
Tytuł oryginału: „A Winter’s Tale”
Autor: Carrie Elks
Data wydania: 23 listopada
2018
Wydawnictwo: Kobiece
Kitty Shakespeare marzy o karierze w Hollywood. Jednak zamiast
upragnionego stażu musi zadowolić się posadą niani u znanego producenta
filmowego. Całe szczęście, że uwielbia dzieci i zimę, bo nowa praca czeka na
nią w zasypanej śniegiem Wirginii.
Dziewczyna nie przewidziała, że na miejscu pozna piekielnie
pociągającego brata swojego szefa. Adam okaże się prawdziwym draniem, który
będzie utrudniał jej życie na każdym kroku. Za tą maską skryje tajemnicę, która
zniszczyła mu życie.
Chociaż Adam wpada w oko Kitty, dziewczyna nie może znieść jego
zachowania. To nie będzie miłość od pierwszego wejrzenia, ale uczucie, które
rozkwitnie wbrew wszystkim.
Źródło opisu: okładka
książki.
Zbliżają się święta, więc byłam tym bardziej ciekawa tej książki pod
tym względem czy wprowadzi ona chociaż troszkę świąteczny klimat, bo jak już
może wspominałam, nie miałam styczności z książkami typowo świątecznymi. Jakie
wrażenie wywarła na mnie „Miłość zimową
porą”? No cóż, zapraszam do czytania dalej!
Kitty to taka typowa szara myszka. Nieśmiała dziewczyna, przyjazna,
pełna życzliwości i o ogromnym sercu, pragnąca pomóc każdemu. A jednocześnie
potrafi pokazać pazur, jeśli tego wymaga sytuacja. Jej postać przypadła mi do
gustu. Mimo, że wydawać by się mogła idealna, nie wszystko jej w życiu
wychodziło, nie od razu. Właśnie z tego powodu zamiast stażu, musi pracować
jako opiekunka do dziecka. Ma jednak nadzieję, że to da jej szansę na rozwój
swojej kariery w przyszłości.
Jeżeli chodzi o postać Adama, początkowo może nie sprawiać dobrego wrażenia,
raczej wydaje się być gniewnym, wybuchowym gburem, ale w rzeczywistości to
dobry facet, którego przeszłość nie została usłana różami. Mimo tego, to
porządny facet, miły i zabawny, inteligentny. Trzeba mu dać tylko szansę, by
mógł to pokazać. A do tego jest przystojny. Ideał każdej kobiety. Na zewnątrz
twardy jak skała, ale w środku miękki jak pianki marshmallow.
Tak naprawdę bardzo długo nie zostaje nam wyjaśnione co się wydarzyło
w jego życiu, można się jedynie domyślać. I chociaż prawda nie jest jakaś
zaskakująca to jednak na plus działa to, że nie wszystkie karty zostają
odsłonięte od razu.
Czy książka oddaje świąteczny klimat? Myślę, że jak najbardziej – choć
nie mam porównania, nie wiem jak jest w innych tego rodzaju pozycjach.
Przygotowania, świąteczne dekoracje, prezenty, napięcie oczekiwania, a przede
wszystkim rodzinne ciepło. To wszystko tam jest, cała ta magiczna otoczka. I to
nie tak, że w jednym rozdziale wszystko szykują na Boże Narodzenie, a w
następnym już jest po świętach. Nie. Akcja rozgrywa się w odpowiednim, wolnym,
ale nie za wolnym, tempie, tak jak i relacja między bohaterami. Nie wszystko na
raz. Każde wydarzenie miało swój odpowiedni moment.
„Miłość zimową porą” niesie
ze sobą także kilka małych przekazów. Po pierwsze pokazuje nam, że nie warto
oceniać po pozorach – oboje bohaterów uległo mylnemu pierwszemu wrażeniu.
Czasem za powierzchnią kryje się coś więcej.
Kolejną rzeczą jaką próbuje nam pokazać ta książka jest to, by nie
osądzać od razu tylko najpierw wysłuchać drugiej strony, bo czasem nie wszystko
może być tak czarne jak się wydaje. Dajmy drugiej osobie szansę na
przedstawienie własnego punktu widzenia, zanim postanowimy co robić dalej.
Carrie Elks w tej książce bardzo skupia się na relacjach rodzinnych.
Pokazuje nam jak rodzina jest ważna, że mimo odległości relacje z bliskimi mogą
pozostać bliskie, jeżeli tego chcemy. Prócz tego porusza problem, jakim jest
małe dziecko, które ma wszystko, ale brakuje mu najważniejszego – uwagi
rodziców. Często dorośli pogrążają się w pracy i w innych sprawach zapominając,
że dziecko jest o wiele ważniejsze, że rodzina jest najważniejsza, chociaż w
rodzinie nie zawsze jest idealnie i tutaj też tego nie zabrakło, zapewniam was.
Polecam wam tę książkę, bo jest to naprawdę przyjemna lektura. Taka
słodka, choć troszkę schematyczna, ale ani troszkę mi to nie przeszkadzało. „Miłość zimową porą” to historia
ujmująca, zabawna, która sprawi, że mimo tej słodkości nie będziecie się
nudzić, bo czasem będzie gorąco, a czasem serce mocniej zabije.
Bardzo mi się podobała. Została napisana lekkim, przejrzystym piórem,
które sprawiało, że czytało się ją naprawdę przyjemnie. Spędziłam przy niej miłe
wieczory, pod kocykiem i z kubkiem herbaty. Strasznie cieszę się, że mogłam
zapoznać się z losami tych bohaterów i polecam wam jeszcze raz tę historię, z
całego serca. Jestem też bardzo ciekawa pozostałych tomów na temat losów
kolejnych sióstr Shakespeare i już nie mogę się doczekać aż będę mogła je
przeczytać!
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.