Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Corinne Michaels. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Corinne Michaels. Pokaż wszystkie posty

03 stycznia 2022

288. "Windą do nieba" ~ Corinne Michaels

Tytuł:Windą do nieba

Tytuł oryginału:A Holiday Lift

Autor: Corinne Michaels

Data wydania: 17 listopada 2021

Wydawnictwo: Muza

 

Święta, choinka, pocałunki pod jemiołą, kolędy i ogień w kominku… Holly nie cierpi Bożego Narodzenia i wolałaby, by je ktoś odwołał. Świąteczne dni przypominają jej jedynie o tym, że jest sama. Tym razem nie będzie inaczej… Choć ostatnia randka z Deanem, kolegą z pracy, dawała jej pewną nadzieję. Uprawiała z nim najlepszy seks w życiu i nawet świetnie im się rozmawiało. No ale przecież nie umawiali się na nic więcej. Holly czuje się jednak lekko zawiedziona.

I wtedy los bierze sprawy w swoje ręce.

Z powodu awarii Holly i Dean utknęli właśnie w windzie. Odcięci od świata i skazani tylko na swoje towarzystwo będą mogli wszystko sobie wyjaśnić. Czy to cudowne zrządzenie losu sprawi, że Holly znów poczuje niepowtarzalny klimat świąt? Czy Dean okaże się dla niej wymarzonym prezentem pod choinkę? A może Święty Mikołaj znów o niej zapomni?

Źródło opisu: okładka książki.

 

Czasami najtrudniej dostrzec coś obok albo tuż przed sobą.

 

Windą do nieba” to powieść bardzo krótka, zdecydowanie na jeden raz. Opowiada historię dwójki bohaterów i wiadomo, że jest ona szybka, a wielkich oczekiwań mieć nie można, bo autorka jakby się nie starała, w tak małej ilości stron nie może zamieścić zbyt wiele. Uważam jednak, że jak na tak krótkie opowiadanie, czy też nowelę, jest ona naprawdę dobra i przyjemnie mi się ją czytało.

Holly przestała wierzyć w magię świąt po tym, jak ją spotkało kilka przykrych wydarzeń w tym dniu. Dean jednak zamierza sprawić, by znów pokochała ten dzień. Czy mu się uda? Cóż. O tym przekonać musicie się sami, ale powiem wam, że mimo iż autorka stara się wprowadzić klimat Bożego Narodzenia, Gwiazdki, to wiadomo, że nie ma w tej kwestii czegoś spektakularnego, więc mimo wszystko myślę, że jeżeli przeczytacie poza tym czasem, nie będzie to wpływało na jakość tej książki. Aczkolwiek tą aurę świąt delikatnie czuć, kiedy się czyta tę historię.

 

Więcej o „Windą do nieba” nie jestem w stanie powiedzieć prócz tego, że jeśli chcecie czegoś takiego szybkiego i dosłownie na chwilę, to jak najbardziej wam polecam. Na pewno będzie też fajną lekturką dla fanów Corinne Michaels. Jest urocza, napisana prosto, czyta się przyjemnie i leciutko, a do tego jak wspomniałam, delikatnie klimat świąt tutaj czuć. W sumie bardziej niż czułam w niejednej pełnowymiarowej powieści, więc… to chyba coś znaczy. Także polecam, ale no wiadomo, nie nastawiajmy się na żadne fajerwerki – choć nie wątpię, że gdyby to opowiadanie było kilkukrotnie grubsze to autorka na pewno zafundowałaby nam niezłą historię.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Muza.

16 lipca 2021

255. "Zostań dla mnie" ~ Corinne Michaels

Tytuł:Zostań dla mnie

Tytuł oryginału:Stay for Me

Autor: Corinne Michaels

Data wydania: 23 czerwca 2021 

Wydawnictwo: Muza

 

Hollywood nauczył mnie wszystkiego, co wiem o związkach, prócz tego, jak w nich trwać.

Jako aktor stałem się mistrzem udawania. Udawania, że koszmarne dzieciństwo nie miało na mnie wpływu. Udawania, że wszystko w porządku. Udawania, że wiem, jak ocalić siebie, dziewczynę, cały ten przeklęty świat. Zawsze jednak znałem prawdę – nie jestem niczyim bohaterem.

