
Tytuł oryginału: „His package”
Autor: Penelope Bloom
Data wydania: 12 lutego
2020
Wydawnictwo: Albatros
Jego paczuszka wylądowała w mojej skrzynce… Hej, spokojnie, mojej
skrzynce POCZTOWEJ. I od chwili, kiedy zobaczyłam, co jest w środku,
wiedziałam, że ta paczka powinna trafić do mojego gorącego sąsiada. Który
najwyraźniej ma brudny sekret…
Niespecjalnie lubię koty, ale jestem trochę jak one – nie znoszę
większości ludzi. Ale mój sąsiad nie jest jak większość ludzi. Chodzi w koszulach
zapiętych pod szyję, pachnie jak reklama Calvina Kleina i wygląda na takiego,
co regularnie używa nitki dentystycznej… Słowem – sprawia wrażenie, że ma życie
uporządkowane od początku do końca. Pan Idealny, jeśli chcecie znać moje
zdanie.
Źródło opisu: okładka
książki.
Lilith to specyficzna kobieta, z którą nie wiadomo czy żartuje, gdy
mówi o popełnieniu jakiejś zbrodni. Rzadko – a może nigdy? – się uśmiecha i
czerpie satysfakcję, gdy innych spotykają drobne przykrości. Twierdzi, że to
karma. Bywa groźna i ma czarne poczucie humoru, ale po prostu nie mogłam jej
nie polubić. Takich bohaterek moim zdaniem powinno być więcej, bo była to
przyjemna odmiana, jeśli chodzi o tego typu literaturę.
Liam jest za to ucieleśnieniem ideału. W końcu na początku poznajemy
go jako Pana Idealnego. Przystojny, zadbany, bardzo pewny siebie i z poczuciem
humoru. Nie daje się łatwo zbić z tropu i wcale mnie nie dziwi, że główna
bohaterka nie mogła mu się oprzeć. Mężczyzna ma jednak sekret, który Lilith
udaje się odkryć.
Wiedziałam czego spodziewać się po tej książce, bo już znam twórczość
Penelope Bloom i nie mogłam się doczekać, co wymyśliła tym razem. Postanowiłam
przed premierą „Jego przesyłki”
nadrobić poprzednie części co zajęło mi jeden weekend i wiedziałam, że to seria,
z którą muszę być już na bieżąco, bo po prostu uwielbiam. Książki tej autorki
nie są ambitne, ale dla mnie są po prostu świetne i tym razem wcale się nie
rozczarowałam. Ta część, tak ja i każda poprzednia, cechuje się lekkością
stylu, ciekawymi historiami i wielkim poczuciem humoru pomieszanym z
pikanterią. Jest to po prostu literacka komedia, która wywołała mój śmiech –
nie tylko uśmiech. A historia Lilith i Liama skradła mi serce, bo była
troszeczkę inna i w jakiś sposób nie do końca przewidywalna. Może ich relacja
rozwija się bardzo szybko, ale w tej książce się tego spodziewałam i mimo
większego tempa, w ogóle mi to nie przeszkadzało. Cały czas im kibicowałam i
nie mogłam się doczekać, aż poznam całość!
Nie wiem czy wiecie, ale Lilith poznajemy już wcześniej, chociaż ja
nie wiedziałam, że to o niej będzie opowiadał ten tom, bo w opisie nie jest
zdradzone żadne imię! I miałam miłe zaskoczenie. A do tego wiedziałam, jaką
kobietą jest, więc tym bardziej byłam ciekawa, jak to będzie. Bo z nią nie da
się nudzić. I wyszło na to, że Liam idealnie dostosował się do jej charakteru i
naprawdę do siebie pasowali, ale jak to zawsze w przypadku książek Penelope
Bloom, idealnie być nie mogło, więc trochę w ich relacji się tam zadziało. Co?
Przekonacie się sami!
Nie mogłam też powstrzymać radości, gdy pojawiły się znani już
bohaterowie, którzy nic się nie zmienili. A już zwłaszcza William, który do
każdej części wprowadza więcej humoru i jest po prostu Williamem. Ci, którzy go
znają, wiedzą o czym mówią, a jeśli nie znacie – sięgnijcie koniecznie po
poprzednie tomy! „Jego przesyłka” to lektura zabawna, przyjemna i czyta się ją
naprawdę szybko, bo w zależności o której godzinie zaczniecie czytać, może wam
zająć jeden wieczór. Mi przeczytanie „zabrało” tylko kilka godzin i
przeczytałam ją na jeden raz, bo jak już zaczęłam, nie mogłam się oderwać i
chciałam skończyć.
Naprawdę wam polecam, jeżeli szukacie zabawnego romansu z dodatkiem
pikanterii. Jest to historia przewidywalna i prosta, że tak powiem, bez żadnych
wielkich tajemnic czy intryg, ale ja jestem kupiona, jak za każdym razem, gdy
czytam coś z tej serii. Podobało mi się też, że autorka tym razem nie
rozwiązała ich problemów w typowy sposób i chciałabym wam powiedzieć o co mi
chodzi, ale nie mogę, bo zdradziłabym za dużo. Jeśli lubicie tego typu
literaturę, to koniecznie zapoznajcie się z książkami Penelope Bloom –
będziecie mieli dobrą zabawę.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.
Raczej nie planuję czytać tej książki. 😊
OdpowiedzUsuń