
Tytuł oryginału: „Shine and Shimmer”
Autor: Shari L. Tapscott
Data wydania: 21 września
2018
Wydawnictwo: Kobiece
„Czasami dziewczyna
potrzebuje do
szczęścia tylko
odrobiny blasku.”
Riley właśnie skończyła szkołę średnią i nie ma planu na życie.
Wyjeżdża na wakacje do ciotki, aby dotrzymać jej towarzystwa i zastanowić się
nad tym, co powinna zrobić dalej.
Na miejscu wpada jej w oko przystojny malarz Zeke. Aby się do niego
zbliżyć, kłamie, że ma zdolności manualne, i daje się namówić na sprzedaż
swoich wyrobów na festynie.
Poznaje też Linusa – typowego chłopaka z sąsiedztwa, który pracuje w
sklepie z grami wideo. Jak ma pogodzić dwie nowe znajomości i jeszcze znaleźć
czas na błyskawiczne nauczanie się podstawa wytwarzania mydła?
Czy zanim wakacje się skończą, Riley wybierze odpowiedniego chłopaka?
Źródło opisu: okładka
książki.
„Odrobina blasku” to drugi
tom z serii opowiadający o innych bohaterach. Przy pierwszej części bawiłam się
naprawdę bardzo dobrze, więc byłam ciekawa czy dostanę taką samą słodką
historię z dawką humoru. Zapraszam was do zapoznania się z moimi wrażeniami!
Riley poznajemy już wcześniej, bo jest najlepszą przyjaciółką Lauren,
głównej bohaterki „Odrobina brokatu”
i tam ją polubiłam, chociaż czasami mnie denerwowała, a zwłaszcza w pewnej
sytuacji, o której bardzo wam chciałabym powiedzieć, ale tego nie zrobię, by
nic nie zdradzać z poprzedniego tomu, bo w końcu nie wszyscy mogli go czytać.
Jest typem szkolnej gwiazdki. Popularna, śliczna, lubiana i dodatkowo
cheerleaderka. A co więcej, ona doskonale zdaje sobie sprawę ze swojej urody i
z tego, że podoba się chłopcom. W związku z czym momentami jej myślenie czy
zachowanie niekoniecznie mi odpowiadało i zgrzytałam lekko zębami. Mimo wszystko byłam ciekawa jak potoczy się
jej odrębna historia i życzyłam Riley jak najlepiej.
Podczas wakacji u ciotki poznaje dwóch chłopaków. Zeke’a i Linusa,
którzy różnią się od siebie diametralnie. Jak woda i ogień. Choć na początku
jest zdecydowana, że podoba się jej jeden z nich, ten drugi wkrótce też nie
pozostaje jej obojętny i zaczyna mieć mały mętlik w głowie, którego z nich
wybrać. Riley z biegiem wydarzeń w książce zaczyna bardziej dojrzewać.
Dostrzegać, że niektóre jej zachowania były po prostu głupie i możemy
zaobserwować niewielką zmianę w jej osobie, co mi osobiście bardzo odpowiadało.
Co do postaci chłopaków nie będę się skupiała na żadnym z nich. Powiem
tylko, że Zeke to typ raczej spod ciemnej gwiazdy. Motor, tatuaże, podrywacz.
Natomiast Linus jest chłopakiem z sąsiedztwa, nerdem i geekiem. Zdradzę wam
jeszcze, że jednego z nich nie lubiłam nawet przez chwilę, a drugiego
obdarzyłam sympatią niemalże od razu. Którego i dlaczego? Tego nie powiem.
Musicie sami sięgnąć po tę książkę i zobaczyć, kogo wybierze Riley.
Tak samo jak i pierwsza część, „Odrobina
blasku” była lekką, przyjemną historią z poczuciem humoru. Może było w niej
nieco mniej słodyczy niż w poprzedniej książce, ale i w tej tego nie zabrakło.
Jest to lektura na jeden wieczór, góra dwa, jeśli macie oczywiście czas, by go
poświęcić na czytanie. Nie żałuję, że ją przeczytałam, bo czytanie jej było dla
mnie miłym sposobem na spędzenie wolnego wieczoru.
Myślę, że choć jest to lekka i zabawna młodzieżówka, jeśli tylko
zechcemy, będziemy w stanie z niej coś wynieść. Przez coś mam na myśli pozostawanie sobą, bo nikt na nas nie zasługuje,
jeśli nie zaakceptuje nas takimi jakimi jesteśmy. I bez względu na to, kim ten
ktoś jest, nie powinniśmy się dla niego zmieniać pod żadnym pozorem.
I przede wszystkim – nie pozwalajmy się zwieść pierwszemu wrażeniu.
Nie każdy jest taki, jak z początku się wydaje.
Jeżeli poszukujecie właśnie takiej książki, przy której możecie
odetchnąć od głębszych lektur czy od ciężkiej pracy bądź nauki, to myślę, że „Odrobina blasku” będzie odpowiednia.
Może i Riley początkowo miała nieco inni tok rozumowania, ale jest młoda, dopiero
co skończyła liceum. Jej życie nie było ciężkie, więc jest klasyczną
nastolatką, która nie zmagała się z żadnymi trudnościami, ale jest naprawdę
miłą osobą, którą da się lubić. Powoli zachodzi w niej mała zmiana, co już
wspominałam.
Ja ją polecam, choć nie jestem w stanie wybrać, która część podobała
mi się bardziej, ale już nie mogę się doczekać aż Wydawnictwo Kobiece wyda „Odrobinę słodyczy” i już chyba się
domyślam czyje losy będą zawarte w tej książce.
Naprawdę polecam tę książkę, jeśli chcecie miło spędzić czas przy
lekturze, która was rozbawi i będzie po prostu… słodka. Wypełniona blaskiem.