Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminał. Pokaż wszystkie posty

06 lutego 2024

377. "Za wszelką cenę" ~ Harlan Coben

Tytuł:Za wszelką cenę

Tytuł oryginału:I Will Find You

Autor: Harlan Coben

Data wydania: 11 października 2023

Wydawnictwo: Albatros

 

David i Cheryl Burroughs wiodą szczęśliwe życie – mają piękny dom na przedmieściach i trzyletniego syna Matthew – kiedy dochodzi do morderstwa.

David nie pamięta zdarzeń z tamtej nocy, ale wszystkie dowody świadczą przeciwko niemu. Kilka lat temu później w więzieniu, gdzie odsiaduje wyrok dożywocia, zjawia się siostra byłej żony ze zdjęciem, na którym widać chłopca wyglądającego jak Matthew… tylko pięć lat starszego. David zdaje sobie sprawę, że to niemożliwe, ale chce wierzyć, że syn żyje.

Zdeterminowany, zrobi wszystko, by wyjaśnić, co naprawdę wydarzyło się tamtej nocy, a przede wszystkim odnaleźć syna. Jedynym sposobem, żeby to osiągnąć, jest ucieczka z więzienia i przetrwanie na wolności. Za wszelką cenę.

Źródło opisu: okładka książki.

 

Kryminały to gatunek, po który ostatnimi czasy sięgam naprawdę rzadko. Nie mogłam sobie jednak opuścić najnowszej powieści Harlana Cobena, bo uwielbiam jego twórczość, jeszcze nigdy mnie nie zawiódł.

Za wszelką cenę” opowiada historię mężczyzny, który siedzi w więzieniu za zabójstwo własnego dziecka. Ale czy na pewno? Pojawia się trop, który wskazuje na to, że chłopiec może jednak żyje. Jak jednak mężczyzna ma się dowiedzieć czy to prawda, skoro siedzi w więzieniu?

Ta książka od razu mnie wciągnęła i przeczytałam ją w dwa wieczory, bo po prostu musiałam poznać prawdę razem z bohaterami i wiedziałam, że muszę skończyć lekturę jak najszybciej. Nie odczułam jednak tego czytania, bo ta historia była naprawdę ciekawa i ciężko mi się było od niej oderwać. Dawno żadna literatura mnie tak nie pochłonęła, jak „Za wszelką cenę”.

Gdy śledztwo się rozpoczyna, na jaw wychodzą nowe fakty. Jak to mówią: po nitce do kłębka. I z czasem prawda zostaje odkryta – naturalnie nie zdradzę wam jak to się wszystko skończyło. Co jednak muszę zauważyć, to brak mojego zaskoczenia finałem tej historii. Rzadko to się zdarza w przypadku powieści Cobena, ale tym razem się spodziewałam takiego rozwiązania. Nie ukrywam, że jestem tym faktem nieco rozczarowana, bo jeśli chodzi o książki tego autora to zawsze był ten element zaskoczenia na końcu. No niestety, nie tym razem.

Jednak tą lekturą, jako całością, rozczarowana nie jestem, bo była naprawdę ciekawa i wciągająca. Czytało się bardzo szybko i przede wszystkim dobrze. No i wszystko było klarownie, z sensem opisane, więc czytelnik w tym wszystkim się nie gubił.

 

Jeśli lubicie kryminały z nutką dreszczyku, które wręcz same się czytają, to wam jak najbardziej polecam. Uważam jednak, że Coben ma w swoim zbiorze lepsze historie, ale oczywiście dla mnie wciąż jest jednym z ulubionych autorów i teraz pozostaje mi czekać na kolejne nowości spod jego autorstwa.

 

Współpraca reklamowa z Wydawnictwo Albatros.

05 lutego 2023

342. "Wysłuchaj mnie" ~ Tess Gerritsen

Tytuł: Wysłuchaj mnie

Tytuł oryginału:Listen to Me

Autor: Tess Gerritsen

Data wydania: 09 listopada 2022

Wydawnictwo: Albatros

 

Detektyw Jane Rizzoli zawsze byłą dumna ze swojej intuicji. I rzeczywiście, czasem sama żmudna praca śledcza nie wystarczyłaby, gdyby zabrakło tego czegoś, co nazywa „nosem”. Ale kiedy Angela Rizzoli, z braku lepszego zajęcia, zaczyna obserwować, co dzieje się w jej dzielnicy, i dostrzega bardzo niepokojące rzeczy, córka lekceważy przeczucia matki.

Trudno się dziwić: detektyw Rizzoli i doktor Maura Isles są bez reszty pochłonięte dochodzeniem w sprawie zabójstwa cenionej przez wszystkich pielęgniarki, w którym brakuje jakichkolwiek tropów – poza tym, że przed śmiercią ofiara dzwoniła w dziwne miejsca. A tymczasem Angeli, która przejęła rolę stróża prawa w swojej dzielnicy, może grozić śmiertelne niebezpieczeństwo… jeśli ktoś jej nie wysłucha.

Źródło opisu: okładka książki.

 

Potrzebowałam chwilowej odskoczni od romansów i książka Tess Gerritsen była do tego wręcz idealna. Cieszę się, że postanowiła znów zaaranżować spotkanie z Maurą Isless i Jane Rizzoli, bo kilka historii z tym duetem miałam okazję przeczytać.

Wysłuchaj mnie” to książka, która potrafi wciągnąć i czytało mi się ją naprawdę lekko, z nieskrywanym zaciekawieniem i przede wszystkim z przyjemnością. Mamy tutaj sprawę, której rozwiązanie nie wydaje się łatwe i ciężko o jakikolwiek trop. Co więcej dochodzi poboczny wątek z Angelą Rizzoli, bo w jej dzielnicy też coś niepokojącego się dzieje. Także jest na czym się skupić w tym kryminale i nie ma mowy by zanudzał. Co jednak muszę przyznać, to jakoś w połowie domyśliłam się o co chodzi w tej głównej sprawie. Pewnie, nie wszystkie elementy były dla mnie jasne i czekałam na rozwikłanie sprawy, by się dowiedzieć całej reszty, ale to najważniejsze stało się dla mnie bardzo szybko czymś prawie pewnym. Małe wątpliwości były, lecz im bardziej się zagłębiałam i podążałam tropami wraz z bohaterami, tym się tylko utwierdzałam w tym, że moje podejrzenia są słuszne. Także pod tym względem czuję delikatne rozczarowanie, że Tess mnie nie zaskoczyła. Mamy tu jednak wszystko, czego kryminał potrzebuje. Zagadki, ślepe zaułki, podążanie tropem dowodów. Co muszę zauważyć, to rozwikłanie sprawy nie wydaje się być oczywiste, więc to, że ja się domyśliłam, nie musi oznaczać wcale, że innego czytelnika finał nie zaskoczy. No i mamy tą poboczną sprawę, gdzie też nie wszystko jest takie jasne, jak się może Angeli Rizzoli wydawać.

