Pokazywanie postów oznaczonych etykietą K. Bromberg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą K. Bromberg. Pokaż wszystkie posty

15 stycznia 2024

374. "On One Condition" ~ K. Bromberg

Tytuł: „On One Condition

Tytuł: „On One Condition

Autor: K. Bromberg

Data wydania: 09 sierpnia 2023

Wydawnictwo: Luna

 

Dwa miesiące spędzone w Cedar Falls, żeby dopilnować budowy luksusowego hotelu Sin International Network, a przy okazji podlizywać się upierdliwemu burmistrzowi, który stawia naszej firmie niedorzeczne warunki? Wiedziałem, że to nie będzie nic przyjemnego. W dodatku z tym malowniczym, turystycznym miasteczkiem w Montanie łączą mnie wspomnienia z młodości. Wspomnienia równie piękne, co bolesne.

Właśnie tutaj przeżyłem pierwszą prawdziwą miłość. Zakończoną nagłym rozstaniem. I złamanym sercem.

To było piętnaście lat temu. Dlaczego więc ponowne spotkanie z Asher Wells wywołuje we mnie tak silne uczucia, które nie dają mi spokoju? I dlaczego ona tu została? Zawsze marzyła o tym, żeby stąd uciec i zrobić karierę artystyczną. A przede wszystkim: dlaczego, do cholery, obwinia mnie o to, co się stało tamtej nocy?

Podobno pierwsza miłość zasługuje czasem na drugą szansę. Cóż, ja raczej traktuję tę historię jak niedokończony interes, a wszyscy wiedzą, że w biznesie Ledgar Sharpe nigdy nie daje za wygraną. Tym razem nie wyjadę stąd bez Asher. Najpierw jednak muszę sprawić, żeby przestała mnie nienawidzić…

Źródło opisu: okładka książki.

 

On One Condition” to druga część serii o braciach Sharpe i oczywiście są one ze sobą powiązane, ale myślę, że jeśli przeczytalibyście najpierw tę, nie byłoby żadnych szkód. Autorka nie spojleruje nam tutaj o bohaterach pierwszego tomu, choć oczywiście oni się pojawiają, ale nie mamy przedstawionej ich historii.

Ta powieść ma w sobie motyw pierwszej miłości, spotkania po latach i drugiej szansy. Dość przyjemnie mi się czytało tę lekturę od samego początku i nie miałam problemów z wdrożeniem się w nią.  Wywołała mój uśmiech i nie powiem, bo w moim odczuciu był to romans raczej z tych lżejszych, nie było fajerwerków czy burzy emocji, ale dobrze spędziłam czas przy tej książce. Mamy tu retrospekcje z przeszłości i perspektywę obojga bohaterów, co pozwala nam lepiej spojrzeć na sytuację i zobrazować sobie całą historię. A nie wszystko jest takie, jakby mogło się wydawać na początku – naturalnie, nie zdradzę co mam konkretnie tutaj na myśli.

Ledger i Asher tworzyli świetny duet i naprawdę do siebie pasowali. Oczywiście ich romans nie rozwinął się ponownie od razu. Mieli pewne kwestie do przepracowania pomiędzy sobą i ich relacja nie rozwijała się wcale za szybko. Wiadomo, mieli już swoją historię, sporo ich łączyło, więc też to wszystko poszło szybciej niż w przypadku, gdy dwójka bohaterów dopiero co się poznaje. Uważam jednak, że autorka fajnie to rozegrała i wyszło to naturalnie.

 

Polecam wam tę książkę, jeśli szukacie czegoś lżejszego, na spokojny wieczór. Może nie była to porywająca lektura, wbijająca w fotel i z efektem ‘wow’, ale za to treść była naprawdę dobra i przyjemna. Ledger i Asher też dali się lubić. No i Tootie! Nie zdradzę kto to, ale skradła moją sympatię od razu.

Także jeśli szukacie czegoś z tych mocniejszych romansów, to „On One Condition” bym odpuściła na waszym miejscu. Jednak jeśli potrzebujecie czegoś na rozluźnienie, może to być odpowiedni wybór!

 

Współpraca reklamowa z Wydawnictwo Luna.

31 grudnia 2023

373. "Last Resort" ~ K. Bromberg

Tytuł: „Last Resort

Tytuł oryginału: Last Resort

Autor: K. Bromberg

Data wydania: 14 czerwca 2023

Wydawnictwo: Luna 

 

Miałam go już nigdy więcej nie spotkać.

Poznaliśmy się w nocnym klubie. Zaczął mnie podrywać przy barze, a ja wprost nie mogłam oderwać od niego wzroku. Obłędnie przystojny, irytująco arogancki, ale pociągający jak diabli. Przy nim udało mi się nawet zapomnieć, że zaledwie parę godzin wcześniej rozstałam się z chłopakiem, i pozwoliłam sobie na chwilowe szaleństwo. Drinki z pewnością mi to ułatwiły…

Na jedną spokojną noc.

Bez imion. Bez nazwisk.

Bez zobowiązań. Bez dalszego ciągu.

Najlepszy seks w moim życiu – ale to wszystko.

Takie przygodne znajomości nie są w moim stylu.

Następnego ranka przyszłam do pracy na stresującą rozmowę z naszym nowym klientem. I kogo zobaczyły moje podkrążone, niewyspane oczy? Jego. A raczej trzech facetów, którzy wyglądali jak on. Trojaczki. W ramionach którego z nich wczoraj krzyczałam z rozkoszy?

I tak oto wylądowałam w tym rajskim miejscu, na Wyspach Dziewiczych, jako konsultantka firmy S.I.N., u boku jednego z braci, Callahana Sharpe’a. Moim zadaniem jest pomóc mu spełnić obietnicę, którą dał swojemu umierającemu ojcu – uratować przynoszący straty kurort i zająć się jego całkowitą metamorfozą. To trudny projekt, ale jeszcze trudniejsze jest trzymanie się zasady: nie sypiaj ze swoim szefem, bo masz zbyt wiele do stracenia…

Źródło opisu: okładka książki.

