
Tytuł oryginału: „Throb (Life on Stage #1)”
Autor: Vi Keeland
Data wydania: 13 lipca 2018
Wydawnictwo: Kobiece
Kate podpisała kontrakt na udział w show, w którym miała rywalizować z
innymi kobietami o względy kawalera. Kiedy zobowiązywała się do przestrzegania
zawartych w nim zasad, uważała, że będzie to bardzo proste.
Było tak, póki nie poznała Coopera – faceta, który jak żaden inny
sprawił, że jej ciało i serce obudziło się do życia. Jednak związek z Cooperem
nie jest możliwy. W końcu podpisała kontrakt z jego bratem na dział w show.
Teraz powinna skupić się na zabieganiu o względy kawalera, czyli Flynna.
Każdy pocałunek, każdy dotyk Coopera jest zakazany. Kate stąpa po
kruchym lodzie, jednak nie może się temu oprzeć. W końcu łamanie zasad ma
wyjątkowo słodki smak.
Czy Kate posłucha głosu serca?
Źródło opisu: okładka
książki.
Jak może wiecie – a może nie – poszerzam listę książek Vi Keeland i „Na scenie. Show” jest dopiero trzecim
tytułem tej autorki, z którym miałam do czynienia i mam już pewne zdanie na
temat jej twórczości, a także wyrabiają się pewne oczekiwania, więc ta historia
została przed nimi postawiona, choć jeszcze nie są one wielkie, ale spodziewałam
się i tak dostać coś dobrego. Czy tak było, musicie się dowiedzieć.
Kate została wykreowana jako osoba, która jest gotowa poświęcić swoje
szczęście dla dobra swoich bliskich. I rzeczywiście to robi. Nie patrzy na
swoje życie i na to co będzie dobre dla n i e j. Ważniejsza jest rodzina i
przyjaciele. Jest typem dziewczyny z sąsiedztwa i naprawdę ją polubiłam.
Wyróżnia się na tle innych dziewczyn biorących udział w show w tym pozytywnym
sensie. Choć będzie miała nie lada wyzwanie, kiedy na jej drodze stanie Cooper.
Będzie rozdarta pomiędzy nim a Flynnem.
Cooper natomiast jest biznesmenem w branży filmowej i zarazem totalnym
despotą. Nie przyjmuje odmowy i zawsze dąży do celu. A już na pewno nie odpuści
tak łatwo Kate, która wzbudziła w nim jakieś uczucia na samym początku. Jest
człowiekiem, którego ludzie lubią, a przede wszystkim szanują i pewnie także
podziwiają. I jak się okazuje, również potrafi poświęcić swoje szczęście dla
najbliższych.
„Jeśli czegoś c h c e
s z, dążysz do tego po trupach i nie pozwalasz, by cokolwiek stanęło ci na
drodze. Ale jeśli k o c h a s z, czasem nie masz wyboru. Musisz kogoś puścić
wolno, żeby znalazł drogę powrotną, tym razem na zawsze.”
Zastanawiam się od czego zacząć i nie bardzo wiem. Z książkami Vi
(choć to dopiero trzecia, przypominam) mam właśnie tak, że chciałabym
powiedzieć wiele, ale kiedy przychodzi do pisania, wszystko jak na złość
wylatuje mi z głowy.
Może więc postaram się tak od początku?
Wydawało mi się, że po pierwszych zdaniach wiem już jak to się
wszystko skończy. Z czasem, kiedy coraz lepiej zapoznawałam się z tą historią
moje wyobrażenie uległo zmianie. Aż w końcu już przestałam cokolwiek sądzić, bo
Vi sprawiła, że niczego nie byłam pewna. Nawet tego, z którym z przystojniaków
skończy Kate. Na początku byłam pewna, którego wybierze, ale nie było tak
łatwo. A im bliżej końca byłam, tym coraz większe wątpliwości miałam. Naprawdę
nie wiedziałam czy Kate wybierze Coopera czy Flynna, przez co moje serce było
gruchotane. I aby było ciekawiej, na ostatnich rozdziałach z każdą przerzuconą
stroną z moim sercem było tylko gorzej.
Kate musiała w końcu wybrać. A to, jakiego dokonała ostatecznie miała
dokonać wyboru, będziecie musieli się przekonać sami, bo autorka ponownie nie
uprościła sprawy i Flynn nie był kompletnym dupkiem. Był miłym i wyrozumiałym
facetem. Mamy szansę poznać go naprawdę dobrze, bo Kate spędza z nim bardzo
dużo czasu. I co więcej, z nim może – a nawet powinna – spotykać się z w
miejscach publicznych. Relacja łącząca ją z Cooperem musi pozostać tajemnicą.
Co okaże się być silniejsze? Musicie się koniecznie przekonać sami!
Nie mogę ominąć tego, że spotkanie Kate i Coopera, było jak dla mnie
niespotykane. Oczywiście nic nie zdradzę. Co najbardziej podobało mi się w ich relacji
to to, że byli ze sobą szczerzy. Nie wisiały nad nimi tajemnice, które mogliby
wyjawić, ale tego nie robili. Wiedzieli od początku w co się pakują i na co się
piszą. Choć największym minusem ich związku było to, że tak jakby nie byli w
tym sami. Pamiętajmy jeszcze, że był Flynn. I Cooperowi ani trochę się nie
podobało, że ten może dotykać j e g o
kobiety. Który facet by to wytrzymał?
W „Na scenie. Show” byłam
trzymana w niepewności do samego końca, jak mówiłam. W jednej chwili wiedziałam
co się wydarzy, a w następnej wszelkie moje wyobrażenia padały jak po ostrzale.
Bałam się, że nie dostanę tego, czego oczekiwałam. I nie dostałam. Dostałam za
to coś o wiele lepszego niż powstało w mojej głowie. Nie wszystko było tak jak
tego chciałam, ale to właśnie w tej książce było cudowne i piękne.
Autorka ma przyjemne pióro, wplata w fabułę humor, gorące sceny, choć
na odpowiedniej granicy. Tę książkę czytało się naprawdę lekko, bez przymusu
i jej czytanie sprawiało przyjemność.
Może i nie była to najlepsza książka jaką w życiu przeczytałam i na
pewno nie najlepsza, która wyszła spod pióra Vi, bo „Bossman” jest na liście jako pierwszy, ale naprawdę mi się
podobała, choć wielu może mieć inne zdanie. W końcu gusta są różne, ale o nich
ponoć się nie dyskutuje.
Była to historia o miłości, wyborach i poświęceniu. Sprawiła, że moje
serce się radowało, by w następnej chwili spaść i roztrzaskać się w pył.
Polecam ją każdemu, pod warunkiem, że lubi ten gatunek.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwo Kobiece.