swoich bliskich przepraszać i prosić o wybaczenie, bo postępowała egoistycznie. Jednak to pokazuje tylko, że nie jesteśmy idealni i popełniamy błędy, choć chyba mogłoby ich być trochę mniej.

Co powiesz na spotkanie?” to historia małych kroczków. Główna bohaterka, ale nie tylko ona, zrezygnowała z czegoś, co naprawdę kocha. I podczas poznawania tej powieści, ona powoli się otwiera i wpuszcza w swoje życie ponownie swoją pasję. Przyznam też, że przez wiele rozdziałów nie miałam pojęcia, który z męskich bohaterów okaże się dla Evie tym jedynym, więc była ta nutka niepewności. Miałam swoje przypuszczenia od początku, ale co chwilę pojawiało się zwątpienie. Na szczęście ostatecznie wyszło na moje! I tak jak Evie odkrywała wiele romantycznych scen, tak tej romantyczności zabrakło mi w jej relacji z pewnym mężczyzną. A szkoda, bo wtedy byłaby to dla mnie powieść idealna.

 

Poza tym, czego mi tutaj brakowało, naprawdę z całego serca wam tę książkę polecam. Jest zabawna i potrafi wciągnąć, napisana w przyjemny sposób. Może i jest nieco przewidywalna, ale ma w sobie coś z oryginalności i pewnie trafi do niejednego czytelniczego serca. Jak dla mnie, warta zapoznania jeśli poszukujecie akurat książki z tego gatunku. Mam więc nadzieję, że jeśli przeczytacie, to trafi w wasz gust!

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.

12 października 2020

184. "Jej ogródek" ~ Penelope Bloom

Tytuł:Jej ogródek

Tytuł oryginału:Her Bush

Autor: Penelope Bloom

Data wydania: 30 września 2020

Wydawnictwo: Albatros

 

Harry Barnidge. Spotkałam go pierwszego dnia mojego nowego życia.

Nie udało mi się spełnić największego marzenia, aby zostać artystką.

Żaden mój związek nie wypalił.

Ale tego jednego nie chciałam zepsuć.

Zdecydowałam, że będę zarabiać kasę, tworząc rzeźby z roślin.

I pierwszy w moim ogródku wylądował ON.

Źródło opisu: okładka książki.

 

Strasznie brakowało mi twórczości Penelope Bloom. Czytanie „Jej ogródek” przysporzyło mi dużo przyjemności i uśmiechu. Jak zawsze autorka mnie kupiła swoją historią i tym, jak nią pokierowała, a przede wszystkim – ogromną dawką humoru. Tego właśnie potrzebowałam. No i nie można zapomnieć o bohaterach, których pokochałam, jak zawsze. Byli świetni, a Nell rozwalała po prostu system niemalże za każdym razem. A zwłaszcza jej rozmyślania. Naprawdę nie wiem skąd ona brała niektóre swoje myśli.

Jest to jednak z zabawniejszych części tej serii. Naturalnie, nie zabrakło tutaj bohaterów z poprzednich tomów, z czego niesamowicie się cieszę i powiem wam jedno – William nic się nie zmienia! Nell ma duszę artystki, ale w siebie nie wierzy. Tak naprawdę wciąż szuka czegoś, w czym mogłaby się spełniać. I to dzięki Harry’emu powoli odkrywa to w czym jest dobra. Natomiast Barnidge jest milionerem, ale nie jest w pełni szczęśliwy. Domyślacie się, że to Nell mu pomaga to zmienić, prawda? Ich życie to nie jest jednak wieczna sielanka. Pojawiają się problemy. A to, jak oni sobie z tym radzą, będziecie musieli zobaczyć sami, sięgając po „Jej ogródek”.

Jak zawsze Penelope Bloom szybko kieruje akcją i w bardzo krótkim czasie pojawiają się uczucia, ale nie wiem jak ona to robi, że mi to nie przeszkadzało. Co więcej, choć bohaterowie znali się tydzień, ja miałam wrażenie, że minęło znacznie więcej czasu!

