
Tytuł oryginału: „Cocky Bastard”
Autor: Vi Keeland &
Penelope Ward
Data wydania: 13 marca 2019
Wydawnictwo: Editio Red
Stacja benzynowa gdzieś na pustkowiu Nebraski nie jest zbyt romantycznym
miejscem, zwłaszcza dla tych, którzy są w złym humorze. Aubrey była. Znużona
wielogodzinną trasą w perspektywie miała jeszcze wiele godzin dalszej jazdy.
Uciekała przed swoją przeszłością, chciała ukoić złamane serce i rozpocząć nowe
życie w Kalifornii. Chance, zarozumiały przystojniak z Australii, wkurzył ją od
pierwszego wejrzenia. Był niesamowicie seksowny, ale do przesady arogancki.
Dziewczyna przestałaby o nim myśleć pięć minut po wyjeździe ze stacji, gdyby
nie problem z kołem, którego sama nie była w stanie zmienić. Również Chance nie
mógł wyruszyć w dalszą podróż – nie umiał poradzić sobie z awarią motocykla.
Chcąc nie chcąc, dalej pojechali razem.
Wkrótce Aubrey z zaskoczeniem odkrywa w tym pewnym siebie zarozumialcu
najlepszego kompana podróży, jakiego mogłaby sobie wymarzyć. A i Chance wygląda
na faceta, który również coś do dziewczyny czuje. Wyprawa wydłuża się do kilku
dziwnych, ale cudownych dni. Jest zabawnie, miło, a napięcie między dwojgiem
ludzi rośnie. Aubrey zakochuje się w przystojnym Australijczyku i wszystko
zdaje się zmierzać do szczęśliwego końca, gdy któregoś dnia, zupełnie
nieoczekiwanie, Chance znika bez pożegnania…
„Słodki Drań” to czwarta
książka duetu Vi i Penelope, którą miałam okazję przeczytać. Sięgnęłam po nią z
przyjemnością, bo naprawdę polubiłam twórczość tych autorek, dlatego ubolewam,
że nie ma kolejnych książek, które napisały razem, ale mam wielką nadzieję, że
nie będę musiała czekać długo na coś nowego!
Aubrey została wykreowana na osobę piękną, inteligentną, nieco
niepewną, która nie pokazuje innym tego, jaka jest naprawdę. Początkowo nawet
zostaje określona mianem osoby, która ma kij w tyłku. Z czasem jednak odkrywamy
jej osobowość coraz bardziej. Robi się coraz bardziej śmiała, coraz bardziej
pewna siebie, zabawna i ma cięty język. A do tego naprawdę wielkie serce.
Niestety w drugiej połowie książki momentami zachowanie tej bohaterki
mnie ciut denerwowało. Jak wiecie, bo podaje to już sam opis, Chance w pewnym
momencie znika i całkowicie rozumiem jej zachowanie, ale jak możecie się
domyślić, kiedyś znów wkroczy w jej życie. I nie zawsze podobało mi się to, jak
się w stosunku do niego zachowywała. I nie krytykuję tej bohaterki, bynajmniej.
Mimo, że jest postacią literacką, to jest po prostu człowiekiem i ma prawo do
różnych zachowań. A każdy człowiek inaczej reaguje na wszelkiego rodzaju
rzeczy. I to, że jedna osoba przyjęłaby Chance’a z otwartymi ramionami, nie
oznacza, że druga by nie dała mu w twarz i kazała zniknąć z jej życia. Dlatego
chociaż jej postępowanie nie zawsze mi się podobało, to sądzę, że bardziej
dlatego iż całym sercem byłam za Chance’em i tym, by przyjęła go z powrotem.
