
Tytuł oryginału: „Run away”
Autor: Harlan Coben
Data wydania: 15 stycznia
2020
Wydawnictwo: Albatros
Simon Green żyje na krawędzi obłędu. Od miesięcy szuka swojej córki,
Paige. Kiedy wreszcie trafia na jej ślad – namierza ją w Central Parku, gdzie
ćpani grają dla pieniędzy przy pomniku Lennona – na jego drodze staje Aaron,
człowiek, przez którego uciekła. A Paige znowu znika.
Tym razem jednak Simon nie zamierza odpuścić – za wszelką cenę chce
sprowadzić córkę do domu. Ale sytuacja się komplikuje… W mieszkaniu, w którym
koczowała dziewczyna, zostają znalezione zwłoki Aarona. A kiedy żona Simona, do
której ktoś strzelał, walczy o życie, on musi zadać sobie pytanie – w co
wplątała się ich córka? I czy to ona zabiła?
Aby znaleźć odpowiedź, Simon posunie się nawet… o krok za daleko.
Źródło opisu: okładka
książki.
Wiem, że rzadko czytam kryminały, ale Harlan Coben jest moim ulubionym
autorem tego gatunku. Jego książki przeczytałam wszystkie, a serię z Myronem i
Winem wprost uwielbiam i teraz pozostaje mi jedynie czekać na jakieś nowości.
Możecie więc sobie wyobrazić moją radość, gdy zobaczyłam, że wydawnictwo
Albatros szykuje premierę „O krok za
daleko”.
Na tym autorze, a w zasadzie na jego książkach, jeszcze nigdy się nie
zawiodłam. Chociaż mawiają, że zawsze musi być ten pierwszy raz, prawda? Często
mam tak, że do książek ulubionych autorów podchodzę z dystansem, ale nie w
przypadku twórczości Cobena. Do jego twórczości podchodzę pewnie i wiem, że da
mi coś, przy czym dobrze spędzę czas, bo będzie do dobra lektura. I tak
oczywiście było tym razem!
„O krok za daleko” to
kryminał, który ma wszystkie pożądane przeze mnie cechy i jest dokładnie tym,
co znam do tej pory z książek Harlana Cobena. Zauważyłam w jego książkach, że w
delikatny sposób stara się zwrócić uwagę na to, jak człowiek jest postrzegany
poprzez władzę i państwo tylko przez swój koloryt skóry. Jest dobry humor, choć
w tym przypadku nie aż tak dużo, do czego przywykłam, jeśli chodzi o twórczość
tego autora i za czym trochę zatęskniłam. Nie jest to jednak najważniejsze w
tego typu literaturze, prawda? Pod lupę w kryminałach należy wziąć nieco inne
kwestie niż przy ocenie na przykład romansu.
Powiem wam tak, jeśli chodzi o Cobena wiem po prostu, że mogę
spodziewać się po nim wszystkiego, bo czasami to jest autor bezwzględny.
Zdarzało mi się czytać kryminały z wątkiem romantycznym w tle, ale nie w jego
przypadku. Jest w stanie zniszczyć najszczęśliwszą rodzinę na świecie. I to
właśnie uwielbiam w jego książkach – tę nieprzewidywalność. Nie wiem, co czeka
mnie za kilka rozdziałów i co wymyśli. W tej książce są intrygi i manipulacja
czytelnikiem, tak odrobinę, tajemnice, których z czasem jest coraz więej.
Próbowałam odkryć prawdę, bo po tylu książkach tego autora myślałam, że jestem
przygotowana na wszystko. I troszeczkę mi się udało, bo oczywiście na koniec
było coś, czego nie przewidziałam. A oto właśnie w kryminałach chodzi. By
zbudować napięcie, by akcja się toczyła, a nie zanudziła czytelnika. By ten
czytelnik myślał równie intensywnie, co główni bohaterowie. A potem i tak dać
coś, co było niespodziewane. To właśnie dostałam w tej książce.
Czy wam polecam? Cóż, jeśli jesteście fanami kryminałów, to jak
najbardziej! Akcja nie jest bardzo szybka, ale też nie stoi w miejscu i nie ma
czasu na nudę, a przede wszystkim nie ma chaosu, przez który nie idzie się
połapać o co w tym wszystkim chodzi i co też ten autor wymyślił. No i choć
zakończenia troszeczkę się domyśliłam, to jednak zostałam zaskoczona. Harlan
Coben po raz kolejny mnie nie zawiódł i mam nadzieję, że kolejne jego książki
ukażą się jak najszybciej na polskim rynku! Liczę także, że zdecydujecie się na
tę książkę i że spodoba wam się tak, jak mi.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.