
Tytuł oryginału: „The Bridge Test”
Autor: Helen Hoang
Data wydania: 25 marca 2020
Wydawnictwo: Muza
Khai jest wybitnym specjalistą od finansów, jednak ma problemy z
emocjami. Z powodu autyzmu nie potrafi przeżywać głębszych uczuć takich jak
miłość i żal. Dochodzi do wniosku, że jest wybrakowany i powinien unikać
angażowania się w związki z kobietami. Jego mama, doprowadzona do
ostateczności, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i znaleźć synowi idealną
kandydatkę na żonę.
Śliczna, ale uboga Esme Tran zawsze czuła, że jej życie powinno
wyglądać inaczej. Kiedy pojawia się możliwość ślubu z obcokrajowcem, decyduje
się podjąć ryzyko, licząc na to, że będzie to szansa poprawy losu jej rodziny.
Żeby wyjść za mąż, musi najpierw uwieść Khaia, ale niestety nie wszystko idzie
zgodnie z planem.
Okazuje się, że „test na miłość” przeszła tylko ona. Dziewczyna
beznadziejnie zakochuje się w mężczyźnie, który uważa, że nie jest w stanie
odwzajemnić jej uczuć. Esme musi go przekonać, że jest inaczej. Khai nie ma
wiele czasu, żeby wreszcie zrozumieć, jak działa jego serce. Inaczej Esme wróci
do domu, na drugi koniec świata.
Źródło książki: okładka
książki.
Podobała mi się postawa Esme. Może i nie była bogata, może i chciała
zacząć nowe życie, ale pamiętała co to godność i była silna. Mimo braku
pewności siebie i niskiej samooceny nie zachowywała się jak kobieta, która
błaga o uczucia innych. Była miłą osobą, która troszczy się o bliskich i o
tych, na których jej zależy, a także pracowita. Nawet bardzo. Owszem, liczyła,
że ślub z Khaiem zmieni jej życie, da nowe możliwości, ale wizyta w Stanach
Zjednoczonych odmieniła ją na lepsze. Zrozumiała pewne rzeczy, a przede
wszystkim – czegoś ją to nauczyło. Ta kobieta zaczęła się zmieniać i przyjemnie
było to obserwować.
Khai to specyficzny mężczyzna przede wszystkim dlatego, że ma autyzm.
Jego podejście do świata, rozumienie rzeczywistości, jest zupełnie inne niż innych.
Jest na pewno trudnym człowiekiem, ale jednocześnie bardzo prostym. Wystarczy
tylko go poznać i zrozumieć, na jakich zasadach on funkcjonuje. To dobry facet,
miły i pomocny, ale jest przekonany, że jego serce jest z kamienia. A mimo to
potrafi skraść serce kobiety – moje skradł.
Nigdy nie czytałam książki, w której główny bohater chorowałby na tego
typu chorobę i nie znam nikogo, kto na to choruje, ale widać, że autorka wie, o
czym mówi – czy też raczej pisze. Stworzyła historię, jakich w świecie literatury
mało, przynajmniej ja nie poznałam takiej powieści, ale moim zdaniem powinno
ich być więcej. Skupiła się na tym, jak autyzm wpływa na nasze życie i przede
wszystkim na spojrzenie drugiego człowieka na osobę chorą. Zwłaszcza, jeśli o
tej chorobie nie wie. Takie osoby są odbierane za inne, czasami dziwne i nie
zawsze odnajdują zrozumienie. A to przede wszystkim powinny otrzymywać – próbę zrozumienia.
Osoba Khaia, choć z tym schorzeniem i uważana czasem za dziwną, jest tak
naprawdę lepsza niż niejeden człowiek, który jest zdrowy i zdolny do uczuć – a Khai
jest przekonany, że został tej zdolności pozbawiony.
Nie sięgnęłam po pierwszą książkę tej autorki, czyli „Więcej niż pocałunek” i wiecie co?
Naprawdę żałuję. Przeczytałam mnóstwo pozytywnych opinii, dlatego, gdy tylko
dostałam propozycję przeczytania tej książki wiedziałam, że chcę dać jej
szansę. I teraz wiem, że sięgnę po poprzednią powieść Helen Hoang – i każdą
następną, jaka zostanie wydana. A mam nadzieję, że będzie ich dużo!
„Test na miłość” to nie
tylko historia mężczyzny chorego na autyzm. To opowieść o tym, że możemy
zawalczyć o lepsze życie – sami. Polegając wyłącznie na sobie. Wystarczy tylko
sporo chęci, dużo cierpliwości i jeszcze więcej pracy. Możemy dużo osiągnąć,
ale musimy tego po prostu chcieć.
Szczerze mogę powiedzieć, że żałuję, że nie przeczytałam „Więcej niż pocałunek”. I ogromnie się
cieszę, że tym razem się zdecydowałam, bo czytanie tej książki to była czysta i
wielka przyjemność. Autorka wykonała kawał dobrej roboty i nie jest to klasyczny
romans. Czegoś takiego nie znajdziecie w co drugiej książce. Helen Hoang
postawiła na oryginalność i tym mnie kupiła. Nie jest to też książka totalnie
przewidywalna, choć jest… prosta. I to jest jej zaleta. To historia naprawdę
urocza, po której przeczytaniu ma się chęć zrobić to jeszcze raz – przynajmniej
ja tego doświadczyłam. Postanowiła dodać też troszkę ostrzejszych scen, ale
bardzo subtelnie napisanych i zdradzę wam, że nawet ten wątek jest zupełnie
inny niż w każdym romansie, jaki przeczytałam. To, na co zdecydowała się autorka…
cóż. Przekonać musicie się sami!
Więc tak, polecam „Test na
miłość”, bo moim zdaniem naprawdę warto zapoznać się z opowieścią Khaia i
Esme, która bywa słodka, zabawna i urzekająca.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Muza.