Do czasu, kiedy wracam do rodzinnego Sufarloaf na sześć miesięcy, a Brenna Allen daje mi szansę, bym dowiódł, że mogę zostać jej bohaterem. Ona jest wszystkim, czego pragnąłem, a czego nie mogę mieć. Choć nie chce, wywraca mój świat do góry nogami. Zamiast przygotowywać się do następnej roli, zaczynam reżyserować sztukę teatralną w miejscowym gimnazjum. Wszystko dla samotnej matki z małego miasteczka. Byle tylko zobaczyć jej uśmiech.

Im dłużej tu jestem, tym bardziej chcę zostać. Dla niej. Zacząć życie od nowa w miejscu, do którego nigdy nie chciałem wracać. Kiedy jednak wszystko się komplikuje, muszę zdecydować czy dla kobiety, którą kocham, będzie lepiej, jeśli wyjadę?

Źródło opisu: okładka książki.

 

Niestety, „Zostań dla mnie” to ostatni tom serii o braciach Arrowood. Bardzo się polubiłam z tą ekipą i żałuję, że już więcej części nie będzie, więc tą historię czytałam powoli, by nacieszyć się jak najbardziej. Jacob to postać, którą znamy najdłużej, bo od samego początku gdzieś tam się przewijał w każdym z poprzednich tomów i byłam niesamowicie ciekawa, co w jego życiu się wydarzy. Natomiast Brenna to taka świeżynka i ją dopiero poznajemy.

Jak i wcześniej, tak i tym razem autorka skradła mi serce tą powieścią. Corinne wykonała kawał dobrej roboty i tą częścią dopełniła całości całego cyklu. Fajnie było zobaczyć, co słychać u poprzednich bohaterów, ale też miło było czytać, jak życie ostatniego z braci nareszcie nakierowuje się na odpowiednią drogę.

W każdej części są zachowane pewne schematy i powtórzenia, ale nie przeszkadzało mi to, bo w moim odczuciu właśnie to tworzyło tą serię taką… spójną. Spodobał mi się sposób, w jaki autorka zdecydowała się to wszystko połączyć i po raz kolejny swoją powieścią mnie kupiła.

Relacja pomiędzy Jacobem a Brenną nie rozwija się bardzo szybko, a przede wszystkim, nie bierze się znikąd. Plus za to, że oni od początku potrafili rozmawiać ze sobą szczerze i otwarcie. Wiecie, nie było żadnych niedomówień i tak dalej. A Jacob to ogromny słodziak, który skradł mi serce. Nic więc dziwnego, że Brenny również. Żeby jednak nie było tak kolorowo, oboje mają do przepracowania pewne kwestie. Przede wszystkim to, że Jacob nie zamierza zostać w Sugarloaf. Brenna pochowała męża, którego kochała. A i przed nimi jeszcze trochę do przerobienia, że tak powiem. Jak sam opis podaje, Jacob będzie musiał zdecydować czy lepiej będzie zostać czy jednak… wyjechać. Jeśli jesteście ciekawi, co postanowi, musicie najpierw przeczytać.

 

Polecam wam tę książkę z całego serca, naprawdę. A przede wszystkim – całą serię. I najlepiej będzie, jeśli zaczniecie ją od pierwszego tomu. Każdy jest zachowany na tym samym poziomie i mimo zachowania pewnych schematów, każda część jest inna. Każdy z braci jest inny, tak samo jak i ich kobiety. „Zostań dla mnie” to uroczy romans, bardzo dobrze napisany, z humorem, ale też nutką namiętności. Każdemu fanowi tego gatunku – gorąco polecam.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Muza.

17 czerwca 2021

247. "On jest dla mnie" ~ Corinne Michaels

Tytuł:On jest dla mnie

Tytuł oryginału:The One for Me

Autor: Corinne Michaels

Data wydania: 26 maja 2021

Wydawnictwo: Muza

 

Przyjaźnię się z Devney od szóstego roku życia, ale nigdy jej nie powiedziałem, jak bardzo ją kocham. Jako zawodowy gracz w baseball spędzam większą część roku w rozjazdach, ale ona jest moim domem – jedynym, jaki znałem. Kiedy wróciłem do Sugarloaf, aby zająć się rodzinną farmą, dowiedziałem się, że Devney zamierza wyjść za mąż. Ale to był nieodpowiedni mężczyzna. Wpadłem w rozpacz. Nie mogłem do tego dopuścić.

