Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vi Keeland. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vi Keeland. Pokaż wszystkie posty

02 maja 2024

383. "Nieplanowana miłość"~ Vi Keeland

Tytuł:Nieplanowana miłość

Tytuł oryginału:Something Unexpected

Autor: Vi Keeland

Data wydania: 14 lutego 2024

Wydawnictwo: Papierowe Serca

 

Beck nie potrafi nawet zliczyć, ile razy wyrażał obawy na temat tego stylu życia swojej babci Louise. Kobieta toczy już trzecią walkę z rakiem i niestety tym razem nie ma szans na ratunek. Zdaniem lekarzy choroba zwycięży w ciągu kilku miesięcy. Louise postanawia wyruszyć w szaloną podróż ze swoją przyjaciółką. Korzysta w pełni z czasu, który jej pozostał, skacząc z samolotów i nurkując z rekinami. Nie chce słuchać narzekań Becka, blokuje więc jego numer telefonu, a ich jedyną pośredniczką jest jej towarzyszka podróży – Eleanor.

Kiedy Beck dowiaduje się o kolejnych niebezpiecznych planach babci, wsiada do samolotu. Podczas samotnego wieczoru w barze poznaje wspaniałą kobietę, Norę, szukającą towarzystwa bez zobowiązań. Ich spotkanie przerodziłoby się w coś znacznie więcej, gdyby nie żelazna zasada Becka: nigdy nie spędza nocy z kobietami, które wypiły za dużo.

Następnego dnia, przygotowany na trudną przeprawę z dwiema starszymi paniami, odkrywa, że Eleanor to w rzeczywistości Nora – młoda i piękna dziewczyna, którą wystawił zeszłego wieczoru. Teraz Beck musi przekonać nie tylko swoją babcię, aby zgodziła się na podjęcie leczenia, ale również Norę, by dała mu jeszcze jedną szansę.

Źródło opisu: okładka książki.

 

Czasami znajdujemy właściwą osobę w złym momencie. I musimy po prostu zaufać losowi.

 

Z książkami Vi mam już tak, że sięgam po nie w ciemno, nie czytając opisu. Wiem, że się nie zawiodę, bo uwielbiam historie, które tworzy. Tym razem nie powtarza się schemat, jaki często panuje w jej powieściach i nie mamy do czynienia z romansem biurowym. Głównych bohaterów w ogóle nie łączą kwestie zawodowe, a Louise – starsza, zadziorna i rezolutna kobieta. Ależ ją uwielbiam! Sprawiała wrażenie, że to choroba powinna się bać jej, a nie na odwrót. Można śmiało powiedzieć, że również była główną postacią w tej powieści, bo odegrała tu niemałą rolę.

Autorka w tej książce pokazuje nam, jak kruche może być życie i próbuje nam przekazać, że nie powinniśmy go marnować, a czerpać z niego garściami. Nigdy nie wiadomo, co nas czeka następnego dnia i należy wykorzystywać każdą daną nam dobę w pełni. Mam wrażenie, że „Nieplanowana miłość” to jedna z poważniejszych historii, jakie stworzyła Vi. W końcu mamy do czynienia z nieleczoną chorobą, a więc również ze zbliżającą się stratą, jaką będą musieli ponieść bohaterowie. Louise jest babcią Becka, ale dla Nory również jest ważną osobą, przyjaciółką.

Naturalnie, nie zabrakło tutaj też dawki humoru, a między głównymi postaciami aż iskrzy od gromadzonego napięcia. Od pierwszych stron ich do siebie ciągnie, nawet gdy jeszcze nie wiedzieli, kim są. Później jednak nic się w tej chemii nie zmienia, a może wręcz się ona nasila. Nie brakuje też przekomarzanek pomiędzy nimi, co potrafiło rozluźnić i zabawić czytelnika, bo dobrze się bawiłam czytając ich docinki. Oczywiście nie zawsze jest zabawnie, bo tych dwoje ma już za sobą przeżytą historię i doświadczyli co nieco. A czeka ich jeszcze więcej. Przede wszystkim uczucie, którego nie planowali.

 

Nigdy nie jest za późno na bycie takim człowiekiem, jakim chciało się być.


Nieplanowana miłość” jest warta zapoznania, jeśli lubicie romanse w których nie brakuje trudniejszych momentów, ale też jest sporo humoru. Przede wszystkim jednak muszę zauważyć, że jest to naprawdę dobra historia, w której nie zabraknie pewnych zwrotów akcji, ale nie mogę wam nic więcej na ten temat powiedzieć. Szczerze polecam tę lekturę i liczę na to, że jeśli już zdecydujecie się na jej przeczytanie, to tego nie pożałujecie!

 

Współpraca reklamowa z Wydawnictwo Papierowe Serca.­­

26 kwietnia 2024

382. "Well played. Zakład o więcej niż wszystko" ~ Vi Keeland & Penelope Ward

Tytuł:Well played. Zakład o więcej niż wszystko

Tytuł oryginału:Well Played

Autor: Vi Keeland & Penelope Ward

Data wydania: 16 stycznia 2024

Wydawnictwo: Editio  Red

 

Presley postanowiła się przeprowadzić, kiedy jej syn odziedziczył po dziadku połowę starego zajazdu. Chciała go odnowić i przywrócić mu dawny blask, aby w przyszłości poprowadzić tam urokliwy pensjonat. Problem w tym, że do jej syna należała tylko połowa posiadłości. Druga przypadła Leviemu Millerowi, sławnemu rozgrywającemu, który wyglądał jak Adonis i miał zupełnie inne plany co do tego miejsca: sprzedać swoją część za dobrą cenę.

Ponieważ Presley nie miała zamiaru rezygnować z marzeń, postanowiła przekonać Leviego do swojego pomysłu. Początek ich znajomości nie był udany – przypadkowe zranienie skończyło się dla przystojnego sportowca założeniem ośmiu szwów. Później wcale nie było lepiej. Negocjacje kończyły się ostrymi kłótniami. Rozwiązaniem okazał się zakład: jeśli ona wyprzeda wszystkie noclegi do końca lata, będzie mogła poprowadzić zajazd. Tymczasem wszyscy zamieszkali pod jednym dachem.

Kolejne tygodnie przyniosły sporo niespodzianek. Nieoczekiwanie Presley i Levi zbliżyli się do siebie – zobaczyli, że oboje mają coś, za czym tęsknili od lat, i zakochali się w sobie po uszy.

Szybko się okazało, że sprawa zajazdu jest najmniejszym problemem. Sytuacja nagle stała się niezwykle poważna. I to z wielu powodów…

Źródło opisu: okładka książki.

 

Po raz kolejny Vi i Penelope udowodniły, że są duetem niezawodnym. Stworzyły historię zabawną, z nutką pikanterii, ale też nie zabrakło akcji i jakiegoś przekazu. Wykreowały swoich bohaterów na silne osobowości, ale nie postawiły przed nimi łatwej sytuacji, bo to co zaczyna się pomiędzy Presley a Levim jest kompletnie zakazane. Dlaczego? A no dlatego, że mężczyzna jest bratem jej ex i wujkiem jej syna. Tak. To wszystko jest bardzo pogmatwane, ale jak walczyć z tak silnym przyciąganiem, jakie daje się wyczuć między tą dwójką?

Cóż. Nic nie powiem.

Well played. Zakład o więcej niż wszystko” to naprawdę dobry romans i widać, że autorki sobie wszystko dobrze przemyślały. Stworzyły nam tutaj perspektywę dwuosobową, dzięki czemu wiemy, co dzieje się w danym momencie u obojga bohaterów i co kieruje ich działaniami. Ja zawsze wolę, gdy mamy wzgląd w obie strony, że tak się wyrażę.