 

Także naprawdę wam polecam „Wysłuchaj mnie”, bo jest to dobra książka, dobrze napisana i przemyślana. Czyta się bardzo szybko, więc jeśli lubicie ten gatunek i pióro Tess, to moim zdaniem warto sięgnąć po tę lekturę. Mam nadzieję, że autorka zdecyduje się jeszcze na powrót Jane i Maury.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.

29 sierpnia 2022

320. "Brakujący element" ~ Harlan Coben

Tytuł:Brakujący element

Tytuł oryginału:The Match

Autor: Harlan Coben

Data wydania: 13 lipca 2022

Wydawnictwo: Albatros

 

Amerykanie wciąż pamiętają go z gazet jako porzucone w lesie dziecko, które cudem ocalało. Dziś Wilde to dojrzały facet po przejściach. Okazywanie uczuć nie jest w jego stylu, ale… coraz częściej gnębi go sprawa własnego pochodzenia. Kim są jego rodzice i dlaczego zostawili go na niemal pewną śmierć?

Dzięki stronie internetowej kojarzącej krewnych na podstawie materiału genetycznego odnajduje biologicznego ojca, ale ten udziela mu wskazówek, w których są głównie… brakujące elementy. Tymczasem do Wilde’a odzywa się jeszcze jeden krewny – gwiazdor reality show, którego śledzone przez cały kraj życie obróciło się w piekło. I który chwilę później znika.

Czy zasłużył na falę bezlitosnego hejtu?

A może padł ofiarą perfidnej intrygi?

Popełnił samobójstwo czy zaszył się gdzieś i czeka na pomoc?

Prowadząc śledztwo w tej sprawie, Wilde zanurza się w pełen pułapek świat medialnych cele brytów.

A przy okazji poznaje własną mroczną historię…

Źródło opisu: okładka książki.

 

Ostatnio po kryminały sięgam naprawdę rzadko, znacznie bardziej zaczytuję się w romansach, ale po książki Cobena sięgnę zawsze, nawet bez czytania opisu. „Brakujący element” to tak naprawdę kontynuacja „Chłopca z lasu” i ucieszyło mnie to, że poznam dalsze losy Wilde’a a przede wszystkim  to, że być może zagadka jego pochodzenia zostanie nareszcie rozwiązana.

Nie brakuje tu zagadek, intryg, fałszywych tropów. Harlan Coben jak zawsze umiejętnie rozgrywa całą akcję, wzbudzając sporo pytań i sprawia, że czytelnik jest ciekawy tego, co może się wydarzyć dalej i jakie jest faktyczne rozwiązanie. Mamy perspektywę kilku bohaterów, nie tylko tych dobrych, co daje nam lepsze spojrzenie na całą sytuację i pozwala więcej zrozumieć. Są też napisane różnymi czcionkami, więc od razu wiemy, o co chodzi.

Czy był element zaskoczenia? Przyznam szczerze, że i tak i nie. Nieco się domyśliłam, ale to też nie od razu. Na rozwiązanie reszty spraw musiałam poczekać do samego końca i nie czuję się w żaden sposób zawiedziona.

 

Jeżeli lubicie kryminały, gdzie odpowiedzi nie zawsze są oczywiste, a akcja potrafi nagle mieć zwrot, to jak najbardziej wam polecam! Jak zawsze, jeśli chodzi o książki tego autora. Myślę jednak, że lepiej będzie jeśli najpierw przeczytacie „Chłopca z lasu” byście mogli lepiej zrozumieć samego Wilde’a.  Brakujący element” to thriller, który ma wszystko, co powinna mieć powieść tego gatunku, więc naprawdę warto zapoznać się z tą historią.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.

14 stycznia 2022

291. "Mów mi Win" ~ Harlan Coben

Tytuł:Mów mi Win

Tytuł oryginału:Win

Autor:Harlan Coben

Data wydania: 10 listopada 2021

Wydawnictwo: Albatros

 

Na Manhattanie w apartamencie na ostatnim piętrze ekskluzywnego budynku zostaje znalezione ciało mężczyzny. Oprócz zwłok uwagę policji przykuwają bezcenne płótno Vermeera i skórzana walizeczka z inicjałami WHL3.

Tak się akurat składa, że Win zna te przedmioty – oba zostały przed laty skradzione jego rodzinie. Kiedy FBI odkrywa, że martwy mężczyzna był powiązany z aktami terroryzmu, Win musi mocno wysilić swój błyskotliwy umysł i sięgnąć głęboko do kieszeni, by połączyć tego człowieka z wydarzeniami, które odcisnęły piętno na jego rodzinie. A że w historii Lockwoodów najwyraźniej kryje się więcej tajemnic, niż przypuszczał, czeka go jeszcze gra w kotka i myszkę z FBI, bo nie chce, by te najmroczniejsze ujrzały światło dzienne.

A jeśli chodzi o sprawiedliwość… No cóż, Win zna to słowo, ale interpretuje je po swojemu,, czasem cynicznie, czasem emocjonalnie. I kto powiedział, że do wymierzania sprawiedliwości potrzebny jest system, skoro Win dysponuje odpowiednimi środkami?

Źródło opisu: okładka książki.

 

Z książkami Cobena mam tak, że odkąd przeczytałam pierwszy kryminał jego autorstwa, przepadłam. Było to jeszcze w gimnazjum, czyli dawno temu, ale od tamtej pory przeczytałam prawie wszystko, co zostało u nas wydane w Polsce. Nie sięgnęłam jedynie po te, w których Harlan jest współautorem - jeszcze. Dlatego też, kiedy zobaczyłam premierę „Mów mi Win” to wiedziałam, że ją przeczytam.

Win, a dokładniej mówiąc Windsor Horne Lockwood III, to postać, która już się przewinęła w książkach Cobena i jest mi bardzo dobrze znana. Jest to przyjaciel Myrona i jest dość... specyficzną postacią, ale ciekawą i oryginalną. Naprawdę go polubiłam i byłam ciekawa tej historii. A przede wszystkim samego Wina, bo możemy go tu lepiej poznać. Tym bardziej, że książka jest pisana z jego perspektywy.

Naprawdę dobrze się bawiłam, czytając. Historia mnie wciągała i intrygowała. Oczywiście pojawia się tajemnica i tak jak zawsze bywa w przypadku kryminałów tego autora, prawda nie zawsze jest oczywista. Tutaj było tak samo! Od początku do końca jest akcja, nie można powiedzieć o nudzie i uważam, że „Mów mi Win” to naprawdę dobra książka!

 

Jeżeli lubicie kryminały, to jak najbardziej wam polecam. Tak samo „Mów mi Win”, jak i wszystkie książki Harlana Cobena. Jest to powieść wciągająca, gdzie do samego końca prawda jest pod znakiem zapytania. A odpowiedzi, które macie, niekoniecznie są tymi prawdziwymi. Według mnie jak najbardziej warto zapoznać się z tą historią!