Jeden cudowny pocałunek zmienił wszystko. Mam sześć miesięcy, żeby przekonać Devney, by to ze mną rozpoczęła nowe życie. Robię co w moje mocy. W końcu wydaje się, że osiągnąłem swój cel – nasz związek rozkwita i jesteśmy zgodni, że uda nam się wspólnie pokonać wszelkie przeszkody. I wtedy dochodzi do tragedii, która na zawsze odmienia życie Devney. Moja ukochana nie może ze mną wyjechać, za zaś, związany kontraktem, na pewno nie zostanę w Sugarloaf. Wiem, że ona jest dla mnie tą jedyną, lecz być może będę musiał pozwolić jej odejść…

Źródło opisu: okładka książki.

 

Seria „The Arrowood Brothers” bardzo przypadła mi do gustu i z niecierpliwością wyczekuję kolejnych tomów. Zalążek historii Devney i Seana już mieliśmy w poprzednich częściach, zwłaszcza w „Zawalcz o mnie”, więc byłam naprawdę ciekawa, co autorka wymyśliła tym razem.

Mamy w tej części zachowane niektóre schematy znane z poprzednich tomów, ale to właśnie one tworzą moim zdaniem całość tej serii. Podobało mi się to, co Corinne Michaels stworzyła tym razem. Ta powieść mnie wciągnęła, nie ukrywam. Mamy też tajemnicę, która sprawiła, że całość stała się ciekawa i ciągle się zastanawiałam: o co chodzi? Przyznaję, że podejrzewałam, o co może chodzić, ale sam pomysł uważam za dość niespotykany. Autorka wykreowała tym razem nieco inaczej fabułę, więc nie mamy po raz kolejny tego samego i mogę śmiało przyznać, że postawa Seana pozytywnie mnie zaskoczyła. Jednak dlaczego, tego nie zdradzę, by nie odbierać wam przyjemności z czytania tej książki. Uważam, że „On jest dla mnie” to dobra, wartościowa pozycja i jeśli podobały wam się poprzednie części, to teraz będzie tak samo. Bywały smutne momenty, ale też takie, w których nie zabrakło humoru. Zdarzył się nawet w pewnym momencie mały zwrot akcji, co działało jak najbardziej na plus. Sceny seksu, oczywiście się pojawiły, ale nie musicie się martwić, bo są napisane subtelnie i nie wybiegają przed fabułę.

Podobało mi się to, że Sean i Devney wiedzieli, czego chcą. Co jednak nie znaczyło, że wszystko nagle stawało się proste. Musieli zmierzyć się z pewnymi sprawami, problemami, bo życie nie zawsze jest idealne, a rozwiązania łatwe. Wciąż się zastanawiałam, w jaki sposób rozwiążą niektóre kwestie, co sprawiało, że chciałam czytać dalej. Na pewno ta książka, jako całość, mnie zaskoczyła, bo sięgając po nią, nie sądziłam, że wszystko tak się rozwinie i że tak będzie wyglądała historia tych dwojga bohaterów – których swoją drogą naprawdę polubiłam. Obserwujemy, jak prawdziwa, głęboka przyjaźń między nimi rozwija się w coś znacznie silniejszego. Mimo poważniejszych uczuć, wciąż pozostali dla siebie przyjaciółmi i naprawdę przyjemnie to wszystko się czytało, ale jak napisałam wcześniej – nie zawsze bywa idealnie.

 

Oczywiście, że wam tę książkę polecam i to z całego serca. Stała się moją ulubioną częścią tej serii, nie ukrywam i cieszę się, że ją przeczytałam. To naprawdę dobra książka, która mnie wciągnęła i na pewno prędko o niej nie zapomnę. Myślę, że większości fanom romansów się spodoba. Jestem też bardzo ciekawa ostatniego tomu serii, który już czeka na swoją kolej. Jeśli więc szukacie czegoś dobrego, i dobrze napisanego, co czyta się przyjemnie, lekko i gdzie nie wieje nudą – polecam z całego serca. Myślę, że jeśli sięgniecie po „On jest dla mnie”, to nie pożałujecie.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Muza.

14 maja 2021

239. "Beholden" ~ Corinne Michaels

Tytuł:Beholden

Tytuł oryginału:Beholden

Autor: Corinne Michaels

Data wydania: 04 listopada 2020

Wydawnictwo: Szósty Zmysł

 

Próbowałam mu się opierać. Robiłam co w mojej mocy, by historia znów się nie powtórzyła.

Jackson i ja wiedzieliśmy, że ostatecznie on i tak wygra. Zburzył moje mury obronne, zlekceważył wszystkie wymówki i sprawił, że pokochałam go na przekór wszystkiemu.

A potem roztrzaskał moje serce na tysiąc drobnych kawałków.

