
Tytuł oryginału: „How to Date a Douchebag: The Failing Hours”
Autor: Sara Ney
Data wydania: 27 marca 2019
Wydawnictwo: Kobiece
Ezekiel „Zeke” Daniels to niesamowicie przystojny i podły drań. Uwodzi
kobiety tylko po to, aby chwilę później je od siebie odepchnąć. Violet DeLuca
kompletnie na niego nie leci. Może i jest cicha i nieśmiała, ale nie jest
głupia. Nie da się nabrać na jego zagrywki.
Zeke potrafi zaliczyć wszystko oprócz biologii, a Violet została
wyznaczona na jego korepetytorkę. Będą jednak znosić swoje towarzystwo znacznie
częściej. Razem biorą udział w programie pomocy dzieciom z ubogich rodzin. Czy
w kampusie istnieje bardziej niedobrana para?
Choć Zeke nie chce się do tego przyznać, Violet na stałe zagościła w
jego myślach. Czy to możliwe, że serce takiego drania jest zdolne do
jakichkolwiek uczuć? Może właśnie ta dziewczyna sprawi, że świat ujrzy jego
prawdziwe oblicze?
Źródło opisu: okładka
książki.
Jak tylko przeczytałam pierwszy tom tej serii wiedziałam już, że
sięgnę również po kolejne. Choć kiedy druga część została wydana coś czułam, że
z Ezekiela będzie prawdziwy, tytułowy drań, ale zamierzałam dać mu szanse,
chociaż jeśli mam być szczera – a zawsze staram się taka być w swojej ocenie –
bałam się, że wpłynie to na moje spojrzenie na tę książkę i nieco uprzykrzy mi
lekturę. Ciekawi czy tak było?
Violet to nieśmiała, szanująca się dziewczyna, miła i pomocna, ale
potrafi się odgryźć, kiedy trzeba – zwłaszcza Ezekielowi. Dziewczyna ma
naprawdę duże serce, otwarte dla każdego i z biegiem czasu przekonujemy się, że
również zdolność do szybkiego wybaczania. A do tego miała wiele cierpliwości do
wrednego Danielsa.
Natomiast „Zeke” został wykreowany na prawdziwego dupka. Poważnie.
Momentami było aż ciężko z nim wytrzymać. Nie liczył się z nikim i nie obchodziło
go, że ludzie mają uczucia i swoim zachowaniem może kogoś zranić. Nie miał łatwego
dzieciństwa i to właśnie to wpłynęło na to jaki jest, chociaż myślę, że to nie
usprawiedliwia tego, jak się zachowywał.
Oboje są swoim całkowitym przeciwieństwem i jedyne co ich łączy to
ciężkie dzieciństwo i to, że są w jakiś sposób skrzywdzeni, noszą na swoich
barkach jakiś ciężar. Bo nie tylko na „Zeka’a” to wpłynęło, ale na Violet
również.
Książka jest napisana z perspektywy pierwszoosobowej i mamy rozdziały
podzielone. Możemy poznać głębiej zarówno Ezekiela jak i Violet, co zawsze
lubię w książkach, bo mamy większe spojrzenie na ich uczucia i powody pewnych zachowań.
W pewnym sensie rozumiem również to, że Sara Ney ukształtowała głównego
bohatera jako takiego dupka, w końcu to jest zamysł tej serii (jak wskazuje
nazwa serii), ale momentami był naprawdę aż za wredny. Na szczęście obserwujemy
to, jak relacja z Violet wpływa na chłopaka i było fajnie obserwować pewne
zachodzące zmiany.
„Jak poderwać drania. Ezekiel”
to historia oparta na utartych schematach. Bogaty, przystojny i umięśniony
sportowiec, prawdziwy dupek i słodka, niewinna dziewczynka, szara myszka. Mimo
to ta historia była naprawdę fajna, miło spędziłam czas na jej czytaniu i
niejednokrotnie wywołała mój uśmiech, bo były zabawne momenty, rozmowy.
W tej książce jest mniej odniesień do seksu niż w „Jak poderwać drania. Sebastian” co mi odpowiadało
i w tej lekturze autorka bardziej skupia się na dzieciństwie, jak wpływa na
dzieci relacja z rodzicami, rodziną – bądź ich całkowity brak. Jak to może
ukształtować człowieka. A także w jakiś sposób na sytuacji finansowej. Już nie
chodzi tylko o głównych bohaterów, mamy ten temat nieco bardziej rozszerzony.
Ta pozycja została napisana lekkim, prostym językiem i czytało się ją
naprawdę szybko. Może i nie była to lektura ambitna, poruszająca ciężkie tematy,
ale mimo to mi się podobała, coś sobą wnosiła i myślę, że jeśli szukacie czegoś
na rozluźnienie, by się trochę pouśmiechać samemu do siebie, to może być
właśnie książka dla was, chociaż uprzedzam, że trzeba uzbroić się w cierpliwość
do Danielsa, bo irytuje, zwłaszcza w początkowych rozdziałach.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.