 

Last Resort” dość długo należała się u mnie na półce, ale w końcu przyszedł czas i na nią. Co mogę powiedzieć? Lubię pióro K. Bromberg. Zawsze jest delikatne i autorka tworzy dobre powieści. Nie zawiodłam się tym razem.

Z czytaniem zeszło mi się trochę czasu, ale to nie dlatego, że była zła. Bynajmniej. Naprawdę potrafiła wciągnąć, gdy już miałam dłuższą chwilę. Nie zabrakło tu na pewno humoru, jak zawsze w przypadku twórczości tej autorki. Dodatkowo czytało się leciutko i wręcz przyjemnie, a sama akcja powoli się rozgrywała. Jednak co ważniejsze, relacja głównych bohaterów: mimo początkowego epizodu, nie pędzi łeb na szyję. Chemia między nimi jest wyczuwalna, ale wszystko rozwija się stopniowo. Callaham i Sutton coraz lepiej się poznają, odkrywają swoje nowe strony. Ich znajomość nie jest taka prosta i łatwa.

Czy temu podołają?

Cóż. Musicie przekonać się sami, bo ja nic nie zdradzę.

Co mi się jeszcze podobało to fakt, że pomiędzy Sutton i Callahanem sytuacja ciągle była jasna i klarowna. Byli ze sobą szczerzy. Żadnych gierek, żadnych podchodów. Oboje wiedzieli, jak się sprawy mają i to było na pewno na plus.

 

Uważam, że warto zapoznać się z tą historią. Nie jest to coś 'wow', co was porwie. K. Bromberg porusza temat relacji braterskich, ale nie tylko. Są ważniejsze kwestie, nadające głębi tej powieści. Jest jednak jedną z tych 'lżejszych' i cieszę się, że mam kolejną część na półce - opowiadającą losy innych bohaterów, ale powiązanych z „Last Resort” - i to na jej czytanie jest teraz kolej!

 

Współpraca reklamowa z Wydawnictwo Luna.

14 września 2020

176. "Pojednanie" ~ K. Bromberg

Tytuł:Pojednanie
Tytuł oryginału:Reveal
Autor: K. Bromberg
Data wydania: 18 sierpnia 2020
Wydawnictwo: Editio Red

Ryker Lockhart, znany prawnik specjalizujący się w wywlekaniu brudów i wykorzystywaniu najintymniejszych sekretów podczas rozwodów, nigdy nie miał problemu z namówieniem ładnej kobiety na seks bez zobowiązań. Deklaracji i związków na więcej niż kilka nocy unikał z żelazną konsekwencją. Uważał, że mężczyzna nie powinien dopuścić, aby jakakolwiek kobieta nim zawładnęła. Ta misterna wieża poglądów i przekonań runęła, gdy Ryker spotkał piękną, inteligentną i diabelnie pewną siebie Vaughn Sanders. Nie wiedział, kiedy i jak ta niezależna, odważna i tajemnicza dziewczyna sprawiła, że zakochał się bez pamięci.
Jednak nawet inteligentny i przystojny drań na zawsze pozostanie sukinsynem. Vaughn wyszłaby lepiej na dochowaniu wierności własnym zasadom i unikaniu paskudnych typów. Uległa jednak fascynacji i namiętności. Zakochała się, choć szanse na happy end tego niezwykłego romansu były bliskie zeru. Kobieta prędko miała się przekonać, że miłość i odwaga nie zawsze przynoszą upragnione szczęście, a waleczne serce również może zostać boleśnie złamane.
Być może był to nieprzemyślany krok, być może próba zagrania twardziela, a może nieudolna intryga. Ryker kilkoma zdaniami zawiódł zaufanie Vaughn i wystawił ją na wielkie niebezpieczeństwo. Wróg, który przez niego zwrócił uwagę na dziewczynę, był potężny i bezwzględny, a jego władza sięgała daleko. Bardzo szybko sprawy zaczęły zmierzać ku nieuniknionej katastrofie. Czy pora się poddać, czy warto jeszcze zawalczyć o miłość? Jak bardzo można narazić bliskie osoby? Gdzie są granice ryzyka?
Źródło opisu: okładka książki.

Nie mogłam się doczekać dalszych przygód Vaughn i Rykera, ale gdy już zaczęłam czytać i chciałam skończyć jak najszybciej, to jednocześnie czułam obawę przed tym, co też K. Bromberg stworzyła dla swoich bohaterów. Niewątpliwie w pierwszej części oboje wpakowali się w pewne kłopoty, ale dopiero w „Pojednaniu” nabierają one rozpędu i w ten sposób nie wiedziałam, czego się spodziewać. Ta historia wywołała nieco mocniejsze bicia serca, dlatego ją sobie dawkowałam i czytałam dość powoli.
Przez to, co dzieje się w życiu głównych bohaterów, wątek romansu nie jest aż tak bardzo wysunięty na pierwszy plan, przez co książka nie jest typowym romansidłem. Mi to się jednak podobało, bo sporo się działo w tej części i nawet powiem wam, że miałam pewne wątki, których się nie spodziewałam, więc zwroty akcji autorce się udały. Vaughn i Ryker wplątali się w naprawdę niezłe bagno, ich związek też przez cały czas był na niepewnym gruncie, musieli poukładać wiele między sobą, ale przede wszystkim zmierzyć się z tym, co na nich czyhało. A nie była to żadna błahostka, tyle mogę powiedzieć.
Na początku nie wiedziałam co sądzić o zachowaniu głównej bohaterki i to trochę sprawiało, że kręciłam nosem, ale potem zostałam naprawdę wciągnięta w treść i choć musiałam ją czytać ratalnie, to jednak często wracałam do niej myślami. Myślę, że ta seria jest warta zapoznania, bo K. Bromberg udało się mnie zaskoczyć i stworzyć nietypowy romans, gdzie pojawia się gorące uczucie, namiętność i czekające za rogiem niebezpieczeństwo. „Pojednanie” to historia opisująca na swój sposób grę, w której pokazywana jest siła władzy. I ten, kto ją straci, może zostać  z niczym. Więc zarówno Vaughn, jak i Ryker, mogą stracić wszystko, na co tak długo pracowali.