Nie pozwolę mu na to ponownie. Oddanie mu serca po raz pierwszy było wystarczająco trudne. Jeśli znowu mnie zrani, nigdy tego nie przeboleję. Bez względu na to, co myśli sobie Jackson, nie uciekniemy przed własną przeszłością.

Źródło opisu: okładka książki.

 

Na drugi tom tej serii trochę się naczekałam. Po skończeniu „Beloved” byłam naprawdę bardzo ciekawa, co też wydarzy się w „Beholden” i poczułam ulgę, gdy w końcu mogłam się za tą historię zabrać i poznać dalsze losy bohaterów. Niestety, pomiędzy jedną książką a drugą, było kilka miesięcy przerwy, więc przyznaję, że nie za bardzo pamiętałam to, co wydarzyło się w pierwszej, prócz jej zakończenia. Na szczęście, w trakcie czytania tego tomu, niektóre elementy sobie przypominałam, z powodu czego mi ulżyło.

W recenzji „Beloved” pisałam o tajemnicach, których się domyślam. Wiecie co? Byłam w błędzie. Prawda okazała się inna, niż przypuszczałam, więc element zaskoczenia – choć niewielki – był, a gdy lektura potrafi mnie zaskoczyć, to zawsze wpływa na jej korzyść. Może i nie było to nic szokującego, ale też tego nie przewidziałam i w sumie nie brałam tego pod uwagę.

Prolog tej lektury sprawił, że nie mogłam przestać myśleć, jak dojdzie do tego, co tam autorka napisała. Wywołał też jednak taki efekt, że przeczuwałam, w jakim kierunku podąży akcja – choć miałam nadzieję, że to tylko specjalna zmyłka. Jak było w rzeczywistości? Oczywiście nie zdradzę, by nie odbierać wam przyjemności z czytania.

Fajnie było wrócić do tych bohaterów, poprzypominać sobie – na szczęście! – co działo się w pierwszym tomie i nie ukrywam, że niejednokrotnie miałam uśmiech na twarzy. Czytało się szybko, przyjemnie i leciutko, choć na początku nie mogłam się jakoś specjalnie wciągnąć, ale nie zrzucam tego na książkę. Raczej sama z siebie jakoś straciłam chęci, ale! Później już było inaczej. Może i nie wchłonęłam się w tę historię jakoś bardzo, ale czytało mi się lepiej, z większą chęcią. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić, to relacja pomiędzy Jacksonem a Catherine. Jak na mój gust, za szybko pobiegła do przodu, choć po przeczytaniu całej treści myślę, że to był specjalny zabieg, ale o tym musicie przekonać się po prostu sami. Postawa Jacksona naprawdę przypadła mi do gustu i choć nie jest to bohater idealny, to myślę, że będzie kolejnym książkowym mężem. Natomiast Catherine to silna babka, godna podziwu. Podobała mi się jej postawa i podejście.

 

Podsumowując, naprawdę wam tę serię polecam. Czytając „Beholden”, z każdym kolejnym rozdziałem przekonywałam się do tej historii coraz bardziej, coraz bardziej mi się podobała, a po skończeniu już mi jej brakuje. Bohaterowie muszą zmierzyć się z problemami, z bólem, popełniają błędy i mają ważne decyzje do podjęcia. A jednak nie poddają się, walczą. Nie mają łatwo i to w jaki sposób autorka pokierowała ich losami, było przyjemne. Może nie jest to jakaś oryginalna, wyjątkowa historia, ale też nie jest to oklepany romans i nie jest tak do końca przewidywalny, o czym już wspomniałam. Fanom romansów polecam z całego serca. To urocza, subtelna powieść, która mnie kupiła i wiem, że w przyszłości sięgnę po tę serię jeszcze raz, by przeczytać ją w całości, bez żadnych przerw.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Szósty Zmysł.

26 kwietnia 2021

233. "Zawalcz o mnie" ~ Corinne Michaels

Tytuł:Zawalcz o mnie

Tytuł oryginału:Fight for Me

Autor: Corinne Michaels

Data wydania: 07 kwietnia 2021

Wydawnictwo: Muza

 

Zakochałem się w Sydney Hastings, kiedy miałem dziesięć lat. Kiedy mieliśmy po szesnaście lat, przyrzekliśmy sobie być razem na zawsze.

Kiedy miałem dwadzieścia dwa lata, złamałem wszystkie dane jej obietnice. Zostawiłem ją i przyrzekłem sobie, że nigdy nie wrócę w rodzinne strony.