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.

02 listopada 2021

279. "Studentka" ~ Tess Gerritsen & Gary Braver

Tytuł:Studentka

Tytuł oryginalny:Choose Me

Autor: Tess Gerriten & Gary Braver

Data wydania: 15 września 2021

Wydawnictwo: Albatros

 

Istnieją dziesiątki sposobów, by się zabić. Frankie Loomis, detektyw bostońskiej policji, poznała już wszystkie. Kiedy jednak zaczyna badać sprawę tragicznego upadku młodej dziewczyny z balkonu apartament owca, instynkt podpowiada jej, że to nie było samobójstwo. Dlaczego w mieszkaniu zmarłej nie znaleziono telefonu komórkowego? Dlaczego atrakcyjna i zdolna Taryn Moore targnęła się na swoje życie, skoro właśnie miała rozpocząć wymarzone studia doktoranckie?

Podejrzenia padają na Liama, byłego chłopaka Taryn, ale detektyw Loomis ma również na oku przyjaciela dziewczyny, nieśmiałego Cody’ego, który skrycie podkochiwał się w studentce.

Wkrótce wychodzi na jaw mroczna strona Taryn, chorobliwa obsesja na punkcie związków i mężczyzn, którzy coś dla niej znaczyli. Czy ta niebezpieczna skłonność zagrażała innym, czy może najbardziej jej samej?

Źródło opisu: okładka książki.

 

Dawno nie czytałam nic z tego gatunku i z przyjemnością sięgnęłam po tę książkę, tym bardziej, że naprawdę lubię twórczość Tess Gerristen. Może nie przeczytałam wszystkiego, co zostało przez nią napisane, ale sporą większość – tak mi się wydaje.

Studentka” to thriller, który wciągnął mnie bardzo szybko. Akcja jest dynamiczna, tajemnicza i cała historia jest dość ciekawa. Tutaj nie ma happy end’ów, a już na pewno nie miała go Taryn Moore. Podobało mi się to, że autorzy przedstawili nam jej postać, a nie stała się tylko kolejną martwą denatką. Czy też może: ofiarą?

Sprawa wydaje się być dość prosta, ale pojawiają się wątpliwości, które odkrywamy wraz z detektywami. Wydarzenia są podzielone na dwa etapy, co też mi się podobało, bo dzięki temu właśnie mogliśmy poznać tytułową „Studentkę”, a do tego odkrywamy przebieg wydarzeń, krok po kroku, jak doszło do tego, że Taryn nie żyje. I czy aby na pewno było to samobójstwo? Czy może ktoś jej pomógł?

Cóż. Odpowiedź nie jest oczywista, a śledztwo trwa, ale powiem wam szczerze, że ja się na długo przed końcem domyśliłam, co tak naprawdę się stało. Nie wiem czy odpowiedź była tak oczywista czy czytanie wcześniej kryminałów sprawiło, że nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć. Nie ukrywam, że czuję się w związku z tym odrobinkę rozczarowana, bo fajnie by było, gdyby rozwiązanie zagadki nie było dla mnie tak jasne, ale też nie będę oceniała tej książki przez to, że odkryłam co się wydarzyło.

 

Podsumowując, uważam tę książkę za naprawdę dobry thriller. Jest przemyślany, dobrze napisany i nie panuje tu chaos, przez co bez problemu można się we wszystkim zorientować. Tess i Gary wykonali kawał dobrej roboty i jeśli kiedyś jeszcze pojawią się książki z tego duetu, to na pewno sięgnę. Jeśli więc lubicie ten gatunek i chcecie historii, która wciąga – a naprawdę ta to robi – to polecam! Momentami ciężko mi się było od niej oderwać, bo chciałam poznać zakończenie – nawet jeśli się go domyśliłam. Tak więc „Studentka” to thriller, który jest warty przeczytania.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.

04 grudnia 2020

197. "Chłopiec z lasu" ~ Harlan Coben

Tytuł: „Chłopiec z lasu”

Tytuł oryginału: „The boy from the woods”

Autor: Harlan Coben

Data wydania: 12 listopada 2020 

Wydawnictwo: Albatros


New Jersey, 1986 rok. W Stanowym Parku Krajobrazowym Ramapo Mountain znaleziono dziecko. Brudne, odziane w łachmany i… kompletnie dzikie. Chłopiec rozumiał po angielsku, lecz nie mówił. Nikt nie zgłaszał zaginięcia. Nikt nie wiedział, kim jest i jak długo przebywał w lesie. A przede wszystkim – jak udało mu się przetrwać.

Trzydzieści lat później Wilde stara się żyć normalnie, choć jego przeszłość wciąż pozostaje tajemnicą – także dla niego. Pewnego dnia otrzymuje wiadomość o zaginięciu nastolatki. Nikt się nią nie przejmuje – nawet jej własny ojciec – ale pewna ważna osoba z przeszłości Wilde’a prosi go o pomoc w znalezieniu dziewczyny. Jedyną wskazówką jest to, że była ostatnio nękana.

Wilde, który przez całe życie czuł się wyobcowanym, nie może zignorować losu nikogo nieobchodzącej outsiderki. Ale żeby wyjaśnić sprawę jej zniknięcia, będzie musiał wrócić do własnej przeszłości i do miejsca, z którym związane są rządowe tajemnice mogące zagrozić milionom ludzi. A władze wiedzą, jak strzec swoich sekretów.

Źródło opisu: okładka książki.


Harlan Coben to mój ulubiony autor, jeśli chodzi o kryminały i przeczytałam wszystkie jego książki. Teraz pozostaje mi jedynie czekać na jakieś nowości, bądź czytać to, co już znam. Dlatego też bardzo się ucieszyłam widząc w zapowiedziach wydawnictwa „Chłopiec z lasu”. 

Ten kryminał wciągnął mnie już od pierwszych stron i nawet jak nie czułam wielkiej chęci na czytanie, to kiedy już zaczęłam, ciężko mi się było oderwać. Coben ma to do siebie, że pisze naprawdę dobre historie, które czyta się lekko i swobodnie. Nie wprowadza w akcję żadnego chaosu, wszystko dzieje się na spokojnie, dzięki czemu nie idzie się pogubić w wydarzeniach. Mamy tutaj też dawkę humoru, choć nie tak dużą, do jakiej jestem przyzwyczajona, jeśli chodzi o książki tego autora. Tutaj wręcz wydawało mi się go za mało, ale to nic. I tak zostałam ponownie kupiona i nie poczułam zawodu, gdy przeczytałam ostatnie słowo. Przyjemnie było spotkać znajomych bohaterów (chociaż na zawsze pozostanę fanką Myrona i Wina) i polubiłam tych bohaterów, którzy stali po dobrej stronie. Przede wszystkim postać Wilde’a przypadła mi do gustu. Jego historia była ciekawa i niespotykana. Żałuję tylko, że jego przeszłość nie została szerzej rozwinięta. Może jednak tak miało być, bo mimo wszystko do postaci Wilde’a by to pasowało. A może autor coś planuje z tym bohaterem. Kto wie? Chodzi mi oczywiście o konkretną kwestię, ale nie chcę wam zdradzać tutaj żeby przypadkiem czegoś nie zaspojlerować.