Seria „Niegodziwe rozrywki” wpasowała się jak najbardziej w mój gust i to chyba ta część podobała mi się bardziej, bo dzieje się tutaj więcej. Ogólnie bardzo lubię twórczość K. Bromberg i póki co mnie nie zawiodła. Tworzy naprawdę przyjemne historie, które wciągają i jej pióro sprawia, że czyta się szybko. Nie zabraknie też pikantniejszych scen, ale są napisane w sposób bardzo subtelny, więc nie rażą czytelnika.
Czy polecam wam tę książkę? Myślę, że jak najbardziej. Jak mówię, mi się podobała. Był romans, było też sporo akcji i trochę zwrotów, nieczystych zagrań i niepewności. Jeśli tego typu książki są dla was – sięgnijcie! Jednak „Pojednania” nie radzę czytać bez znajomości „Oporu”.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editio Red.

16 maja 2020

149. "Opór" ~ K. Bromberg

Tytuł:Opór
Tytuł oryginału:Resist
Autor: K. Bromberg
Data wydania: 28 kwietnia 2020
Wydawnictwo: Editio Red

Ryker Lockhart to bez wątpienia bardzo przystojny i bogaty mężczyzna. Jednak jego profesja powinna wzbudzać w kobietach nieufność. Ryker jest znanym i wziętym prawnikiem, specjalizującym się w sprawach rozwodowych. Zawodowe wywlekanie brudów nie byłoby może problemem dla bardziej osobistej relacji, gdyby nie to, że po bliższym poznaniu mężczyzna okazywał się zimnym draniem. Przystojnym i inteligentnym, ale wciąż aroganckim i paskudnym typem. Wiązanie się z kimś takim to nigdy nie jest dobry pomysł.
Vaughn z całą pewnością wykluczała jakąkolwiek relację z kimś takim jak Ryker. Była zbyt niezależna i odważna, do tego miała wybujały temperament. A dodatkowo na głowie bardzo konkretne zobowiązania. Zdrowy rozsądek podpowiadał jej, że jeśli pozwoli temu facetowi wkroczyć w swoje życie, w krótkim czasie może stracić wszystko, co z takim wysiłkiem zbudowała. Niestety, dziewczyna nie zawsze słuchała zdrowego rozsądku. Spotkała się z Lockhartem, który dla osiągnięcia swoich celów posunął się do szantażu. Ona jednak dostrzegła w nim coś, co sprawiło, że zamiast się wycofać, postanowiła podjąć ryzykowną grę.
Łamanie własnych zasad i uleganie takim facetom rzadko kiedy prowadzi do szczęśliwego finału. Vaughn i Ryker nie mogli przecież pozostać obojętni wobec siebie. Oboje mieli silne charaktery i żelazną wolę. Żadne nie zamierzało cofnąć się ani o krok. Tylko jak długo można stawiać opór rosnącej namiętności? I jak grać zgodnie z zasadami, gdy na horyzoncie pojawia się widmo katastrofy, a sytuacja wymyka się spod kontroli?
Źródło opisu: okładka książki.

Miłość to miłość, uderza znienacka i uderza bez ostrzeżenia.

Książki K. Bromberg to już u mnie must have i wiedziałam, że tę też muszę przeczytać mimo, że to seria, a drugiego tomu nie ma jeszcze wydanego i zazwyczaj takich sytuacji unikam, ale nie mogłam się tym razem oprzeć. Lubię bohaterów, jakich autorka kreuje i to, jakie tworzy historie, jednak nie ukrywam, że „Opór” mnie zaskoczył. Nie wiem czego się spodziewałam, ale na pewno nie tego, co w rzeczywistości dostałam. Sam pomysł okazał się dość oryginalny i naprawdę mi się spodobał, nie był to typowy romans, ale najbardziej jednak podobało mi się to, jakie postaci autorka stworzyła tym razem. Zarówno Vaughn, jak i Ryker, byli osobami o ciężkich charakterach, uparci i wciąż ze sobą walczyli. Vaughn  nie była kobietą, która da się zastraszyć. Była twarda i momentami nieugięta, ale skrywała pewne tajemnice. Do relacji z Lockhartem podchodziła momentami buntowniczo i czasami z wrogością. Dla niej w pewnych chwilach najlepiej by było, jakby w ogóle się nie znali, ale on również był nieustępliwy i nie zamierzał odpuścić tak łatwo i nie chciał pozwolić, by to ona wygrała. To, co łączyło tych dwoje, prócz uporu i silnych charakterów, to na pewno problemy z zaufaniem i zdecydowanie, że związki ich nie interesują. Prócz wzajemnej nieugiętości, denerwowania się nawzajem, pomiędzy tym dwojgiem było pożądanie i coś, do czego oboje nie chcieli się przyznać sami przed sobą. Tak naprawdę ta powieść była odkrywcza na każdym kroku, bo gdy już zaczęłam, nie wiedziałam czego się spodziewać zarówno po bohaterach, jak i samej sytuacji. Główny bohater mimo, że nie słynie z subtelności i naprawdę potrafi być dupkiem, to po jakimś czasie mnie zaskoczył swoim zachowaniem i tym… co w sobie skrywał, że tak powiem. Co więcej, po kilku rozdziałach byłam pewna, że w tej książce będzie dużo scen erotycznych, ale szczerze? Na zbyt wiele się nie nastawiajcie, bo autorka skupia się bardziej na oporze, z jakim Ryker spotyka się wciąż ze strony Vaughn i na samej ich historii, na budowaniu ich relacji i wzajemnego zaufania.
To była naprawdę przyjemna podróż przez tę historię i jestem skłonna powiedzieć, że „Opór” to jedna z lepszych książek K. Bromberg, jakie czytałam do tej pory i czekam już na drugi tom z niecierpliwością, ale też jestem bardzo, ale to bardzo ciekawa, co autorka wymyśliła w kolejnej części, która z tego co kojarzę, będzie nosiła tytuł „Pojednanie”, bo powiem wam w małym sekrecie, że zakończenie tej książki sprawia, że chciałabym czytać dalej i dalej. Dlatego mam nadzieję, że dalsze losy Vaughna i Rykera dostanę jak najszybciej, bo tworzyli naprawdę intrygujący i nieco niespotykany duet.