Teraz po śmierci ojca muszę jechać do Sugarloaf na pół roku. Zobaczę ją znowu. Już nie tylko w moich wspomnieniach. Kiedy jesteśmy razem, czuję, jakby czas stanął w miejscu. Ciągle jej pragnę, ale na nią nie zasługuję. Zamiast przepraszać, biorę ją w ramiona.

A potem ona mnie zostawia.

Teraz muszę walczyć. Dla niej. Dla nas.

O życie, którego oboje pragniemy…

Źródło opisu: okładka książki.

 

Poprzedni tom serii „The Arrowood Brothers” bardzo mi się podobał i oczywistością dla mnie było, że sięgnę po każdą następną część. Tutaj od razu powiem, że jeśli planujecie przeczytać historie braci Arrowwoodów, to powinniście zacząć od pierwszego tomu, bo możecie sobie niepotrzebnie tylko zaspojlerować. Na przykład w „Zawalcz o mnie” jest bardzo kluczowa informacja z „Wróć do mnie”.

Na początku jakoś nie mogłam się wciągnąć w historię Declana i Sydney. Słyszałam też od wielu osób, że ten tom jest słabszy, ale jak dla mnie oba są równie dobre. Jak już się wciągnęłam, tak za jednym razem przeczytałam jakieś ¾ tej książki, byle tylko skończyć. A czytało się naprawdę szybko i leciutko, więc tych ponad dwustu stron w ogóle nie odczułam. W „Zwalcz o mnie” mamy motyw drugiej szansy. Głównych bohaterów łączyło coś głębokiego, coś ważnego, o czym nie da się zapomnieć nawet po latach rozłąki. Mają do przepracowania nie tylko przeszłość, ale też muszą zagoić rany, które powstały.

Bardzo podobało mi się, że choć Declan i Sydney żywili do siebie mocne uczucia, to ich relacja nie przebiega szybko. To, co się wydarzyło w przeszłości, błędy, jakie zostały popełnione – nie zakopują tego od razu pod dywan, nie zapominają i nie wybaczają sobie w mgnieniu oka. Wszystko przepracowują, walczą. Moim zdaniem całość została przeprowadzona w idealnym tempie i bohaterowie nie dają się nam nudzić. Zalążek ich historii już mieliśmy w „Wróć do mnie”, więc naprawdę ciekawiło mnie to, jak sobie poradzą, jakie wydarzenia autorka dla nich przygotowała. Nie wszystkiego się spodziewałam, troszkę emocji ta pozycja we mnie wywołała. Podobała mi się postawa Sydney, bo była silną kobiecą postacią. Oczywiście, że ją polubiłam, już w poprzednim tomie. Natomiast Declan to nieco pogubiony facet, który sam siebie karze. Ta dwójka tworzyła idealny duet, pasowali do siebie i nawet mimo upływu lat, nie potrafili trzymać się od siebie z daleka.

 

Pewnie już się domyśliliście, ale i tak to napiszę: naprawdę polecam wam tę książkę! Był to super romans, o którym prędko nie zapomnę i czytało się go wręcz z przyjemnością. Owszem, jest to powieść nieco schematyczna, ale co z tego? Jest dobra, po prostu. I warta przeczytania. Podoba mi się też pewien element, który został stworzony już od pierwszej części. Każdy z braci ma inne motto, związane z ich nazwiskiem, które ma prowadzić ich w życiu. I rzeczywiście, tak się też dzieje.

Na pewno sięgnę po trzeci tom i mam nadzieję, że długo czekać nie będę na niego musiała! Corinne na sam koniec dała nam już malutkie nawiązanie do historii kolejnych bohaterów i naprawdę wzbudziła moją ciekawość, więc tym bardziej będę czekać. Mam nadzieję, że jeśli przeczytacie, bądź już przeczytaliście, to ta lektura wam się spodoba.

 

Ze egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Muza.

27 lutego 2021

217. "Wróć do mnie" ~ Corinne Michaels

Tytuł:Wróć do mnie

Tytuł oryginału:Come Back for Me

Autor: Corinne Michaels

Data wydania: 17 lutego 2021

Wydawnictwo: Muza

 

Ocaliła mnie tamtej nocy osiem lat temu.

Żadnych imion.

Żadnych obietnic.

Tylko dwoje nieszczęśliwych ludzi, desperacko pragnących ukoić swój ból i żal.

