
Tytuł oryginału: „Made for You: A Cole Nover”
Autor: Vi Keeland
Data wydania: 12 września
2018
Wydawnictwo: Kobiece
To miał być wakacyjny flirt z pięknym nieznajomym w raju, ale dla
Sydney okazał się czymś więcej. Ona i Jack spotkają się ponownie i tym razem
będą próbowali zbudować coś trwałego.
Jednak życie pisze własne scenariusze i Sydney otrzymuje propozycję
zawodową, którą trudno będzie jej odrzucić. Dziewczyna wyruszy w trasę
koncertową ze znanym zespołem rockowym. Będzie tam ktoś, kto zwróci na nią
szczególną uwagę.
Kiedy niespodziewana tragedia wstrząśnie życiem Jacka, mężczyzna
będzie potrzebował ukochanej bardziej niż dotychczas.
Źródło opisu: okładka
książki.
„Tylko twój” przeczytałam w
ostatnich dniach lipca i jak tylko dowiedziałam się, że będzie kolejny tom i
jak tylko zapoznałam się z opisem – jeszcze w oryginale – mój umysł zaczął
szaleć i widziałam wiele, wiele scenariuszy tej części. Bałam się jej
panicznie. Może dlatego, że mamy wzmiankę o kimś drugim, a miałam już do
czynienia z podobnym przypadkiem i… lepiej nie mówić. Dlatego, kiedy tylko
poznałam datę polskiej premiery, odliczałam do niej dni. A gdy książka trafiła
już w moje ręce, to pewnie się możecie domyślić. Jednocześnie się cieszyłam i
się bałam.
Słusznie czy nie słusznie? Do końca zdradzić wam tego nie mogę.
Tak jak pisałam w przypadku opinii „Tylko twój”, bohaterowie to proste postaci, bez wielkich bagaży emocjonalnych
na swoich barkach. Jack jest apodyktyczny we wszystkich dziedzinach życia,
nawet w sprawie Sydney, która jest prostą, skromną kobietą marzącą o muzycznej
karierze z przyjaciółką u boku. I jak dowiadujemy się z opisu, dostaje swoją
szansę. Ma wyruszyć w tourne wraz ze znanym zespołem. I właśnie tu zaczynają
się schody.
Syd i Jack rozpoczęli budowę swojego związku, zaczynają w tym tak
naprawdę raczkować, kiedy nagle zostają postawieni przed wielką próbą. Będzie
dzielić ich wielka odległość przez kilka miesięcy, a jak wiadomo, wiele
związków z tego powodu się rozpada, bo nie wytrzymują tej próby. Biorąc pod
uwagę to, że para ma za sobą niewielki staż, obok Sydney kręci się mężczyzna,
który ewidentnie żywi do niej uczucia, a na Jacka ma ochotę jedna z jego
pracownic, nie będzie to lekka rozłąka.
Powiem wam w skrócie: ta książka tylko wzmocniła moją miłość do
historii tej dwójki. Jack i Syd nie mieli lekko, bo przez kilka miesięcy miały ich dzielić setki,
jak nie tysiące, kilometrów, ale zamierzali podtrzymać ten związek. To właśnie
wokół tego kręciła się cała fabuła i mi się osobiście to podobało. Dostaliśmy
wątek, który miał być początkiem i końcem tej historii. Tak jak w „Tylko twój” para nie musiała się mierzyć
z wieloma przeszkodami, tak teraz autorka postawiła przed nimi niezłe wyzwanie.
I naprawdę podobało mi się to, jak wszystko zostało pokazane i pokierowane.
Jak już wspominałam, główni bohaterowie nie byli długo razem, zanim
się okazało, że Syd musi wyjechać. A jednak byli zdeterminowani te kilka
miesięcy przetrwać. Mieli z góry ustalone wizyty, codzienne rozmowy i jeden
cel: po skończeniu trasy Sydney wraca do domu, do Jacka. Ogromny plus za to, że
między tą dwójką nie było tajemnic. Wiedzieli, że ta odległość ich może zniszczyć
bardzo szybko i za wszelką cenę nie zamierzali do tego dopuścić, a co za tym
idzie, szczerość w ich związku była bardzo ważna. Nawet jeśli nieprzyjemna.
Ciężko mi jest pisać, bo najchętniej wyrzuciłabym z siebie wszystkie wydarzenia
z tej książki, by wam przybliżyć powód, dla którego mi się podobała i to bardziej
niż poprzedni tom. Myślę, że to dlatego, że w niej więcej się działo. Było
więcej akcji, choć nie jest to obszerna lektura. Nie raz się przy niej śmiałam,
ale były także chwile, kiedy ze strachem przewracałam poprzednie strony, bo nie
wiedziałam co się tam wydarzy.
Oprócz adoratora u boku Sydney mieliśmy również inne sytuacje, które
dodawały tej historii tego czegoś.
Sprawiały, że nie była nudna. Wybitna powieść, która przebija się nad
wszystkimi innymi to nie jest, nie jest też idealna, ale mimo wszystko z jej
czytania miałam wiele, wiele przyjemności. Zwłaszcza wtedy, gdy byłam świadkiem
jaki Jack wobec Sydney jest troskliwy. To facet, który jest gotów żyć bez niej,
byle tylko zapewnić jej bezpieczeństwo. I to są jego słowa. Zdarzało się, że
podejmował decyzje za nią, ale nie po to by ją stłamsić. Chodziło o jej
szczęście i bezpieczeństwo. I wiecie co najbardziej mi się podobało w tym
facecie, a także w tej książce? Jack naprawdę zaryzykował, że może stracić
Sydney. Wprowadził w jej życie pewne zmiany, byle była bezpieczna, ale
powiedział jej o tym dopiero po fakcie, kiedy sprawa była już przesądzona. Miał
jednak na uwadze to, że w życiu trzeba iść na pewne kompromisy i skoro postawił
Syd w takiej a nie innej sytuacji, on także coś zmienił. I mam nadzieję, że
rozumiecie co chcę wam powiedzieć przez to ogólnikowe pisanie, ale naprawdę
wolałabym tutaj nie dawać spojlerów.
Czy polecam?
No cóż. Tak, tak i jeszcze raz tak!
Nie jest to literatura ambitna, z której wyniesiecie jakieś ważne
wnioski i odmienicie dzięki niej swoje życie, ale jest to książka, która została
napisania w przyjemnym stylu, lekkim piórem i nie jest przede wszystkim nudna.
Jeśli się postaracie, spokojnie będzie to lektura na jeden wieczór. Historię
Jacka i Sydney na pewno zapamiętam na dłużej. To bohaterowie, którzy mi
pokazali, że można trwać u swojego boku bez bezsensownych dram, byle tylko
chcieć i być ze sobą szczerym, byle się kochać. Pokazali, że dla drugiej osoby
jesteśmy w stanie zrezygnować z pewnych rzeczy, a nawet zaryzykować, że ją
stracimy, byle tylko nic jej nie groziło.
Jeżeli szukacie książki z tej tematyki, która nie będzie nudna, ale
przyjemna, z poczuciem humoru i z bohaterem, który na każdym kroku będzie kradł
wasze serce? To zdecydowanie powinniście sięgnąć po tę serię.
Choć pamiętajcie, że to tylko moje indywidualne zdanie. Każdy może ją
odebrać w inny sposób.
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu
Kobiece.
Nie znam jeszcze twórczości tej autorki. 😊
OdpowiedzUsuń