Nie jest to kryminał pełen brutalności i krwi. Choć pojawia się temat polityki, to też nie jest nim przepełniona cała książka. Przyznam szczerze, że ja nie przepadam za książkami, w których jest poruszany wątek polityczny, przede wszystkim jeśli nie jest to książka poświęcona stricte temu tematowi. Wtedy mamy dużo akcji wokół tego wątku, szczegółów dotyczących partii i specjalnych zwrotów, przez co ja czasem czuję się zagubiona jako czytelnik. Jak to mówią, nie wszystko jest dla każdego. Tutaj jednak został zachowany umiar i w ogóle mi to nie przeszkadzało. 

Może i zakończenie nie wywołało we mnie efektu ‘wow’, ale też nie była akcja przewidywalna i mnie trochę zaskoczyła. Uważam, że „Chłopiec z lasu” może spodobać się fanom kryminałów. Ja bardzo się cieszę, że ją przeczytałam. Czyta się bardzo szybko, jest wciągająca i przede wszystkim – wzbudza ciekawość i nie jest przewidywalna. Pojawiają się tajemnice, nie tylko jedna. Sekrety, których nikt nie chce wyjawić. Więcej pytań niż odpowiedzi. Właśnie o to chodzi w takich książkach, prawda? 


Także jeśli lubicie ten gatunek, to naprawdę wam polecam. Tak samo jak wszystkie książki tego autora, a zwłaszcza serię z Myronem i Winem. Czytając, od samego początku zastanawiałam się, kto będzie winnym, obracałam w głowie różne scenariusze. Naprawdę mam nadzieję, że przeczytacie, jeśli lubicie kryminały, a mi tymczasem pozostaje czekać na kolejną nowość i mam nadzieję, że będzie niebawem!


Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.

12 sierpnia 2020

169. "Dublerka" ~ B.A. Paris & Clare Mackintosh & Sophie Hannah & Holly Brown

Tytuł:Dublerka

Tytuł oryginału:The Understudy

Autor: B.A. Paris & Clare Mackintosh & Sophie Hannah & Holly Brown

Data wydania: 29 lipca 2020

Wydawnictwo: Albatros

 

Najbardziej prestiżowa akademia sztuk scenicznych w Londynie.

Główna rola w szkolnym przedstawieniu może otworzyć drogę do kariery.

Cztery dziewczyny, dotąd tworzące zgraną paczkę, stają się konkurentkami.

I piąta, która wydaje się najgroźniejsza, nie tylko jeśli chodzi o wynik rywalizacji.

Ale tak naprawdę to ich matki startują w wyścigu szczurów i nie cofną się przed niczym.

A każda ma swoje tajemnice – mniej lub bardziej niewinne… Niektóre nawet mordercze.

Źródło opisu: okładka książki.

 

Czytałam już książki napisane w duetach, ale nie sięgnęłam nigdy po powieść napisaną przez cztery autorki. Byłam ciekawa, jak im to wyszło. Przyznam, że podobał mi się w sposób, w jaki książka została skonstruowana i podzielona. I choć wiadomo, którą część napisała jaka autorka, całość czytało się naprawdę przyjemnie. W swojej powieści wykreowały cztery matki, wokół których tak naprawdę wiele się kręci. To one są naszymi bohaterkami, każda jest inna, mają swoje sekrety, ale też każda zrobi wszystko, by chronić swoje dziecko. Tylko jak daleko są w stanie się posunąć? Cały czas pragną udowadniać, że jedna jest lepsza od drugiej. Tak naprawdę cokolwiek by się nie działo, gdzieś ciągle pozostawała ta rywalizacja, nawet gdy grały w jednej drużynie.

Początkowo historia mnie nie wciągnęła, nie będę ukrywać, ale im dalej byłam, tym akcja coraz bardziej mnie ciekawiła i miałam swoje podejrzenia, które z czasem okazały się być nieprawdą, ale mimo wszystko było dużo kwestii, które nie były dla mnie wielkim zaskoczeniem i tego mi tutaj zabrakło. Chociaż nie wszystko było dla mnie oczywiste, ale mimo wszystko oczekiwałam ich trochę więcej. Ważne jest też, że wszystkie wydarzenia są przeprowadzone w sposób wyraźny, czytelnik nie gubił się w natłoku informacji. Autorki wprowadziły trochę zamętu w życie bohaterów i starały się mieszać.

Choć „Dublerka” mi się podobała, to jak już wspominałam, zabrakło mi elementu większego zaskoczenia. Nie było tu nic, co by mnie na moment zatrzymało. Trochę szkoda, naprawdę. W jakimś stopniu czuję się przez to zawiedziona, ale też nie mogę powiedzieć, że jest to zły thriller. Brakowało mi jeszcze jednej rzeczy: budowania napięcia, bo chociaż treść mnie wciągnęła i wzbudziła ciekawość, nie wyczekiwałam ze wstrzymanym oddechem co będzie dalej i jak potoczą się dalsze losy. Plus za tajemnice, które się pojawiają i które skrywa w sobie każda z matek, ale nawet one mnie nie zszokowały.

 

Sama nie wiem do końca, co sądzić o tej książce, bo z jednej strony mi się podobała, z drugiej sądzę, że mogłoby być lepiej. Mam więc nadzieję, że jeśli autorki jeszcze kiedyś zdecydują się napisać książkę w takim gronie, to wyciągną z niej więcej i stworzą coś lepszego.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.

21 maja 2020

150. "Ktoś tu kłamie" ~ Jenny Blackhurst

Tytuł:Ktoś tu kłamie
Tytuł oryginału:Someone is lying
Autor: Jenny Blackhurst
Data wydania: 06 maja 2020
Wydawnictwo: Albatros

Minął rok, odkąd Erica Spencer zginęła w wyniku tragicznego wypadku. Wydaje się, że nikt w Severn Oaks już nie pamięta o dramatycznym wydarzeniu, które wstrząsnęło tą małą społecznością. Do czasu, gdy do sieci trafia zapowiedź serii podcastów zatytułowanych Prawda o Erice. Ich autor zapowiada, że ujawnią, co tak naprawdę wydarzyło się na halloweenowym przyjęciu, podczas którego Erica… została zamordowana.
Podejrzanych jest sześcioro, a autor nagrań obiecuje w ostatnim z nich zdemaskować mordercę. Ponieważ każdy kolejny podcast skupia się na innym podejrzanym, mieszkańców Severn Oaks zaczyna ogarniać niepokój, a gdy jednak z wytypowanych osób znika – wszyscy wpadają w panikę. Uciekła? Jest winna? Grozi jej niebezpieczeństwo? Kiedy napięcie rośnie, sąsiedzi zwracają się przeciwko sobie. Zwłaszcza że każdy z nich ukrywa jakiś sekret. A jeden z nich już ma na koncie morderstwo…
Źródło opisu: okładka książki.