 

Polecam wam tę książkę, ale także całą serię. Nie mogło być inaczej. Uwielbiam twórczość tej autorki, tą ogromną dawkę świetnego humoru. Jak zawsze przy jej historiach bawiłam się świetnie, a uśmiech nie mógł zejść z mojej twarzy. Jeżeli szukacie właśnie zabawnego romansu, luźnego, przy którym będziecie się dobrze bawić, to „Jej ogródek” będzie idealny! Mam nadzieję, że to nie był ostatni tom z tego cyklu i wkrótce znów będę mogła przeczytać nowość od Penelope Bloom.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.

28 sierpnia 2020

172. "Zamiana" ~ Beth O'Leary

Tytuł:Zamiana
Tytuł oryginału:The Switch
Autor: Beth O’Leary
Data wydania: 12 sierpnia 2020
Wydawnictwo: Albatros

Leena, która kompletnie nawaliła podczas ważnej prezentacji, jest zmuszona do dwumiesięcznego urlopu. Choć od dawna skupiała się wyłącznie na pracy, perspektywa wolnego czasu wcale jej nie cieszy.
Jej porzucona przez męża babcia, Eileen, postanawia znaleźć sobie towarzysza. Niekoniecznie na całe życie – zadowoli się wieczorami… czy raczej nocami. Niestety, w najbliższej okolicy nie ma odpowiednich kandydatów.
Leena wpada na genialny pomysł: zamienią się na dwa miesiące. Babcia wprowadzi się do jej mieszkania w Londynie, a ona spędzi ten czas w wiejskim domu Eileen.
Lecz upragniony spokój na wsi zakłóca Leenie pewien przystojny nauczyciel, a kipiący energią Londyn i randki online stanowią dla Eileen nie lada wyzwanie.
Czy ta prosta zamiana naprawdę będzie taka prosta? Co znajdą, jeśli zaczną żyć zupełnie innym życiem niż dotychczas?
Źródło opisu: okładka książki.

W końcu mogłam ją przeczytać! Naprawdę się cieszę, że sięgnęłam po „Zamianę” i mogłam poznać tę historię, która swoją drogą była inna, niż się spodziewałam, choć też nie do końca wiedziałam, czego oczekiwać. Ostatecznie to, co dostałam, było urocze i na swój sposób urzekające.
Podobały mi się obie bohaterki, bo książka jest z perspektywy Leeny, ale i jej babci. Obawiałam się troszkę, jak będzie mi się czytało opowieść starszej kobiety, ale naprawdę pokochałam Eileen! Była taką babcią energiczną i trochę nowoczesną, ale to się stało dopiero, gdy przejęła życie swojej wnuczki. Słodkie było to, jak przyjaciele Leeny z Londynu podchodzili do starszych osób. Wykazali się ogromną tolerancją w stosunku do seniorów. Natomiast młodsza z bohaterek nie miała już tak łatwo, bo wkroczyła w grono ludzi w wieku jej babci. A jednak spięła się i sobie poradziła.
Beth O’Leary skupiała się w tej książce również na bohaterach pobocznych, dając im swoje pięć minut, czym bardziej rozbudowała swoją powieść i uczyniła ją bardziej… rzeczywistą, bym powiedziała. „Zamiana” to jednak nie jest typowy romans i swoją drogą troszkę mi zabrakło tej chemii między Leeną a pewnym przystojnym nauczycielem, o którym jest mowa w opisie. To jest jedyny minus, jaki mam do tej książki. Natomiast ogromny plus za oryginalność, bo takiej powieści jeszcze nie miałam okazji czytać.
Choć może jakoś bardzo się nie wciągnęłam, to nie jest to wina lektury, a raczej mojego czytelniczego zastoju. Mimo to czytało mi się całość bardzo przyjemnie, lekko i całkiem szybko. No i nie mogę nie wspomnieć, że humoru też tu nie brakowało, ale nieco smutniejsze momentów też się zdarzały.