Szczerze i bez wahania polecam tę książkę każdemu miłośnikowi romansów. Myślę, że może wam się spodobać, bo w dość oryginalny sposób jest napisana, ale nie spodziewajcie się tutaj słodkiego romansidełka, mnóstwa czułości i całej tej otoczki. Oj, tego nie dostaniecie, więc jeśli tego oczekujecie – to jednak tę lekturę sobie odpuśćcie. Mam jednak nadzieję, że zdecydujecie się sięgnąć po „Opór” i moja opinia wam pomogła, a przede wszystkim mam nadzieję na to, że spodoba wam się tak, jak mi i razem będziemy wyczekiwać kolejnego tomu.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editio Red.

30 października 2019

108. "Ściema" ~ K. Bromberg

Tytuł:Ściema
Tytuł oryginału:Faking It
Autor: K. Bromberg
Data wydania: 15 października 2019
Wydawnictwo: Editio Red

Zane Philips to bogaty australijski biznesmen – i wyjątkowo arogancki dupek. Nosi potwornie drogie garnitury, jest niemożliwie atrakcyjny i ma najbrzydszego psa pod słońcem. To jeden z tych typów, od których najlepiej trzymać się z daleka. Właśnie rozkręca kolejny biznes – portal randkowy, ale nie taki, na którym wyrywa się laskę na szybki numerek, tylko taki, na którym poszukuje się kogoś na resztę życia. Pomysł może odnieść spory sukces, ale potrzebuje naprawdę dobrej, profesjonalnej promocji.
Harlow Nicks jest modelką. Wciąż czeka na kontrakt stulecia, dzięki któremu jej kariera ruszy z kopyta. Zanim to jednak nastąpi, dzielnie stara się wiązać koniec z końcem i zarobić na życie. Pewnego razu spieszy się na kolejną rozmowę w sprawie pracy i przez kompletny przypadek natyka się na Zane’a. Nie jest to szczęśliwe spotkanie: rozszczekany pies, złamany obcas, krótka pyskówka i, oczywiście, nici z ewentualnej posady. Niezbyt obiecujący początek, prawda?
Na skutek nieprzewidzianych okoliczności i dwóch kłamstw dziewczyna otrzymuje od Zane’a niecodzienną propozycję zatrudnienia. Ma udawać jego ukochaną i promować wraz z nim portal randkowy. Promocja okazuje się kilkumiesięczną imprezą objazdową. Harlow i Zane spędzają więc razem kilka miesięcy w jednym autobusie. Na początku ona nie może ścierpieć arogancji szefa, jednak jego magnetyzm robi swoje. Z kolei on zaczyna odczuwać dziwną fascynację swoją zadziorną pracownicą. Udawany związek staje się coraz bardziej rzeczywisty. Z każdym kilometrem temperatura tej przedziwnej relacji rośnie. To nie może skończyć się happy endem…
Źródło opisu: okładka książki.

Książek napisanych przez K. Bromberg przeczytałam naprawdę niewiele, ale jej styl jak i tworzone przez nią historię przypadły mi do gustu, dlatego chętnie sięgnęłam po „Ściemę” by się przekonać czy to wrażenie pozostanie, a przede wszystkim ciekawa, co tym razem autorka przygotowała.

Harlow to kobieta, którą naprawdę od razu polubiłam. Piękna, a także inteligentna, z ognistym temperamentem i uparta. Nie jest kolejną ślicznotką, której wystarczy uśmiech seksownego faceta, by poszła z nim do łóżka. Oj nie. Ta dziewczyna potrafi postawić na swoim, potrafi pyskować i często mówi właśnie to, co myśli. Jest nieprzewidywalna i choć z zawodu jest modelką, nie przejmuje się, że jej fryzura na co dzień nie jest ułożona, nie czuje się lepsza z powodu swojego zawodu i na pewno nie wykorzystuje go, by się przechwalać. Mimo, że nie boi się zaprezentować swojego temperamentu, jest naprawdę miłą osobą, o dobrym sercu, ale nie wierzy, że gdzieś tam czeka na nią jej książę. Już dawno przestała wierzyć w bajki.
Zane to bogaty, arogancki dupek, który zawsze dostaje to, czego chce. Według niego miłość to ściema. Totalnie w nią nie wierzy, a jednak nowy biznes właśnie w nią inwestuje. Jest przystojny i mógłby – a w zasadzie może – mieć każdą, ale jest też człowiekiem ambitnym, inteligentnym i niesamowicie upartym. Przez większość czasu właśnie w ten sposób się prezentuje, ale z czasem odkrywamy, że nie zawsze tak jest. Jednak tę drugą stronę pozostawię wam do odkrycia.

Czasem najlepsze, co nas w życiu spotyka, ma źródło w tym, co nieoczekiwane.

Owszem, „Ściema” jest oparta na schematach spotykanych w innych romansach, ale totalnie mi to nie przeszkadzało, bo ta historia niemal od samego początku mi się podobała. Nie przeszkadzało mi nawet to, że Zane potrafił być niezłym dupkiem. Co więcej, jego charakter plus temperament Harlow sprawiły, że ich znajomość od początku była dość zabawna. Kłócili się i robili sobie momentami na złość, a czasem miałam wrażenie, że zaraz skoczą sobie do gardeł. A mimo początkowej niechęci zaczęło w nich buzować pożądanie, do którego żadne z nich nie chciało się przyznać.
Ta historia nie jest słodka, ale jest zabawna i na swój sposób ciekawa. Niemal od początku wiemy, że relacja Zane’a i Harlow zakończy się wraz z zakończeniem imprezy objazdowej. Z każdym rozdziałem bohaterowie coraz bardziej zbliżają się do końca trasy. Ale czy i oni będą mieli swój koniec? Jak sam opis mówi, nie ma co liczyć na happy end.
Podobało mi się to, w jakim tempie K. Bromberg rozegrała to wszystko. Bez zbędnego pośpiechu, wszystkiemu nadała odpowiedni bieg i na spokojnie nas we wszystko wprowadziła, a przede wszystkim zrobiła to w sposób naturalny. Dodała do swojej powieści humoru, ale także pikanterii, choć nie przesadziła z opisywaniem scen seksu. Nie zdarzyło się też, by umieściła w tej książce jakieś niepotrzebne opisy, ale wszystko miało tam swój cel. Napisana została z perspektywy obojga bohaterów. Nie wiem jak wy, ale ja zawsze jakoś to wolę, bo wtedy mogę poznać emocje i myśli dwóch stron. A lekkie pióro autorki sprawiło, że „Ściemę” przeczytałam naprawdę szybko i z przyjemnością, a co więcej, zapomniałam przy niej o swoim czytelniczym zastoju.

I najważniejsze pytanie. Czy polecam tę książkę? No cóż, już pewnie się domyślacie, że jak najbardziej. To naprawdę zabawna historia, może i trochę schematyczna, przewidywalna, ale jednak ma w sobie coś, czym wyróżnia się na tle innych. Podobało mi się tempo rozegrania wydarzeń jak i uczuć pomiędzy Zane’em a Harlow, a także to, w jaki sposób byli wykreowani bohaterowie. Mieli emocje, którym czasem dawali się porwać, nie byli idealni, mieli swoje humory. A także potrafili mnie kupić. Naprawdę cieszę się, że sięgnęłam po „Ściemę” i na pewno prędko o niej nie zapomnę. Jeśli wy lubicie romanse, w których liczy się coś więcej niż tylko łóżkowe sceny, który czyta się przyjemnie, to myślę, że wam się spodoba. A nawet mam nadzieję, że tak będzie.


Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editio Red.

03 września 2019

99. Przedpremierowo: "Warta ryzyka. Życiowi bohaterowie" ~ K. Bromberg

Tytuł:Warta ryzyka. Życiowi bohaterowie
Tytuł oryginału:Worth the Risk (Everyday Heroes #3)
Autor: K. Bromberg
Data wydania: 10 września 2019
Wydawnictwo: Editio Red

Trzeci tom serii Życiowi bohaterowie, opisujące niezwykłe historie przystojnych braci w mundurach. Ostatni z nich, Grayson Malone, ma za sobą paskudną przeszłość. Jako młody chłopak zakochał się bez pamięci w dziewczynie, która nie była warta jego uczuć. Ta snobka z bogatej rodziny i egoistka z rozdętymi ambicjami pozostawiła go ze złamanym sercem i z małym dzieckiem. Luke, uroczy chłopczyk, jest miłością życia Graysona. To dla syna mężczyzna stał się dojrzałym, odważnym i silnym facetem, ale równocześnie jest zamkniętym w sobie samotnym ojcem.
Tą nadętą bogaczką była Sidney. Lata ciężkiej pracy zmieniły jej system wartości, jednak to wciąż uparta i pełna temperamentu dziewczyna, która czasami popełnia poważne błędy. Ten zabójczy zestaw cech doprowadza ją do kryzysu w relacjach z szefem. Aby odzyskać jego zaufanie, dziewczyna wyrusza do małego miasteczka z misją ratowania jednego z magazynów. Ma nakłonić do udziału w konkursie Hot Dad kogoś, kto nawet nie chce o tym słyszeć. Tym kimś jest jej były facet, Grayson Malone.
Oto opowieść, w której znajdziesz pytania bez jasnej odpowiedzi. Upłynęły lata, Grayson i Sidney są innymi osobami. Przeszłość jednak wypaliła na sercu Graysona bolesne piętno. Poznasz ból i lęk, które każą silnemu mężczyźnie zamknąć się w skorupie samotności. Przekonasz się, że ten, kto pragnie szczęścia, musi podejmować ryzyko. I nie ma żadnych gwarancji, że to ryzyko się opłaci…
Źródło opisu: okładka książki.

Przyznam wam się, że już po przeczytaniu pierwszej części serii Życiowi bohaterowie, byłam bardzo ciekawa historii Graysona i Luke’a, bo w poprzednich tomach autorka nie zdradziła nam praktycznie nic. Najwyżej jakiś szczegół, o którym szybko się zapomniało. Dlatego, gdy tylko w moje ręce trafiła „Warta ryzyka”, wzięłam się za nią z ciekawością. I powiem już teraz, zanim zapomnę, że na początku tej historii byłam nieco skołowana. Opis podaje pewną informację, która – jak się okazuje po kilku rozdziałach – może czytelnika zmylić, ponieważ jest błędna.

Graysona poznajemy już w poprzednich dwóch częściach i tak samo jak swoi bracia, jest człowiekiem odważnym, ale także dobrym, pewnym siebie i dobrze wychowanym. Jednak to on z całej trójki jest najbardziej lojalny i w rodzinnych konfliktach zawsze jest rozjemcą. A co najważniejsze, jest naprawdę wspaniałym ojcem. Widać, że kocha swojego syna ponad własne życie i wszystko, co robi, robi z myślą o Luke’u, dlatego w pewnych sytuacjach wykazuje się ostrożnością. Jest też bardzo zranionym mężczyzną, który ma poważne problemy z zaufaniem. Żądzą nim demony przeszłości oraz obawy, co wpływa na niektóre jego zachowania i walczy z tym tak naprawdę przez całą książkę.
Sidney to całkowicie nowa postać, chociaż nie dla Graysona. Bałam się, że jej nie polubię, ale na szczęście się myliłam. Może i jest nieco rozpuszczoną, bogatą pięknością, która uwielbia swój apartament i markowe ciuchy, ale jest też bardzo dobrą osobą, która nie zadziera nosa – choć wszyscy właśnie tego się po niej spodziewają. Jest też kobietą ambitną, zdolną, a także ambitną.
Nie mogę nie wspomnieć o Luke’u, który był bardzo słodkim chłopcem, potrafiącym skraść serce chyba każdej czytelniczki. Był naprawdę rozczulający i rozbrajający, ale w pewnym momentach wykazywał się naprawdę sporym zrozumieniem do niektórych spraw, jak na takiego małego człowieczka.

Przyznaję, że ten lekki błąd, czy może niewłaściwy dobór słów, lekko zbił mnie z tropu na początek, a przede wszystkim wniosek – błędny, rzecz jasna – który wyciągnęłam, trochę mnie zniechęcił. Szybko jednak stało się dla mnie jasne, że tak historia, jak i dwie poprzednie, przypadnie mi do gustu. K. Bromberg porusza tutaj temat samotnego ojcostwa. Pokazuje, że to nie jest wcale takie łatwe, nawet jeśli dajemy z siebie dwieście procent naszych możliwości. A Grayson dawał, wierzcie mi. Niestety, nie zawsze to wystarczało. Przedstawia z jakimi problemami musi zmagać się ojciec, ale również – a może przede wszystkim – jak to wszystko wpływa na małe dziecko, które wychowuje się bez matki.
Autorka przedstawia nam także motyw spotkania po latach, a także delikatne hate-love, ale najbardziej skupia się na tym, że człowiek zasługuje na drugą szansę, że może się zmienić. I nie chodzi mi tu jedynie o Sidney, ale również o Graysona. Od swojego ostatniego spotkania minęło sporo czasu i oboje stali się różnymi ludźmi, ale co więcej, w trakcie odnowienia relacji, również zachodzą w nich zmiany.
Autorka posługuje się tutaj lekkim piórem, tworząc przyjemną lekturę, zabawną, ale przemycając w nią ważniejsze tematy, próbując nauczyć czegoś czytelnika, co bardzo mi się podobało. Nie skupia się na scenach seksu, które oczywiście się pojawiają, jak i odważniejsze rozmowy czy sprośne sms’y, ale wszystko zostaje utrzymane w granicach subtelności. Utrzymuje tu małomiasteczkowy klimat, gdzie każdy zna się z każdym i plotki rozchodzą się w trybie natychmiastowym. Troszeczkę zabrakło mi tu bohaterów z poprzednich części. Owszem, mieliśmy braci Malone w pełnej grupie i rozumiem, że to nie na nich skupiona jest ta historia, ale mimo wszystko nie pogniewałabym się, gdyby było ich troszeczkę więcej.
W budowaniu relacji, jak i w przebiegu wydarzeń, nie ma zbyt szybkiego tempa. Wszystko ma swój czas, swój rytm i bardzo mi się to podobało, a charakterystyka postaci sprawiła, że wydają się być bardziej realni. Jedyne do czego się przyczepię to moje odczucie, że troszkę za mało zostało pokazane, jak buduje się relacja pomiędzy Sidney a Luke’em, co w tej sytuacji wydaje mi się być dość ważne i znaczące.

Warta ryzyka” to książka, która mnie poruszyła, rozczuliła, rozbawiła. Polecam ją każdemu, kto lubi takie historie, ale zalecałabym zapoznanie się z całą serią, nie tylko z jednym tomem. Będzie mi brakowało braci Malone i jest mi smutno, że to koniec ich historii. Aczkolwiek była to fajna przygoda, której nigdy nie będę żałowała.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editio Red.

08 lipca 2019

91. "Płonąca namiętność. Życiowi bohaterowie" ~ K. Bromberg

Tytuł:Płonąca namiętność. Życiowi bohaterowie
Tytuł oryginału:Combust (Everyday Heroes #2)
Autor: K. Bromberg
Data wydania: 19 czerwca 2019
Wydawnictwo: Editio Red

Oto drugi tom trylogii Życiowi bohaterowie pióra K. Bromberg. Książki tej serii opowiadają historie trzech braci Malone. Drugi z nich, Grady, jest strażakiem, odważnym, charyzmatycznym i pewnym siebie, a przy tym seksownym i przystojnym. Nie jest jednak szczęśliwy. Skrywa gorzką tajemnicę, a poza widocznymi bliznami na plecach nosi także te niewidoczne. Wydaje się, że jego dzielne, poranione serce jest całkowicie wypalone. Aż któregoś dnia w jego życiu pojawia się szczególna kobieta…
Dylan McCoy jest utalentowaną autorką tekstów piosenek, która wielokrotnie się sparzyła. Na swoim mężczyźnie, który okazał się kłamliwym dupkiem. Na umowie z wytwórnią, która zmusiła ją do dalszej pracy z tymże kłamliwym dupkiem. Na własnej agentce, która zamiast przyjąć do wiadomości fakty i spróbować pomóc jej się pozbierać, nalegała, aby Dylan nadal udawała szczęśliwą kobietę w trwałym związku. Dopiero wyjazd do Sunnyville ma przynieść wytchnienie. Dylan postanawia nie narażać się na kolejne rozczarowanie i dać sobie na dłużej spokój z facetami. I wtedy poznaje swojego współlokatora. To Grady Malone, który jest szczególnym mężczyzną…
Oboje przez pewien czas muszą dzielić jedno mieszkanie. Oczywiście najbezpieczniej byłoby, gdyby pozostali dla siebie tylko współlokatorami. Iskra zauroczenia pada jednak na podatny grunt. Z początku nic wielkiego się nie dziele. Dopiero pewna nieoczekiwana wizyta sprawia, że temperatura niebezpiecznie wzrasta… a ryzyko pożaru rośnie. Od tej chwili emocji będzie coraz więcej! Przekonasz się, że bardzo łatwo jest utracić kontrolę nad ogniem, a miłość ma cudowną moc, która chroni przed zranieniem i pomaga uleczyć najgorsze oparzenia!
Źródło opisu: okładka książki.

Wiedziałam, że sięgnę po drugi tom tej serii w momencie, kiedy zabrałam się za pierwszy. Spodobał mi się zamysł tej trylogii, ale i bracia Malone przypadli mi do gustu, więc tak naprawdę tylko wyczekiwałam premiery „Płonącej namiętności”, bo byłam ciekawa jaki los przygotowała autorka dla kolejnego z nich.

Możesz zapomnieć o tym, co cię zraniło, ale musisz pamiętać, aby nigdy nie zapomnieć o tym, czego cię to nauczyło.

Dylan McCoy to piękna kobieta, choć nie zdaje sobie z tego sprawy. Jest dobra, miła i z poczuciem humoru, choć to ostatnie wydobywa się z niej stopniowo, bo została silnie zraniona i potrzebuje ucieczki od swojego dotychczasowego życia, co sprowadza ją właśnie do Sunnyville. Jest niezwykle utalentowaną i rozsądną osobą, ale niepewną siebie i troszeczkę zakompleksioną, a do tego ma pewne problemy z zaufaniem wobec mężczyzn.
Grady natomiast to przystojny, seksowny strażak, który nie ma problemu z kobietami, bo każda chętnie mu ulega. I jest kolejnym z rodziny Malone, który ma potrzebę ratowania ludzi, jest to wręcz w jego krwi. To taki wesołek, który lubi żartować, dowcipkować i nie sposób się od niego tym pozytywnym humorem nie zarazić, nawet jako czytelnik. Niestety, to wszystko ma skrywać to, co dzieje się we wnętrzu mężczyzny. Pewne przejścia odcisnęły na nim poważne piętno i teraz Grady się z nimi zmaga, w wielu dziedzinach życia. Strach, ból. A dodatkowo, tak jak Dylan, jest człowiekiem, którego dręczą kompleksy. I koszmary.

Płonąca namiętność” to książka, która już od pierwszych stron jest wręcz przesiąknięta humorem i nie sposób się nie uśmiechać, gdy się ją czyta. Są zabawne sytuacje, przekomarzania, żarty. Pojawia się również Petunia, która okazała się… ciekawym i niespodziewanym elementem tej historii. Być może była o niej wzmianka w pierwszym tomie, ale nie mogę sobie przypomnieć. I skoro jestem już przy poprzedniej części, fajnie było spotkać ponownie jej bohaterów, przekonać się co tam u nich słychać i w którym kierunku się potoczyły ich losy.
W tej historii, jak i w „W kajdankach miłości”, autorka utrzymuje fajny klimat idealnej rodziny i małego miasteczka, gdzie wszyscy się znają i mogą na siebie wzajemnie liczyć. Podoba mi się, gdy coś takiego jest przedstawione w książkach i choć nie jest to już aż tak oryginalne, bardzo fajnie się to czyta, jeśli jest to umiejętnie zobrazowane. W tej części, moim zdaniem, jest.
Prócz wielkiej ilości humoru, ta powieść przede wszystkim opiera się na walce z własnymi demonami i na akceptacji samego siebie. Jestem jak najbardziej za tym, by w romansach przedstawiać coś ponad uczucie i sceny łóżkowe. A skoro już przy uczuciach jestem, to tutaj rozegranie jest to jak najbardziej na plus. Relacja pomiędzy Dylan a Gradym może i szybko stała się dość przyjacielska, ale oboje potrzebowali czasu, by odnaleźć się w tym, co czują i jeszcze więcej, by przenieść to w swoje życia i rozegrać w odpowiedni sposób. A dzięki narracji pierwszoosobowej i perspektywie obu bohaterów, możemy dokładniej się przyjrzeć jak to wyglądało u każdego z nich.

Jest to książka napisana w bardzo przyjemny sposób, lekkim stylem, a także przedstawiająca wszystko w zrozumiały sposób, że czytelnik nie ma poczucia zagubienia. Wydarzenia przebiegają płynnie z jednego do drugiego, a wszelkie dialogi czy cała reszta są napisane w sposób naturalny i nie odczuwałam ani przez chwilę sztuczności. Podobało mi się też to, że bohaterowie nie są idealni. Ani na zewnątrz, ani w środku, co dodało tej historii ciut realizmu w moich oczach. Może nieco przewidywalna i schematyczna, ale na pewno nie żałuję, że ją przeczytałam.
Jeśli lubicie zabawne romanse, z jakimś przesłaniem w tle, gdzie sceny erotyczne nie są zbyt częste, ale jak już się pojawiają, to opisane w sposób subtelny, to myślę, że „Płonąca namiętność” może być lekturą dla was. Mam nadzieję, że moja opinia pomogła wam w podjęciu decyzji co do przeczytania tej książki. Ja jestem już teraz pewna, że sięgnę po ostatni tom serii Życiowi bohaterowie.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editio Red.

06 kwietnia 2019

75. "W kajdankach miłości. Życiowi bohaterowie" ~ K. Bromberg

Tytuł:W kajdankach miłości. Życiowi bohaterowie
Tytuł oryginału:Cuffed (Everyday Heroes #1)
Autor: K. Bromberg
Data wydania: 3 kwietnia 2019
Wydawnictwo: Editio Red

Książka rozpoczyna serię Życiowi bohaterowie, kolejną trylogię pióra K.Bromberg. Tytułowi bohaterowie to trzej przystojni bracia Malone. Jeden z nich, Grant, od najwcześniejszych lat przyjaźnił się z rezolutną i śliczną Emmerson Reeves. To właśnie Emmy była jego najlepszą przyjaciółką, z którą spędzał każdą wolną chwilę. I nagle wszystko się skończyło. Niespodziewany dramat, złamana obietnica i krótkie pożenienie. Dziecięca radość i wspólne zabawy odeszły w przeszłość. Dziewczyna zniknęła z życia Granta na dwadzieścia długich lat. Nie zdołała jednak opuścić jego serca.
Kiedy spotkali się ponownie, byli zupełnie innymi ludźmi. Ona wyrosła na piękną kobietę, pełną życia, zuchwałą i odważną. On natomiast się w atrakcyjnego mężczyznę noszącego policyjny mundur. Taki facet mógł spełnić każde kobiece marzenie o prawdziwym bohaterze. Grant szybko zdał sobie sprawę, że kocha tę dziewczynę i jest gotów zrobić wszystko, by odzyskać jej przyjaźń i zdobyć serce. Emmy jednak nadal nie chce go znać, choć dawny towarzysz dziecięcych zabaw ogromnie jej się podoba i rozpala w niej prawdziwy ogień. Spędzają razem jedną noc, po której Grant ma na zawsze zniknąć z Reeves…
Czy zakochany bohater zdoła wygrać z demonami przeszłości i odzyskać uczucia Emmy?
Źródło opisu: okładka książki.

Chociaż mam jedną książkę K. Bromberg na swojej półce, to jednak „W kajdankach miłości” było moim pierwszym spotkaniem z tą autorką, więc naprawdę nie wiedziałam czego się spodziewać i choć słyszałam dobre opinie o jej twórczości, to starałam się podejść do tej pozycji bez żadnych oczekiwań.

Pierwsze co zaznaczę na wstępie, to zachowanie Emmerson wobec Granta. Moim zdaniem momentami (tylko momentami) nie traktowała go sprawiedliwie – chociaż sama też zdawała sobie z tego sprawę. Z drugiej jednak strony dziewczyna jest bardzo poraniona. Wiele przeszła, demony przeszłości wciąż w niej siedzą więc jej zachowanie było napędzane właśnie tym. Postrzegała pewne rzeczy po swojemu. Dlatego mimo, że nie zawsze to jej zachowanie mi odpowiadało, to staram się na to patrzeć przychylnym okiem. Kobieta żyje teraźniejszością, nie interesują jej poważne związki, ma swoje zasady, a przeszłość to dla niej nocny koszmar. A także temat tabu. Nie chce i nie lubi o tym rozmawiać. Emmy to odważna osoba, charakterna, zadziorna i mimo tego, co sama myśli, jest silna. To dziewczyna, która nie da sobą pomiatać, nie pozwoli by ktoś ją do czegoś zmuszał.
Grant to mężczyzna marzeń niejednej kobiety. Przystojny, a dodatkowo w mundurze policyjnym. I swoją pracę naprawdę traktuje bardzo poważnie. Pokazuje, że dla niego chronić i służyć to nie zawsze przestrzeganie kodeksu. Okazał się policjantem z prawdziwego zdarzenia. Jest odważny, czego już jego zawód dowodzi i jeśli ma na czymś zależy, potrafi o to zawalczyć, z poczuciem humoru i z kompleksem bohatera. A do tego ma zdolność do zwalania winy na siebie. Jest po prostu człowiekiem, który chciałby uratować wszystkich wokół siebie. I od dwudziestu lat na jego barkach spoczywa ciężar poczucia winy.

Niemalże od razu styl autorki mi się spodobał. Był prosty, lekki i zrozumiały dla czytelnika. Nie było niepotrzebnych opisów, wzmianek, które nie wniosłyby niczego do tej książki. To była ciekawa książka, w której tak naprawdę od początku coś się dzieje i nie jest taka jak wszystkie – takie jest moje zdanie. Przyznam jednak, że zanim się za tę książkę zabrałam, troszkę się obawiałam, że przez znajomość bohaterów z dzieciństwa ich relacja rozwinie się w błyskawicznym tempie i już na drugim rozdziale będą jakieś deklaracje miłości. Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę, że się myliłam!
Już na początku mamy jakąś tajemnicę, która z biegiem czasu wydostaje się na światło dzienne. I w tej historii nie o tajemnice chodzi. K. Bromberg pokierowała tą książką w inny sposób. Pomiędzy bohaterami tak na dobrą sprawę bardzo długo nie wiadomo co się dzieje, na czym stoją. Raz się do siebie zbliżają, by za chwilę zrobić krok do tyłu. Przez to tak naprawdę nie wiadomo co się stanie na kolejnej stronie. Wyznanie miłości? A może ucieczka?
Autorka poruszyła też ważne kwestie w swojej historii. Przede wszystkim pewien temat, o którym nie wspomnę, by nie zdradzać za dużo, ale nie zastosowała tego tylko na jednym z głównych bohaterów. W podobną historię ‘zaopatrzyła’ również kogoś innego. Prócz tego pokazuje nam jak kapryśny może być nasz umysł, wyrzucając z pamięci, albo raczej blokując w niej, jakieś fragmenty z przeszłości, zwłaszcza jeśli nie należała ona do najmilszych. Dodatkowo mamy również kwestię zaufania. I nie tylko chodzi o obdarzenie nim drugiej osoby, ale również samego siebie.

W kajdankach miłości. Życiowi bohaterowie” to książka, której na pewno nie zapomnę i być może jeszcze kiedyś do niej wrócę. A już na pewno sięgnę po kolejne tomy jak tylko się ukażą! Została napisana w przyjemny sposób, rozdziały czytały się same, a także historia nie była taka jak mamy w co drugim romansie. Nie jest także przesiąknięta scenami seksu, ale nawet te nie są napisane w żaden powodujący niesmak sposób.
Podobał mi się styl, ale przede wszystkim to, w jaki sposób została przedstawiona całość tej lektury. Były momenty, kiedy usta same wyginały się w uśmiechu. A dodatkowo niektóre elementy, bardzo ważne dla fabuły, były wydarzeniami zaczerpniętymi z życia K. Bromberg, co w moim przypadku wpłynęło na korzyść. Dodało tej książce tego czegoś. Więc jeśli szukacie książki, która umili wam wieczór, ale ma w sobie coś więcej niż tylko sceny łóżkowe, to myślę, że historia Emmerson i Granta może się wam spodobać. Znajdą się osoby, którym ta książka się nie spodoba, ale ja jestem jak najbardziej na tak.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editio Red.