Mimo, że ostatnio czytam znacznie więcej romansów, kryminały to gatunek, który naprawdę lubię i nie ukrywam, że jestem też wobec nich dość wymagająca. Z twórczością Jenny Blackhurst nie miałam jeszcze styczności i czytając opis miałam lekkie wahanie czy się na nią zdecydować, ale jak widzicie, w końcu postanowiłam, że ją przeczytam. I zanim sięgnęłam po tę książkę, słyszałam pozytywne opinie, więc byłam ciekawa historii, ale jednocześnie nie chciałam się nastawiać za bardzo entuzjastycznie, by nie poczuć rozczarowania.
I szczerze mogę powiedzieć, że styl autorki oraz sam pomysł na fabułę, a przede wszystkim to, w jaki sposób Jenny zaczęła kierować akcją powieści, spodobały mi się już po kilku rozdziałach i pomyślałam sobie, że to może być naprawdę niezła historia. Z biegiem czasu zostawały odkrywane coraz to nowsze fakty i nie będę ukrywać, ze zostałam nieco zaskoczona, co w kryminałach wprost uwielbiam, a nawet i wymagam. Nie lubię, kiedy ten typ literatury jest przewidywalny i nie ma elementu zaskoczenia. Tutaj się na szczęście pojawiły i Jenny Blackhurst starała się nieco zmylić czytelnika, podsuwając różne fakty, które dawały do myślenia i sprawiały, że zaczęłam się zastanawiać kto co zrobił, kto jest winny i co jest prawdą, a co nie? A gdy nie czytałam, to myślami byłam wciąż przy wydarzeniach z tej książki i wciąż rozmyślałam nad tym, kto jest tym dobrym a kto złym. Kto kłamie?

Ktoś tu kłamie” polecam dla fanów tego gatunku, bo naprawdę warto. Historia mnie zaskoczyła, nie była przewidywalna, a do tego wciąż coś się działo. Bardzo się cieszę, że miałam możliwość przeczytania tej książki, bo naprawdę mi się podobała. Autorka umiejętnie kręciła akcją i faktami, zmylając czytelnika, a zakończenie też nie do końca jest do przewidzenia, choć nie jest też szokujące, ale i jestem usatysfakcjonowana i na pewno sięgnę po inne książki Jenny Blackhurst. Więc jeśli lubicie kryminały, naprawdę polecam.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.

31 stycznia 2020

127. "O krok za daleko" ~ Harlan Coben

Tytuł:O krok za daleko
Tytuł oryginału:Run away
Autor: Harlan Coben
Data wydania: 15 stycznia 2020
Wydawnictwo: Albatros

Simon Green żyje na krawędzi obłędu. Od miesięcy szuka swojej córki, Paige. Kiedy wreszcie trafia na jej ślad – namierza ją w Central Parku, gdzie ćpani grają dla pieniędzy przy pomniku Lennona – na jego drodze staje Aaron, człowiek, przez którego uciekła. A Paige znowu znika.
Tym razem jednak Simon nie zamierza odpuścić – za wszelką cenę chce sprowadzić córkę do domu. Ale sytuacja się komplikuje… W mieszkaniu, w którym koczowała dziewczyna, zostają znalezione zwłoki Aarona. A kiedy żona Simona, do której ktoś strzelał, walczy o życie, on musi zadać sobie pytanie – w co wplątała się ich córka? I czy to ona zabiła?
Aby znaleźć odpowiedź, Simon posunie się nawet… o krok za daleko.
Źródło opisu: okładka książki.

Wiem, że rzadko czytam kryminały, ale Harlan Coben jest moim ulubionym autorem tego gatunku. Jego książki przeczytałam wszystkie, a serię z Myronem i Winem wprost uwielbiam i teraz pozostaje mi jedynie czekać na jakieś nowości. Możecie więc sobie wyobrazić moją radość, gdy zobaczyłam, że wydawnictwo Albatros szykuje premierę „O krok za daleko”.

Na tym autorze, a w zasadzie na jego książkach, jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Chociaż mawiają, że zawsze musi być ten pierwszy raz, prawda? Często mam tak, że do książek ulubionych autorów podchodzę z dystansem, ale nie w przypadku twórczości Cobena. Do jego twórczości podchodzę pewnie i wiem, że da mi coś, przy czym dobrze spędzę czas, bo będzie do dobra lektura. I tak oczywiście było tym razem!
O krok za daleko” to kryminał, który ma wszystkie pożądane przeze mnie cechy i jest dokładnie tym, co znam do tej pory z książek Harlana Cobena. Zauważyłam w jego książkach, że w delikatny sposób stara się zwrócić uwagę na to, jak człowiek jest postrzegany poprzez władzę i państwo tylko przez swój koloryt skóry. Jest dobry humor, choć w tym przypadku nie aż tak dużo, do czego przywykłam, jeśli chodzi o twórczość tego autora i za czym trochę zatęskniłam. Nie jest to jednak najważniejsze w tego typu literaturze, prawda? Pod lupę w kryminałach należy wziąć nieco inne kwestie niż przy ocenie na przykład romansu.
Powiem wam tak, jeśli chodzi o Cobena wiem po prostu, że mogę spodziewać się po nim wszystkiego, bo czasami to jest autor bezwzględny. Zdarzało mi się czytać kryminały z wątkiem romantycznym w tle, ale nie w jego przypadku. Jest w stanie zniszczyć najszczęśliwszą rodzinę na świecie. I to właśnie uwielbiam w jego książkach – tę nieprzewidywalność. Nie wiem, co czeka mnie za kilka rozdziałów i co wymyśli. W tej książce są intrygi i manipulacja czytelnikiem, tak odrobinę, tajemnice, których z czasem jest coraz więej. Próbowałam odkryć prawdę, bo po tylu książkach tego autora myślałam, że jestem przygotowana na wszystko. I troszeczkę mi się udało, bo oczywiście na koniec było coś, czego nie przewidziałam. A oto właśnie w kryminałach chodzi. By zbudować napięcie, by akcja się toczyła, a nie zanudziła czytelnika. By ten czytelnik myślał równie intensywnie, co główni bohaterowie. A potem i tak dać coś, co było niespodziewane. To właśnie dostałam w tej książce.