Tak naprawdę „Zamiana” to historia, która pokazuje, że nigdy nie jest za późno na nowy początek. Wiek nie gra tutaj roli. Zarówno Leena, jak i Eileen potrzebowały coś zmienić w swoim życiu. A jak im to wyszło? Cóż. Przekonacie się sami, jeśli sięgniecie po tę książkę. Naprawdę warto ją przeczytać przy kubku kawy czy herbaty. Wywoła wasz uśmiech, ale też będzie przyjemną lekturą, nieco odmienną od tego, co się czyta na co dzień. A przynajmniej dla mnie różniła się od tego, co miałam okazję czytać do tej pory. Seria „Mała czarna” niesamowicie przypadła mi do gustu i już wyczekuję kolejnego tomu.
Mam nadzieję, że zdecydujecie się sięgnąć po „Zamianę” i że moja opinia choć trochę pomogła was do tego przekonać.

Ze egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.

12 sierpnia 2020

169. "Dublerka" ~ B.A. Paris & Clare Mackintosh & Sophie Hannah & Holly Brown

Tytuł:Dublerka

Tytuł oryginału:The Understudy

Autor: B.A. Paris & Clare Mackintosh & Sophie Hannah & Holly Brown

Data wydania: 29 lipca 2020

Wydawnictwo: Albatros

 

Najbardziej prestiżowa akademia sztuk scenicznych w Londynie.

Główna rola w szkolnym przedstawieniu może otworzyć drogę do kariery.

Cztery dziewczyny, dotąd tworzące zgraną paczkę, stają się konkurentkami.

I piąta, która wydaje się najgroźniejsza, nie tylko jeśli chodzi o wynik rywalizacji.

Ale tak naprawdę to ich matki startują w wyścigu szczurów i nie cofną się przed niczym.

A każda ma swoje tajemnice – mniej lub bardziej niewinne… Niektóre nawet mordercze.

Źródło opisu: okładka książki.

 

Czytałam już książki napisane w duetach, ale nie sięgnęłam nigdy po powieść napisaną przez cztery autorki. Byłam ciekawa, jak im to wyszło. Przyznam, że podobał mi się w sposób, w jaki książka została skonstruowana i podzielona. I choć wiadomo, którą część napisała jaka autorka, całość czytało się naprawdę przyjemnie. W swojej powieści wykreowały cztery matki, wokół których tak naprawdę wiele się kręci. To one są naszymi bohaterkami, każda jest inna, mają swoje sekrety, ale też każda zrobi wszystko, by chronić swoje dziecko. Tylko jak daleko są w stanie się posunąć? Cały czas pragną udowadniać, że jedna jest lepsza od drugiej. Tak naprawdę cokolwiek by się nie działo, gdzieś ciągle pozostawała ta rywalizacja, nawet gdy grały w jednej drużynie.

Początkowo historia mnie nie wciągnęła, nie będę ukrywać, ale im dalej byłam, tym akcja coraz bardziej mnie ciekawiła i miałam swoje podejrzenia, które z czasem okazały się być nieprawdą, ale mimo wszystko było dużo kwestii, które nie były dla mnie wielkim zaskoczeniem i tego mi tutaj zabrakło. Chociaż nie wszystko było dla mnie oczywiste, ale mimo wszystko oczekiwałam ich trochę więcej. Ważne jest też, że wszystkie wydarzenia są przeprowadzone w sposób wyraźny, czytelnik nie gubił się w natłoku informacji. Autorki wprowadziły trochę zamętu w życie bohaterów i starały się mieszać.

Choć „Dublerka” mi się podobała, to jak już wspominałam, zabrakło mi elementu większego zaskoczenia. Nie było tu nic, co by mnie na moment zatrzymało. Trochę szkoda, naprawdę. W jakimś stopniu czuję się przez to zawiedziona, ale też nie mogę powiedzieć, że jest to zły thriller. Brakowało mi jeszcze jednej rzeczy: budowania napięcia, bo chociaż treść mnie wciągnęła i wzbudziła ciekawość, nie wyczekiwałam ze wstrzymanym oddechem co będzie dalej i jak potoczą się dalsze losy. Plus za tajemnice, które się pojawiają i które skrywa w sobie każda z matek, ale nawet one mnie nie zszokowały.

 

Sama nie wiem do końca, co sądzić o tej książce, bo z jednej strony mi się podobała, z drugiej sądzę, że mogłoby być lepiej. Mam więc nadzieję, że jeśli autorki jeszcze kiedyś zdecydują się napisać książkę w takim gronie, to wyciągną z niej więcej i stworzą coś lepszego.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.