Rankiem zniknęła i zabrała z sobą cząstkę mnie. Tego dnia pojechałem na obóz dla rekrutów. Przysiągłem sobie, że nigdy nie wrócę do Pensylwanii.

Wracam tam jednak, by pochować znienawidzonego ojca. Liczę, że razem z braćmi pozbędę się zaniedbanej farmy pełnej złych wspomnieć, które chciałem wyprzeć z pamięci.

I wtedy odnajduję JĄ. Jeszcze piękniejszą niż zapamiętałem. Ma dziecko. Najbardziej uroczą istotę, jaką znam.

Mimo upływu lat moje uczucia nie zmieniają się ani trochę. Tym razem robię wszystko, by ją zatrzymać, ale kiedy wychodzą na jaw bolesne tajemnice sprzed lat, boję się, że ona znowu odejdzie…

Źródło opisu: okładka książki.

 

Nie chodzi o doskonałość czy bycie całością. Chodzi o bycie sobą.

 

Z twórczością Corinne Michaels nie miałam zbyt wielkiej styczności, ale kiedy zobaczyłam zapowiedź „Wróć do mnie”, nie mogłam się powstrzymać przed jej przeczytaniem. A kiedy czytałam pozytywne opinie innych czytelników, ta ciekawość tylko wzrastała. I wiecie co? Zdecydowanie należę do grona fanów tej historii.

Autorka stworzyła dwoje bohaterów z ciężkim bagażem życiowych doświadczeń. Choć Connor i Ellie spotkali się tylko raz, przed wieloma laty i spędzili razem jedną noc, były to chwile, których żadne z nich nie potrafiło wyrzucić z pamięci. I chociaż nawet nie znali swoich imion, tamtej nocy stali się dla siebie w jakiś sposób ważni. I nawet po ośmiu latach pamiętają doskonale, co wtedy się wydarzyło. Pamiętają siebie.

Ta historia wkradła się do mojego serca i uważam, że Corinne Michaels stworzyła naprawdę dobrą powieść. Bohaterowie mają do przepracowania swoje problemy i zmory, by móc cieszyć się sobą i być naprawdę szczęśliwymi. Czy to się im uda? No cóż. Miejmy nadzieję. Mimo iż Connor i Ellie się poznali przed laty i pozostali dla siebie w jakiś sposób ważni, kiedy spotykają się po latach, ich relacja nie przybiera jakiegoś gwałtownego obrotu. Co naprawdę mi się podobało. Ich znajomość i uczucie rozwijało się w sposób naturalny i trzymałam za nich cały czas kciuki. I mimo problemów, potrafili ze sobą rozmawiać, potrafili to wszystko przepracować, jak dorośli ludzie. Nawet wtedy, gdy wydawało się to niemożliwe. „Wróć do mnie” to książka wartościowa i warta przeczytania. Może i jest troszeczkę przewidywalna i schematyczna, ale przez to w żaden sposób nie traci na swoim uroku. I historią Ellie i Connora autorka kupiła mnie całkowicie. Bywa trudno, ale również cukierkowo. A główny bohater skradnie niejedno serce – z moim mu się udało.

 

– Miłość? Miłość nie odbiera. Miłość nie pozbawia szansy wyboru. Miłość daje, miłość jest troską.

 

Czy wam polecam? Oczywiście! I to bardzo. Wiem, że „Wróć do mnie” zachwyciła już niejednego czytelnika i mam szczerą nadzieję, że jeśli wy też zdecydujecie się po nią sięgnąć, to w waszych serduszkach również zostanie. To jedna z tych historii, o której myśli się nawet po jej zakończeniu i tęskni się za bohaterami, fabułą – wszystkim. Już nie mogę się doczekać opowieści o bracie Connora i oby była jak najszybciej, bo naprawdę chcę ją przeczytać!

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Muza.

19 sierpnia 2020

170. "Beloved" ~ Corinne Michaels

Tytuł:Beloved

Tytuł oryginału:Beloved

Autor: Corinne Michaels

Data wydania: 15 lipca 2020

Wydawnictwo: Szósty Zmysł

 

Mężczyźni są do bani.

Łamią ci serce. Odchodzą. Biorą ile chcą, aż w końcu nic nie zostaje. Szczerze mówiąc, nie mam zamiaru dłużej im na to pozwalać. A zatem najwyższa pora dać sobie z nimi spokój. Rzucę się w wir pracy, bo to jedyna rzecz, która jeszcze nigdy nie sprawiła mi zawodu.