Czy wam polecam? Cóż, jeśli jesteście fanami kryminałów, to jak najbardziej! Akcja nie jest bardzo szybka, ale też nie stoi w miejscu i nie ma czasu na nudę, a przede wszystkim nie ma chaosu, przez który nie idzie się połapać o co w tym wszystkim chodzi i co też ten autor wymyślił. No i choć zakończenia troszeczkę się domyśliłam, to jednak zostałam zaskoczona. Harlan Coben po raz kolejny mnie nie zawiódł i mam nadzieję, że kolejne jego książki ukażą się jak najszybciej na polskim rynku! Liczę także, że zdecydujecie się na tę książkę i że spodoba wam się tak, jak mi.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.

26 października 2019

107. "Kształt nocy" ~ Tess Gerritsen

Tytuł:Kształt nocy
Tytuł oryginału:The shape of night
Autor: Tess Gerritsen
Data wydania: 16 października 2019
Wydawnictwo: Albatros

Dom na wybrzeżu Maine nazywany Strażnicą Brodiego wydaje się idealnym miejscem dla kogoś, kto chce uciec od świata. Ava Collette wierzy, że znajdzie tam spokój po traumatycznych przeżyciach i uda jej się skończyć książkę, nad którą bezowocnie pracuje od miesięcy. I nawet kiedy okazuje się, że musi dzielić lokum z niechcianymi lokatorami – myszami – jest coraz bardziej zachwycona starą rezydencją.
Dopiero gdy okazuje się, że myszy nie są jedynymi nocnymi intruzami w domu, Ava zaczyna badać jego historię i odkrywa coś przerażającego:
WSZYSTKIEGO KOBIETY, KTÓRE KIEDYKOLWIEK MIESZKAŁY W STRAŻNICY BRODIEGO, UMARŁY W TEJ REZYDENCJI.
Ava z każdym dniem coraz mocniej czuje, że jej życie jest zagrożone.
Nie wie jednak, czy niebezpieczeństwo kryje się w murach, czy przyjdzie z zewnątrz.
A może tkwi w niej samej?
Źródło opisu: okładka książki.

Nie przeczytałam wszystkich książek Tess Gerritsen, ale z jej twórczością znam się naprawdę bardzo dobrze i jeśli widzę, że nadchodzi jakaś nowość, po prostu wiem, że muszę ją przeczytać, bo lubię to, co autorka tworzy. Jej historie są niepowtarzalne i często daje czytelnikowi omylne wrażenie, że ma do czynienia z czymś więcej niż tylko z realnością, że dzieją się rzeczy niezgodne z naturą i to właśnie sprawia, że tak naprawdę nie wiem czego mogę spodziewać się w jej książkach. Tess potrafi też trzymać w napięciu i przede wszystkim zaskoczyć czytelnika, a to w kryminałach lubię najbardziej. Jak jednak było z jej najnowszą powieścią?

Kształt nocy” to coś innego, niż poznałam do tej pory spod pióra autorki i nie do końca wiem, co sądzić o tej pozycji. Wiele pewnie wynika z tego, że nastawiłam się na typowy kryminał, a jednak było coś więcej w tej historii. Coś, o czym nie chcę wam mówić, by wam zbyt wiele nie zdradzić. Akcja tak naprawdę rozpoczyna się powoli, przyzwyczaja nas do sytuacji i nie do końca do tego jestem przyzwyczajona, jeśli chodzi o książki Tess. Tak jak na początku nastawiłam się do typowości jej książek, tak w pewnym momencie musiałam się przestawić i spojrzeć na „Kształt nocy” z innej perspektywy, by moja opinia mogła być obiektywna. Gdybym miała ją ocenić jak kryminały, które czytałam do tej pory, mogłabym być nieco sceptyczna w swojej ocenie, ale jeśli ocenić ją jako coś nowego?
Tess umiejętnie wprowadza czytelnika w swój świat i choć akcja nie nabiera z początku jakiegoś oszałamiającego tempa, to jednak wprawiła mnie w lekkie zaskoczenie i od razu zaczęłam się zastanawiać o co chodzi w tym wszystkim. Co autorka tym razem wymyśliła? I co czeka główną bohaterkę? Tak na dobrą sprawę, nawet teraz, kiedy skończyłam już czytać, mam kilka pytań, rozważam pewne kwestie, a to moim zdaniem dobrze, bo w ten sposób książka namąciła troszkę w głowie i tak prędko się o niej nie zapomni. Oczywiste rozwiązania nie zawsze są prawidłowe. Czasem to najbardziej nieoczekiwane jest odpowiedzią na dręczące nas pytania.

Jeśli lubicie książki Tess Gerritsen, bądź ten gatunek, to myślę, że i ta najnowsza powieść przypadnie wam do gustu, choć jak już wspominałam, jest to nieco inne wydanie jej twórczości, niż poznałam do tej pory, ale ostatecznie nie czuję się zawiedziona. Po napisaniu tylu książek Tess potrafiła stworzyć coś nowego, oryginalnego i niepowtarzalnego, co się może spodobać. Namąciła w głowie, dała rozwiązania, ale zostawiła na koniec z pytaniami.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.

20 sierpnia 2019

98. Przedpremierowo: "Perfekcyjna żona" ~ JP Delaney

Tytuł:Perfekcyjna żona
Tytuł oryginału:The perfect wife
Autor: JP Delaney
Data wydania: 9 września 2019
Wydawnictwo: Otwarte

Abbie budzi się w szpitalu. Jest oszołomiona. Nie pamięta, kim jest ani jak się tu znalazła. Mężczyzna przy jej boku twierdzi, że jest jej mężem. Mówi, że jest tytanem nowych technologii, założycielem jednego z najbardziej innowacyjnych start-upów w Dolinie Krzemowej. A Abbie jest utalentowaną artystką, zapaloną surf erką, kochającą matką i doskonałą żoną. Że pięć lat temu miała straszny wypadek i dzięki ogromnemu przełomowi technologicznemu udało się przywrócić ją do normalnego życia. Teraz jest cudem nauki.
Gdy Abbie dociera do nowych informacji o swojej przeszłości, przedstawiona przez męża wersja wydarzeń coraz mniej do nich pasuje… Czy mąż na pewno mówi jej wszystko?
Źródło opisu: okładka książki.

JP Delaney to autor, z którego twórczością miałam już styczność, bo czytałam jakiś czas temu „Lokatorkę” i pamiętam, że książka wywarła na mnie dobre wrażenie. Dlatego, gdy dostałam propozycję zrecenzowania najnowszej pozycji tego autora, byłam zdecydowanie na tak. Uznałam również, że będzie to miła odmiana, jeśli ocenię coś innego niż romans czy fantastykę, prawda? Wiedziałam też, że nie będzie to dla mnie dość łatwe, bo będę musiała czasem nieco kręcić, by nie zdradzać wam za dużo. A w tego typu gatunkach jeden mały szczegół może okazać się kluczowy. Tylko czy będę w stanie wam ją polecić?

Jak zawsze w tym miejscu powinien być opis postaci, tak tym razem sobie darujemy, bo prawda jest taka, że w tej pozycji należy odkryć bohaterów samemu. Sięgając po „Perfekcyjną żonę” wiedziałam, że będę patrzyła na nią pod innym kątem niż na książki, które czytałam do tej pory. Przecież nie mogę ocenić kryminału jak romansu, prawda? W kryminałach nie zawsze mamy happy endy.
Już na początku lektury odkryłam, że mam do czynienia z nietypową książką i na pewno oryginalną, bo czegoś takiego jeszcze nie spotkałam w żadnej czytanej przeze mnie lekturze. Nie będę tu zdradzać wam o co tak naprawdę chodzi, bo dla mnie samej było to zaskoczeniem już na wstępie, bo opis tego nie zdradza. I to właśnie za sprawą tego, co autor wymyślił, książka już od pierwszych stron wzbudziła moją ciekawość, a także sposób, w jaki jest ona opisana. Nie mamy zwykłej narracji. Nie prowadzi jej główny bohater czy narrator. O nie. I też nie jedna osoba opowiada tą historię, ale szczerze? Nie wiemy kim ten tajemniczy ktoś jest do samego końca, co moim zdaniem naprawdę dodaje nutkę zaciekawienia do całości. A o to w tym chodzi, prawda? Jednak by się przekonać o czym mówię, powinniście sami sięgnąć po tę lekturę, bo ja nie zamierzam tu zdradzać niczego. Mogę was zapewnić jednak, że mimo trochę ‘pomieszanych’ perspektyw, nie było ciężko się połapać w tej historii i w tym, co autor próbuje nam przekazać.
W „Perfekcyjnej żonie” mamy krótkie rozdziały, niektóre na dwie strony, ale dla mnie to jest naprawdę lepsze rozwiązanie, bo łatwiej mi się to czyta, na pewno szybciej i w tym przypadku często łapałam się na wejściu w fazę jeszcze jednego rozdziału. Napisana jest w prosty i zrozumiały sposób, bez żadnego chaosu wydarzeń. Wszystko ma swoje miejsce i czas, bez problemu idzie się we wszystkim odnaleźć. I pomimo występującej tutaj terminologii technologicznej, w tym także idzie zrozumieć o co chodzi. Dodatkowo dzięki stylowi i sposobowi, w jaki autor skonstruował swoje opisy, nie miałam żadnego problemu z wyobrażeniem sobie świata, jaki otaczał Abbie.

Czy wam polecam „Perfekcyjną żonę”? Jeśli lubicie takie gatunki, owszem. Oceniając ją po kategorii, w jakiej się kwalifikuje, nie mam jej nic do zarzucenia. Pojawia się napięcie, manipulacja oraz  tajemnica, na wyjaśnienie której musimy długo, długo czekać. Myślę, że może również zaskoczyć czytelnika. Więc tak, jeżeli poszukujecie czegoś z kryminałów, możecie spędzić dobrze czas w towarzystwie tej oto lektury.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte.

18 marca 2018

30. "Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy" ~ Fiona Sussman

Tytuł: Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy
Tytuł oryginału: The Last Time We Spoke
Autor: Fiona Sussman
Data wydania: 15 lutego 2018
Wydawnictwo: Kobiece

Kiedy każda minuta jest pusta, wlecze się w nieskończoność i do niczego nie zmierza.

Carla Reid prowadzi spokojne życie u boku swojego męża, Kevina. Od lat mieszkają na farmie, ich syn Jack przeniósł się do miasta, ale ma wrócić za kilka lat by przejąć gospodarstwo. Niestety, kiedy odwiedza rodziców w rocznicę ich ślubu informuje ich, że ma inne plany na swoją przyszłość i chce zostać w mieście. Carla nie potrafi ukryć rozczarowania i wypowiada słowa, których echo pozostanie z nią do końca życia.
Ben Toroa odbiera Carli wszystko, co kochała. Wszystko, co miała.
Zarówno Carla, jak i Ben, młody buntownik, muszą stawić czoła nowej rzeczywistości. Chłopak ląduje w więzieniu, a kobieta musi ułożyć sobie życie na nowo.
Czy w więziennych murach Ben zrozumie jaką krzywdę wyrządził? Czy Carla zdoła wybaczyć swemu oprawcy? Czy któreś z nich ma szansę na spokojną przyszłość?

Kryminał to mój ulubiony gatunek, co zawsze powtarzam i bardzo dużo tego typu książek przeczytałam. I „Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy” nie pasuje mi do kanonu tej kategorii. Powiedziałabym raczej, że jest to thriller psychologiczny. Owszem, mamy czasami sceny, które są drastyczne, ale zabrakło mi tego, co w kryminałach uwielbiam – niespodziewanych zwrotów akcji i przede wszystkim zakończenia, które potrafi wmurować w ziemię. Sam opis wiele zdradza i po nim możemy stwierdzić czego się spodziewać.
Nie miałam wielkich oczekiwań, ale chyba i tak jestem lekko zawiedziona tą lekturą, choć bez wątpienia fajnie się ją czytało, ale widząc do jakiego gatunku jest zaliczana spodziewałam się, że dostanę o wiele więcej. Dreszczyk emocji, szybsze bicie serca i niecierpliwe oczekiwanie tego, co wydarzy się w dalszych rozdziałach. Niestety, nie doznałam niczego. Zamiast trzymającego w napięciu kryminału dostałam lekką lekturę, która nie wywołała we mnie żadnego poruszenia.

„– Mogę tylko powiedzieć, że któregoś ranka obudzi się pani, a słońce będzie odrobinę jaśniejsze niż poprzedniego dnia. I usłyszy pani dawno zapomniane dźwięki, takie jak śpiew ptaków na drzewach czy brzęczenie pszczół wokół ula. Poczuje pani zapach pieczonego chleba i zachce się pani jeść. Rozbawią panią małe, codzienne głupotki, a śmiech zrodzi się tutaj. – Położył sobie rękę do serca. – Nie tu – dorzucił, dotykając ust. – Kiedyś w pani pamięci zatrą się obrazy okaleczonych ciał, a zastąpią je wspomnienia uśmiechniętych twarzy i szczęśliwych oczu. I poczuje pani, że dalej coś jeszcze jest.

Nie mówię, że książka jest zła, bo czytało się ją naprawdę lekko, przyjemnie i mimo wszystko nie żałuję, że ją przeczytałam, ale niestety wszystko było w niej do przewidzenia. Nic mnie w niej nie zaskoczyło. Wszystko działo się tak spokojnie, że w kryminałach jest to rzadko spotykane. Dla mnie była to po prostu podróż, w której bohaterzy musieli ułożyć swoje życie na nowo, odnaleźć siebie.
Czy polecam? Cóż, tak, ale osobom, które poszukują czegoś lżejszego, co nie wywoła burzy emocji. Jeżeli natomiast poszukujecie czegoś mocnego, wbijającego w ziemię to myślę, że „Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy” nie będzie czymś dla was. Choć oczywiście najlepiej przeczytać tę książkę i wyrobić sobie własne zdanie.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

30 października 2017

17. "Za zamkniętymi drzwiami" ~ B.A. Paris

Tytuł: Za zamkniętymi drzwiami
Tytuł oryginału: Behind closed doors
Autor: B.A. Paris
Data wydania: 15 lutego 2017
Wydawnictwo: Albatros

(…) nic nie pozbawia nas sił równie skutecznie jak strach.

Czy istnieją małżeństwa idealne?
Jack i Grace są żywym dowodem na to, że owszem – istnieją. On przystojny i bogaty prawnik. Ona czarująca i perfekcyjna pani domu. Dla wszystkich to efekt prawdziwej miłości i nikt nie śmiałby się tego podważyć. Choć niektórzy mogliby się zastanawiać czemu Grace nigdzie nie wychodzi bez męża i dlaczego w ich oknach wbudowane są kraty.
Co kryje się za zamkniętymi drzwiami?

Napisanie tej recenzji nie było łatwe, bo dopadł mnie brak weny i pustka w głowie, gdy wzięłam się do jej pisania. Chciałam jednak podzielić się z wami swoimi zdaniem, ale to nie będzie długa lektura, zapewniam was.
Sam pomysł na fabułę i pokierowanie historią w taki a nie inny sposób bardzo mi się podobał. Autorka otworzyła nam te zamknięte drzwi i pozwoliła byśmy mogli poznać prawdę o małżeństwie Jacka i Grace. Czy rzeczywiście jest tak idealne czy może mają jakieś swoje demony, które potwierdzają tezę, że idealnych rzeczy i związków nie ma. Jack i Grace są małżeństwem przykładnym i szczęśliwym, które jest nierozłączne, a dodatkowo we wszystkich kwestiach się zgadzają. Wszystko jest i d e a l n e, więc dlaczego ktoś miałby w to wszystko wątpić?
Dawno nie czytałam kryminałów i miło było w końcu sięgnąć po swój ulubiony gatunek. Słyszałam o tej książce wiele różnych opinii i byłam ciekawa za którą stroną się opowiem i chyba jestem tak pomiędzy. Jak wspominałam, podobał mi się pomysł na tę historię, jednak… ja w kryminałach uwielbiam nagłe zwroty akcji, dużo intryg i mylnych tropów. To nie było to, aczkolwiek książka nie była zła. Sprawiła, że byłam ciekawa końca tej historii. Powoli odkrywałam kolejne drzwi w domu Angelów. Autorka nie dała nam wszystkiego na tacy już w pierwszym rozdziale, ale nie dała mi też tego dreszczyku emocji, którego oczekuję po kryminałach – i który uwielbiam.

Więc podsumowując, książka nie była zła, bo czytało się ją lekko i przyjemnie, a strony same przeskakiwały o duże liczby, ale nie było to także coś WOW, czego można by się było spodziewać po takim gatunku książki. Niestety, dla mnie to była akcja przewidywalna i domyśliłam się niektórych aspektów życia Grace i Jacka. Nie mówię jednak, że książki nie polecam. Tylko jeśli oczekujecie naprawdę szokujących wydarzeń, które zapadną wam w pamięć na wieki, to według mnie (nie mówię, że innych nie zaszokuje ta historia) powinniście sięgnąć po coś innego. Dla mnie to jest raczej lektura na wieczory do poczytania z kubkiem herbaty w ręku i zrelaksowanie się.
Jeśli szukacie jakiegoś kryminału z wątkiem psychologicznym, to jest zdecydowanie odpowiednia lektura dla was, ale pod warunkiem, że nie chcecie do tego gwałtownych zwrotów akcji i mnóstwa intryg, które by was zmyliły, bo jeśli oczekujecie tego drugiego, możecie przeżyć zawód. Jednak po książkę warto sięgnąć z racji na ciekawą fabułę, która ten brak szokującego zakończenia może nam wynagrodzić.

19 lipca 2017

06. "Mroczny Zaułek" ~ Louise Doughty

Tytuł: Mroczny zaułek
Tytuł oryginału: „Apple Tree Yard”
Autor: Louise Doughty
Data wydania: 15 lutego 2017
Wydawnictwo: Burda Książki

Yvonne Carmichael ma za sobą długoletni staż małżeństwa i długo pracowała by zrealizować swoje marzenia. Ma dwójkę dorosłych dzieci i udało jej się zrobić zawrotną karierę w dziedzinie genetyki. Wiedzie udane życie, którego mogłaby jej pozazdrościć niejedna kobieta.
Pewnego dnia poznaje tajemniczego mężczyznę i jej życie się zmienia. Wdaje się z nieznajomym w romans. Na każde spotkanie niecierpliwie wyczekuje, choć jest ono zazwyczaj krótkie. Niewiele wie na temat nieznajomego X, nie zna nawet imienia mężczyzny, ale nie potrafi zrezygnować z tego, co ich łączy. Nawet jej najlepsza przyjaciółka nie wie, że Yvonne zdradza swojego męża.
Niestety znajomość z X – jak nazywa go w swoich listach, których nigdy nie wysyła – przysparza kobiecie problemów. Zostaje skrzywdzona, a za jakiś czas do jej domu przyjeżdża policja i kobieta zostaje oskarżona o współudział w morderstwie.

Kupiłam tę książkę w biedronce, bo naprawdę uwielbiam kryminały.  Z tą autorką nigdy nie miałam styczności więc stwierdziłam, że fajnie będzie poszerzyć swoje horyzonty. Książka długo leżała na półce, ale w końcu postanowiłam, że oto nadeszła jej kolej.
Szczerze mówiąc to sama nie wiem co mam sądzić o tej książce. Mam wobec niej tak mieszane uczucia. Z jednej strony książka nie przynudzała i była napisana w fajny sposób. Rozpoczynało się od procesu, by w kolejnych rozdziałach autorka przedstawiła nam jak to się wszystko zaczęło, dając w niektórych zdaniach tę nutkę związaną z procesem i to właśnie powodowało, że byłam ciekawa dalszej historii.

Niestety, nie było to nic takiego szokującego, a tego się właśnie spodziewałam i może dlatego nie jestem pewna co o tej pozycji sądzić. Możliwe, że gdybym nie nastawiła się w ten sposób, książkę też odebrałabym inaczej. A może po prostu przeczytałam już zbyt wiele lepszych książek. Co jednak nie znaczy, że książka była zła. Zabrakło mi jedynie tego szokującego czegoś, a naprawdę lubię kiedy książki mnie potrafią zszokować, szczególnie jeżeli jest to kryminał.


Books Holic!