Na pewno jest to powieść dla fanów romansów, w których występuje seksowny sportowiec, choć od razu zaznaczę, że tego tematu jest tu dość mało. Akcja wokół zawodu Leviego się nie kręci. Bardziej Vi i Penelope skupiają się na renowacji zajazdu, no i przede wszystkim relacji pomiędzy Presley oraz Levim, która na początku nie zaczyna się zbyt pozytywnie. Obserwujemy jednak, jak ich niechęć przemienia się w sojusz, a potem coś więcej. Tych dwoje, mimo że ich życia na swój mniejszy czy większy sposób były splecione, dopiero teraz ma okazję poznać się tak naprawdę. Wtedy Presley dla Leviego była tylko dziewczyną brata. Teraz… cóż. Sytuacja się zmieniła. No i nie mogę też zapomnieć o Alexie, który jest tak uroczy, że skradł mi serce tak samo, jak jego wujek. I pomimo tego, co działo się aktualnie w życiach Presley czy Leviego, oboje zawsze pamiętali, że to jego dobro jest najważniejsze.

 

Polecam wam tę książkę, naprawdę. Jest warta zapoznania i zdecydowanie dobrze się ją czyta, potrafi też wciągnąć i zaciekawić czytelnika, bo tak naprawdę nie wiadomo, czego tu się można spodziewać, a autorki trochę tu zakręcą sytuacją! I podgrzeją atmosferę.

Mam nadzieję, że na polskim rynku pojawi się prędko jakaś premiera spod pióra tego duetu, bo naprawdę uwielbiam te pisarki. Wspólnie tworzą zabawne, dobre romanse i polecam wam je wszystkie.

 

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Editio Red.

30 stycznia 2024

376. "Rozkoszna gra" ~ Vi Keeland

Tytuł:Rozkoszna gra

Tytuł oryginału:The Game

Autor: Vi Keeland

Data wydania: 27 września 2023

Wydawnictwo: Niegrzeczne Książki

 

Bella nigdy nie poznała swojego ojca. Po tragicznej śmierci matki była przerzucana między kolejnymi członkami dalszej rodziny, aby ostatecznie wylądować w przytułku. Jedynie dzięki zamiłowaniu do nauki, a szczególnie matematyki, udało jej się wyjść na prostą. I kiedy wszystko wreszcie układało się, jak należy, otrzymała szokującą wiadomość – jej ojciec zmarł i pozostawił coś w spadku. Tak właśnie Bella została właścicielką znanej drużyny futbolowej.

Zanim się zorientowała, uczyła się o sporcie, o którym nie miała dotąd pojęcia, a jej największym sprzymierzeńcem we wrogo nastawionym środowisku stał się główny rozgrywający drużyny – Christian Knox, mężczyzna zbyt przystojny i pewny siebie, żeby mogło mu to wyjść na dobre. Christian nie ukrywa, że jego zainteresowanie nową szefową wykracza daleko poza ramy zawodowe, Bella nie może sobie jednak pozwolić na skandale. Poza tym nie ma żadnych szans, aby poukładana romantyczka i nieokiełznany sportowiec mogli do siebie pasować… Prawda?

Źródło opisu: okładka książki.

 

Książki Vi Keeland to moje takie Comfort read. Wiem, że to co wyszło spod jej pióra mi się spodoba i spędzę z lekturą miło czas. Oczywiście, może okazać się tak, że w końcu się zawiodę na jej twórczości, jednak w tym przypadku na szczęście tak nie było.

Rozkoszna gra” to historia, w której czuje się od początku, że jest pisana przez tą konkretną autorkę. Tym razem Vi ponownie serwuje relację pracownik-szef, ale! W tym przypadku zostało to nieco zmodyfikowane. Po pierwsze: szefem jest kobieta i nie mamy do czynienia z pracą biurową. Christian jest sportowcem, a Bella właścicielką jego drużyny. Relacja tych dwoje zaczyna się od małej pomyłki, ale cała reszta jest poprowadzona w przyjacielskim tonie. No i przede wszystkim, sytuacja pomiędzy bohaterami jest klarowna. Brak niedopowiedzeń czy nieznanych oczekiwań. Oboje wiedzą, na czym stoją i czego chcą, czego chce druga strona. To mi się naprawdę podobało.

Ogólnie rzecz biorąc, historia jest spokojna, wszystko rozwija się w odpowiednim tempie. Nie dzieje się też nic spektakularnego… do czasu. W pewnym momencie jest zwrot akcji i wszystko się przewraca do góry nogami. Przyznam szczerze, że nie tego się spodziewałam, zaczynając tę książkę, ale jestem zadowolona! Powiem tylko tyle, że okazuje się, że pewna tajemnica może zostać rozwiązana.

Vi dała nam coś nowego, ale jednocześnie pozostała w swoim starym stylu. Przyjemnie mi się czytało tę historię, polubiłam głównych bohaterów. Z pozoru by się mogło wydawać, że nie pasowali do siebie, ale ostatecznie byli dla siebie idealną parą. Podobała mi się szczerość i otwartość między nimi.

 

Myślę, że każdy zna odpowiedź na pytanie: „Czy polecam?”. No kurde. Jasne, że tak! Jest to dobry romans, przemyślany, z pikantnymi scenami – choć bez zbędnej przesady. Lekki, przyjemny styl, dzięki któremu lekturę czyta się szybko. No i oczywiście nie zabraknie też dawki humoru. Mam nadzieję, że przeczytacie i się nie zawiedziecie.

 

Współpraca reklamowa z Wydawnictwo Niegrzeczne Książki.

19 listopada 2023

370. "Letnia propozycja" ~ Vi Keeland

Tytuł:Letnia propozycja

Tytuł oryginału:The Summer Proposal

Autor: Vi Keeland

Data wydania: 31 maja 2023

Wydawnictwo: Niegrzeczne Książki

 

To była najbardziej szalona randka w ciemno w życiu Georgii. Jej partner okazał się ideałem – przystojny, seksowny, czarujący. W dodatku naprawdę dobrze im się rozmawiało. Do czasu, aż pojawił się mężczyzna, z którym Georgia była rzeczywiście umówiona, a Max wyszedł na oszusta, gotowego zrobić wszystko, żeby spędzić choć kilka minut z kobietą, której sam widok go oczarował. Mimo niecodziennego początku znajomości Georgia przyjęła zaproszenie Maxa na mecz hokejowy. Nie wiedziała, że kiedy ona zasiądzie na trybunach, by obserwować rozgrywkę, Max będzie największą gwiazdą wieczoru.

Właśnie takiego mężczyzny Georgia potrzebowała. Zabawny, pociągający, odważny, a co najważniejsze – pozostanie w pobliżu tylko przez kilka miesięcy, ponieważ podpisał kontrakt z nowym zespołem w Los Angeles. Max zaproponował Georgii pewien układ – spędzą razem lato, świetnie się bawiąc i nie myśląc o przyszłości. Skoro ich związek niedługo się zakończy, sprawy nie przyjmą zbyt poważnego obrotu… Prawda?

Źródło opisu: okładka książki.

 

Miłość obwarowana warunkami nie może być trwała. Prawdziwe uczucie zawsze istnieje „pomimo” lub „na przekór”, a nie „gdyby tylko”.

 

Uwielbiam książki Vi Keeland i tak teraz sobie myślę, że chyba wszystkie recenzje zaczynam od tego zdania, ale cóż, taka jest prawda. Jej powieści zawsze są dla mnie takim pewniakiem. Po prostu wiem, że spodoba mi się to, co autorka wymyśliła. Tym razem jednak nieco odbiła od tego, do czego przyzwyczaiła swoich czytelników. Mianowicie nie mamy do czynienia z romansem biurowym, co było przyjemną odmianą i Vi jak zawsze napisała świetną historię.

Spotkanie Georgii i Maxa zaczyna się dość niespodziewanie. Od randki, na której dochodzi do małego oszustwa. Ale któż by nie wybaczył temu przystojniakowi, widząc jego dołeczki? Dodatkowo mężczyzna był czarujący i mimo jednego incydentu, szczery w swych uczuciach czy zamiarach. Natomiast Georgia to seksowna kobieta sukcesu, która uwielbia nadmiernie analizować, ale jest też pewna siebie.

Mamy tutaj motyw letniego romansu z terminem ważności, co jest obojgu na rękę z pewnych prywatnych przyczyn. Relacja rozwija się stopniowo, jednakże chemia między tym dwojgiem jest wyczuwalna praktycznie od razu i widać, że ich do siebie ciągnie.

Vi stworzyła romans naprawdę ciekawy i oryginalny w swej twórczości. Jest to zabawna historia, lekka, ale jednocześnie został jak zawsze wpleciony pewien ważniejszy wątek, co dodało tej powieści ważniejszego charakteru. Jest tajemnica, którą nie od razu poznajemy i to wzbudza w czytelniku ciekawość. A także sama relacja głównych bohaterów, która od samego początku jest nieco skomplikowana – oczywiście nie zdradzę o co chodzi.

 

Jeśli szukacie czegoś luźniejszego, zabawnego, z nutką pikanterii, ale też z ważniejszym wątkiem i przesłanką, jaka za nim idzie, to zdecydowanie wam polecam. No i jest to romans z motywem sportowym, a wiem, że jest wielu jego fanów. Mam nadzieję, że jak zapoznacie się z tą historią, to nie pożałujecie!

 

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Niegrzeczne Książki.

25 września 2023

364. "Projekt: szef" ~ Vi Keeland

Tytuł:Projekt: szef

Tytuł oryginału:The Boss Project

Autor: Vi Keeland

Data wydania:  12 kwietnia 2023

Wydawnictwo: Niegrzeczne Książki

 

Merrick Crawford to właściciel jednego z odnoszących największe sukcesy funduszy hedgingowych na Wall Street. Jako dyrektor generalny Crawford Investments całkowicie poświęca się karierze i tego samego oczekuje od podwładnych. Jednak nie każdy jest w stanie pracować jak robot, więc z powodu dużej rotacji pracowników zarząd podejmuje decyzję, aby zatrudnić na stałe psychoterapeutę, który będzie dbał o zdrowie psychiczne brokerów. Merrick nie wierzy w skuteczność terapii. I już wymyślił sposób, aby postawić na swoim.

Evie jest zaskoczona, kiedy otrzymuje ofertę pracy w Crawford Investments. W końcu jej poprzednie spotkania z potencjalnym szefem były istną katastrofą. Merrick powiedział wtedy wprost, co sądzi na temat jej kompetencji jako psychoterapeutki. Wszystko staje się jasne, kiedy na jaw wychodzą prawdziwe intencje mężczyzny – za pomocą swojego projektu pragnie pokazać członkom zarządu, że terapia nie przyniesie jego pracownikom żadnego pożytku. Evie postanawia przeprowadzić własny projekt: za wszelką cenę udowodni temu bufonowi, że jej nie doceni.

Źródło opisu: okładka książki.

 

Vi Keeland przedstawiać raczej nikomu nie trzeba. Tą autorkę uwielbiam i słynie z tego, że w jej książkach występuje motyw romansu biurowego. Tak też jest i w tym przypadku, aczkolwiek Evie nie jest asystentką czy sekretarką, a psychoterapeutką, dzięki czemu mamy tutaj rzut oka na kwestię terapii. Nie ma co ukrywać, że ich relacja zaczyna się nietypowo i nie najlepiej. Nie można tu powiedzieć o nienawiści. Raczej nie zrobili na sobie dobrych pierwszych wrażeń. Ulega to jednak poprawie i można rzec, że tych dwoje staje się swoimi przyjaciółmi, ale też nie da się nie zauważyć, że ich do siebie ciągnie. Autorka jak zawsze postawiła na delikatny rozwój wydarzeń i uczucia Evie oraz Merricka zmieniają się stopniowo. Jakby nie było, oboje mają za sobą bagaż życiowych i emocjonalnych doświadczeń. Oboje zostali zranieni.

Co trzeba zauważyć, to nie zabrakło też tutaj humoru, co jest charakterystyczne dla pióra Vi Keeland. Ale także Vi porusza pewien temat, który nadaje historii większego, głębszego znaczenia. No i są też zwroty akcji, nie wszystko w tej opowieści jest przewidywalne. Co mi się również podobało, to perspektywa obojga bohaterów, co pozwala nam dokładniej ich poznać i lepiej zrozumieć ich emocje. Mamy też retrospekcje z przeszłości – kolejna cecha łącząca książki Vi Keeland.

Co jednak sprawia, że uwielbiam jej powieści mimo powielających się schematów? To, że wciąż daje nam coś nowego. Inne historie, innych bohaterów. Potrafi zaskoczyć czytelnika, rozbawić i wciągnąć w wymyślony przez siebie świat.

 

Dlatego z całego serca wam polecam „Projekt: szef”, tak samo jak wszystkie inne książki tej autorki.

 

Współpraca reklamowa z Wydawnictwu Niegrzeczne Książki.

 

24 września 2022

324. "Spark" ~ Vi Keeland

Tytuł:Spark

Tytuł oryginału:The Spark

Autor: Vi Keeland

Data wydania: 24 sierpnia 2022

Wydawnictwo: Niegrzeczne Książki

 

Autumn poznała kilka ciekawych faktów na temat Donovana, jeszcze zanim się spotkali. Wiedziała, że nosi bardzo drogie buty w bardzo dużym rozmiarze oraz że podbiera darmowe kosmetyki z hotelu. W następnej kolejności dowiedziała się, że ma głęboki, rozbrajający głos, którego mogłaby słuchać bez końca. Jednak dopiero wtedy, kiedy ich spojrzenia po raz pierwszy się spotkały, zdała sobie sprawę, w jakich kłopotach się znalazła.

Nieporozumienie z odbiorem walizek na lotnisku doprowadziło do wspólnej kawy, kawa do obiadu, obiad do deseru, a deser do spędzenia razem całego weekend. Donovan okazał się zbyt idealny, aby być prawdziwy – nie tylko przystojny, ale też zabawny, inteligentny i niezwykle czarujący. Jedyne, co Autumn mogła zrobić w tej sytuacji, to… uciec i nie oglądać się za siebie. W jej życiu zdecydowanie nie było miejsca dla Pana Idealnego. W końcu jakie są szanse, że wśród wszystkich ludzi w Nowym Jorku jeszcze kiedykolwiek go spotka? I to tuż po tym, jak zaczęła umawiać się z jego szefem?

Źródło opisu: okładka książki.

 

Kiedy nie dopuszczasz ludzi zbyt blisko siebie, nie narażasz się też na ból, kiedy znikną.

 

Jak ja uwielbiam książki Vi! I nie jest to żadną tajemnicą.

Keeland lubi tworzyć swoje historie na podobnych schematach i wydawać by się mogło, że po jakimś czasie będzie to czytelnika nudziło. Nie wiem jak w przypadku innych osób, ale u mnie to w ogóle nie stanowi problemu. Ja naprawdę z dużą przyjemnością sięgam po książki tej autorki i zawsze czekam, aż coś nowego pojawi się w zapowiedziach.

Spark” to romans z humorem, ale jednocześnie poruszany jest tutaj dość ważny temat, ale nie będę wam nic zdradzała, by nie dać niepotrzebnego spojleru. Powiem wam tylko tyle, że bohaterowie są po przejściach, a jedno z nich wciąż zmaga się z demonami przeszłości.

Zaskoczyła mnie postać Donovana. Przystojny prawnik, bogaty, w garniturach szytych na miarę. Brzmi bardzo znajomo, prawda? A jednak pod tym wszystkim kryje się mężczyzna z tatuażami, który nie miał łatwego startu. No i jest to bohater, którego pokocha na pewno niejedna czytelniczka! Podobało mi się w nim to, że nie krył się ze swoimi uczuciami, że potrafił dążyć do tego, czego chciał, a jego zachowanie względem Autumn… Po prostu skradło mi to serce!

Co do samej głównej bohaterki, ta z kolei miała bardzo łatwy start w życiu, ale nie podążyła w kierunku, jakiego od niej oczekiwano. Pomaga ludziom i naprawdę widać, że zależy jej na swoich podopiecznych. Jest też na pewno ciekawą osobowością i jej postać polubiłam.

A tych dwoje tworzy świetny duet!

 

Lęk przed czymś głębokim to część naszej natury. Wszyscy się czasem czegoś boimy.

 

Czy wam polecam?

Oczywiście! „Spark” to świetny romans, dobrze napisany, w pewnych momentach zabawny, w innych uroczy, ale też są smutniejsze chwile. Mimo to uważam, że warto się zapoznać z tą historią, bo jest chyba jedną z lepszych, jakie napisała autorka, a już na pewno stanie się jedną z moich ulubionych. Mam nadzieję, że jeśli się na nią zdecydujecie, to będzie wam się podobała!

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Niegrzeczne Książki.

08 lipca 2022

314. "Zaproszenie" ~ Vi Keeland

Tytuł:Zaproszenie

Tytuł oryginału:The Invitation

Autor: Vi Keeland

Data wydania: 11 maja 2022

Wydawnictwo: Niegrzeczne Książki

 

Stella to nieco szalona, nieprzewidywalna dziewczyna, która zawsze polega na swoim zmyśle węchu i wręcza obcym ludziom czekoladowe batoniki na poprawę humoru. Nie jest jednak typem osoby, która wprosi się na cudzą imprezę, aby najeść się do syta i napić drogiego szampana. No chyba że… owa impreza będzie eleganckim weselem odbywającym się w gmachu Nowojorskiej Biblioteki Publicznej, a zaproszenie wystawione na jej była współlokatorkę i tak by się zmarnowało. Ostatnie wątpliwości rozwiewa drużba – czyli najwspanialszy mężczyzna, jakiego kiedykolwiek widziała – który prosi ją do tańca. Chemia między nimi grozi wybuchem.

Niestety dobra zabawa urywa się gwałtownie, kiedy jej partner orientuje się, że Stella nie jest tym, za kogo się podaje. Dziewczyna rzuca się do ucieczki, a na pocieszenie zgarnia ze stoły kilka butelek drogiego alkoholu. Przekonana, że to jednorazowy wyskok i nigdy więcej nie spotka tajemniczego mężczyzny ze swoich marzeń, nie zauważa, że zostawiła przy stole coś, dzięki czemu Hudson będzie w stanie ją wytropić…

Źródło opisu: okładka książki.

 

Książki Vi Keeland to dla mnie must have i nawet się nie zastanawiam, gdy widzę jakąś nowość. „Zaproszenie” to kolejna książka tej autorki, która ma w sobie motyw biurowego romansu. Aczkolwiek! Nie od tego tutaj się zaczyna historia Stelli i Hudsona. Nie można ukryć, że tych dwoje zapoznaje się w sposób niecodzienny. W końcu jeszcze nie spotkałam się z sytuacją, gdzie jedno z głównych bohaterów wbija się na cudzy ślub. A to pociągnie za sobą szereg dalszych wydarzeń.

Tylko… czy aby na pewno wszystko zaczęło się od ślubu? Wierzycie w przeznaczenie? Bo być może ono maczało swoje palce już wcześniej. Jednak z tym was zostawię i nic więcej nie zdradzam!

Nie będę ukrywać, że „Zaproszenie” okazało się być dla mnie przewidywalne. Może nie w stu procentach, ale w większości. Dlatego też nie poszło mi czytanie jej szybko, ale to tylko dlatego, że ja zwlekałam. Bo poza tym to naprawdę łatwo i przede wszystkim przyjemnie przebiegało zapoznawanie się z tą historią – która wywołała kilkukrotnie uśmiech na mojej twarzy. Przyznam, że jeśli o Hudsona chodzi to był moment, że nie wzbudził mojej sympatii, ale potem się wszystko wyjaśniło i oddałam mu swoje serce! Stella natomiast to niesamowicie urocza kobieta, którą po prostu uwielbiam.

Vi opiera tę powieść na pewnych znanych nam schematach, ale mimo wszystko naprawdę mi się ona podobała. W którymś momencie zmierzyła bohaterów z czymś trudnym i to, jakie rozwiązanie zostało tu zastosowane, trochę mnie urzekło. Stella i Hudson też wykazali się dojrzałością i na plus to, w jaki sposób zmierzyli się z tym wszystkim. Jeśli chodzi natomiast o ich relację, to bywało różnie, ale najbardziej podobało mi się to, że był tutaj im dany czas na to, by narodziło się tu coś więcej. Nic nie działo się za szybko ani na siłę.

 

Co ja mogę powiedzieć na koniec? Skorzystajcie z zaproszenia i zapoznajcie się z losami tej dwójki, bo naprawdę warto!

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Niegrzeczne Książki.

06 kwietnia 2022

304. "Niestosowne zachowanie" ~ Vi Keeland

Tytuł:Niestosowne zachowanie

Tytuł oryginału:Inappropriate

Autor: Vi Keeland

Data wydania: 09 lutego 2022

Wydawnictwo: Niegrzeczne Książki

 

Zwolniona za niestosowne zachowanie.

Kiedy Ireland czytała list, który otrzymała od swojego pracodawcy, znanej stacji telewizyjnej, nie mogła uwierzyć w to, jak ją potraktowano. Przez dziewięć lat zaharowywała się na śmierć i pięła po szczeblach kariery, a teraz nagle miała to stracić? W dodatku za sprawą filmu nakręconego podczas wakacji ze znajomymi – prywatnego filmu nagranego w jej prywatnym czasie. To wydawało się nieprawdopodobne…

Otworzyła butelkę wina i w przypływie furii napisała emocjonalny list do dyrektora generalnego, w którym wyłożyła mu, co myśli o jego firmie i jej praktykach.

Nie przypuszczała, że Grant Lexington, szef wszystkich szefów, faktycznie zareaguje.

A już z pewnością nigdy nie wpadłoby jej do głowy, że ten czarujący i pewny siebie miliarder mógłby chcieć od niej czegoś więcej niż wspólnej pracy. To byłoby przecież całkowicie nieodpowiednie, a nawet… niestosowne.

Źródło opisu: okładka książki.

 

Nie ma kwiatów bez deszczu.

 

Jeżeli chodzi o moje czytanie w ostatnim czasie, to nie ma się czym chwalić, szczerze mówiąc. Na szczęście Vi Keeland jest moim lekarstwem na takie ‘przypadłości’. Wprawdzie nie od razu się wciągnęłam w „Niestosowne zachowanie”, ale od pierwszych stron czytało mi się tę książkę szybko, a przede wszystkim lekko i dobrze było sięgnąć po znajome pióro jednej z ulubionych autorek. Tak jak przeczytanie pierwszych niespełna dwustu stron zajęło mi jakieś trzy dni, tak całą resztę pochłonęłam jednego wieczora, bo po prostu nie mogłam się oderwać. Chciałam poznać zakończenie tej historii, która na pewno będzie należała do jednej z moich ulubionych, jeżeli chodzi o twórczość Vi.

Naturalnie występują tu znane już schematy, które stosuje autorka, ale absolutnie mi to nie przeszkadzało. Fajnie, że mamy perspektywę obojga bohaterów, bo daje nam to lepszy wgląd w ich emocje no i możemy lepiej poznać zarówno Ireland jak i Granta. Mimo, że ten jest jej szefem, wcześniej nie mieli ze sobą do czynienia. Aż do pewnego incydentu…

W tej powieści mamy przeplatane dwa czasy. Teraźniejszość z przeszłością, co nadaje tajemniczego klimatu i czytelnik jest ciekaw, co tak naprawdę się wydarzyło. Wspominając o znanych schematach autorki, miałam między innymi właśnie to na myśli. Jednak moim zdaniem wybija to z książki nudę, więc nie miałam nic przeciwko temu. Jeżeli chodzi o tę tajemnicę to na początku nie wiedziałam, co też mogło się wydarzyć, ale potem sprawa stawała się coraz jaśniejsza i powiem wam, że z takim przypadkiem chyba się jeszcze nie spotkałam w żadnym czytanym przeze mnie romansie. Co jest jak najbardziej na plus tej historii. No i nie mogę nie wspomnieć, że bardzo polubiłam bohaterów, którzy tworzyli super duet i nie raz wywołali mój uśmiech na twarzy. Podobało mi się to, że mimo wyczuwalnej chemii między nimi, niemalże od pierwszych stron, ta ich relacja nie przebiegała zbyt szybko. No i nie mamy tutaj zbyt wiele scen seksu, co też działa na korzyść tej lektury.

 

Jeśli lubicie twórczość Vi Keeland, to naprawdę wam polecam. Jeśli nie znacie, to też wam polecam. Jest to naprawdę fajny romans, który wciąga i który dobrze się czyta. Nie wieje tu nudą, historia jest ciekawa i co mogę jeszcze dodać? Moim zdaniem „Niestosowne zachowanie” to po prostu dobra książka, którą warto przeczytać.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Niegrzeczne Książki.

12 lutego 2022

296. "To, co za nami" ~ Vi Keeland & Dylan Scott

Tytuł:To, co za nami

Tytuł oryginału:Left Behind

Autor: Vi Keeland & Dylan Scott

Data wydania: 08 grudnia 2021

Wydawnictwo: Niegrzeczne Książki

 

Zack od małego dobrze wiedział, jak potoczy się jego przyszłość. Będzie wiódł szczęśliwe życie u boku swojej najlepszej przyjaciółki. To właśnie ona, Emily, miała już zawsze być przy nim. Nieoczekiwana tragedia przekreśliła wszystkie plany chłopaka, pogrążając go w żałobie, z której nie potrafił się uwolnić.

Nikki, od kiedy pamięta, bez przerwy zmaga się z licznymi przeciwnościami. Czy istnieje coś trudniejszego niż codzienność w towarzystwie matki cierpiącej na chorobę dwubiegunową? Dziewczyna nie przewidziała, że po jej śmierci będzie jeszcze gorzej. Na jaw wychodzą skrywane od lat sekrety. Nikki nie ma wyjścia – rusza w podróż do Kalifornii, aby odkryć prawdę o swojej rodzinie.

Czy Zack i Nikki będą w stanie uleczyć się nawzajem? A może prawda, do której tak dążyli, po raz kolejny zniweczy ich plany na przyszłość?

Źródło opisu: okładka książki.

 

Uwielbiam twórczość Vi Keeland i nie jest to żadną tajemnicą. Tak samo jak książki, które pisze w duecie z Penelope Ward. Dlatego też bez wahania sięgnęłam po „To, co za nami”, zastanawiając się jednocześnie jak wypadnie pisanie z innym autorem.

Na początku ta historia mnie wciągnęła, choć poczułam się zaskoczona, gdy się okazało, że jest to literatura młodzieżowa – czyli coś innego, niż Vi ma w zwyczaju pisać. Nie zraziło mnie to jednak, absolutnie. Przyznam, że czytając, przypominała mi się książka „Hopeless” od Colleen Hoover. Nie mówię, że są one takie same – absolutnie! Może troszkę klimat jest podobny i dlatego. Wracając jednak do lektury, czytało mi się naprawdę dobrze. Podobało mi się też to, że na początku jest wprowadzenie w historie bohaterów, poznajemy Zacka oraz Nikki i dowiadujemy się o tym, co ich spotkało, tym bardziej, że mamy tutaj pespektywę ich obojga.

Wiadomo, że ich relacja z czasem się rozwija. Właśnie. Tutaj, niestety, mam pewne zastrzeżenia. W pewnym momencie odniosłam wrażenie, że coś przegapiłam, że coś mnie ominęło w przebiegu ich znajomości. Zabrakło mi tu tego elementu od przyjaźni do czegoś więcej. Coś tam było, ale według mnie – za mało. Czytając wspólne momenty Zacka i Nikki czułam, że czegoś brakuje. Mianowicie tej naturalności. Właśnie jeśli chodzi o ich relacje to jak dla mnie wydaje się nie do końca dopracowana.

Sama historia i pomysł? Jak najbardziej na plus. Podobało mi się to, co zostało wymyślone i wykreowane. Pojawia się też pewna tajemnica i może nie wszystkie jej elementy były dla mnie oczywiste, ale ten najważniejszy przyznaję, był dla mnie pewniakiem od początku, więc muszę przyznać, że „To, co za nami” to powieść przewidywalna.

Troszkę się tutaj dzieje, fakt. Ale jest to ogólnie spokojna historia i na pewno nie spodziewajcie się tutaj pikantnych momentów.

 

Czuję się troszeczkę rozczarowana, nie ukrywam. Uwielbiam twórczość Vi. Jest autorką, po której książki sięgam w ciemno. Jednak to… to nie jest to, do czego Vi Keeland mnie, jako czytelnika, przyzwyczaiła. Być może wy nie odniesiecie wrażenia, że czegoś tu brakuje, że niektóre elementy mogłyby zostać bardziej dopracowane, więc najlepiej, jeśli sięgniecie sami i się przekonacie. W moim przypadku… nie jest to najgorsza książka jaką czytałam, na pewno nie. Jest po prostu… niedopracowana. Choć mam nadzieję, że wam się spodoba, jeśli postanowicie ją przeczytać!

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Niegrzeczne Książki.

28 listopada 2021

284. "Nie powinniśmy" ~ Vi Keeland

Tytuł:Nie powinniśmy

Tytuł oryginału:We Shouldn’t

Autor: Vi Keeland

Data wydania: 29 września 2021

Wydawnictwo: Niegrzeczne Książki

 

Bennett i Annalise poznali się w najbardziej niesprzyjających okolicznościach – najpierw on widział, jak ona niszczy jego samochód podczas próby podrzucenia mu swojego mandatu, a później okazało się, że po fuzji firm, w których byli zatrudnieni, konkurują o to samo wysokie stanowisko. Żadne z nich nie zamierza ustąpić, ponieważ przegrany zostanie oddelegowany do filii w Teksasie – a oboje mają bardzo dobre powody, aby zostać w San Francisco.

Rozpoczyna się bezwzględna walka o klientów. Bennett nie zwykł grać czysto – w końcu liczy się jedynie zwycięstwo. Ale jego przeciwniczka będzie potrafiła go zaskoczyć, i to nie raz. Bennett i Annalise muszą się przekonać, o jaką nagrodę w rzeczywistości warto zawalczyć.

Źródło opisu: okładka książki.

 

Tak to już jest z miłością. Nie zakochujemy się w doskonałej osobie, tylko pomimo jej niedoskonałości.

 

Uwielbiam książki Vi Keeland i sięgam po nie już od dawna w ciemno. Jeszcze nigdy się nie zawiodłam i jakoś nie mam przeczucia, że to może się zdarzyć. Choć wiadomo, mogę się mylić. Jednak „Nie powinniśmy” nie jest tą pozycją, która mnie rozczarowała. Bynajmniej. Jak zawsze w przypadku twórczości tej autorki, niemalże od razu przepadłam i polubiłam głównych bohaterów. Stosunki pomiędzy Annalise a Bennettem są tak różne, że nie wiem czy można tu wspomnieć o motywie hate-love. Chyba, że czasami. Różnie między nimi bywało z różnych powodów, ale fajnie było obserwować ich relację i to, jak powoli się przeradza w coś innego. Coś zakazanego, bo w końcu konkurują o to samo stanowisko, stawka jest wysoka, więc nie powinni – jak sam tytuł głosi – pozwalać sobie na coś więcej niż tylko stosunki czysto zawodowe, ale czasami zasady można złamać, prawda?

Może i nie pochłonęłam tej lektury jakoś szybko, bo trochę czytanie jej mi zajęło, ale mimo wszystko to naprawdę przyjemna powieść, która wywołała kilka razy mój uśmiech. Jak zawsze Vi stworzyła coś dobrego, poruszając jednocześnie ważniejsze tematy i próbując przekazać coś swoją twórczością. Na pewno nie jest to płytki romans i główni bohaterowie też tacy nie są. Przyjemnie było obserwować to, co się między nimi działo, nawet jeśli byli na etapie bycia wrogami.

Nie powinniśmy” to książka dobrze napisana, przemyślana przede wszystkim i Vi Keeland nie rozwleka akcji. Może i jest przewidywalna, ale przyjemnie się czyta, a pióro autorki jest lekkie, więc też czytanie idzie szybko. Mamy tu też perspektywę zarówno Bennetta, jak i Annalise, a takie połączenie zawsze lubię. Scen seksu nie jest też jakoś wiele, a jeśli już się pojawiają, to są opisane w sposób subtelny.

 

Jak zawsze w przypadku Vi, jak najbardziej wam tę książkę polecam, jeśli jesteście fanami romansów. Jeśli lubicie tę autorkę to tym bardziej sięgnijcie również po tę historię, bo moim zdaniem – warto.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Niegrzeczne Książki.

14 września 2021

268. "Nie dla mnie" ~ Vi Keeland

Tytuł:Nie dla mnie

Tytuł oryginału:All Grown Up

Autor: Vi Keeland

Data wydania: 28 lipca 2021

Wydawnictwo: Niegrzeczne Książki

 

Dwa lata po rozwodzie Valentine poznaje na portalu randkowym Forda. Jest mądry, przystojny, bogaty i… młody. Zdaniem Val zdecydowanie za młody. Ale przecież pożądanie nie patrzy w metrykę i nie liczy lat.

Mężczyzna jest cudowny, lecz Valentine pozostaje nieugięta – z powodu jego wieku mogą być jedynie przyjaciółmi. Ostatecznie, po wymianie wielu wiadomości, Val zgadza się na jedną randkę – jej pierwszą po rozpadzie trwającego dwadzieścia lat małżeństwa z ukochanym z liceum. Kobieta zakłada, że nic z tego nie będzie, ale jest tak bardzo ciekawa Forda…

Źródło opisu: okładka książki.

 

Rzadko jesteśmy gotowi  na wielkie rzeczy, bez względu na to, ile się do nich przygotowujemy. Czasami musi nam wystarczyć odrobina gotowości.

 

Mężczyzna sporo starszy od kobiety? Było.

Kobieta tylko delikatnie starsza od mężczyzny? Też było.

Kobieta starsza od faceta o ponad dekadę? Może było, ale ja się z tym nie spotkałam. Do teraz.

Vi postawiła zdecydowanie na oryginalny pomysł, bo Valentine jest starsza od Forda o dwanaście lat. Jeszcze z takim przypadkiem w książce się nie spotkałam i byłam niesamowicie ciekawa tej historii. I tego, jak autorka ‘ugryzie’ tę różnicę wieku. Szczerze? Totalnie przepadłam!

Ford to młody chłopak, ale niesamowicie dojrzały i totalnie cudowny. Chyba niejedna kobieta chciałaby poznać takiego faceta i coś czuję, że niejednej czytelniczce skradł serce. Valentine to dorosła kobieta, która jest już po rozwodzie i mimo, że Ford się jej podoba, różnica wieku sprawiała, że nie dopuszczała do siebie myśli, by spróbować z nim… czegokolwiek.

Vi Keeland postanowiła tutaj pokazać, jak czasami skupiamy się usilnie na wieku, co i w rzeczywistym świecie jest po prostu prawdą. Tutaj autorka chce nam pokazać, że tak naprawdę wiek to tylko liczby i nie powinniśmy zwracać na to aż tak mocno uwagi, bo to ile mamy lat, nie powinno stanowić dla nas nigdy w niczym przeszkody – w miłości, karierze, spełnianiu marzeń. Vi chce nam też w jakiś sposób pokazać, że zbyt mocno skupiamy się na tym, co inni będą o nas myśleć. A w rzeczywistości może okazać się tak, że to co dla nas wydawało się nieodpowiednie, wcale takie nie jest, a inni… nawet nie zwrócą na to uwagi. Trzeba czasami zaryzykować i się otworzyć.

 

Wydaje się, że ważne rzeczy dzieją się z jakiegoś powodu, więc nie powinniśmy się od nich odwracać, nawet jeśli początkowo inaczej sobie wyobrażaliśmy swoje życie. Warto walczyć o to, co dla nas dobre.

 

Nie dla mnie” to książka, która jest… dla mnie. Bardzo mi się podobała. Była to stara, dobra Vi. Ta powieść mnie wciągnęła i sprawiła, że na mojej twarzy niejednokrotnie pojawił się uśmiech. Jeżeli lubicie twórczość tej autorki, to z całego serca wam polecam również tę historię. Jest to dobry romans, oryginalny, gdzie nic nie dzieje się bez przyczyny, nie ma nudy, a dodatkowo pojawiają się małe zwroty akcji i szczerze mówiąc, był moment, w którym delikatnie zostałam zaskoczona – co zdecydowanie na plus! Książka napisana z wyczuciem i ze smakiem, relacja bohaterów rozwijała się w swoim tempie, nic nie działo się tu za szybko. W „Nie dla mnie” dopatrzyłam się tylko jednego minusa. Jak dla mnie było tej historii po prostu za mało!

Naprawdę polecam i mam nadzieję, że tak jak i mnie, spodoba wam się to, co Vi Keeland wymyśliła dla Valentine i Forda.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Niegrzeczne Książki.

30 kwietnia 2021

235. "Najpiękniejsza pamiątka" ~ Vi Keeland & Penelope Ward

Tytuł:Najpiękniejsza pamiątka

Tytuł oryginału:My Favorite Souvenir

Autor: Vi Keeland & Penelope Ward

Data wydania: 20 kwietnia 2021

Wydawnictwo: Editio Red

 

Od początku wszystko szło nie tak. Zerwane tuż przed ślubem zaręczyny. Samotna wycieczka zamiast podróży poślubnej. Fatalna pogoda, odwołane loty, a w perspektywie koczowanie w lobyy hotelu zamiast oczekiwania na koniec śnieżycy w cywilizowanych warunkach. To wtedy nieoczekiwanie zaczęła się historia fałszywego rodzeństwa Madeline i Milo Hookerów, bo oboje nazywali się zupełnie inaczej i wcale nie byli bratem i siostrą.

Śnieżyca minęła, loty przywrócono, a Madeline i Milo nie potrafili się rozstać. Stali się sobie bliscy. Przez kilka cudownych dni byli nierozłączni. Nie poznali swoich prawdziwych imion, choć zdradzili sobie najpilniej skrywane sekrety. Zwiedzali razem różne miejsca i zbierali pamiątki. A gdy wreszcie przyszedł czas rozstania, obiecali sobie, że spotkają się znów, za trzy miesiące w Nowym Orleanie. Wtedy będą już wiedzieć, czy są na siebie gotowi.

Powrót do domu przyniósł dziewczynie nowe rozterki i kolejne znaki zapytania. Od chwili pożegnania wiedziała, że będzie tęsknić za pięknym nieznajomym. Serce mówiło jej, że są dla siebie stworzeni i mogą zbudować cudowny związek. Rzeczywistość jednak okazała się zupełnie inna od marzeń o bajkowej miłości. Madeline – a właściwie już Hazel – zaczęła sobie zadawać pytania, czy w jej przyszłości jest w ogóle miejsce dla mężczyzny i czy ma jeszcze szansę na prawdziwe, szczere uczucie.

Ogarnęło ją zwątpienie, a czas powoli upływał…

Źródło opisu: okładka książki.

 

– Cóż, czasem nie można skleić swojego serca samodzielnie. Zawsze jednak można je oddać komuś innemu. I z czasem będzie coraz lepiej, bo ta nowa osoba w twoim życiu pomoże ci zapomnieć o zaznanych krzywdach.

 

Główni bohaterowie przeżyli przygodę, przez którą autorki ciekawie nas poprowadziły. Podobało mi się to, jaki miały pomysł na tę historię, jak to rozegrały i jak wykreowały Hazel i przystojnego nieznajomego. „Najpiękniejsza pamiątka” to twórczość Vi i Penelope, ale w nieco innym wydaniu, niż miałam okazję poznać do tej pory. Jest spokojniejsza, ma mniejszą dawkę humoru niż pozostałe książki tych autorek i jest też urocza.

Słyszałam, że opinie na temat tej powieści są pomieszane. Uwielbiam twórczość tego duetu i z największą przyjemnością sięgam po każdą kolejną nowość, jaka pojawia się na polskim rynku wydawniczym. Jeszcze nigdy nie poczułam się zawiedziona, w tym przypadku również. Owszem, te dwie autorki napisały już lepsze romanse, ale ten naprawdę mi się podobał i cieszę się, że miałam okazję go przeczytać.

Jak już wspomniałam, jest to nieco coś innego, co już poznałam od Vi i Penelope, ale przypadła mi ta historia do gustu. Była ciekawa, może i przewidywalna, ale ja się dobrze bawiłam, czytając i zajęło mi to dwa wieczory, bo naprawdę się wciągnęłam. Czyta się szybko, przyjemnie i przede wszystkim – chce się czytać. Nie była to nudna powieść, dla mnie nie. Obserwujemy, jak rozwija się relacja pomiędzy fałszywym rodzeństwem Hookerów, jak przeżywają przygodę i coś się między nimi zaczyna dziać. W tym przypadku naprawdę nie było żadnego, ale to żadnego pośpiechu. Wszystko działo się tak naturalnie i czytałam to z uśmiechem. Tylko, że później oboje musieli zderzyć się z rzeczywistością i tam już nie wszystko było tak łatwe, jakby tego chcieli.

Najpiękniejsza pamiątka” to historia, w której autorki chcą nam przekazać coś istotnego. Coś, o czym myślę, że czasami zapominamy – ja sama również. Pamiętajmy, że to jest nasze życie. Podążajmy za własnymi pragnieniami, za głosem naszego serca. Róbmy to, czego chcemy MY i co uszczęśliwia NAS, a nie to, czego chce od nas ktoś drugi czy trzeci.

 

Podsumowując. Mi naprawdę podobała się ta książka i polecam wam ją z czystym sercem, choć oczywiście pamiętajmy, że każdy jest różny i mimo, że ja zostałam kupiona nie tylko historią, ale bohaterami oraz sposobem wykonania, to wam może coś jednak w tej powieści nie pasować. Mam jednak nadzieję, że jeśli się zdecydujecie sięgnąć po „Najpiękniejszą pamiątkę”, to nie będziecie żałować.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editio Red.

15 kwietnia 2021

230. "Rywale" ~ Vi Keeland

Tytuł:Rywale

Tytuł oryginału:The Rivals

Autor: Vi Keeland

Data wydania: 24 marca 2021

Wydawnictwo: Niegrzeczne Książki

 

Nasi dziadkowie rozpoczęli tę wojnę, gdy z najlepszych przyjaciół stali się największymi rywalami biznesowymi w historii. A wszystko za sprawą kobiety, ich partnerki w interesach, którą obaj kochali, lecz żaden nie zdobył jej serca. Nasi ojcowie kontynuowali te rodzinną tradycję. A potem zrobiliśmy to ja i Weston. Pewnie trwałoby to nadal, gdyby dawna ukochana naszych dziadków nie umarła i nie zostawiła im w spadku jednego z najcenniejszych hoteli świata.

I tak oto jesteśmy tu razem. Zamknięci. Dwoje zaciekłych rywali. Ogień i woda. Próbujemy posprzątać bałagan, który odziedziczyliśmy po przodkach, i się przy tym nie pozabijać. Mamy tę wojnę w genach. Jest tylko jeden problem – im bardziej ze sobą walczymy, tym mocniej pragniemy siebie nawzajem.

Źródło opisu: okładka książki.

 

Uwielbiam książki Vi Keeland i sięgam po nie już w ciemno. Podoba mi się pióro autorki, to jak kreuje swoich bohaterów, jakie historie im przypisuje, jak pogrywa ich losami. Oczywiście zawsze jest mała obawa, że kolejna nowość jej autorstwa mnie rozczaruje, ale z „Rywalami” tak nie było. Absolutnie! Ta powieść spodobała mi się od razu.

Od pierwszych stron mamy tutaj humor charakterystyczny dla pióra Vi i uśmiech sam ciśnie się na usta. Pomiędzy rodziną Sophii a Westona od dawna panuje wzajemna, głęboko zakorzeniona nienawiść. Są wrogami. Wiadomo więc, że pomiędzy głównymi bohaterami również muszą być negatywne uczucia, by tradycji stało się zadość, że tak powiem. Jednak! Mimo niechęci, pomiędzy nimi buzuje również namiętność, a wzajemnie utarczki tylko potęgują pożądanie. Zabawnie obserwowało się ich starcia, naprawdę przyprawiało mnie to o lepszy humor.

Vi Keeland jak zawsze stworzyła świetny romans, który czyta się szybko i wciąga. Przyjemne pióro, ciekawa i zabawna treść. Jak zawsze autorka postawiła na coś więcej niż tylko zwyczajne romansidło. Porusza nieco kwestię lojalności, ale także inne, o których musicie przekonać się sami. Nadała tej powieści czegoś głębszego, niż na początku mogłoby się wydawać. Weston i Sophia to charakterne postaci, które zmagają się z pewnymi problemami, ale o tym nic więcej wam nie powiem, by nie zdradzać za dużo. Kobieta jest inteligentna, zdolna i na pewno nie da sobą pogrywać. Podobała mi się jej postać, która była silna i pewna siebie. Weston natomiast był mężczyzną przystojnym, seksownym i zdawał sobie z tego doskonale sprawę, a co więcej – potrafił to wykorzystywać na swoją korzyść. Pomiędzy nimi zaczyna się dziać już od pierwszych stron: zabawne utarczki, kłótnie podsycające namiętność. Natomiast jeżeli chodzi o kwestię uczuć, tutaj nic się nie dzieje za szybko.

 

Jeżeli znacie tę autorkę i ją lubicie, to myślę, że „Rywale” również wam się spodobają. Jest to też książka dla fanów wątku hate-love, który w tej powieści ma swoje miejsce. Jest pełna humoru, a pożądanie i namiętność elektryzują w powietrzu, ma w sobie coś więcej, a sceny erotyczne są subtelne i nie powodują niechęci. Może nie jest wyjątkowa i oryginalna, lecz nie jest to coś oklepanego, co znajdziecie w co drugim romansie. Nie jest to mój faworyt, jeśli chodzi o historie spod pióra Vi Keeland, ale naprawdę wam ją polecam.


Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Niegrzeczne Książki.

16 lutego 2021

214. "Sprośne listy" ~ Vi Keeland & Penelope Ward

Tytuł:Sprośne listy

Tytuł oryginału:Dirty Letters

Autor: Vi Keeland & Penelope Ward

Data wydania: 10 lutego 2021

Wydawnictwo: Editio Red

 

Griffin Quinn był moim korespondencyjnym powiernikiem z dzieciństwa, angielskim chłopcem, od którego różniło mnie wszystko. Z biegiem lat, wraz z setkami napisanych listów, staliśmy się najlepszymi przyjaciółmi – dzieliliśmy się najgłębszymi, najmroczniejszymi sekretami i zbudowaliśmy więź, która wydawała się niezniszczalna.

Do czasu. Pewnego dnia wszystko się zmieniło.

Nagle, zupełnie niespodziewanie, przyszedł kolejny list. Pełen wyrzutów i gniewu nagromadzonego przez osiem lat. Nie miałam wyboru i w końcu musiałam się przyznać, dlaczego przestałam odpowiadać na korespondencję. Grifiin mi wybaczył i po jakimś czasie udało nam się ożywić relację z lat dziennych. Z tym że byliśmy już dorośli i wszystko nabrało rumieńców. Nasze listy stały się niegrzeczne, odkrywaliśmy w nich swoje najdziksze fantazje. Jedynym logicznym wyjściem z sytuacji wydawało się więc przeniesienie znajomości na kolejny poziom i spotkanie twarzą w twarz.

Tyle że Griffin wcale tego nie chciał. Uznał, że tak będzie dla nas najlepiej. Jednak ja musiałam go zobaczyć, więc wykonałam skok na głęboką wodę i zaczęłam go szukać. Przecież ludzie robili w imię miłości bardziej szalone rzeczy, prawda?

Ale to, czego się dowiedziałam, może zmienić wszystko…

Źródło opisu: okładka książki.

 

Miłość jest wszystkim. Znaczy więcej niż strach, więcej niż śmierć. Wykracza poza czas.

 

Nie jest tajemnicą, że książki z duetu Vi i Penelope biorę w ciemno, a kiedy widzę jakąś nowość, po prostu wiem, że ją muszę przeczytać. Tak samo było w przypadku „Sprośne listy” i wiecie co? Wprost przepadłam, jak zawsze zresztą w przypadku tych autorek. Znów wykonały kawał dobrej roboty i nie mogłam się od tej książki oderwać.

Mimo iż jest to naprawdę zabawny i uroczy romans, po raz kolejny Vi i Penelope postanowiły poruszyć pewien temat, o którym nie chcę mówić, by wam niczego nie spojlerować. Jest to jednak pewna przypadłość, która nie musi, ale potrafi utrudnić życie i autorki pokazują, że gdy jest to bardziej zaawansowane, jak w przypadku tej historii, człowiek na co dzień musi się zmagać z trudnościami, które dla innej osoby wydają się błahe. To mi się bardzo podobało, tym bardziej, że trochę się z tym utożsamiam, choć w moim przypadku ma to dużo słabszy przebieg.

Podobał mi się też sam pomysł na fabułę. Z dużą przyjemnością czytało mi się listy i tak naprawdę wyczekiwałam ich z równą niecierpliwością co Griffin i Luka. Ich znajomość rozpoczyna się dość nietypowo, bo przez listy. Nie e-meile, a zwyczajne, papierowe listy. I właśnie podczas korespondowania coś pomiędzy bohaterami zaczyna iskrzyć, rodzą się uczucia, poznają się tak naprawdę. Nic jednak dziwnego, skoro początek ich znajomości miał miejsce, gdy byli dziećmi.

Moje serce bezapelacyjnie skradł Griffin. Był po prostu świetnym facetem, któremu naprawdę zależy na Luce i jest to zresztą obustronne. I dużo ważniejsza jest dla nich ich znajomość niż to, by sprośne fantazje z listów przerodziły się w rzeczywistość. Oczywiście pojawiają się sceny seksu, ale są subtelne i nie wchodzą na pierwszy plan. Podejście Griffina do przyjaciółki z dzieciństwa mnie po prostu urzekło. Natomiast Luka to świetna kobieta, o ogromnym sercu.  I pomimo tego, jak starają się być ze sobą szczerzy, na ich drodze czeka jeszcze sporo przeszkód, muszą zmagać się z problemami. A jak sobie z nimi poradzą? Cóż. Oczywiście musicie przekonać się o tym sami! Sama kreacja bohaterów, nie tylko tych głównych, ale również drugoplanowych, jak najbardziej na plus. Byli to zwyczajni ludzie, pełni obaw i strachu, popełniający błędy. I naprawdę polubiłam ich wszystkich! Oraz Hortensję, ale kto to taki, to musicie odkryć sami.

 

Sprośne listy” to historia, w której znajdziecie sporą dawkę humoru, ale jest też naprawdę urocza, trochę przewidywalna, ale nie można jej zarzuci braku oryginalności i z całego serca wam ją polecam. Czyta się bardzo szybko i wciąga, przez co mi było ciężko od lektury odejść. A jednocześnie żałuję, że skończyłam, bo po wszystkim poczułam niedosyt. Ta historia i bohaterowie zostaną ze mną na długo. Autorki mają umiejętność w tworzeniu luźnej opowieści, w której poruszają cięższy wątek, dzięki czemu są tak dobre i co najważniejsze, został zachowany realizm. Dlatego mam nadzieję, że kolejna powieść tego autorskiego duetu pojawi się szybko i że wy zdecydujecie się sięgnąć po „Sprośne listy”.

 

Ze egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editio Red.