Jackson ma inne play. Nie zamierzam dać się oczarować jego idealnym ciałem, uroczym dołkiem w policzku, ani seksownym zarostem na twarzy. Jacksonowi Cole zdecydowanie można się oprzeć.

Kogo ja próbuję oszukać?

W końca uda mu się mnie złamać. Czuję to. Udowodni po raz kolejny, że nikomu na mnie nie zależy.

Źródło opisu: okładka książki.

 

Nadzieja to coś, co mamy wszyscy. Często jest jedyną rzeczą, której możemy się uczepić, gdy świat wokół nas wali się w gruzy.

 

Jeżeli chodzi o twórczość Corinne Michaels, nie miałam z nią za bardzo styczności. Przeczytałam tylko „Nieidealnie dopasowani”, którą napisała w duecie z inną autorką i mogę wam powiedzieć, że „Beloved” od niej odbiega totalnie. Te dwie pozycje to dwa różne światy. I po przeczytaniu tej właśnie książki wiem, że muszę nadrobić pozostałe. Czyli trochę pracy przede mną.

Bardzo podobało mi się to, jak autorce udało się ująć uczucia rodzące się między Catherine a Jacksonem. To się dało po prostu wyczuć. Stworzyła to w sposób naprawdę naturalny, niczego nie przyspieszyła, ale też nie rozwlekła w czasie. Ich relacja była taka… nie jestem w stanie ująć w słowa tego, co chodzi mi po głowie. Było dużo humoru między nimi, seksualnego napięcia i wyładowania. Dało się wyczuć tą chemię, która powstała przy pierwszym spotkaniu. Przebieg ich relacji był dość łagodny i wyczuwałam małą odmienność w tym, co czytałam do tej pory. Dawało się wyczuć jakąś delikatność w tym, co działo się pomiędzy nimi i to zwłaszcza ze strony Jacksona.

Jeżeli chodzi o bohaterów, Catherine to dziewczyna nie wierząca w siebie. Zranili ją mężczyźni i jest przekonana, że nowo poznany przystojniak zrobi to samo. Jest niezależna i bardzo ambitna, pracowita, inteligentna, ale w pewnym momencie swoim postępowaniem mnie trochę zdziwiła i jej nie rozumiałam. Choć niewątpliwie miała swoje powody, by postąpić tak a nie inaczej. Na jej usprawiedliwienie działa to, że szybko zrozumiała co i jak.

Natomiast Jackson to cudowny facet, tyle wam powiem. Pełen humoru, seksowny i wie, czego chce. Nie jest to typowy mężczyzna, który chce tylko jednego. Jest szczery w tym, czego chce i nie ugina się tak łatwo. A jednak ma swoje tajemnice i przeszłość, która dodaje nieco tajemniczości. Przyznaję jednak, że większości się domyślam. Ale odpowiedzi na wszystkie pytania pewnie dostanę dopiero w drugim tomie.

Beloved” była dla mnie nieco przewidywalna, przyznaję tutaj bez bicia. Może też troszeczkę schematyczna. Plus jednak za to, jak autorka wykreowała Jacksona i jaki życiorys mu przypisała, bo tego często w książkach, które czytam, nie idzie spotkać. Oczywiście nie zdradzę, o co chodzi. Jeśli chodzi o pióro Corinne, jest tak płynne, że książka czyta się wręcz sama, a historia przeprowadzona z rozmysłem i bez pośpiechu, z wprowadzeniem ciekawych akcji. Bez zbędnych informacji i przeciągania. Duża dawka humoru, nieco słodyczy i sceny seksu opisane w sposób sugestywny. No i jak wspominałam, to co było między Jacksonem a Catherine po prostu się czuło.

 

Serce zna prawdę. Gdy czasy są trudne, musimy polegać na głosie własnego serca.

 

Dla fanów romansów – polecam bardzo. Choć przyznaję, że nieco zbyt długo czytałam tę książkę, bo bałam się zakończenia i zwlekałam. Jeśli chcecie, możecie poczekać na drugi tom, ale myślę, że  i tak warto sięgnąć po tę historię już teraz. Ja będę wyczekiwała z niecierpliwością drugiego tomu i jestem bardzo ciekawa co wydarzy się dalej nie tylko pomiędzy Jacksonem i Catherine, ale również w ich życiu.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Szósty Zmysł.


