18 sierpnia 2017

10. "Ostatni pocałunek" ~ Laurelin Paige

Tytuł: Ostatni pocałunek
Tytuł oryginału: Last kiss
Autor: Laurelin Paige
Data wydania: 21 lipca 2017
Wydawnictwo: Kobiece

Nadal jednak wzbudzał we mnie pewien lęk, głównie dlatego, że był tak nieprzewidywalny. Potrafi być podły, co jednocześnie w jakiś sposób czyniło go urzekającym.

Emily Wayborn pomimo swoich uczuć, które żywi do przystojnego miliardera, nie potrafi mu zaufać w pełni, choć to jedyny mężczyzna, który potrafi w pełni ją zaspokoić i zna wszystkie jej potrzeby. Można by powiedzieć, że zna ją lepiej, niż ona sama. Seksowny Reve Saliis to jedyny facet, przy którym Emily może być po prostu sobą.
Zaufanie stanowi jeden problem pomiędzy Emily a Reve’em. Drugi problem stanowi ktoś, kto usilnie próbuje tę dwójkę rozdzielić z własnych pobudek.
Emily będzie musiała dokonać trudnego wyboru pomiędzy dwiema osobami, które kocha. Są to zarazem najważniejsze osoby w jej życiu. Wie, że wybranie jednej z nich równa się ze stratą tej drugiej.
Czy wybierze przystojnego miliardera Sallisa czy to ta druga osoba okaże się dla Emily ważniejsza?

Moja miłość do niego była lekka jak piórko, jak promyk światła, a ja czułam się tak, jakbym opadała coraz niżej i niższej – łagodnie i bez końca.

Naprawdę ogromnie się cieszyłam, że miałam tę część na swojej półce, bo od razu mogłam po nią sięgnąć po zakończeniu pierwszej części, czyli „Pierwszy dotyk”. Książkę czytało mi się tak lekko, że prawie ją pochłonęłam. Ona to dopiero odblokowała mój zastój czytelniczy, bo jak się dorwałam, tak przeczytałam prawie czterysta stron, a resztę zostawiłam na później z racji na późną porę i fakt, że rano muszę wstać. Niestety, zrobiłam to z wielkim bólem i później się jeszcze biłam sama ze sobą w myślach, że może jednak w ogóle nie pójdę spać, a będę jedynie czytać.
Ostatni pocałunek” wywołał we mnie ogrom emocji i ciągle się bałam, jak całość się potoczy. Przez wszystkie rozdziały towarzyszył mi strach, pewnie równy strachowi głównej bohaterki, ale wkradały się też tam nutki nadziei, że może jednak skończy się tak, jakbym tego chciała. Oczywiście czy skończyło się moją radością czy złamanym sercem, tego nie zdradzę.
Po skończeniu rozdziału przerzuciłam stronę by zacząć kolejny i spotkałam się z niemiłym rozczarowaniem, kiedy zobaczyłam słowo „Podziękowania”. Przeżyłam wtedy naprawdę niemały szok i ogromny niedosyt, bo było mi mało. Chciałam jeszcze więcej. Móc jeszcze więcej zagłębiać się w historii Emily, Reeve’a i kogoś trzeciego. Przez długi czas nie mogłam uwierzyć, że to już koniec. Ogromnie żałuje, że nie ma i nie będzie trzeciej części. Prawda? Nie potrafiłam po jej zakończeniu nic zacząć, bo ciągle myślałam o historii tej dwójki i nie mogłam uwierzyć w to, że to naprawdę koniec.
W drugiej części cyklu „First and Last” zdecydowanie się więcej działo, przez więcej momentów wstrzymywałam oddech i to na pewno była też lepsza część. Już dawno tak bardzo książka mnie nie wciągnęła i cieszę się, że miałam tę przyjemność przeczytać „Ostatni pocałunek”. Oczywiście jest to książka z gatunku erotyków, więc powinna ona trafić jedynie w ręce kogoś o odpowiednim wieku.



Zdecydowanie ją polecam. Każdemu, kto lubi książki tego typu. Przy niej naprawdę nie idzie się nudzić. Ja ciągle się zastanawiałam, co czeka na mnie w następnych rozdziałach i wiem, że to jest cykl, do którego jeszcze powrócę z ogromną przyjemnością. I gdyby jakimś cudem wszedł tom trzeci, bez wahania dokonałabym jego zakupu.