Choć z drugiej strony potrafię jej zrozumieć. Została naprawdę
zraniona przez niego zwłaszcza, że zostawił ją… w TAKIM momencie. Złamał jej
tym serce i zniszczył zaufanie, jakim go darzyła, więc nie dziwię się, że tak
postępowała. Mam nadzieję, że to wszystko zabrzmiało logicznie i nikt się nie
pogubił w mojej wypowiedzi, ale podsumowanie w skrócie: chociaż jej zachowanie
mnie momentami denerwowało, to z drugiej strony potrafię sobie wyobrazić czemu
tak reagowała.
Jeśli chodzi natomiast o postać Chance’a spodziewałam się aroganckiego
dupka, który co noc ma inną. Okazało się, że wcale nie był kobieciarzem. To
facet, który skrywa jakąś tajemnicę. Miły, czasami arogancki, zabawny i jak to
mówi sam tytuł… Słodki dupek.
Naprawdę go polubiłam. Pokazał, że jeśli na czymś mu zależy, potrafi o to
naprawdę mocno zawalczyć, nawet jeśli nie ma wielkiej nadziei. Troskliwy i
pewny siebie. Niejedna kobieta chciałaby takiego faceta, naprawdę. Wiedział
doskonale, że zawalił sprawę zostawiając Aubrey i zamierzał dać z siebie
wszystko, by naprawić swój błąd. Potrafił się wykazać ogromną siłą woli i
cierpliwością. Potrafił być naprawdę zaangażowany, jeśli coś już postanowił.
Od momentu, kiedy zaczęłam tylko czytać „Słodkiego Drania” zastanawiałam się nad powodem, dla którego on ją
zostawi. Dlaczego i kiedy? Miałam naprawdę wiele domysłów, jaka to mogłaby stać
za tym przyczyna, ale kiedy na jaw wyszedł prawdziwy powód… naprawdę się go nie
spodziewałam. Może nie było to coś bardzo skomplikowanego, ale jednak dałam się
zaskoczyć, bo ten pomysł nie wpadł mi do głowy nawet na chwilę. A ja naprawdę
lubię, kiedy książka mnie zaskakuje!
Autorki moim zdaniem znów odwaliły dobrą robotę. Prosty, zabawny
język. Lektura, która potrafi rozbawić, napiąć nerwy i trzyma w niepewności do
samego końca – i to naprawdę! Nie wiedziałam jak potoczy się sprawa pomiędzy tą
dwójką. Czy będą razem czy jednak to się nie uda? To sprawiło, że czytałam i z
jednej strony chciałam skończyć JUŻ, ale z drugiej bałam się.
Książka została podzielona na dwie części, z czego jedną mamy z
perspektywy Aubrey, a drugą z perspektywy Chance’a, co pozwala nam dokładniej poznać
obu bohaterów, ich wszelkie motywy i uczucia, jakimi są ludźmi.
I tak jak w poprzednich książkach Vi i Penelope, nie zauważyłam
żadnych zmian w stylu. Czytało mi się ją płynnie i z ogromną przyjemnością, a
także ciekawością, co też te dwie autorki znów wymyśliły.
„Słodki Drań” to książka
zabawna, o podróży dwójki ludzi. Nie tylko tej dosłownej, ale także
emocjonalnej. W tej lekturze mamy bardziej skupienie na uczuciach, na tym co
się dzieje, niż na aspektach seksualnych, choć momentami bohaterzy posługiwali
się odważnym językiem i nie mówię, że do niczego nie doszło. Po prostu tutaj
nie grało to wielkiej roli. Nie na tym była skupiona treść.
To była naprawdę dobra książka!
Jeśli lubicie taki gatunek i szukacie książki, która nie będzie tylko
totalnym erotykiem, to myślę, że historia Aubrey i Chance’a mogłaby się wam
naprawdę spodobać! Mam nadzieję, że po mojej opinii uda wam się podjąć decyzję
czy sięgnąć po „Słodkiego Drania”.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editio Red.
Na ten moment nie planują lektury tej książki, ale myślę, że doskonale sprawdzi się w okresie wakacji. 😊
OdpowiedzUsuń