08 maja 2020

148. "Nieidealnie dopasowani" ~ Corinne Michaels & Melanie Harlow

Tytuł:Nieidealnie dopasowani
Tytuł oryginału:Imperfect Match
Autor: Corinne Michaels & Melanie Harlow
Data wydania: 29 kwietnia 2020
Wydawnictwo: NieZwykłe

Pierwsza zasada zawodowej swatki: Nie zakochuj się w swoim kliencie. Jednak Willow złamała tę zasadę, kiedy zakochała się w Reidzie Fortino – swoim najlepszym przyjacielu, który był jednocześnie jej klientem. Miała mu znaleźć dziewczynę. Myślała, że to będzie łatwe. Nie było.
Willow musi udowodnić mace, że jest w stanie przejąć jej biznes – firmę zajmującą się dobieraniem idealnych partnerów. Inaczej rodzinny interes zostanie zamknięty.
Reid zgłasza się zostać jej klientem i w ten sposób pomóc przyjaciółce. Do tej pory stałe związki lub małżeństwo go nie interesowały, ale tym razem daje się namówić na swatanie.
Im więcej czasu tych dwoje spędza razem, próbując znaleźć Reidowi idealną dziewczynę, tym bardziej Willow chciałaby mieć go tylko dla siebie.
Wszystko się pogmatwało. Willow nie tylko może zrujnować rodzinny biznes, ale też stracić swoje serce.
Źródło opisu: okładka książki.

Sięgając po „Nieidealnie dopasowani” nastawiłam się na lekturę lekką i luźną, na jeden bądź dwa wieczory. Mi zajęła jeden i czytało się naprawdę szybko i miałam chęć, by dalej brnąć w tę historię, która tak naprawdę już na początku mnie kupiła. Przede wszystkim poczuciem humoru, którego tam nie brakowało, zwłaszcza ze strony Reida, który był oczywiście przystojny, zabawny i na pewno nie chce się ustatkować. Na małżeństwo i dzieci od razu mówi „nie”. Od razu zapałałam do niego sympatią, ale z czasem się okazuje, że mimo ‘zblazowanego’ stylu, ma swoje demony, którymi nie lubi się dzielić, nawet przed swoją najlepszą przyjaciółką, Willow. Kobieta jest młoda, inteligentna i choć dobrze jest jej być samej, pragnie mieć dziecko, a kiedyś w przyszłości chciałaby szczęśliwej, idealnej rodziny. Tych dwoje jest zupełnie różnych, czego przykładem jest podejście do małżeństwa i dzieci, ale pasują do siebie idealnie, dlatego ich przyjaźń jest taka mocna. Znają wszystkie swoje strony i słabości, w swoich różnicach świetnie się dopełniają i naprawdę zabawnie było czytać i przyglądać się ich różnym zachowaniom i docinkom. No i byli ekstra duetem, jak dla mnie.
Podobało mi się to, że autorki nie zdecydowały się na klasyk w tego typu relacjach, że się przyjaźnią, ale od dawna coś do siebie czują. Nie. Oni obstają uparcie, że między nimi jest tylko przyjaźń, na której obojgu naprawdę bardzo zależy i nie chcą jej stracić. Nie ma czegoś „więcej”. To pojawia się dopiero z czasem i również z tym pojawi się strach, że to może zniszczyć ich więź, a tego oboje nie chcą.
W sumie trochę żałuję, że ta książka była taka krótka, bo podobała mi się ta historia i przyjemnie było się w niej zagłębić, odkrywać jak rozegra się relacja pomiędzy Willow a Reidem. I chociaż wydawać by się mogło, że skoro się znają lepiej niż ktokolwiek, wiedzą wszystko o swoich zaletach, wadach, poglądach, to może być tylko idealnie, ale... czasem mimo tego trzeba coś przepracować. Nie możemy próbować zmienić drugiego człowieka, a przede wszystkim nie możemy zmieniać się dla innych, więc między tym dwojgiem jest trochę pracy. Rozdziały są z perspektywy ich obojga, więc wiemy co siedzi w ich głowach w danym czasie i powiem wam, że dla mnie od początku byli dla siebie stworzeni i trzymałam kciuki w oczekiwaniu, aż w końcu to się stanie.

Naprawdę polecam wam tę książkę, jeśli szukacie przyjemnego, ale nienudnego romansu, z którym można spędzić wieczór z uśmiechem na twarzy, bo ta książka mi to zagwarantowała. Scen seksu autorki nam nie szczędzą, ale na szczęście nie jest tego za dużo i są napisane w sposób subtelny, więc nie przeszkadzają w czytaniu. Mam nadzieję, że jeśli sięgniecie po historię Willow i Reida to spodoba wam się tak samo, jak mi.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe.